wiadomości

Pierwsza kolej linowa na świecie powstała w Gdańsku w 1644 r.

artykuł historyczny
Rycina Wilhelma Hondiusa przedstawiająca schemat działania kolejki linowej, dzięki której transportowano ziemię służącą do budowy miejskich wałów i umocnień.
Rycina Wilhelma Hondiusa przedstawiająca schemat działania kolejki linowej, dzięki której transportowano ziemię służącą do budowy miejskich wałów i umocnień.

Pierwsza kolejka linowa na świecie powstała w Gdańsku. Miejski inżynier Adam Wybe* skonstruował ją, aby ułatwić prace fortyfikacyjne prowadzone przy miejskich bastionach. Maszyna wzbudzała podziw nie tylko mieszczan, ale również licznych podróżników z najróżniejszych zakątków świata.



Kiedy Adam Wybe (1590-1652) wraz z żoną Margaretą i bratem Jakubem przybyli z niewielkiego Harlingen do Prus Królewskich, odetchnęli z ulgą. Jak wielu innych przybyszów z Niderlandów, którzy uciekali przed represjami urzędników wysyłanych przez króla Filipa II Habsburga, swój nowy dom mieli odnaleźć właśnie tutaj.

Przypuszcza się, że inżynier pochodził z rodziny fryzyjskich menonitów, którzy w XVI i XVII wieku chętnie emigrowali do Polski, zakładając tutaj liczne wsie. Jakub podążył właśnie taką "olęderską" ścieżką i osiedlił się w osadzie Izbiska.

Poznaj historię menonitów w Prusach Królewskich



Jednak Adam wybrał inaczej: nad spokój żuławskiej wsi wybrał zgiełk i ruch największej metropolii kraju: Gdańska.

Pierwsza wzmianka o bytności Wybego nad Motławą pojawia się w 1616 roku. Rada Miejska zleciła inżynierowi budowę wiatraka w należącej do miasta wsi Olszynka. Dzisiaj jest to dzielnica Gdańska, w całości leżąca na Żuławach; a o przeszłości przypomina siatka rowów melioracyjnych i ulice leżące w miejscu dawnych traktów do pędzenia bydła (Łanowa, Zawodzie oraz Modra).

To dowód na to, że Wybe posiadał już niemałe doświadczenie konstruktora, ponieważ wiatraki były bardzo skomplikowanymi i specjalistycznymi mechanizmami.

Na początku zajmował się mniejszymi projektami, jednak szybko dostrzeżono geniusz i spryt Fryzyjczyka. Wiele innych miast, łącznie ze stołeczną Warszawą, chciało ściągnąć do siebie tego świetnego budowniczego na stałe. Wykonywał pewne prace w Elblągu i Toruniu; przez jakiś czas przebywał również w stolicy, którą opuścił wzbogacony o tytuł "królewskiego inżyniera". Jednak nigdy nie opuścił Gdańska na stałe - po części dzięki hojności głównomiejskiej rady, a po części z zamiłowania do miasta. Tutaj również zrealizował swoje najsłynniejsze projekty.
 

Kolejka linowa z Biskupiej Górki


 
Do nich z pewnością należała pierwsza na świecie kolejka linowa na wielu podporach. Wybe stworzył ją w 1644 roku, aby przenosić ziemię z Biskupiej Górki na miejsce rozbudowy miejskich wałów na Starym PrzedmieściuMapka - celem było podwyższenie bastionu Przedmiejskiego.

Archeolodzy zbadali odkryty bastion Wybego



Na Biskupiej Górce ziemię wkładano do specjalnych koszy, które były transportowane w dół, na plac budowy. Fragment ryciny Wilhelma Hondiusa.
Na Biskupiej Górce ziemię wkładano do specjalnych koszy, które były transportowane w dół, na plac budowy. Fragment ryciny Wilhelma Hondiusa.
Aby przyspieszyć transporty wielkich ilości ziemi oraz by zniwelować przeszkody w postaci zabudowań, dróg, fosy i kanału Raduni, Wybe wpadł na pomysł zbudowania specjalnej konstrukcji.

Kolejka była napędzana przez siłę czterech koni, które obracały kierat ustawiony na wałach miejskich. Fragment ryciny Wilhelma Hondiusa.
Kolejka była napędzana przez siłę czterech koni, które obracały kierat ustawiony na wałach miejskich. Fragment ryciny Wilhelma Hondiusa.
Kolejka była napędzana przez siłę czterech koni, które obracały kierat ustawiony na wałach miejskich. Na Biskupiej Górce ziemię wkładano do specjalnych koszy, które były transportowane w dół, na plac budowy. Pomiędzy punktem załadunku oraz wyładunku ustawiono drewniane podpory, które zapewniały stabilność i odpowiednie działanie całej konstrukcji. Robotnicy znajdujący się na szczycie podpór przenosili kubły nad ich zwieńczeniem, zapewniając płynność ruchu.

