wiadomości

Pierwsza książka o historii Czarnych Huzarów

artykuł historyczny
Parada Czarnych Huzarów na ul. Długi Targ w Gdańsku. Zdjęcie z początku XX wieku.
Parada Czarnych Huzarów na ul. Długi Targ w Gdańsku. Zdjęcie z początku XX wieku. mat. pras.

Liczy 400 stron, została zilustrowana nierzadko unikatowymi zdjęciami a zebranie materiałów do jej napisania zabrało autorowi bez mała 10 lat. Na księgarskie półki trafiła właśnie książka "Leibhusaren. Historia Czarnych Huzarów" pióra Wojciecha Gruszczyńskiego. To pierwsza w Polsce monografia poświęcona historii słynnych gdańskich żołnierzy. Jej oficjalna premiera z udziałem autora odbędzie się w sobotę o godz. 17 w kawiarniogalerii Sztuka Wyboru przy ul. Słowackiego 19 zobacz na mapie Gdańska we Wrzeszczu. Dla naszych czytelników mamy trzy egzemplarze tej niezwykłej publikacji.



Czy słyszałeś o historii Czarnych Huzarów?

tak, i wiem o niej naprawdę sporo 15%
tak, ale moja wiedza jest szczątkowa 52%
nie, muszę nadrobić zaległości 25%
nie, nie leży to w kręgu moich zainteresowań 8%
zakończona Łącznie głosów: 420
W czerwcu ubiegłego roku informowaliśmy o wydaniu kompendium wiedzy na temat historii dawnych koszar, położonych w kwartale ulic Słowackiego, Chrzanowskiego, Szymanowskiego i Grunwaldzkiej we Wrzeszczu. Do trójmiejskich księgarni trafiła właśnie kolejna książka o zbliżonej tematyce, która z pewnością powinna znaleźć się w biblioteczce każdego miłośnika historii Gdańska.

Sprawdź listę księgarń w Trójmieście

Pachnąca jeszcze farbą drukarską publikacja została poświęcona dziejom pierwotnych lokatorów wrzeszczańskich koszar. Chodzi oczywiście o żołnierzy Przybocznej Brygady Huzarów Cesarstwa Niemieckiego, zwanych potocznie Czarnymi Huzarami.

Wieloletnie poszukiwania materiałów źródłowych



Książka "Leibhusaren. Historia Czarnych Huzarów" jest owocem wieloletnich i - warto podkreślić - niezwykle żmudnych badań Wojciecha Gruszczyńskiego, wielkiego pasjonata lokalnej historii. Zgłębienie blisko dwóch stuleci dziejów tej jednostki - od decyzji o jej utworzeniu przez króla Prus Fryderyka II w 1741 roku do rozwiązania wkrótce po zakończeniu I wojny światowej, tj. w 1920 roku roku - zajęło mu blisko dekadę i opierało się przede wszystkim na kwerendzie w zasobach niemieckich.

- Napisanie książki o historii Czarnych Huzarów było prawdziwym wyzwaniem i gdybym wiedział, z czym będę miał do czynienia, nie wiem, czy drugi raz porwałbym się na opracowanie takiego tematu. Sam pomysł pojawił się u mnie już dawno, ale największą barierą było zdobycie materiałów źródłowych. Jedyną dostępną monografią jest trzytomowa historia huzarów autorstwa dowódcy tej jednostki, Augusta von Mackensena. To książka trudno dostępna w bibliotekach, nie jest wypożyczana i jest piekielnie droga w antykwariatach, cena kompletu to minimum 2,5 tys. euro. Leibhuzarzy pojawią się w wielu innych książkach, głównie w języku niemieckim, niestety, podobnie jak dzieło von Mackensena, większość z nich jest trudno dostępna. Podobnie jest z niektórymi gazetami. Zdobycie np. czasopisma "Der Leibhusar", wydawanego przez stowarzyszenie byłych huzarów graniczy z cudem - podsumowuje Gruszczyński.

Pierwsza monografia w Polsce



O jej wyjątkowości świadczy przede wszystkim fakt, że to pierwsza na polskim rynku wydawniczym popularnonaukowa monografia - czyli praca opisująca wybrane zagadnienie w sposób wyczerpujący - poświęcona historii pruskich, a następnie niemieckich żołnierzy z wielkimi trupimi główkami na czapkach.

