wiadomości

Gdyńska wiosna 80 lat temu

artykuł historyczny
Najnowszy artukuł na ten temat

Jak Gedania strach wśród Niemców budziła

Transatlantyk "Polonia" oraz statki pasażerskie "Białej Floty": "Gdynia", "Jadwiga", "Gdańsk" w gdyńskim porcie. Zdjęcie wykonano w lipcu 1933 r.
Transatlantyk "Polonia" oraz statki pasażerskie "Białej Floty": "Gdynia", "Jadwiga", "Gdańsk" w gdyńskim porcie. Zdjęcie wykonano w lipcu 1933 r. fot. Narodowe Archiwum Cyfrowe

Pewnie mało kto wie, że Oksywie złotymi zgłoskami zapisało się w historii polskiej archeologii, dając nazwę jednej z kultur archeologicznych epoki żelaza. Kulturę oksywską, bo o niej mowa, datuje się na okres od II w p.n.e. do I w n.e., a jedno z jej pierwszych stanowisk odkryto właśnie na Oksywiu. W roku 1923 rozpoczęto tutaj prace przy budowie portu wojennego i rok później, kopiąc fundamenty pod koszary marynarki wojennej, natrafiono na pozostałości cmentarzyska - niestety, w trakcie prac budowlanych znaczną jego część zniszczono. Jednak, dzięki podjętym pracom ratowniczym, odsłonięto około 200 grobów, zarówno ciałopalnych, jak i szkieletowych.



Gdy kilkanaście lat później, w trakcie kopania fundamentów pod dom, "w pobliżu skrzyżowania dróg przy dojeździe do Oksywia" robotnicy natrafili na dwumetrowej głębokości grób, zawierający urnę z ludzkimi prochami, być może wiadomość ta nie zrobiła już tak dużego wrażenia na, przywykłych do archeologicznych znalezisk, mieszkańcach Oksywia (i czytelnikach "Gazety Gdańskiej" z 13 kwietnia 1937 r.).

Opis znaleziska jest mało szczegółowy i trudno na jego podstawie jednoznacznie określić, czy był to pochówek kultury oksywskiej. Wprawdzie "kierowniczka muzeum miejskiego dr. Krajewska" orzekła, że "grób nosi cechy kultury starołużyckiej", ale dziś ta nazwa w literaturze fachowej już nie funkcjonuje.

Ponieważ istniało podejrzenie, że odnaleziono kolejne cmentarzysko, podjęto decyzję o przeprowadzeniu dodatkowych badań archeologicznych. Niestety, wyników badań archeologicznych z Oksywia nie zdążono opublikować przed wybuchem wojny, a zgromadzony materiał archeologiczny został skonfiskowany w roku 1939 przez Niemców. W ten sposób bezpowrotnie przepadły wszystkie materiały, dokumentacja i opracowania archeologiczne na temat Oksywia.

Podczas gdy mieszkańcy Oksywia żyli odległą przeszłością, w niedalekiej Chyloni życie koncentrowało się wokół teraźniejszości. Panikę wśród mieszkańców wywołała "łuna pożaru nad Chylonią", gdzie "z niewyjaśnionej narazie przyczyny wybuchł pożar w posesji Fr. Bieszkego".

Płonącą stodołę i dwupiętrowy budynek mieszkalny gasiło "24 strażaków w maskach gazowych", którzy na miejsce akcji przybyli z Gdyni. Po dramatycznej i "energicznej" akcji pożar ugaszono, jednak straty materialne były dość znaczne: stodoła spaliła się doszczętnie, a "znajdujące się w niej 3 krowy udusiły się w gęstym dymie". Budynek mieszkalny "ucierpiał tylko częściowo", choć zniszczeniu uległa część lokatorskiego dobytku, ponieważ spanikowani ludzie "licząc się z spłonięciem całego budynku w pośpiechu usiłowali ratować dobytek", wyrzucając go przez okna na ulice.

