wiadomości

Polowanie na Polaków we wrześniu 1939 r.

artykuł historyczny
Najnowszy artukuł na ten temat

"Noc Kryształowa" w Wolnym Mieście Gdańsku

Obrońcy Poczty Polskiej wyprowadzani z budynku po walkach. 38 z nich Niemcy rozstrzelali niecały miesiąc później.
Obrońcy Poczty Polskiej wyprowadzani z budynku po walkach. 38 z nich Niemcy rozstrzelali niecały miesiąc później.

Pierwsze dni września 1939 r. naznaczone zostały w Gdańsku nie tylko oporem polskich obrońców Wojskowej Składnicy Tranzytowej na Westerplatte czy gmachu Poczty Polskiej na pl. Heweliusza, lecz również dramatem szeregu Polaków aresztowanych i pobitych w miejscach pracy, służby, na ulicach lub w mieszkaniach i domach. Zatrzymania objęły ok. 4,5 tys. osób.



Strona gdańska (niemiecka) już od wiosny 1939 r. przystąpiła do konkretnych przygotowań do zbliżającej się, zbrojnej konfrontacji. Obserwowano polskie placówki, aktualizowano listy polonijnych działaczy i innych osób, w pierwszej kolejności przeznaczonych do aresztowania w momencie wybuchu konfliktu. Formowano nowe jednostki i przemycano sprzęt wojskowy.

Pod koniec czerwca 1939 r. dowództwo nad wyznaczonymi jednostkami do zajęcia polskich placówek w mieście (poza obsadzoną przez zawodowych żołnierzy Wojskową Składnicą Tranzytową na Westerplatte) powierzono SS-Oberführerowi Johannesowi Schäferowi. Zajęcie polskich obiektów powierzono specjalnym oddziałom szturmowym gdańskiej policji podlegającej grupie zadaniowej "Śródmieście". Teren miały zabezpieczać (tworzyć kordony, obsadzać zajęte budynki, eskortować więźniów) oddziały policji pomocniczej złożonej z SA-manów. Wsparciem dla grup uderzeniowych miał być także specjalny batalion wartowniczy SS pod dowództwem SS-Sturmbannführera Kurta Eimanna.

Gmach na ul. Dyrekcyjnej



To właśnie esesmani pod jego dowództwem zaatakowali nad ranem 1 września, mniej więcej w tym samym czasie, kiedy rozpoczął się ostrzał Westerplatte, gmach byłej Dyrekcji Okręgowej Kolei Państwowych przy dzisiejszej ul. Dyrekcyjnej w Śródmieściu. Była to jedna z największych i najważniejszych placówek Polonii gdańskiej, gdzie istniały nie tylko biura kolejarzy (dyrekcja w 1933 r. przeniosła się do Torunia), ale też siedziby szeregu polskich organizacji i placówek oświatowych.

Historyczny gmach Dyrekcji Kolei przy ul. Dyrekcyjnej w Gdańsku.
Historyczny gmach Dyrekcji Kolei przy ul. Dyrekcyjnej w Gdańsku. fot. Stanisław/czytelnik trojmiasto.pl
Napastnicy wpierw granatami wysadzili główne wejście do gmachu, rozpoczynając przy tym ostrzał, jak się wydaje, głównie w celu sterroryzowania Polaków. Po wtargnięciu do środka rozbiegli się po korytarzach, aby wyciągać z biur i pokoi zdezorientowanych Polaków, wielu jeszcze w nocnej bieliźnie. Esesmani strzelali również w pomieszczeniach.