- Publikacji książkowych o historii XIX-wiecznego Gdańska wciąż jest stosunkowo niewiele. Tych dotyczących wojskowej historii miasta, aż do czasów I wojny światowej mocno zmilitaryzowanego, nie ma prawie w ogóle. "Leibhusaren" Wojciecha Gruszczyńskiego w znacznym stopniu wypełnia tę lukę. Bogato ilustrowana, kilkusetstronicowa publikacja, oparta na bardzo rzadkich i mało znanych publikacjach źródłowych, uzupełnia naszą wiedzę o dziejach formacji, która zapisała się nie tylko w historii Gdańska - zachęca Krzysztof Grynder z wydawnictwa Gdański Kantor Wydawniczy.

400 stron objętości



Objętość książki Wojciecha Gruszczyńskiego wynosi 400 stron, podzielonych na 12 rozdziałów. Jak już wcześniej wspomniano, ma ona charakter popularnonaukowy. W praktyce oznacza to, że choć jej treść została naszpikowana fachową terminologią wojskową, została napisana przystępnym językiem, a jej lektura nie powinna nastręczać trudności osobom zupełnie nieobeznanym z tematyką.

Zgłębiając zawartość publikacji mamy okazję prześledzić nie tylko szlak bojowy Czarnych Huzarów, wiodący od wojen śląskich w połowie XVIII wieku po Wielką Wojnę (tak niegdyś określano I wojnę światową), ale również szereg innych, równie przydatnych informacji. Od ich zmieniającego się umundurowania i uzbrojenia poprzez opisy miejsca stacjonowania na życiorysach dowódców kończąc. Nie zabrakło również zaskakujących ciekawostek, dzięki którym huzarzy na trwale zapisali się w świadomości dawnych gdańszczan. I bynajmniej nie chodzi tu o ich dokonania na polach bitewnych.

- Dla czytelników z Pomorza z pewnością najciekawszy okres to czasy, gdy huzarskie jednostki stacjonowały w koszarach przy dzisiejszej ulicy Słowackiego we Wrzeszczu. Huzarzy to jednak nie tylko Gdańsk czy Sopot, bo i w tym mieście zaznaczyli swoją obecność. Losy formacji związane są także ze Starogardem Gdańskim czy Słupskiem. Huzarzy to także barwna część obyczajowości XIX-wiecznego Gdańska. Do historii przeszły chociażby wystawne zabawy, jakie odbywały się we Wrzeszczu podczas częstych wizyt cesarza Wilhelma II u dowódcy huzarów - generała Augusta von Mackensena - uzupełnia Grynder.

Spora liczba unikatowych ilustracji



Kolejnym walorem publikacji jest spora liczba materiałów ikonograficznych: reprodukcji obrazów i historycznych fotografii, a także pamiątek zachowanych po Czarnych Huzarach do czasów współczesnych. Podobnie jak sama monografia, wiele z tychże materiałów nie było nigdy publikowanych na polskim rynku wydawniczym.

Na pochwałę zasługuje również fakt, że autor konsekwentnie używa w książce oryginalnego nazewnictwa. Obok polskiej nazwy opisywanej jednostki wojskowej czy miejsca, w nawiasie zawsze znajduje się jej pierwotny, niemiecki odpowiednik. To chociażby duże ułatwienie dla osób, które znają język Goethego i będą miały ochotę zgłębiać historię Czarnych Huzarów w bibliografii źródłowej.

Książka "Leibhusaren. Historia Czarnych Huzarów" to pozycja obowiązkowa dla zapalonych miłośników historii Gdańska, szczególnie tych interesujących się jej wojskowym obliczem. Z czystym sumieniem można ją również polecić osobom okazjonalnie czytającym książki o dziejach nadmotławskiego miasta, z jednym wszakże zastrzeżeniem. Jej lektura z całą pewnością potrwa dłużej niż jeden wieczór.

Zwiedź z nami wnętrza dawnego Klubu Garnizonowego. Film został nagrany w czerwcu 2016 roku.


W sobotę spotkanie z autorem



Książka Wojciecha Gruszczyńskiego "Leibhusaren. Historia Czarnych Huzarów" została wydana w połowie stycznia nakładem Gdańskiego Kantora Wydawniczego oraz Wydawnictwa Region. Została wydrukowana na kredowym papierze i w twardej obwolucie. Sugerowana cena w stacjonarnych księgarniach wynosi 79 zł, zaś w księgarniach internetowych - np. www.maszoperia.org czy www.czec.pl - 74,90 zł.

