wiadomości

stat

Różne powody do radości: zbrodniarza wojennego, melomanów i zwykłych gdynian

artykuł historyczny
Najnowszy artukuł na ten temat

Wichry niespokojne potargały Gdańsk i Gdynię

Przez pomorską prasę z 1935 roku idziemy dziś tropem ludzi zadowolonych. Każdy z nich miał inny powód do radości: ktoś wziął udział w polowaniu, ktoś otrzymał ważne wyróżnienie, ktoś wreszcie wygrał szczęśliwy los na loterii.



Styczeń roku 1935 był dla Arthura Greisera bardzo udany: nowy prezydent Senatu Wolnego Miasta Gdańska wracał z Genewy zadowolony, ponieważ odbył tam niezwykle owocne rozmowy z "ministrem spraw zagranicznych R. P. p. Beckiem", w trakcie których "ujawniły [się] (...) dążenia obu stron do załatwiania wszystkich kwestyj polsko-gdańskich w stałej, bezpośredniej wymianie zdań".

I trudno się mu dziwić, bo nawet pomimo wielu incydentów antypolskich (tajemnicą poliszynela było, że inspirowanych również przez gdańskie władze)...

...wciąż mógł liczyć na "lojalne stanowisko" ministra Becka, "jakie [ten] zajął w stosunku do Gdańska". Zaś wisienką na wielkim torcie zadowolenia był jego wyjazd do Białowieży "na zaproszenie Pana Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej prof. Mościckiego", "celem wzięcia udziału w polowaniu reprezentacyjnym".


Zbrodniarz wojenny Artur Greiser (1897-1946)
Zbrodniarz wojenny Artur Greiser (1897-1946)
Przypomnijmy: Artur Greiser był przed wojną prezydentem Senatu Wolnego Miasta, wysokim działaczem NSDAP i SS. W latach 1939-1945 był namiestnikiem Rzeszy w Kraju Warty (okupowanej przez Niemców Wielkopolsce). Po wojnie został uznany za zbrodniarza wojennego i skazany na karę śmierci przez Narodowy Trybunał Sprawiedliwości. Wykonano ją 21 lipca 1946 r o godz. 7 rano w Poznaniu. Była to ostatnia publiczna egzekucja w Polsce.

We wspomnianym polowaniu miał wziąć udział również Hermann Göring, choć akurat doniesienia prasowe w tej sprawie nie były jednoznaczne...

...(co wcale nie dziwi, jeśli wziąć pod uwagę, że dziennikarz jednej gazety nie do końca nawet wiedział, czy "morderca" z Tczewa zabił 140 tys. pszczół, czy "tylko" 14 tys.).

W kwestii Göringa wyjaśnijmy więc, że premier Prus (bo taką funkcję sprawował oficjalnie w latach 1933-1945) rzeczywiście polował w Białowieży, tyle tylko że dopiero niecały miesiąc później.

Ale Greiser nie był jedynym zadowolonym gdańszczaninem tamtej zimy: wiele powodów do radości miała też gdańska Polonia, ciesząca się już perspektywą wizyty "znakomitej artystki polskiej Wandy Siemaszkowej".

Mówiąc o jej wcześniejszych związkach z Pomorzem, uściślijmy, że ta słynna aktorka teatralna, reżyser i pedagog w latach 1920-1922 była dyrektorem Teatru Miejskiego w Bydgoszczy, z której to posady została zwolniona za... zbyt ambitny repertuar. Można tylko było mieć nadzieję, że wśród gdańskiej publiczności mniej będzie dulszczyzny niż wśród bydgoskiej...

O pewnym zadowoleniu mógł w styczniu roku 1935 mówić również "p. Anastazy Wika-Czarnowski, b. naczelnik urzędu pocztowego Gdańsk 1", choć w tym przypadku radość przeplatała się zapewne z dużą dozą wzruszenia, bo przechodzącego na emeryturę zasłużonego pocztowca uroczyście żegnali nie tylko koledzy, ale również władze gdańskiego okręgu pocztowego.

Niestety nie była panu Anastazemu pisana spokojna emerytura: pięć lat później został rozstrzelany w masowej egzekucji 67 działaczy polonijnych w pobliżu obozu Stuthoff: najwyraźniej Niemcy nie mogli zapomnieć, że tuż po zakończeniu I wojny światowej zajmował się on przejmowaniem niemieckich urzędów pocztowych na Pomorzu, przygotowaniem polskiego personelu do obsługi pocztowej i telefonicznej oraz ochroną mienia przed celowym zniszczeniem ...

Kontynuując nasz przegląd osób zadowolonych, docieramy do Gdyni: nie jest przecież żadną tajemnicą, że ówcześni gdynianie byli w większości ludźmi zadowolonymi: bo jak tu się nie cieszyć, gdy ukochane miasto tak pięknie i wspaniale się rozwija - tej radości nie byli w stanie przyćmić nawet ci, którzy hołdowali zasadzie "śpiesz się powoli, bo robota nie zając...".

Tym bardziej, że radować można się również sprawami bardziej przyziemnymi, takimi jak: ryba smażona (w nowym) piecu, "gaz świetlny" czy wizyty gości (witanych w Gdyni równie serdecznie, niezależnie od tego, czy przybyli ze Szczecina, czy z Egiptu).

Były wprawdzie wyjątki, takie jak "pasażerowie linii Orłowo Morskie Palestyna"...

...albo "paskarze pomarańczowi" (za którymi zapach pomarańczy ciągnął się jeszcze od ostatnich świąt Bożego Narodzenia)...

...ale nawet wtedy mogła przyjść w sukurs niespodziewana wygrana na loterii.


Byle tylko unikać Sopotu...


Źródło: "Gazeta Gdańska" nr 22 z 25 stycznia 1935 r, "Dziennik Bydgoski" nr 21 z 25 stycznia 1935 r., "Ilustrowany Kurier Codzienny" nr 25 z 25 stycznia 1935 r., "Słowo Pomorskie" nr 21 z 25 stycznia 1935 r. oraz "Dzień Pomorski" nr 22 z 25 stycznia 1935 r. Skany pochodzą z Pomorskiej Biblioteki Cyfrowej, Kujawsko-Pomorskiej Biblioteki Cyfrowej oraz Małopolskiej Biblioteki Cyfrowej.

Opinie (41) 6 zablokowanych

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

STOP Hejt! Przemyśl swoją opinię

Regulamin dodawania opinii

zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

kalendarz historyczny

1585 Przywilej Stefana Batorego dla Gdańska opis Najpierw cło palowe podniesiono o 100 proc., a potem podział dochodów z niego przeznaczono po połowie dla króla i miasta.

Sprawdź się

Kiedy powstało molo w Orłowie?