Janek Ożdżyński padł



Budynek byłej DOKP był - poza Westerplatte i Pocztą Polską na Heveliusplatz - jedynym miejscem w Gdańsku, gdzie 1 września padła ofiara śmiertelna wśród Polaków. Zmarłym był młody harcmistrz Jan Ożdżyński, który pełnił funkcję namiestnika zuchowego w Gdańskiej Chorągwi ZHP. Kierował utworzonym w 1939 r. V hufcem skupiającym drużyny i gromady zuchowskie z Oruni i wiosek: Ełganowa, Pszczółek, Piekła oraz Trąbek Wielkich. Formalnie był korespondentem Polskiej Agencji Telegraficznej w WMG. Zasiadał również w prezydium Polskiej Rady Sportowej, czyli zakonspirowanego Okręgu Północnego Związku Strzeleckiego w Gdańsku.

Harcmistrz Jan Ożdżyński w latach 20. Zdjęcie pochodzi z archiwum Uniwersytetu Warszawskiego.
Harcmistrz Jan Ożdżyński w latach 20. Zdjęcie pochodzi z archiwum Uniwersytetu Warszawskiego.
Według jednej z relacji, został zastrzelony, kiedy biegł korytarzem, zaalarmowany strzelaniną i wtargnięciem do gmachu. Z rozpędu nie zdążył się zatrzymać na zawołanie. Napastnik od razu strzelił do harcmistrza, a rana okazała się śmiertelną. Dziś na gmachu przy ul. Dyrekcyjnej wisi (zapomniana nieco) tablica upamiętniająca Jana Ożdżyńskiego.

Nieudana próba ucieczki



Już po zgromadzeniu na korytarzu aresztowanych w gmachu byłej DOPK Polaków (nie było ich wielu, bowiem większość urzędników odesłano już wcześniej, w związku z narastającym terrorem i napięciami), jeden z dyspozytorów ruchu podjął próbę ucieczki, wykorzystując chwilową nieuwagę napastników. Zamierzał przez otwarte okno na półpiętrze wyskoczyć na zewnątrz, został jednak postrzelony w plecy. Polaków wyprowadzono na podwórze i ustawiono pod ścianą. Pod gmachem zorganizowano jeden z wielu punktów zbiorczych, toteż wkrótce do aresztowanych w byłej DOKP dołączyli kolejni schwytani w najbliższej okolicy. Łącznie do Victoriaschule z ul. Dyrekcyjnej wywieziono (o godz. 6:30) 51 osób w dwóch ciężarówkach.

Dworzec Główny, Nowe Ogrody...



Bez śmiertelnych ofiar obyło się podczas zajmowania pozostałych polskich placówek, choć wielu z aresztowanych Polaków zostało tego dnia brutalnie pobitych. Zajęto nie tylko cały gmach Dworca Głównego (w tym polską restaurację), ale też stojący obok gmach dworcowej Poczty Polskiej (budynek znajdujący się dziś za restauracją KFC, w kierunku Błędnika).

Do akcji wyznaczono funkcjonariuszy z pobliskiego III komisariatu policji gdańskiej. Dworzec niemal natychmiast obwieszono nazistowskimi flagami, wystawiając przed nim posterunki policji pomocniczej. Przed budynkiem zorganizowano kolejny punkt zbiorczy.

W momencie wybuchu wojny, w gmachu przy Nowych Ogrodach 27, mieścił się Komisariat Generalny Rzeczpospolitej Polskiej. Dziś to siedziba Komendy Miejskiej Policji w Gdańsku.
W momencie wybuchu wojny, w gmachu przy Nowych Ogrodach 27, mieścił się Komisariat Generalny Rzeczpospolitej Polskiej. Dziś to siedziba Komendy Miejskiej Policji w Gdańsku. fot. Dominik Staniszewski/trojmiasto.pl
Z kolei na Nowych Ogrodach znajdowały się dwie polskie placówki - Komisariat Generalny Rzeczypospolitej Polskiej (KGRP) oraz Polski Klub Morski. W pierwszej kolejności napastnicy zajęli siedzibę klubu. Budynek KGRP wprawdzie już rankiem otoczono kordonem policjantów, ale dopiero o godz. 10:00 zdecydowano się na akcję przeciwko polskim urzędnikom. Chociaż - w odróżnieniu od pozostałych polskich placówek - zajęcie KGRP przebiegło w spokojny sposób, nie zmienia to faktu, że poprzez wkroczenie na jego terytorium naruszono eksterytorialny charakter tego miejsca. Aresztując urzędników KGRP nie uszanowano immunitetu konsularnego, którym część z nich była objęta.

