wiadomości

Okiem angielskiego dżentelmena #6. Tajemniczy anabaptyści, czyli o naszych mennonitach

artykuł historyczny
Gdański bankier i mennonita Abraham Dirksen na rycinie Daniela Chodowieckiego z 1773 r.
Gdański bankier i mennonita Abraham Dirksen na rycinie Daniela Chodowieckiego z 1773 r.

Podczas szóstego spaceru przez XVIII-wieczny Gdańsk u boku angielskiego dżentelmena przyjrzymy się tym jego mieszkańcom, którzy określali się jako mennonici.



W 1734 roku w Londynie ukazała się niewielka książka, której pełny tytuł brzmiał: "Szczegółowe opisanie miasta Gdańska: jego fortyfikacji, zasięgu, handlu, spichrzów, ulic, publicznych i prywatnych budynków, rzeki, nabrzeża, władzy, kar, sił zbrojnych, religii i kościołów, z wieloma innymi osobliwościami wartymi uwagi".

"Szczegółowe opisanie miasta Gdańska..." jest nie tylko dziełkiem z pogranicza geografii, historii i prasy - jego forma i treść przypominają coś, co moglibyśmy nazwać przewodnikiem turystycznym. Opis miasta i jego zabytków jest plastyczny; Anglik umieszcza w nim nawet praktyczne wskazówki dla swoich rodaków, takie jak wymienienie gospód czy angielskich instytucji funkcjonujących w Gdańsku.

Cykl artykułów pt. Okiem angielskiego dżentelmena:

  1. Droga Królewska w XVIII w.
  2. Długi Targ w XVIII w.
  3. Wyjątkowa Wyspa Spichrzów
  4. Bogactwa wielkiego emporium
  5. Najwspanialsza kawiarnia w Gdańsku


W dzisiejszym artykule wraz z autorem relacji przyjrzymy się bliżej gdańskim anabaptystom.

"Są jak nasi kwakrzy..."



Angielski dżentelmen sporo miejsca w swojej relacji poświęcił religiom i świątyniom. Opisał najważniejsze z nich i wskazał, które należały do luteran, kalwinów i katolików. Wspomniał również o Żydach oraz o angielskiej kaplicy.

Krótki ustęp poświęcił również anabaptystom:

ANABAPTYŚCI

Ci są znani głównie jako "Maniści" i mają właściwe sobie religijne obrzędy i spotkania. Są świetnymi kupcami: jak nasi kwakrzy, osobliwie przykładają wagę do swojego ubioru, ale zawsze trzymają się koloru czarnego. W kwestii grzeczności i dobrych manier jest odwrotnie: są kwintesencją uprzejmości.

Owi "Maniści" to oczywiście mennonici. Byli oni niderlandzkimi protestantami, wyznawcami doktryny stworzonej przez Menno Simmonsa. Uważa się ich za odłam anabaptystów, ponieważ w centrum ich wierzeń znajdowało się odrzucenie chrztu dzieci.

Menno Simons (1496-1561), przywódca pacyfistycznych anabaptystów, z których wielu osiedliło się w Prusach Królewskich i okolicach Gdańska.
Menno Simons (1496-1561), przywódca pacyfistycznych anabaptystów, z których wielu osiedliło się w Prusach Królewskich i okolicach Gdańska.
Mennonici przyjęli postawę całkowicie pacyfistyczną (odmawiali służby wojskowej, która wymagałaby od nich użycia broni), a swoimi gminami zarządzali na poły demokratycznie. Jako że bardzo ważną kwestią dla mennonitów była lektura Pisma Świętego, wielu z nich potrafiło czytać i pisać.

Prześladowania i migracje



Jednak mennonici nie mogli cieszyć się spokojem w ojczyźnie, zarządzanej ówcześnie przez urzędników katolickich Habsburgów. Prześladowania wymusiły na naśladowcach Menno Simmonsa emigrację, a wielu z nich wybrało Prusy Królewskie, gdzie byli witani z otwartymi ramionami.

"Olędrzy", jak ich niekiedy nazywano, osiedlali się głównie na Żuławach, gdzie dzięki doświadczeniu w osuszaniu terenu zajęli się rolnictwem. Tworzyli małe osady, cieszące się dużą niezależnością; stronili od obcych, a swoje nabożeństwa odprawiali w prywatnych domach.

Zasięg osadnictwa mennonitów na Żuławach Wiślanych. Mapa pochodzi z opracowania prof. Edmunda Kizika pt. "Mennonici", zawartego w książce: "Pod wspólnym niebem. Narody dawnej Rzeczypospolitej".
Zasięg osadnictwa mennonitów na Żuławach Wiślanych. Mapa pochodzi z opracowania prof. Edmunda Kizika pt. "Mennonici", zawartego w książce: "Pod wspólnym niebem. Narody dawnej Rzeczypospolitej".
Chociaż mennonitów już nie ma, pozostały relikty po ich wielowiekowej bytności - takie jak cmentarze czy piękne domy podcieniowe.