Już w najbliższą sobotę, 26 stycznia, w kawiarniogalerii Sztuka Wyboru, która znajduje się na terenie dawnych koszar przy ul. Słowackiego 19 we Wrzeszczu, odbędzie się oficjalna premiera publikacji z udziałem jej autora. Początek spotkania o godz. 17. Po jego zakończeniu uczestnicy będą mieli możliwość zakupienia książki w promocyjnej cenie. Więcej szczegółów w ramce "Wydarzenie" pod artykułem.

Kilka słów o autorze niezwykłej książki

Wojciech Gruszczyński urodził się w Gdańsku w 1969 roku. Dosyć wcześnie zainteresował się historią miasta, ale nie znalazło to odzwierciedlenia w jego edukacji. Uczył się w słynnym Conradinum i ukończył studia ekonomiczne na Uniwersytecie Gdańskim. W 2001 roku wyjechał do Szwecji na studia doktoranckie i tam mieszka do dzisiaj.

Jest kolekcjonerem gdańskich pamiątek, w szczególności zdjęć i pocztówek, także tych związanych ze sławnymi, gdańskimi huzarami śmierci. Część zbiorów Wojciecha Gruszczyńskiego można zobaczyć na prowadzonej przez niego od 1997 roku stronie internetowej o Wolnym Mieście Gdańsku: www.danzig- -online.pl.

W latach 2007-2014 wydał cztery, bogato ilustrowane zdjęciami z jego zbiorów, przewodniki po przedwojennym Gdańsku. Od 2015 roku zajmuje się rekonstrukcją historyczną związaną z regimentami huzarów śmierci i prowadzi na Facebooku stronę poświęconą historii obu regimentów.

źródło: mat. pras.

Opinie (130) ponad 20 zablokowanych

  • Taka niemiecka tradycja... (13)

    noszenia na czapkach trupich czaszek...

    • 58 44

    • W polskich formacjach symbol czaszki nie byl rzadkoscią (8)

      Szczególnie w latach 1918-1921

      • 29 7

      • Podaj przykład (3)

        • 3 12

        • W 1920 roku w Białymstoku został sformowany Ochotniczy Dywizjon Jazdy 1. Armii, który zasłynął jako „Huzarzy Śmierci" (1)

          "Porucznik Siła-Nowicki samowolnie ochrzcił swój oddział „Huzarami Śmierci”, aby zachęcić młodych ludzi do wstępowania w jego szeregi. O wiele lepiej brzmiało, gdy kawalerzysta mówił, że jest Huzarem Śmierci, niż że jest członkiem Brygady Ochotniczej. Niedługo później zarządzono, że każdy żołnierz powinien nosić przy czapce kawałek blaszki wycięty na kształt czaszki."

          • 24 3

          • W dodatku ewidentnie nasz porucznik był fanem formacji Mackensena.

            I oczywiście to nie Mackensen wzorował się na SS, ale SS na Mackensenie.

            • 16 0

        • 3 Eskadra Wywiadowcza

          miała na stateczniku wymalowanego kościotrupa grającego na skrzypcach. Strzelcy Podhalańscy mieli swastykę z gałązką jedliny. Czaszkę mieli Poznański Ochotniczy Batalion Śmierci, powstańcy śląscy, obrońcy Lwowa - oraz okręty podwodne wywieszały Jolly Rogera po zatopieniu wroga.

          • 16 2

      • Nie wiem (1)

        Skąd ten minus. Chyba z nieznajomości historii. Polacy też nosili trupie czaszki, ale wyglądały inaczej niż te niemieckie, a zwłaszcza różniły się od tych z SS. Symbol ten oznaczał bój na smierć i życie oraz honor żołnierza. Niestety poprzez drugą wojnę, źle się kojarzy.

        • 28 0

        • trupia czaszka na uniformie/czapce/hełmie oznaczała pogardę dla śmierci, tak mówiąc w skrócie.
          To był prosty przekaz dla przeciwnika : "uważaj, ja nie boję się śmierci i dlatego trudny ze mnie będzie przeciwnik". Efekt psychologiczny stosowany od zarania dziejów.
          Kiedyś odcięte głowy na włóczniach, później same czaszki na włóczniach, tatuaże czaszek, a obecnie naszywki i malunki z wizerunkiem czaszki.