...willa na ul. Orzeszkowej



Parę minut po pierwszej salwie okrętu "Schleswig-Holstein" grupa napastników zaatakowała budynek polskiej Ekspozytury Inspektoratu Ceł przy ul. Elizy Orzeszkowej. Po tym, jak brama w ogrodzeniu została wysadzona granatami, gdańscy SA-mani wtargnęli na posesję ekspozytury, oddając pojedyncze strzały, a następnie szybko sforsowali drzwi wejściowe i weszli do budynku.

Zgromadzeni na ostatnim piętrze Polacy nie stawili oporu, choć taki pomysł się pojawił. Aresztowanych polskich inspektorów celnych wyprowadzono na podwórze i ustawiono pod ścianą. Po pewnym czasie sformowano z nich kolumnę i pod eskortą odtransportowano do Victoriaschule.

Polenhof we Wrzeszczu



Głównym celem akcji gdańskiej policji we Wrzeszczu był tzw. Polenhof, czyli kwartał na terenie dzisiejszego Dolnego Wrzeszcza, między ul. Tadeusza Kościuszki, Bolesława Chrobrego, pl. ks. Bronisława Komorowskiego a al. Legionów . Działały tu polski, wielosekcyjny Klub Sportowy "Gedania", kościół pw. św. Stanisława BM, mieszkania dla Polaków i polski Dom Akademicki, tzw. "Bratniak". Ten ostatni był masywnym trzykondygnacyjnym pokoszarowym gmachem, który mógł być stosunkowo łatwo przystosowany do obrony. Według przewidywań policji gdańskiej, mogło w nim pomieścić się nawet do 180 osób. Nie bez znaczenia był fakt, że przebywali w nim młodzi polscy studenci. Prawdopodobnie właśnie z tych powodów strona gdańska zaplanowała do akcji opanowania polskiego Domu Akademickiego przy al. Legionów przeznaczyć duże siły.

Zajęcie "Bratniaka"



Główne natarcie powierzono oddziałowi szturmowemu policji czekającemu w ukryciu we wnętrzach Państwowego Obserwatorium, którego teren przylegał bezpośrednio do posesji akademika. Oddział ubezpieczały trzy stanowiska broni maszynowej rozlokowane na dachach pobliskich budynków mieszkalnych, a także punkt obserwacyjny na wieży obserwatorium. Ulice w najbliższej okolicy na czas trwania akcji zostały zablokowane.

Dom studentów Bratniak udekorowany polskimi flagami i transparentami. Zdjęcie wykonane w roku 1935, ze zbiorów Biblioteki Gdańskiej PAN.
Dom studentów Bratniak udekorowany polskimi flagami i transparentami. Zdjęcie wykonane w roku 1935, ze zbiorów Biblioteki Gdańskiej PAN.
W opanowanie "Bratniaka", a następnie pozostałych obiektów polskiego kwartału, zaangażowano ponad 150 policjantów. Zajęcie tzw. Polenhofu przebiegło bez przeszkód. Policjanci po odizolowaniu całego terenu wkroczyli nad ranem do gmachu i wyprowadzili z niego mężczyzn, których zebrano na podwórzu. Siłą wyciągnięto z plebanii kościoła pw. św. Stanisława BM ks. Bronisława Komorowskiego, którego na miejscu brutalnie pobito. W Domu Akademickim aresztowano łącznie 15 osób, część z nich wyciągając z pokoi i mieszkań w samej bieliźnie. W budynku pozostawiono przez czas jakiś jeszcze rodziny aresztowanych. Dopiero później gmach został opróżnionych z Polaków i przeznaczony na cele Wehrmachtu.