Z Chyloni przenosimy się do centrum miasta, gdzie - kolejny już raz - problemów przysparzał, cieszący się nie najlepszą sławą... dworzec kolejowy. Tym razem kontrowersje wzbudziła działalność Misji Dworcowej, czyli "instytucji, powołanej, jak wiadomo, do roztaczania opieki nad podróżującymi samotnie kobietami".

Przytoczony przez "Gazetę" przypadek "p. Stefani Krasowskiej z dwojgiem małych dzieci" obnażył nieskuteczność działań gdyńskiego oddziału tej instytucji w sytuacji, w której "biedna matka z dziećmi przez trzy dni i trzy noce tułać się musiała po gmachu dworcowym". Kto wie, jak dalej potoczyłyby się losy p. Stefanii, gdyby "samotną kobietą [nie] zaopiekowali się na dworcu bagażowi, wspierając ją drobnymi zasiłkami". Dzięki ich pomocy mogła w końcu wyjechać do Sandomierza, gdzie - korzystając z pomocy mieszkających tam krewnych - chciała poprawić swój los. Mieszkając bowiem na gdyńskim Obłużu, niestety miała na to znikome szanse...

Co ciekawe, do Sandomierza zamierzała wyjechać nie tylko p. Stefania, do czego - paradoksalnie - przyczynił się "ojciec założyciel" Gdyni, minister skarbu Eugeniusz Kwiatkowski, informując opinię publiczną o "zamierzeniach Rządu stworzenia warunków korzystnych dla powstania dzielnicy przemysłowej kraju w tak zwanym trójkącie bezpieczeństwa".

W taki właśnie sposób zapowiedziano utworzenie Centralnego Okręgu Przemysłowego (czyli okręgu przemysłu ciężkiego). COP podzielono na trzy obszary: A (kielecki) - surowcowy, B (lubelski) - aprowizacyjny i C (sandomierski) - przemysłowy i energetyczny (ropa naftowa, gaz ziemny i elektrownie wodne).

Jednak "wiele osób zadało sobie pytanie czy pociągnięcie to nie odbije się niekorzystnie dla Gdyni"; obawy te zdawał się potwierdzać fakt, "że spekulanci prywatni na drugi dzień po enuncjacji wyjechali do Sandomierza". Obawiano się więc tego, że "kapitał prywatny zacznie się bardziej interesować nową dzielnicą przemysłową, niż miastem Gdynią".

"Gazeta Gdańska" starała się rozwiać te wątpliwości, ponieważ "miasto Gdynia tym bardziej będzie się rozwijać, im żywsze tempo przybierze realizacja wielkiej dzielnicy przemysłowej", a interesy ośrodków przemysłowych "zazębić się muszą o interes Gdyni i portu gdyńskiego". Wszak "Gdynia i Sandomierszczyzna w przyszłości mogą i muszą znakomicie się uzupełniać". Realizacji tego ambitnego przedsięwzięcia polskiego rządu przeszkodził jednak wybuch wojny we wrześniu roku 1939...

Tymczasem, wbrew optymistycznym prognozom gospodarczym, w gdyńskim porcie, w pierwszych miesiącach roku 1937 "panował nieobserwowany już od dłuższego czasu zastój w pracy eksportowej"; na szczęście dotyczyło to tylko eksportu drewna.

Powodem tego stanu rzeczy był minimalny "dowóz materiałów drzewnych koleją z poszczególnych tartaków na składy do portu". Spodziewano się jednak, że "pełny sezon eksportowy zacznie się dopiero w maju", dzięki czemu "port drzewny "Pagedu" nabierze znowu wyglądu jednego z najbardziej ożywionych odcinków portu gdyńskiego".

Na brak "ożywienia" nie narzekał za to inny "odcinek" wspomnianego portu, czyli nabrzeże wilsonowskie, "gdzie znajdowała się przystań motorówek dwóch, konkurujących ze sobą, przedsiębiorstw".