          • 22 0

      • To co w Polsce jest wybrykiem (1)

        u Niemców jest normą.

        • 4 6

        • Ani wybryk, ani norma

          • 6 1

    • nieprawda. czaszki nosili Francuzi, Niemcy (w tym Sasi i Prusacy), chyba także Szwedzi, a także Polacy

      • 17 1

    • Hussards de la Mort

      Oddział został utworzony 12 czerwca 1792 przez Zgromadzene Narodowe, składał się z 200 ochotników z Paryża. Trupią czaszkę nosili na czapce, ale i na końskiej uprzęży

      • 11 0

    • Nie tylko Niemiecka, Francuzi, Anglicy, Hiszpanie, Szwedzi i Rosjanie, a później, już w XX w. także Polacy używali tego uniwersalnego symbolu.

      • 6 0

    • Poczytaj troszeczke na te tematy a potem sie rozpisuj. Te trupie glowki zaczerpniete sa z wojsk francuskich. W Wielkiej Brytani z niekktorych wojskowych czapek trupie glowki zniknely dopiero w 2003 roku. Poczytaj ksiazki historyczne! Warto!

      • 1 0

  • Generał J. Wybicki twórca Hymnu Narodowego dalej nie ma Pomnika w Gdańsku (9)

    Generał uczył się w Kolegium Jezuickim przy Kościele św. Ignacego na Oruni a urodził się parę kroków dalej

    • 59 7

    • Te parę kroków dalej to w "butach siedmiomilowych"

      • 8 5

    • Ale Jankoś ma (1)

      więc o co Ci chodzi?

      • 7 5

      • Już niedługo

        • 1 0

    • nikt też w Gdańsku nie pamięta o układzie Mściwoja z królem Przemysławem,

      Kazimierz Jagiellończyk też powinien mieć swój pomnik.
      Ręce i nogi się uginają gdy się obserwuje tę regermanizację i depolonizację pamięci.

      • 11 11

    • Józef Wybicki ma plac swojego imienia w Dolnym Wrzeszczu.

      Tam powinien stanąć jego pomnik.

      • 10 0

    • Józef Wybicki urodził się w Będominie, (1)

      około 50km od Gdańska. Tam ma pomnik, jest też Muzeum Hymnu Państwowego.

      • 12 3

      • a zmarł w Manieczkach

        To nie żart - przykra zbieżność historii - nieprawdaż ?

        • 0 0

    • a co ma Wybicki do tysiacletniej histori Gdanska? (1)

      to tworca hymnu polski a nie Gdańska

      • 10 7

      • Ma pomnik (a przynajmniej miał) w VII LO w Gdańsku- dość ładne popiersie.

        • 2 0

  • Mam nadzieję, iż autor wyjaśnia we wstępie że były to wojska okupacyjne, zniewalające przez 120 lat Rzeczpospolitą, (16)

    a następnie tradycję trupich czaszek na czapkach i czarne umundurowanie przejęły kolejne niemieckie wojska okupacyjne.

    • 53 44

    • Widzisz, jakbyś znał historię Polski, to byś wiedział, że się mylisz (11)

      Polska - niestety - została rozebrana legalnie, każdy rozbiór został zatwierdzony przez sejm Rzeczpospolitej Obojga Narodów. Oczywiście, o ówczesnych posłach mamy prawo mieć jak najgorsze zdanie, ale fakt jest faktem: nikt naszego kraju nie okupował, my go sami innym na tacy podaliśmy

      • 30 9

      • Chodzi Ci o zapewne tzw sejm rozbiorowy powstały pod militarnym naciskiem Rosji, (3)

        zdrajcy byli i są teraz np przecząc oczywistym faktom. Gdańsk bardzo długo opierał się pruskiej okupacji i została ona wprowadzona siłą.

        • 10 3

        • Racja, ale zawsze bylismy pod jakims naciskiem. (2)

          Jak nie Rosji to Niemiec a liczylismy ze ktos nam pomoze. Nikt nie byl tak bardzo sklonny nam pomoc majac na uwadze spieranie sie z tymi dwoma silnymi panstwami.