Nowy Port, założenie obozu tzw. jeńców cywilnych i grabież mienia



Mniej więcej w tym czasie co we Wrzeszczu, w Nowym Porcie napastnicy wkroczyli do budynków, w których mieszkali czy pracowali Polacy. Siłą zajęto trzeci z polskich urzędów pocztowych (tzw. morski) oraz kompleks dawnych koszar artyleryjskich, przyznanych stronie polskiej po utworzeniu WMG. W byłych koszarach mieścił się etap emigracyjny, mieszkania, polska szkoła podstawowa, sala spotkań dla polonijnych towarzystw oraz sportowa, Dom Harcerza i kaplica.

Rankiem 1 września w byłych nowoporckich koszarach zatrzymano łącznie 118 osób. Z tej liczby aresztowano wszystkich mężczyzn powyżej 16. roku życia, z których część wkrótce przetransportowano do Victoriaschule. Punktem zbiorczym był VII komisariat gdańskiej policji. Do Victoriaschule skierowano też kobiety i dzieci z jednej części kompleksu; do 3 września w spokoju pozostawiono zaś te Polki i ich potomstwo, które znajdowały się w drugiej połowie koszar.

Pierwszego dnia wojny, około południa, pozostawioną w komisariacie grupę aresztowanych Polaków przeniesiono do opustoszałej części koszar, gdzie podjęli pracę nad przystosowaniem pomieszczeń do nowej funkcji - obozu tzw. jeńców cywilnych w Nowym Porcie (Zivilgefangenenlager Neufahrwasser). Jednocześnie rozpoczęła się grabież pozostawionego nad rankiem majątku, bowiem do opustoszałych mieszkań wkroczyli szybko przedstawiciele niemieckiej organizacji społeczno-charytatywnej, a także młodzież, w celu zagarnięcia pozostawionych w polskich domach sprzętów domowych, odzieży i mebli.

Aresztowania polskich kolejarzy



Rankiem 1 września m. in. na Przeróbce i na Oruni doszło do obezwładnienia polskich kolejarzy. Tych z Oruni początkowo umieszczono w szkole przy Bramie Nizinnej na Starym Przedmieściu. W budynku przetrzymywano łącznie 38 osób z dzielnicy, także aresztowanych w swoich domach czy na ulicy. W tej liczbie była zapewne trójka Polaków pojmanych nad rankiem podczas zajęcia gmachu Gimnazjum Polskiego przy dzisiejszej ul. Jana Augustyńskiego.

Gmach Gimnazjum Polskiego, przy dzisiejszej ulicy Jana Augustyńskiego, także zamieniono na czasowe miejsce odosobnienia zatrzymanych w Gdańsku Polaków.
Gmach Gimnazjum Polskiego, przy dzisiejszej ulicy Jana Augustyńskiego, także zamieniono na czasowe miejsce odosobnienia zatrzymanych w Gdańsku Polaków. fot. Michał Piotrowski
Podobny los spotkał pozostałe polskie placówki w gdańskich rewirach policji, wśród nich choćby polskie szkoły handlowe przy ul. Długie Ogrody, Dom Polski przy ul. Wałowej, polskim Dom Marynarza w Nowym Porcie czy wreszcie kościół pw. Chrystusa Króla na Siedlcach.

Ataki w Oliwie i Sopocie



W Oliwie oraz Sopocie (kurort podlegał pod ten sam komisariat policji gdańskiej, co i Oliwa) w niespełna trzydzieści minut, tj. między godz. 4:45 a 5:10, opanowano wszystkie wytypowane wcześniej obiekty.

W Sopocie zajęto dworzec, zabudowania kolejowe (dwie nastawnie i budynek dróżnika) oraz Dom Polski przy obecnej ul. Fryderyka Chopina.

W Oliwie wzięto w posiadanie dworzec, wyłamując drzwi kasy biletowej, gdzie zabarykadowała się polska obsługa. Usunięto polskie tablice i znaki, a budynek udekorowano nazistowskimi flagami.

