Każdy kij ma dwa końce, czyli w Gdyni nie tylko piasek i słońce

artykuł historyczny

Podczas dzisiejszej podróży w przeszłość cofamy się do lipca roku 1936. Tym razem przeczytamy m.in. o spadku liczby letników na polskim Wybrzeżu czy o kupcu, który próbował popełnić samobójstwo po przegranej w sopockim kasynie. Przeczytamy również o koncercie polskiego muzyka w katedrze oliwskiej, na który nie zostali zaproszeni... gdańscy Polacy.



Lipiec roku 1936, mimo typowych dla tej pory roku upałów, to czas dla rolników ziemi gdańskiej niezwykle łaskawy. Wprawdzie w "niektórych miejscach wyrządził ulewny deszcz i grad znaczne szkody", ale "pogoda w ostatnim czasie" jest "dla rolnictwa bardzo korzystna, gdyż ciepło i deszcze wywierają dobry wpływ na roślinność".

Fala upałów może być jednak nie tylko powodem do narzekania, lecz także zachętą do aktywnego wypoczynku, tym bardziej że "sport i turystyka nareszcie znajdują sobie prawo obywatelstwa w naszym kraju". Dzieje się również tak, ponieważ "rozpowszechnione za granicą weekendy nareszcie i w Polsce zdobyły sobie wielomilionowe rzesze zwolenników", którym "ogromnie ułatwiają poznanie kraju popularne pociągi, cieszące się zasłużonym powodzeniem".

Teraz więc, nawet "za kilka złotych", "mieszkaniec bagnistego Polesia* ujrzy Gdynię, naszą dumę" oraz "odetchnie pełną piersią słonem powietrzem morskim". W tej sytuacji dziwi nieco "słaba frekwencja letników nad morzem", tym bardziej zaskakująca, że nawet pomimo ładnej pogody i niezbyt wysokich cen "gości w kąpieliskach morskich jest około 50 proc. mniej niż ubiegłego roku".


Może jednak tę niezbyt wesołą sytuację żyjących z turystyki mieszkańców Wybrzeża poprawią goście, którzy docierają tutaj na pokładzie statków, takich jak "luksusowy olbrzym transatlantycki Colombie towarzystwa żeglugowego French Line"**, który "rok rocznie zawija do portu gdyńskiego" i "przywozi ze sobą szereg wycieczek turystycznych do Polski".

Do Gdyni płyną też i polskie okręty, nie tylko wojenne! "Tegoroczny sezon" miał okazję zainaugurować "s/s Kościuszko piękną podróżą z Konstancy [w Rumunii - dop. red.] przez siedem mórz dokoła Europy do Gdyni". Z Nowego Jorku powrócił też Batory, przywożąc do kraju "rekordową liczbą pasażerów", wśród nich zaś wiele znanych osobistości. Oraz zapewne - jak ma to miejsce na wielu innych statkach - licznych pasażerów na gapę...


Dla powodzenia podróży turystycznej niemałe znaczenie ma również nie tylko to, jakim statkiem się płynie, lecz w jakim porcie wysiada. "Niegościnne przyjęcie turystów polskich w Gdańsku", o którym donosi "jeden z dzienników warszawskich", albo "koncert organowy w katedrze oliwskiej polskiego muzyka", którego organizatorzy "zapomnieli" zaprosić Polaków, to tylko dwa przykłady pokazujące, że Gdańsk dla polskiego turysty nie jest miejscem szczególnie przyjaznym. A Sopot jest miejscem może aż za bardzo... przyjaznym.


Nic więc dziwnego, że polski turysta spogląda ku Gdyni, podobnie zresztą jak przedsiębiorca czy przemysłowiec, który już nie musi martwić się tym, że spóźnił się na Targi Gdyńskie. Choćby dlatego, że za chwilę swe podwoje otwiera przed nim zupełnie "nowa wystawa"**.

Widać więc, że Gdynia była i jest "oczkiem w głowie" całej Polski, choć niestety "bielmem na tem oczku" jest nie tylko drewniana zabudowa Grabówka... Zatem choć "nie tylko w Gdyni dzieje się źle", to przecież jej los jest "zbyt ważnym (...) dla całego kraju, by zrezygnować z walki z tym wszystkim, co podrywa egzystencję i rozwój naszego miasta i portu".



* W czasach II Rzeczpospolitej będącego najbiedniejszym i najbardziej gospodarczo zacofanym regionem kraju.
** Swe podwoje otwiera w Gdyni również Instytut Bałtycki, który właśnie tutaj chce ulokować swą główną siedzibę, przenosząc ją z Torunia.


Źródło: "Gazeta Gdańska" nr 153 z 7 lipca 1936 r. i nr 156 z 11-12 lipca 1936 r., "Dziennik Bydgoski" nr 157 z 9 lipca 1936 r. i nr 160 z 12 lipca 1936 r., "Słowo Pomorskie" nr 160 z 12 lipca 1936 r., "Ilustracja Polska" nr 29 z 19 lipca 1936 r. oraz "Tygodnik Ilustrowany" nr 29 z 19 lipca 1936 r. Skany pochodzą z Pomorskiej Biblioteki Cyfrowej, Kujawsko-Pomorskiej Biblioteki Cyfrowej, Wielkopolskiej Biblioteki Cyfrowej oraz Biblioteki Cyfrowej Uniwersytetu Łódzkiego.

Opinie (13) 2 zablokowane

  • Niezaproszenie na koncert, choc grany przez Polaka jeszcze nie jest najwiekszym dramatem. (3)

    A swoja droga muzyk nie musial miec duzego parcia na "polskosc", bo porzadny Polak by odmowil i splunal w twarz Szwabowi.

    • 21 8

    • Niesamowite (1)

      Że ludzie z tak zacofanymi schematami myślowymi szukają aprobaty w internecie.
      Idź na spacer - zaadaptuj się do świata.
      Za oknem jest pięknie, ludzie są cudni.
      Porządny Polak nie pluje kwasem.

      • 9 8

      • Tak tak, dopóki nie musisz z nimi robić interesów lub mieć jakichkolwiek innych relacji. Puste pier******e z twojej strony.

        • 4 5

    • To nie muzyk

      odpowiadał za zaproszenie Polaków. Zapraszali organizatorzy i to oni nie mieli "parcia na polskość".

      • 2 1

  • Polesie

    w dalszym ciągu jest biedne. I bagniste ;) dzięki czemu zaczyna być atrakcją turystyczną.

    • 19 2

  • (3)

    Za dużo tych obcych tu przyjechało.

    Pierwsza fala już po pierwszej wojnie.
    Od 1920 zaczęli się na Pomorzu osiedlać przyjezdni z Kongresówki i Galicji.

    Po drugiej wojnie niestety przyjechała ogromna fala przyjezdnych zza Buga.

    • 11 9

    • Obcy? (2)

      Bo Polacy z "Kongresówki i Galicji"??? A kto był po odzyskaniu niepodległości, po obu wojnach światowych, "swój"?

      • 2 0

      • (1)

        Swoi w II RP to byli urodzeni przed pierwszą wojną na terenach, które po pierwszej wojnie stały się województwem: pomorskim, poznańskim, śląskim.

        • 0 3

        • Dlaczego tylko oni?

          • 0 1

  • Podziekowanie (1)

    Chciałbym tylko podziękować autorowi za tworzone artykuły, czytam je już od paru lat i wzbudziły moje zainteresowanie historia jak nigdy. Jestem z pokolenia Z, aczkolwiek oprócz siedzenia na social mediach przeglądam też biblioteki cyfrowe czytając zgromadzone tam gazety i inne pisma. Sam też zacząłem działać w kierunku kolekcjonowania tychże, na początek zniszczony egzemplarz Dziesięciolecia Polski Odrodzonej oddany do renowacji. Bardzo dziekuje za niezwykle ciekawe artykuły, ciekaw też jestem jakiś źródeł które mogłyby przybliżyć nieco życie codzienne mieszkańców Kaszub i Kociewia z tamtego okresu.

    • 21 1

    • Słusznie czynisz.

      Na ogół znamy klimat tamtych czasów, ale nie znamy większości zdarzeń, które ten klimat tworzyły. Stara prasa jest wyjątkowo cennym źródłem :)

      • 0 0

  • Wtedy w gdyni nie było parkingów

    I teraz też. Może jakiś " kupiec" z Piłsudskiego się obecie powiesi? Było by super.

    • 0 2

  • Lata trzydzieste XX wieku

    to czas narodzin turystyki w Polsce. Masowej turystyki...

    • 0 2

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Muzea

Sprawdź się

Sprawdź się

Jaka kara groziła w XV wiecznym Gdańsku za oszustwo?