Pomiędzy punktem załadunku oraz wyładunku ustawiono drewniane podpory, które zapewniały stabilność i odpowiednie działanie całej konstrukcji. Robotnicy znajdujący się na szczycie podpór przenosili kubły nad ich zwieńczeniem, zapewniając płynność ruchu. Fragment ryciny Wilhelma Hondiusa.
Pomiędzy punktem załadunku oraz wyładunku ustawiono drewniane podpory, które zapewniały stabilność i odpowiednie działanie całej konstrukcji. Robotnicy znajdujący się na szczycie podpór przenosili kubły nad ich zwieńczeniem, zapewniając płynność ruchu. Fragment ryciny Wilhelma Hondiusa.

Podziw dla talentu inżyniera



Spektakularna konstrukcja wywoływała wielkie wrażenie na współczesnych. Wzmiankę o niej znajdujemy między innymi we wspomnieniach angielskiego kupca i podróżnika Petera Mundy'ego, który przez kilka lat mieszkał w Gdańsku.

Genialne urządzenie
 
Inny druk przedstawia wynalazek Adama Weeba, miejskiego inżyniera, który powstał, aby przenosić ziemię nad fosą z Biskupiej Górki, wzgórza znajdującego się przy mieście (których jest tutaj zresztą wiele), do wałów, które chciano podwyższyć (miał około 150 sążni albo 150 stóp). Do grubych lin przywiązano około 200 kubłów i koszy, a całą pracę wykonywały zaledwie dwa konie i robotnicy którzy napełniali puste kosze. Wzgórze jest dużo wyższe niż wał, dlatego ciężar napełnionych koszy pomaga w utrzymaniu ruchu wraz z pustymi, dzięki czemu wszystko idzie płynnie w koło. Niektórzy mówią, że ten sam człowiek stworzył samoistnie działające wodociągi w królewskim ogrodzie w Warszawie, o czym już wspominałem.
Schemat ilustrujący działanie kolejki Wybego na rycinie w dziele "Theatrum machinarum hydrotechnicarum" Jacona Leupolda z 1724 roku.
Schemat ilustrujący działanie kolejki Wybego na rycinie w dziele "Theatrum machinarum hydrotechnicarum" Jacona Leupolda z 1724 roku.
Mechanizm poruszał również wyobraźnię artystów.

Poeta Georg Greflinger z Ratyzbony, zajmujący się również poezją okolicznościową, napisał kilka wersów, poświęconych kolejce i jej twórcy. W swoim utworze poeta porównuje górę do mocarnego przeciwnika, którego pokonać może tylko "chwat Wyb Adam, mąż z Harlingen, który potrafi dokonać takiej sztuki". Inżynier jest jednak wynalazcą innych cudowności. Greflinger poucza, aby nie oceniać mistrza Wybego po prostym ubiorze (menonity? budowniczego?), ale po owocach jego pracy.

Poeta kończy swój wiersz pochwałą samego Gdańska, "miasta sławnego w całym świecie".

* W literaturze znajduje się bardzo wiele wariantów zapisu tego nazwiska, m.in. Wybe, Wiebe, Wijbe, niekiedy z dodatkiem von/van Harlingen. Rozbieżności wynikają między innymi z tego, iż Wybe był mennonitą, którzy nie przywiązywali dużej wagi do nazwisk. Sam inżynier używał formy Wybe Adams.

Opinie (61) 1 zablokowana

  • Uwielbiam Was za takie artykuły, proszę więcej! :)

    • 127 1

  • niesamowita historia - tylko dlaczego o niej nie wiemy? (4)

    to jest tak zwana wartość dodana

    powinniśmy być dumni :O)

    • 77 2

    • Ja wiedziałem. (1)

      Widocznie mało czytasz

      • 12 5

      • trudno żeby czytać wszystko geniuszu

        poza tym nadal nie rozumiesz - to 'czemu o tym nie wiemy' tym bardziej w połaczeniu z 'wartość dodana' oraz powinnismy być dumni

        to chyba dosyć oczywiste, ze takie fakty nie są wykorzystywane do promowania Gdańska czy regionu

        • 7 2

    • Jak to nie wiemy? Kto się interesuje ten wie.

      • 4 1

    • Przyczyny niewiedzy

      Wystarczy od czasu do czasu wybrać się na spacer z lokalnym przewodnikiem (z pttk, ikm, czy organizowany przez iBedeker), lub przeczytać którąś z książek profesora Sampa czy profesora Januszajtisa, aby poznawać takie "smaczki" gdańskiej historii.

      Dlaczego o niej nie wiemy? Odpowiedź wiąże się z postawą dzisiejszych ludzi, których bardziej interesują centra handlowe, a turystykę postrzegają jako sprint przez miasto i zrobienie sobie selfie przy Neptunie czy Żurawiu.

      Dlatego uważam, że takich artykułów jak ten powinno być zdecydowanie więcej, aby wzbudzać ciekawość i chęć poznawania naszego pięknego miasta.

      • 3 0

  • Wybe miał duże doświadczenie, już wcześniej konstruował pierwsze koleje ma świecie w Roterdamie, Ratyzbonie i Akwizgranie (2)

    • 33 1

    • Jakie koleje? (1)

      • 4 4

      • koleje losu

        • 10 1

  • Super historia (6)

    a pstryczek dla patriotów - co za polsko brzmiące nazwisko :) nie Nowak nie Kowalski tylko Wybe von Harlingen . Gdańsk serce Wolności, otwartości na świat i tolerancji bez patriotyczno polskie neokato homofobii

    • 70 28

    • I bez twoich (4)

      grafomańskich wypocin, gloryfikacji tęczy i uległo-poprawności pseudo euro czopka.

      • 16 25

      • patrz

        zobaczył tęczę, no prawie prorok

        • 10 5

      • tęczy nikt nie gloryfikuje, to właśnie prostacy użyli jej jako symbolu negatywnego i teraz strach dziecku kredki kupić bo będą problemy jak tęczę namaluje. mnie to nie dziwi bo prosty lud potrzebuje prostych symboli i prostego podziału. my - ok, innosc- zniszczyć. naprawde polecam poszerzyć chociaz odrobinę horyzonty bo z tym zacietrzewieniem daleko nie zajdziecie..

        • 12 3

      • dla tych wierzących, plujących jadem w kierunku tęczy... (1)

        niech pamiętają, że tęcza zawsze symbolizowała jedność każdego człowieka z Bogiem, jak i ludzkości jako całości, odniesienia do czego można znaleźć w Biblii. Plujesz jadem w bliźniego tęczowego, to plujesz w samego Boga. Ty masz go kochać jak siebie samego i nie sądzić, bo nie Tobie sądy są dane, tym bardziej jeśli sam bez winy jesteś i pierwszy chcesz rzucić kamieniem (to cytat już z samego Chrystusa, który wstawił się za ladacznicą i dał jej drugą szansę, a dziś jest ona świętą w KK). Ci plujący jadem chodzą do KK, który głosi z ambon, że wśród trzech podstaw chrześcijaństwa - wiary, nadziei i miłości, to miłość jest najważniejsza, więc zrób sobie rachunek sumienia drogi chrześcijaninie katoliku i zadaj pytanie, czy Twoje osądy nie zasmucają oblicza Boga i Jego Syna, w którego twierdzisz, że wierzysz. Każdy jest grzesznikiem i każdy może błądzić. Ty masz kierować się zaś miłością do bliźniego swego i tak jest to zapisane w Nowym Testamencie. To samo dotyczy się nie tylko Ciebie, ale i Twoich duszpasterzy, którzy z ambon do nienawiści namawiają.

        • 1 1

        • Dużo liter mało treści

          • 0 0

    • w sumie

      No właśnie, o neokatolach, homofobii i tak dalej krzyczy najczęściej lewa strona. Niechaj lewica zniknie, a Gdańsk będzie znowu otwarty i tolerancyjny.

      • 0 3

  • Osowa, Matarnia górny taras - idealne połączenie zamiast autobusów i buspasów. Na świecie często stosowane . (3)

    • 39 1

    • na pewno byłby to ciekawy pomysł, przejazd nad lasami :)

      • 8 1

    • W trzecim świecie chyba, np Kolumbia... (1)

      • 2 3

      • Np. NY , Barcelona , LA , Kolumbia pewnie też

        • 1 0

  • kiedyś był pomysł kolejki spod Dworca Głównego na Górę Gradową (3)

    to trochę taka wisienka na torcie, ale czemu nie? Dla turystów atrakcja

    • 29 2

    • (2)

      Do Hevelianum raczej, od strony PKS-u

      • 2 1

      • (1)

        Góra Gradowa jest na Hevelianum

        • 1 1

        • Na Górze Gradowej jest Krzyż Milenijny, Hevelianum jest na Grodzisku

          • 1 1

  • Super artykuł,super ryciny,fragment historii Gdańska na nowo odkryty w interesujący sposób. (3)

    Mennonici znaleźli w Rzeczypospolitej nową ojczyznę. W Gdańsku, jak działała kolej linowa,funkcjonowała już wytwórnia likierów założona przez mennonitów "Pod Łososiem",słynny Machangel też jest wytworem mennonitów. Jest piękny cmentarz mennonicki w Stogach pod Malborkiem,wśród jednych ze stojacych płyt nagrobnych jest płyta właściciela dworu Jakuba Wiebe z XIX wieku.

    • 35 1

    • Machangel 00 wytwór Stobbe,sprzedawany w Gdańsku przez Johanna Reimanna.

      • 2 1

    • Paj (1)

      Dzisiaj dużo menonitów żyje w kansas usa, a w Polsce pozostał po nich budowle i cmentarze

      • 1 1

      • Jest też ulica Mennonitów i kościół, obecnie Zbór Kościoła Zielonoświątkowego

        • 2 1

  • (1)

    Ostatnio doczytałem że w Gdańsku mieszkał kuzyn tego Tolkiena z Brytanii z domu Tolkienów tych Tolkienów.

    • 13 1

    • Pradziad, nie kuzyn, na Zaroślaku mieszkał...

      • 4 0

  • Chwalipost

    Panie redaktorze:
    Dobra robota - dawaj więcej.

    • 37 1

  • Stare, piastowskie miasto (3)

    a pisali po niemiecku... Przypadek? Nie sądzę...

    • 8 24

    • A jak myślisz, Piastowie po jakiemu pisali? (1)

      Po polsku?

      • 10 1

      • Po piastowsku ?

        • 1 0

    • pretensje do Zygmunta Starego wnioskuj

      że zamiast dzielić Prusy na Królewskie i Książęce posłuchał Watykanu i nie ustanowił polskiej administracji królewskiej w całych Prusach, w tym nie wymógł stosowania mowy polskiej i stosowania w urzędach rękopisów w języku polskim, zachowując tym samym kulturę pokrzyżacką z przywilejami arystokracji krzyżackiej, która przemianowała się na świecką po hołdzie pruskim w 1525 roku. Kto w późniejszych Prusach Królewskich pamiętał, że mówiono tam wcześniej po niemiecku? Tam Zygmunt Stary zrobił co trzeba i wcielił tą część do Korony. Natomiast z Prus Książęcych wyrósł później polski zaborca i terytorialnie należały on do późniejszych Niemiec aż do II WŚ. Stąd język niemiecki zachowany w Gdańsku po upadku Zakonu Krzyżackiego. Poza tym niemiecki był używany w całej Europie, bo na prawie niemieckim wiele miast zostało w historii lokowanych (poczytaj sobie ile miast polskich i nie tylko tak zostało założonych). Mało tego, w wojskach królewskich stosowano komendy i musztry w języku niemieckim. Zresztą nie tylko w polskich. Natomiast nie miało to żadnego znaczenia dla poczucia Gdańszczan, że są oddanymi obywatelami Korony Polskiej i poddanymi polskiego króla. Nie czuli się oni Niemcami jak to rozumujesz, bo takiego kraju nie było na Świecie, aż do drugiej połowy XIX wieku. Nie czuli także ścisłego związku z Prusami, na terenie których Gdańsk przecież leżał, co pozostałe pruskie miasta miały Gdańskowi bardzo często za złe. Gdańszczanie jak i całe miasto było Polsce oddane i wierniejsze, od niejednych polską mową się posługujących polskich zdrajców (np. Radziwiłł na Litwie, czy Chmielnicki na Ukrainie). Najlepszymi tego dowodami są postawy Gdańszczan w trakcie wojny trzynastoletniej z Zakonem, potopu szwedzkiego, czy podczas okresu rozbiorowego, gdy Rzeczypospolita znikała z map Europy.
      Ucz się historii i dowiedz się, skąd w ogóle niemiecka mowa w Gdańsku się pojawiła, bo zarówno za jej pojawienie się, jak i zachowanie odpowiadają błędy historyczne samych Polaków niestety.

      • 3 0

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

kalendarz historyczny

1981 Ksiądz Bernard Sychta doctorem honoris causa opis Doctorem honoris causa Uniwersytetu Gdańskiego został badacz języka kaszubskiego, autor między innymi Słownika gwar kaszubskich, Ksiądz Bernard Sychta.

Sprawdź się

Na jaką nazwę Niemcy zmienili nazwę Gdyni w 1939 roku?