          • 6 0

          • A czemu ktokolwiek miałby nam pomagać? Pąństwa dbaja o własne interesy, a nie o cudze (1)

            Zresztą Polska straciła suwerenność na własną prośbę, a raczej jej króla, na 70 lat przed rozbiorami, na skutek Wojny Północnej. Saskie zapusty to był już czas dogorywania

            • 4 1

            • Pamietasz to powiedzenie ze...

              …"Za krola Sasa jadlo sie, pilo sie i tylko popuszczalo pasa"?

              • 0 0

      • ręce i nogi się uginają ... (3)

        ... no ale taki jest skutek antypolskiej propagandy po 1989. To co teraz obserwujemy to tylko skutek.

        • 7 14

        • A co jest tu antypolskiego? (2)

          Historia ?
          No tak - są tacy, którzy chcą ją od nowa napisać.
          Począwszy od Mieszka I , prawdziwego Polaka, członka PIS od 966 r.

          • 18 8

          • pisanie, że zabory były legalne i nie stanowiły pogwałcenia prawa i suwerenności jest narracją zaborczą (1)

            Pokolenie Polaków przeciwstawiały się takim bzdurom, płacąc za to ogromną cenę. Równie dobrze mógłbyś pisać, że IIWŚ wybuchła nie przez Hitlera, ale przez Polaków którzy zaatakowali Gliwice.

            • 8 10

            • Ten wpis dowodzi tylko tego, że nie masz pojęcia o historii swojego kraju

              Czy przeczytałeś jakąkolwiek książkę na ten temat? Czy przeczytałeś choćby podręcznik szkolny o tym okresie?

              Podpowiem ci: różne państwa pojawiały się na mapie Europy i znikały. Czy wobec któregokolwiek z nich używa się terminu "zabory"? Nie, bo żaden nie został rozebrany w tak kuriozalny sposób jak nasz, za zgodą ogromnej większości szlachty i magnaterii. Najpierw wybrała króla idiotę, który o Polskę w ogóle nie dbał, przebywał w niej mało, językiem nie władała, troszczył się o Saksonię, a następnie wpędził kraj w bezsensowną wojnę. A na to wszystko szlachta i magnateria patrzyły bez większego zainteresowania, troszcząc się wyłącznie o prywatne interesy.

              • 10 2

      • Tez tak zawsze pisalem. (2)

        Sami oddalismy sie pod czyjas opieke a potem nazywalismy to niewola. Zagranica nie krytykowala narzuconych Polsce zwyczajow i przepisow przez wszystkie trzy Cesarstwa administracyjne. Nie okupacyjne. I gdyby nie Kaiser ze swojim nad miernym ego to nie bylo by Pierwszej Wojny Swiatowej ani samodzielnej Polski. Dlatego w wiekszosci przypadkow w literaturze zagranicznej pisza ze taki czy inny slynny Polak urodzil sie w Cesarstwie Rosyjskim, Niemieckim czy AustroWegierskim. Zobaczcie co pisza na przyklad o Marii Curie, Chopinie, Josephie Conradzie w takiej Encyklopedii Britannica. A nawet nie zagladalem do zrodel niemiecko jezycznych lub rosyjskich. Slynny przed laty dyrygent Fritz Reiner czesto sprzeczal sie z Arturem Rubinsteinem i raz pytal go "No jak ty mozesz Chopina nazywac polskim kompozytorem". Po tej klotni Rubinstein nigdy wiecej juz nie chcial koncertowac pod dyrekcja Reinera. A zona Reinera pozniej mowila ze jej maz chodzil po pokoju i zalowal mowiac "no jak ja moglem Arturowi cos takiego powiedziec?". Przeszlo, minelo a obydwaj juz dawno nie zyja ale historia jest chlodna dla nas Polakow.

        • 10 3

        • Gdyby nie pierwsza wojna to dziś bylibyśmy niemieckimi obywatelami, mówili po niemiecku i gdyby ktoś nazwał nas Polakami to nasza reakcja byłaby taka sama jak gdyby ktoś nazwał nas Jakutami. Wtedy po tylu latach nieistnienia polski na mapach, germanizacji lub rusyfikacji to już nawet...

          "Synowie Antoniego Abrahama uważali się jednak za Niemców; obaj zmarli w wyniku ran odniesionych podczas I wojny światowej, w której walczyli jako pruscy żołnierze."

          • 4 4

        • narracja jak u jurgieltników

          • 2 3

    • a ja nie mam nadziei

      • 2 2

    • jaka okupacja co za bzdury.. (2)

      chyba ze masz na mysli Jałte i decyzje Stalina o wlaczeniu Gdańska do Polski. Ucz sie histori bo chyba zapomniales jak polacy i rosjanie zywcem spalili 100 Naszych przodkow Gdanszczsn tylko dlatego ze mowili po niemiecku . Nasi dziadkowie uwazali sie za polakow , mowili po niemiecku i mieszkali w Gdansku ale to sie nie miesci w nowej histori pis

      • 9 6

      • nasi przodkowie leżą w grobach w Piaśnicy, w lesie szpęgawskim, w sztutowie (1)

        • 6 1

        • Niekoniecznie tam.

          Z moich wszystkich przodków bezpośrednich (a potrafię ich wymienić do 7 pokoleń wstecz), w czasie wojny zmarła jedynie moja pra-prababcia. W wieku 71 lat, w Gdyni.

          • 0 4

  • Znakomita książka. ważna część historii Gdańska (4)

    Czy się komuś podoba, czy nie, to część historii tego miejsca.
    Państwa narodowe powstały nie tak dawno.
    Tak, jak Rzeczpospolita Obojga Narodów była wieloetniczna. tak Gdańsk był przez wiele wieków zróznicowany, a bywało, że tyle tu było nacji, że trzeba było władać kilkoma językami, aby się porozumieć.
    Miasto obroniło się przez Królem Batorym, który ani słowa nie mówił po polsku. itd.

    • 44 28

    • Przed Prusakami się nie obronił.

      niestety

      • 7 3

    • 100% racji dlatego jestesmy miastem wolnosci a nie ksenofobi

      • 1 8

    • ale w czasach pruskich to już wielokulturowość była tępiona

      • 6 0

    • Już posiadam...popieram...

      • 0 0

  • a ja znam piosenkę o czarnym baranie. (1)

    • 20 11

    • costam kazik i proforma ta?

      • 0 0

  • Stutthof (5)

    Zachowaly sie w calosci archiwa niemieckiego obozu koncentracyjnego w Stutthof. To jest material na wiele ksiazek o Gdansku i mieszkancach.

    • 30 12

    • Bardzo dobry pomysł

      Kiedy zaczynasz pisać?

      • 9 2

    • Ludobojstwo w Namibii kolonii niemieckiej w Afryce

      Niemcy dokonali w latach 1904 - 1907 ludobojstwo stu tysiecy murzynow w swojej kolonii Namibii w Afryce. Naukowcy uwazaja, ze to bylo przykladem dla niemieckich nazistow.

      • 4 1

    • ale to takie niemodne ... (1)

      ... nieeuropejskie

      • 2 2

      • O Stutthofie napisano mnóstwo, i wciąż się pisze.

        • 2 1

    • To proszę o udostępnienie materiałów o obozie Stutthof..

      • 1 0

  • Dziwny człowiek. Epatowanie się wrogiem. (8)

    • 21 48

    • "Epatowanie się" - wyjaśnij proszę.

      • 11 2

    • (4)

      W czasie zaborów jednostki tych wrogów pełne były Polaków. To też część naszej historii.

      W dodatku obrazy przedstawiające historię tej "wrogiej" jednostki malował... Kosakowski, częsty gość Mackensena.

      • 13 3

      • Kosakowski?

        • 2 0

      • Z braku włąsnego państwa Polacy zmuszeni byli służyć w armiach zaborczych.

        Rosyjskiej, austriackiej, pruskiej. I walczyli ze sobą. Smutek. Nie ma się czym chwalić.

        • 2 5

      • tak właśnie ruskie , austriaki czy inne niemiaszki (1)

        walczyły ze sobą rękami Polaków. A ci po latach gloryfikują tych niemiaszków

        • 2 6

        • Dlatego teraz dla wygody Niemcy

          wziely tak wielu uchodzcow i immigrantow aby pozniej pod sztandarem Bundeswehry robili za Niemcow brudna robote.

          • 1 0

    • Może to nie są jego wrogowie a bliskie sercu ziomki?

      • 0 1

    • jak się "epatuje wrogiem"?

      • 2 0

  • Pacyfikacja Międzyrzeca Podlaskiego w 1918 r (4)

    Podczas pacyfikacji Międzyrzeca Podlaskiego w listopadzie 1918 r. zabili kilkudziesięciu żołnierzy i cywilów gdy już na większym obszarze nastąpiło rozbrojenie wojsk niemieckich, fakt ten jest kolejnym dowodem że nazwa " huzarzy śmierci" nie świadczy o ich bohaterskich czynach lecz o chęci zabijania w każdej sytuacji.

    • 27 6

    • uważaj bo podpadniesz pod mowę nienawiści (1)

      • 5 6

      • wobec kogo? formacja juz dawno nie istnieje a i ostatni jej weterani dawno zamienili sie w szkielety wiec o nienawisci do kogo/czego ta mowa,rownie dobrze moge napisac ze nienawidze wikingow,rzymskich legionistow a juz zupelnie gardze armia gustawa adolfa z okresu potopu.

        • 1 0

    • No i ten fakt z pewnością jest w książce opisany :) (1)

      • 4 1

      • w którym rozddziale

        bo nie doczytałem

        • 3 0

  • (6)

    O rocznicy powstania styczniowego w Gdańsku nikt nie wspomina. Książki powinny być pisane o Westerplatte, obronie Poczty Polskiej, obozie Stutthof. To jest historia Polski!

    • 15 32

    • A nie ma książek na ten temat?

      • 9 2

    • Mnie interesuje historia z czasów i terenów na których urodzili się moi pradziadkowie przed pierwszą wojną. Wszyscy oni urodzili się w Cesarstwie Niemieckim, w Królestwie Prus, w prowincji Prusy Zachodnie. Urodzili się między Gdynią, a Kartuzami jako obywatele niemieccy (polski wtedy nie było) z niemieckimi imionami w pruskich aktach urodzenia i po niemiecku mówili w urzędach czy szkołach. Zmarli jako obywatele polscy z polskimi imionami na nagrobkach.

      • 9 3

    • od 1945 jest Polski dzieki Jałcie ktora wam zabrala wilno

      • 3 6

    • a kto ci broni czytać? im większa nasza wiedza historyczna tym mniejszy dostęp mają do mózgów naszych kretyni

      • 2 0

    • Na te tematy jest wiele książek.

      Radzę poczytać zamiast mądrzyć się

      • 2 0

    • To pisz.

      • 0 0

  • Ludzie to są jednak chorzy (5)

    Facet napisał książkę o czymś co stanowi historię gdańska, a ludziom się nie podoba, że to Niemcy... Najlepiej zamieść historię pod dywan i udawać, że Gdańsk od X wieku przed naszą erą był polski i odwiedził go Jezus na osiołku...
    Gdyby nie "prawdziwa" historia, nikt by nie znał zbrodni niemieckich - ktoś musi o tym pisać, czy ktoś to lubi czy nie. Pisanie o zagładzie Żydów to pasja do mordowania Żydów?
    Dajcie ludzie spokój - nie podoba Wam się to nie kupujcie i nie czytajcie, ale nie róbcie z siebie wielkich patriotów bo naplujecie na książkę ze zdjęciem Niemca. Takich jak Wy historia też zna, a potem całujecie Niemcom nóżki w razie wojny.

    • 68 13

    • Nie tylko w razie wojny (2)

      Ci patrioci od siedmiu boleści chętnie pojada pracować u Niemca jeśli to się tylko będzie opłacać. I samochód po "wrogu" tez chętnie kupią. Ale na forum będą grali chojraków co historii własnego miasta nie chcą znać bo kiedyś było "skażone" przez wroga.

      • 14 1

      • i nasprowadzajo B5 i innego poniemieckiego szrotu

        • 2 0

      • hejt jest zwykle bronią słabszych

        • 3 1

    • Riposta

      Świetna riposta - nic dodać...

      RT

      • 2 0

    • Ci, co krytykują, to z tych, którzy czytają tylko program telewizyjny

      • 2 0

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

kalendarz historyczny

1906 Poświęcenie kościoła pod wezwaniem św. Franciszka z Asyżu opis Biskup Chełmiński Augustinus Rosentreter poświęcił nowo powstały neogotycki kościół pod wezwaniem św. Franciszka z Asyżu przy ul. Kartuskiej w Gdańsku - Emaus /Siedlce/.

Sprawdź się

Jaki król przebywał w pobliżu Sopotu w majątku w Karlikowie?