Domy podcieniowe Żuław Gdańskich. Materiał archiwalny


Przybyli do Prus emigranci dzielili się na dwie gminy - fryzyjską oraz flamandzką. Pierwotnie ten podział rzeczywiście oznaczał pochodzenie danych mennonitów z Fryzji bądź Flandrii, z czasem jednak etniczny wyróżnik zatarł się, a różnicą pomiędzy tymi gminami w Prusach Królewskich była surowość w kwestii odizolowania się od świata zewnętrznego - gmina fryzyjska była bardziej konserwatywna i przywiązana do tradycji.

Mennonici w Gdańsku



Chociaż większość mennonitów wolała wiejskie życie, część z nich pozostała w miastach. W okolicach Gdańska wielu z nich wybrało miejskie przedmieścia bądź osady należące do biskupa, gdzie pracowali jako rzemieślnicy, na których złorzeczyli gdańszczanie.

Dwa największe skupiska powstały w Starych Szkotach oraz na Nowych Ogrodach. W tych pierwszych osiedliła się gmina fryzyjska, która od 1636 roku zbierała się w zakupionych budynkach przy Bramie Długich Ogrodów, które spłonęły podczas walk w 1807 roku.

Jak Gdańsk stawał się luterański



Z kolei gmina flamandzka zakupiła w 1648 roku ziemię na wybudowanie swojego domu modlitwy w okolicy Bramy Oruńskiej (stała na wysokości dzisiejszej ul. KaznodziejskiejMapka). Uległ on zniszczeniu dwukrotnie podczas oblężeń miasta - w 1734 oraz 1813 roku.

Brama Oruńska, za nią kościół Zbawiciela i po lewej fragment zabudowy szpitala św. Gertrudy.
Brama Oruńska, za nią kościół Zbawiciela i po lewej fragment zabudowy szpitala św. Gertrudy. za Gedanopedią
Obie gminy nie posiadały własnego cmentarza i korzystały z innych gdańskich nekropolii protestanckich.

W samym mieście, chociaż stanowili oni zaledwie drobny ułamek mieszczan, odmawiano im pełni praw. Nie mogli nabywać nieruchomości oraz miejskiego obywatelstwa; odmawiano im również możliwości wstąpienia do cechów i wybudowania swojej świątyni.

Dlatego radzili sobie na inne sposoby; wielu z nich zajmowało się handlem tekstyliami, gorzelnictwem czy sprzedażą przypraw, zyskując całkiem pokaźne majątki.

Pomimo nielicznej reprezentacji mennonitów w gdańskim społeczeństwie, jesteśmy w stanie w epoce nowożytnej podać imiona i nazwiska kilku z nich, którzy wnieśli wielki wkład w rozwój nie tylko gdańskiej kultury, ale i całej Rzeczypospolitej:

Anton Momber - założyciel pierwszej kawiarni w Rzeczypospolitej. Kawiarnia Mombera znajdowała się przy ulicy Słodowników 4Mapka, a angielski dżentelmen opisał ją tak:

Właściciel i jego rodzina są mennonitami. Na tyłach kawiarni znajduje się kwadratowy plac zamieniony w ogród, gdzie znajduje się wiele pięknych roślin, fontann, piękna woliera, w której ptaki budują gniazda, rozmnażają się i wypoczywają na drzewach, oraz pięknie wymalowane altanki, w których różne grupy mogą spędzić kilka miłych letnich godzin.
Ambrosius Vermöllen - człowiek, który dał Gdańskowi jego najsłynniejszą wódkę - Goldwasser. Produkcję tego trunku rozpoczął już pod koniec XVI wieku. Według Marii Boguckiej przepis na ten szlachetny likier wyglądał następująco:

Na 12 litrów mocnej anyżówki lub tzw. francuskiej wódki brano 6 łutów (1 łut to ok. 13 gramów) anżeliki, 6 łutów korzeni tataraku, 2 łuty korzeni mistrzowca, 2 łuty korzeni dziewięćsiłu, 1 łut korzeni gencjany, 1 łut ziela pieprzowego (dictamus), 1 łut driakwi (scabiosa arvensis) 10 łutów janowca (jagód), nieco korzeni waleriany, garść jerzmanki, winnej ruty i świeżej tury, dalej przyprawy wschodnie - 2,5 łuta kurkumy (...), 1 łut korzeni koromandelskich, trochę drzewa sandałowego i drzewa różanego. Wszystko to razem siekano i zalewano wódką, po odcedzeniu zaś doprawiano cukrem i cienkimi blaszkami złota.
Adam Wybe (Wiebe) - inżynier, który przez całe życie był związany z Gdańskiem. Stworzył pierwszą kolejkę linową na wielu podporach (transportowała ziemię z Biskupiej Górki na teren rozbudowy bastionów), konstruował wiatraki i młyny, maszyny do osuszania gruntów i krojenia lodu na rzece, przebudował kunszt wodny (stację pomp zapewniającą miastu wodę), zbudował drewniany akwedukt nad fosą... a nawet zadbał o to, aby Neptun mógł zachwycać gdańszczan w pełni swoich hydraulicznych możliwości.

Kolej linowa pozwalała transportować bez przerwy ok. 100 wiader, które przenosiły urobek ze szczytu góry Gradowej na plac rozbudowy bastionu i szańca.
Kolej linowa pozwalała transportować bez przerwy ok. 100 wiader, które przenosiły urobek ze szczytu góry Gradowej na plac rozbudowy bastionu i szańca.

Odkopano pierwszą kazamatę Bastionu Wiebego



Mennonickie korzenie miała również słynna rodzina van den Blocków.

Zbór mennonitów u stóp Biskupiej Górki



Mówiąc o gdańskich mennonitach, nie sposób nie wspomnieć o zachowanej świątyni, znajdującej się u podnóża Biskupiej Górki. W 1800 roku mennonici otrzymali możliwość zdobycia pełni praw obywateli miejskich; kilka lat później obie gminy - flamandzka oraz fryzyjska - scaliły się w jedną. Na potrzeby tej nowej organizacji zakupiono ziemię pod wybudowanie nowego zboru.

Klasycystyczny budynek wzniesiono w 1819 roku (dzisiejsza ul. MenonitówMapka). Pierwotnie eksponowano szachulec; budynek otynkowano dopiero w latach 80. XIX wieku. Skromność dekoracji zarówno zewnątrz, jak i wewnątrz odzwierciedla ideały wyznawane przez naśladowców Menno Simmonsa. W środku najważniejszym miejscem była drewniana kazalnica, umiejscowiona naprzeciwko wejścia. Osobne miejsca do siedzenia były przeznaczone dla kobiet oraz mężczyzn.

Z czasem w bezpośrednim otoczeniu zboru pojawiły się jeszcze dwa budynki: przytułek dla potrzebujących współwiernych oraz Dom Kaznodziei.

Po wojnie społeczność mennonicka opuściła Gdańsk, głównie kierując się do Niemiec oraz Stanów Zjednoczonych Ameryki. Sam budynek nie uniknął zniszczeń; w 1946 roku drewniane elementy zostały wykradzione i spalone podczas ciężkiej zimy. Rolę gospodarzy całego kompleksu przyjęli zielonoświątkowcy, którzy doprowadzili zbór do stanu używalności i po wielu zmianach (np. delegalizacji organizacji za czasów PRL) użytkują go do dzisiaj.

Dla chcących dowiedzieć się więcej:

  • M. Staręga, "Dzieje i architektura pomennonickiego kościoła w Gdańsku", Gdański Rocznik Ewangelicki, 2013 r.
  • E. Kizik, "Mennonici", [w]: "Pod wspólnym niebem. Narody dawnej Rzeczypospolitej", Warszawa 2010 r.
  • E. Kizik, "Mennonici w Gdańsku, Elblągu i na Żuławach Wiślanych w drugiej połowie XVII i w XVIII wieku. Studium z dziejów małej społeczności wyznaniowe", Gdańsk 1994 r.

Opinie (28) 2 zablokowane

Dodaj opinię
Walczymy z przemocą słownąKasujemy opinie obraźliwe i nie na temat

Dodaj opinię

Odpowiedz

Dodając opinię akceptujesz regulamin dodawania opinii.
Administratorem Twoich danych osobowych jest Trojmiasto.pl Sp. z o.o.. Szczegóły przetwarzania danych znajdują się w polityce prywatności.

zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

kalendarz historyczny

1980 Anna Walentynowicz zwolniona ze Stoczni Gdańskiej opis Anna Walentynowicz została bezprawnie zwolniona z pracy na pięć miesięcy przed przejściem na emeryturę. Zwolnienie jej stało się bezpośrednią przyczyną strajku rozpoczętego 14 sierpnia 1980 w stoczni, który doprowadził do powstania Niezależnego Samorządnego Związku Zawodowego "Solidarność".

Sprawdź się

Charakterystycznym, powszechnie rozpoznawalnym symbolem Gdańska jest: