Dwa życia krematorium we Wrzeszczu

Kompleks krematorium miejskiego widziany z lotu ptaka na przedwojennej pocztówce. Na dole zdjęcia widać dzisiejszą ul. Traugutta.
Kompleks krematorium miejskiego widziany z lotu ptaka na przedwojennej pocztówce. Na dole zdjęcia widać dzisiejszą ul. Traugutta. fot. za Gedanopedia.pl

O tym, że w dawnej miejskiej elektrowni na Ołowiance działa filharmonia, a w dawnych budynkach koszar biura i restauracje, wiedzą wszyscy. Tylko nieliczni zdają sobie sprawę, że cerkiew prawosławna we Wrzeszczu działa w dawnym budynku krematorium miejskiego.



Przez długi czas pochówki ciałopalne, jako wywodzące się z przedchrześcijańskiej tradycji, nie były w Europie legalne. Dopiero w drugiej połowie XIX wieku władze świeckie oraz kościelne zaczęły przyjmować argumenty sanitarne i ekonomiczne przemawiające za tą metodą grzebania zmarłych. Szlak przetarły Włochy - pierwsze krematorium na naszym kontynencie otwarto w 1876 roku w Mediolanie.

Starania o zalegalizowanie tego rodzaju pochówków w Gdańsku podjęło powołane w 1898 roku Stowarzyszenie na rzecz Pochówków Ciałopalnych. To m.in. jego działalność sprawiła, że w 1911 roku zezwolono na kremację zwłok w naszym mieście. Władze Gdańska nie zwlekały i już w 1912 podjęły decyzję o budowie miejskiego krematorium.

Gotycki zamek u stóp góry



Na potrzeby budowy przeznaczono malowniczo usytuowaną, dwuhektarową działkę przy St. Michaelsweg (dziś ul. Romualda Traugutta), leżącą u stop Góry Szubienicznej, na której od XVI do początków XIX wieku dokonywano egzekucji pospolitych przestępców. Zaprojektowany przez Richarda Dähnego kompleks krematoryjny swą formą nawiązywał do architektury gotyckiej, przypominając średniowieczny zamek z dziedzińcem. W skład zespołu poza budynkiem głównym wchodziła także kostnica oraz budynek gospodarczy i mieszkalny dla obsługi, do których doprowadzono osobny wjazd. Od strony ulicy utworzono zaś cmentarz urnowy na planie trójkąta, podzielony na kwatery za pomocą obsadzonych drzewami alejek.

Budynek krematorium miejskiego widziany od strony dzisiejszej ul. Romualda Traugutta, rok 1915.
Budynek krematorium miejskiego widziany od strony dzisiejszej ul. Romualda Traugutta, rok 1915. fot. za Gedanopedia.pl
Budowę kompleksu prowadzono w okresie od kwietnia 1913 do października 1914 roku. Pracami kierował Karl Franz Hermann Fehlhaber (1854-1937), miejski radca budowlany, który zaprojektował m.in. kompleks Szpitala Miejskiego przy ul. Dębinki (dziś Gdański Uniwersytet Medyczny). Prace pochłonęły 180 tys. ówczesnych marek, w całości wyłożonych przez miasto.

Gdańskie krematorium było 33. tego typu obiektem na świecie.

Pochówki ponad religijnymi tradycjami



Od początku zakładano, że z krematorium korzystać będą przedstawiciele wszystkich reprezentowanych w Gdańsku wyznań: ewangelicy, katolicy, żydzi, a także ateiści. Dlatego też główne pomieszczenie w zasadniczym budynku, czyli przypominająca kaplicę sala żałobna (Trauerhalle), miało wystrój o neutralnym charakterze, niezwiązanym z żadnym z wyznań. Właściwy piec krematoryjny umiejscowiono poniżej - po uroczystości trumna zjeżdżała wprost do niego.

Przypominająca kaplicę sala żałobna (Trauerhalle) w krematorium miejskim, 1928.
Przypominająca kaplicę sala żałobna (Trauerhalle) w krematorium miejskim, 1928. fot. za Gedanopedia.pl
Pierwszy pogrzeb odbył się 30 października 1914 roku. Do końca roku odbyło się tu 16 kremacji, ale w kolejnym - już 74 i w kolejnych latach liczba ta szybko rosła: 1919: 178, 1924: 346, 1929: 706, a 1934: 818, co stanowiło ponad 17 procent wszystkich pochówków w mieście.

Wzrost popularności pochówków ciałopalnych wymusił ok. 1924 roku powiększenie cmentarza krematoryjnego. Na ten cel przeznaczono teren o powierzchni 0,75 ha na pobliskiej Górze Szubienicznej.

Kompleksem krematoryjnym zarządzało Towarzystwo Kremacji "Płomień" (Feuerbestattungkasse "Flamme"). Co ciekawe, w dni, w których nie kremowano zmarłych, obiekt można było zwiedzać za opłatą.

Drugie życie dawnego krematorium



Polakom, którzy przejęli Gdańsk wiosną 1945 roku, piece krematoryjne jednoznacznie kojarzyły się z niemieckimi nazistowskimi obozami zagłady, nie mogło więc być mowy o kontynuacji działalności obiektu. Niezniszczony kompleks najpierw udostępniono polskim luteranom, którzy do 1953 roku prowadzili tu jedyną w Trójmieście parafię kościoła ewangelicko-augsburskiego, a następnie główny budynek przekazano prawosławnej parafii św. Mikołaja Cudotwórcy, od 1946 roku działającej w mieszkaniu przy ul. Sienkiewicza 8 (pozostałe budynki przekazano jej dopiero w 1983 roku; w międzyczasie użytkowało je komunalne przedsiębiorstwo wodociągowo-kanalizacyjne).

"Stary" cmentarz zaś, podobnie jak inne poniemieckie nekropolie w Gdańsku, został zlikwidowany pod koniec lat 60. XX wieku. Urządzono na nim park. "Nowy" cmentarz, ten na Szubienicznej Górze, przetrwał w zasadzie do dziś, chociaż jest zdewastowany i zaniedbany.

Po epizodzie z pierwszej połowy lat 90., kiedy to pomieszczenia dawnego krematorium wynajęto gdańskiej firmie informatycznej, parafia prawosławna prowadziła przebudowy, które stopniowo nadawały budynkowi coraz bardziej cerkiewny charakter: układ przestrzenny dostosowano do potrzeb kultu, zamontowano ikonostas, stworzono freski części ołtarzowej, przeniesiono główne wejście, dobudowano przedsionek od północy, narożne wieżyczki oraz kominy pieca krematoryjnego zwieńczono hełmami w stylu bizantyjskim.

Dziś w dawnym miejskim krematorium działa Prawosławna Katedralna Parafia św. Mikołaja, należąca do dekanatu Gdańsk diecezji białostocko-gdańskiej Polskiego Autokefalicznego Kościoła Prawosławnego.

Wielkanoc w cerkwi prawosławnej. Film archiwalny

Opinie (58) 3 zablokowane

  • No proszę (4)

    to jest piękna tradycja. Każdego bez względu na wyznanie można było skremować. I jakoś 100 lat temu ludzie nie mieli z tym problemów...

    • 158 5

    • (1)

      a kto ma dzis z tym problemy?

      • 11 4

      • ci co poszli przez komin

        • 0 0

    • bzdury komun

      zostaw decyzje bliskim i się nie wtrącaj

      • 4 3

    • Pięknie zdewastowany budynek

      • 2 4

  • (5)

    byliśmy w tej Cerkwi na wagarach 37 lat temu, wszyscy dostaliśmy po obrazku.
    Pozdrawiam serdecznie.

    • 70 0

    • (4)

      Ja podobnie, tyle że w kościele.
      Wszyscy dostaliśmy po snikersie za wyjątkiem dziewczyn.

      • 8 8

      • (2)

        Czasem snuliśmy się tam po zajęciach. Zawsze mnie zastanawiało, co to za kościółek? Było to ze 30 lat temu. A tu masz. Cerkiew, krematorium.

        • 1 1

        • i przez 30 lat nie zadałeś sobie trudu, żeby sprawdzić? (1)

          • 4 1

          • Ano nie. Kiedyś na google maps starałem się odnaleźć, ale wtedy dziewczyna mi była w głowie, później praca i tak zleciało. Moja dziewczynę nie kręciły tajemnicze miejsca, bardziej witryny sklepowe. A w pracy> Weź zapomnij. Człowiek był szczęśliwy jak kładł się spać. Byłem w sekcie, myślałem, że zawojuję świat i tak mi życie przemknęło. Teraz czasem chodzę po starych częściach miasta i podziwiam jaki trud ludzie sobie zadawali na wykańczanie elewacji domów i gmachów.

            • 15 1

      • Najlepsze snikersy w Brygidzie.

        • 3 5

  • Ciekawy artykul. Prosze o wiecej takich ciekawostek

    • 113 0

  • (2)

    Artykuł bardzo dobry ale jakoś mnie zmroziło,z tą nazwą mam złe skojarzenia.

    • 17 23

    • Krematorium?

      Normalna budowla towarzysząca człowiekowi od wieków.

      • 10 3

    • Cezarze, a poległych rzymskich legionistów nie kazałeś kremować?

      Chyba masz już sklerozę.

      • 0 1

  • Super artykuł

    • 59 1

  • Ciekawostki gdańskie (1)

    no i git

    • 56 1

    • praktyka gdańska - plastikowe okna w zabytku

      • 5 4

  • Odnoszę wrażenie (3)

    Że 100 lat temu ludzie byli bardziej tolerancyjni. Nie wyobrażam sobie dzisiaj jednego domu pożegnań zmarłych wszystkich wyznań.

    • 98 12

    • Teraz też na każdym komunalnym cmetarzu jest jeden dom pożegnań dla wszystkich zmarłych.

      • 30 0

    • I niestety takie nieuki jak joli mają prawa wyborcze...

      • 8 2

    • Pierwszy z brzegu...

      ... np. cmentarz Łostowicki - tzw. sala nabożeństw. Nie jątrzyć proszę.

      • 2 0

  • ten duży budynek to kaplica, krematorium to ten malutki długi, jakieś 15 lat temu obok samego krematorium leżały długie bardzo (5)

    pogrzebacze, wiedza dla nie zorientowanych: Pogrzebacz to taki długi pręt zakrzywiony na jednym końcu i zaopatrzony w uchwyt z drugiej strony

    • 20 5

    • pewnie oddali na złom (2)

      to tak idealnie, po gdańsku. Miasto papieru toaletowego, prawdziwa "stolica" Kaszub.

      • 2 14

      • X

        Zapytajcie się kaszubów i każdy odpowie że Gdańsk nie jest stolicą Kaszub. Wiele miast do okoła można tak nazwać, ale nie Gdańsk

        • 13 4

      • Naucz się kultury.

        Nie będziesz nazywał mojego miasta stolicą rodu Volksdeutschów.

        • 0 0

    • No raczej nie, przeczytaj tekst: ...kominy pieca krematoryjnego zwieńczono hełmami w stylu bizantyjskim.

      • 2 0

    • Zapomniałeś napisać że pogrzebacz służył do wygrzebywania duszy ze zmarłego.

      • 0 0

  • cała droga od krematorium na cmentarz / Zbiornik Sobieski rozwalona w drzazgi (5)

    betonowy płot pobity, płyty nagrobne poprzewracane, wyrwana ławka, rozbity nowy śmietnik. I to tak od 2 miesięcy. Nikt nie interweniuje, nikt nie pisze, żadnego sprzątania. Miasto i całe to śmieszne środowisko gdańskich mitomanów ma wszystko w prdlu. W dudzie ma i na nas zwyczajnie defekuje swoją nieudolnością.

    • 34 11

    • idź zrobić kupę, a z pewnością się uspokoisz... (1)

      • 7 7

      • na szczęście nie dzielę szalatu z UM

        • 4 2

    • Ale, że co...

      ...Dulkiewicz z Grzelakiem mają tam warować i lać pałami chołotę?
      Takich mamy mieszkańców w tym mieście, po prostu.
      Jak Ci sprawa leży na wątrobie, to sam tam waruj i melduj o demolkach na III Komisariat. Akurat tam temat i miejsce znają.

      • 12 4

    • zgłaszane było wielokrotnie na Kontakt Gdańsk i do Rady Dzielnicy Aniołki (1)

      • 2 0

      • drugim takim miejscem są zupełnie nowe, drewniane schody na Dębinkach

        koło biblioteki Uniwersytetu Medycznego. Roz...dolone od którejś z letnich powodzi, zgłoszone, olane, skumbria w tomacie, pstrąg!

        • 3 0

  • (4)

    Apropo cmentarzy..tak by sie chciało takie trawiaste miejsca cmentarne z małym pomnikiem a nie ogromne płyty marmurowe za duzo pieniędzy ..po co, zeby sie nikt nie wydostal?
    Ta ilosc krzaków, kwiatow, świec, ławek powbijanch miedzy nogi.
    Wiem, ze to ogromna komercja ale mnie sie to nie podoba. Tyle rzeczy idzie z Zachodu..podpatrzenie i to. Pieknie skoszone trawniki male pomniki z nazwiskiem a nie,,ogródki działkowe,, w kółko podlewane....straszne...wyobrażam sobie co tam sie dzieje w tej trumnie.
    Ufff.

    • 58 16

    • Można zrobić kameralny nagrobek na każdym cmentarzu. (2)

      Komercja NiE jest obowiązkowa.

      • 5 3

      • nie mozna, bo zaraz bedziesz obgadany przez rodzine, krewnych (1)

        dalszych i bliskich, sasiadow,z najomych itd. wystarczy,ze wola zmarlych jest aby dzieci nie ubieraly sie na czarno podczas pogrzebu rodzicow, aby nie nosily zaloby, nie robily stypy, nei satwialy wystawnych nagrobkow a juz jestes na jezykach sasiadow, rodziny.

        • 7 4

        • Pasowałyby tu powiedzenia: "potrzebne, jak umarłemu kadzidło" i "zastaw się, a postaw się". W mniejszych miejscowościach ludzie prowadzą mniej intensywne życie niż w metropoliach i mają czas na "wyrażenie własnych spostrzeżeń".

          • 3 0

    • Co się dzieje w trumnie?

      Nic nadzwyczajnego. Dyskoteka pana dżeka. Szedł pogrzeb ulicą, chorągwiami wiewał. Trup się w trumnie ruszał i tak sobie śpiewał. Trupki moje trupki, trupki wszystkie razem. Trupki tańczą twista, cmentarz jest pod gazem.

      • 2 0

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Muzea

Sprawdź się

Sprawdź się

Ile zakładów produkujących słodycze znajdowało się w Wolnym Mieście Gdańsku w latach 20. XX wieku?