Konkurencja była tak bardzo ożywiona, że - jak czytamy w relacji "Gazety" - "było to najbardziej hałaśliwe miejsce w porcie, przypominając Konstantynopol czy Jaffę", dochodziło bowiem do sytuacji, w której "przewoźnicy siłą wydzierali sobie podróżnych". Jednak dzięki temu, że przystań motorówek ulokowano na molo Południowym, "nowy duch wionął między zwaśnione przedsiębiorstwa", a wprowadzenie nowych zasad współpracy sprawiało, że "jarmark na nabrzeżu miał być zlikwidowany". Istniała zatem szansa, że w nadchodzącym sezonie turyści będą mogli wreszcie w spokoju przemierzać wody Bałtyku, zyskując szansę spotkania... "kwap", które - jak się okazuje - wcale "nie są unikatem na Bałtyku"...


Źródło: "Gazeta Gdańska" nr 85 z 13 kwietnia 1937 r. Skany pochodzą z Pomorskiej Biblioteki  Cyfrowej.

Opinie (78) 3 zablokowane

  • Pamiętam! (6)

    Ten zapach starego śledzia..do dziś się to utrzymuje.Wesołych świąt ze słonecznego Miami Beach i mniej jadu sssssss w komentarzach.

    • 24 75

    • Janusz zaceruj skarpety bo wali aż w Gdyni.

      • 26 1

    • żałosny imbecyl z bolkowa (2)

      dał o sobie znać...wąchaj świąteczne smrody z szadułek.

      • 21 2

      • ó kreskowane poproszę (1)

        Jaśnie hrabio syla

        • 2 2

        • tyle bolkowo mnie interesuje

          że nie wiem jakie "u"czy "ó",zwisa mi to i powiewa

          • 1 3

    • też życzę Tobie

      wygodnej ławki do spania i wspomnień na słonecznej Miami Beach. Umyj się jeśli zapach przeszkadza

      • 3 0

    • Ten zapach starego śledzia to

      raczej z tej twojej jak zawsze cuchnacej Raduni. Odwal sie od Gdyni.

      • 5 0

  • nazwa oksywie (9)

    to przecież po starosłowiańsku głowa wołu. Kolejny dowód pra- polskości tych ziem. To pewnie pra pra dziadek misia...

    • 9 26

    • Co za brednie. (5)

      • 5 0

      • (4)

        Nazwa Oksywie występowała od XII w. Wywodzi się prawdopodobnie od staroskandynawskiego.słowa oxihoved, oznaczającego głowę wołu.
        A wół po niemiecku to Ochse (czytaj okse).

        • 3 3

        • (3)

          Bullshit, OXI to po grecku NIE.

          • 0 0

          • Oksy (2)

            To po sebixowo jessicowemu - okulary

            • 5 1

            • No masz ci. Skąd znasz ten język?

              • 0 0

            • Pytam z czystej ciekawości.

              • 0 0

    • najzabawniejsze jest

      to że nikt nie rozumie ironii... sami narodowcy, którzy nie widzą jak są śmieszni

      • 2 0

    • (1)

      Kaszuby zawsze miały dużo związków ze Skandynawią, zwłaszcza Kaszuby północne. Do dziś formalnie królowa Danii ma tytuł księżnej Kaszub.

      • 2 0

      • Podobnie jest

        na wszystkich pograniczach...

        • 0 0

  • Cudownie kiedyś było w Gdyni, nie to ci teraz... (2)

    • 43 23

    • a skąd ty możesz wiedzieć jak było kiedyś? daj spokój trollu...

      • 5 1

    • Bez przesady!

      Cudownie to może było bogatym. A wszyscy migranci z Polski biedę klepali na Obluzach, Pekinach i Meksykach...

      • 2 3

  • Gdynia Miasto Morza i Marzeń (1)

    Piękne miasto z wielkimi możliwościami codzienne życie w tym miejscu należy do samych przyjemności :) Wesołych Świąt !!!

    • 62 21

    • Przyjemności powiadasz - ciepło bijące od pożarów na Pekinie,

      Darmowa zjeżdżalnia wodno-błotna na Kamiennej Górze, uroczy zestaw tabliczek " Schody do remontu" na tejże.

      Przyjemne życie - można przez lata nie ponosić konsekwencji za samowoli budowlaną, można mieć darmowe abonamenty parkingowe (o ile ma się dojścia), można nie stracić pracy za zwolnienia z opłat. Można wygrywać przetargi na malowanie farbą po ulicach....

      • 2 5

  • podpalenia, spekulanci, cwaniacy (4)

    do dziś niewiele się zmieniło

    • 51 15

    • Piszesz o Gdańsku ? (2)

      • 12 16

      • o Pekinie (1)

        • 6 7

        • o oruni czy innej przeróbce

          • 9 3

    • na pewno nie na lepiej

      • 0 0

  • A

    Gdańsk Sopot

    • 6 21

  • (2)

    jak gdynska ,toc powinno byc wiosna na wsi przy morzu

    • 15 17

    • (1)

      Powinno być wiosna gdańskich patoli przy ścieku motława

      • 13 6

      • Polak idiotaczek

        • 2 9

  • Kto pamięta "Kotwicę"? Była tam gdzie teraz Pokład. (5)

    Pijane lalunie z tatuażami siedziały na chodniku paląc papierosy. Kolejka po kufle.

    • 41 5

    • Był też kapitański i różana (1)

      Z szafa grającą. . .

      • 10 0

      • Roxana

        Nie różana dziadoskie korektory textu.

        • 15 2

    • lalunie z tatuażami

      są wszędzie, taka moda

      • 1 0

    • Super kufloteki to byly

      No i ,,Zacisze,,

      • 2 0

    • Kufloteki cd

      Bar ,,Postój,,.Oj bywałem tam,bywałem

      • 2 0

  • Gdynia to prowincja Trójmiasta. Gdyby nie plaża, było by brzydko jak na Pradze w Warszawie (8)

    Nikt nie robi nic, żeby konkurowała czymkolwiek..

    • 29 73

    • Za to Gdańsk mega nowoczesny (1)

      • 17 5

      • Gdynię m9

        • 1 1

    • powiedzał zazdrosny bolkowiaczek (4)

      a turyści mówią co innego,poczytaj na stronie Gdyni na facebooku co piszą ludzie z różnych stron Polski,poczytaj ilu z nich po jednej wizycie w Gdyni miało marzenie aby tu zamieszkać i ilu je zrealizowało!!

      • 11 7

      • A czego można by tu zazdrościć? (2)

        Mam znajomych co mieszkają w Gdyni i jedno wiem: to najmniej ciekawe miasto ze wszystkich miast jej wielkości. Plaża (wąska) to za mało. Poza tym warszawska Praga i Gdynia są zupełnie z innych bajek.

        • 3 9

        • a ja m znajomych w gdasku

          i co z tegi?i tak dla mnie nie ma tam nic co by mnie pociągało,nie podoba mi się i już.A Gdynię kocham

          • 9 2

        • Widać że w ogóle nie znasz Gdyni

          Wąska plaża :) klepiesz jakieś brednie zobacz sobie zdjęcia w necie plaży w Gdyni to przekonasz się jaka jest wąska

          • 5 2

      • Mieszkaniec szadółek

        i wszystko jasne

        • 3 1

    • Gdańsk zbieraniną słoików zza Buga

      • 13 5

  • (3)

    Kwiatkowski z Grabskim by nie podali ręki Szczurowi

    • 48 23

    • Kwiatkowski z Grabskim to by nawet nie nasikali na takich z peło lub z ich poparcia

      • 10 8

    • nogę by mu podali:)

      • 5 4

    • Kwiatkowski i Grabski

      byli w pisie?

      • 2 1

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

kalendarz historyczny

1906 Poświęcenie kościoła pod wezwaniem św. Franciszka z Asyżu opis Biskup Chełmiński Augustinus Rosentreter poświęcił nowo powstały neogotycki kościół pod wezwaniem św. Franciszka z Asyżu przy ul. Kartuskiej w Gdańsku - Emaus /Siedlce/.

Sprawdź się

W którym roku powstało Towarzystwo Przyrodnicze w Gdańsku?