Dom Polski przy ul. Stary Rynek Oliwski 7. Do września 1939 r. mieściła się tu świetlica polskich harcerzy i siedziba Gminy Polskiej - Związku Polaków.
Dom Polski przy ul. Stary Rynek Oliwski 7. Do września 1939 r. mieściła się tu świetlica polskich harcerzy i siedziba Gminy Polskiej - Związku Polaków. fot. Google Maps
Wtargnięto także do tzw. Domu Polskiego przy Starym Rynku Oliwskim, gdzie mieściła się świetlica polskich harcerzy i Gminy Polskiej - Związku Polaków, do ochronki Gdańskiej Macierzy Szkolnej przy ul. Józefa Czyżewskiego oraz do budynku przy ul. Alfa Liczmańskiego.

Aresztowanych Polaków załadowano na ciężarówki i wywieziono do Victoriaschule, a przy zajętych obiektach wystawiono posterunki policyjne.

Aresztowania w domach



Równolegle z zajęciem polskich placówek nastąpiły aresztowania Polaków w domach i na ulicach. Działo się to mniej więcej kwadrans przed godz. 5., a więc orientacyjnie w tym samym czasie, kiedy zaatakowano Westerplatte czy Pocztę Polską przy Heveliusplatz. Należy jednak zaznaczyć, że w niektórych dzielnicach Gdańska o peryferyjnym charakterze (jak np. w Letnicy) aresztowania Polaków nastąpiły dopiero 2 września.

Do mieszkań wkraczały zazwyczaj kilkuosobowe, mieszane patrole, złożone z SA-manów, policjantów (w tym funkcjonariuszy gdańskiej policji kryminalnej), rzadziej SS-manów. Scenariusz był zazwyczaj ten sam - po gwałtownym dobijaniu się do drzwi napastnicy wchodzili do mieszkania (przez otwierane przez mieszkańców drzwi lub siłą je wyważając), następnie szybko wyprowadzali, niekiedy wpierw bijąc dotkliwie, wytypowane osoby. Rzadkie były przypadki, kiedy policjanci pozwalali np. kompletnie się ubrać bądź w spokoju prowadzić ulicą do wyznaczonego miejsca.

Polowanie na Polaków



W całym mieście zorganizowano sieć punktów zbiorczych, do których kierowano aresztowane osoby. Zazwyczaj były to dziedzińce zajętych placówek polskich, pobliskie place, ale zdarzały się większe mieszkania, siedziby policji, szkoły bądź remizy strażackie. Po większe skupiska Polaków przysyłano osobne samochody ciężarowe, mniejsze (na terenie Śródmieścia) były najczęściej kierowane pieszo do Victoriaschule. Po mieście krążyło także kilka furgonetek policyjnych, które objeżdżały dzielnice i zabierały wcześniej zatrzymane osoby.

Miasto zamieniło się w obszar - dosłownego - polowania na Polaków. Ci, których nie zdołano zatrzymać do południa 1 września w miejscu pracy czy zamieszkania, starali się najczęściej poszukać schronienia u znajomych bądź opuścić miasto. Co najmniej kilka osób rozpoznano i zatrzymano dzięki interwencjom przechodniów. Nieodosobnione były też przypadki, kiedy niemieccy sąsiedzi - bacznie obserwujący klatki schodowe, okna czy podwórza - zauważali kryjące się po domach polskie rodziny i powiadamiali odpowiednie organa. Wyłapywanie pojedynczych Polaków trwało przez kilka pierwszych wrześniowych dni.

Victoriaschule



Według szacunkowych obliczeń Brunona Zwarry, w tym czasie w Gdańsku aresztowano łącznie około 4500 Polaków. Zdecydowaną większość z nich umieszczono w budynku szkolnym przy ul. Kładki, czyli w wielokrotnie już wspomnianej, niesławnej Victoriaschule. Ten budynek szkoły dla dziewcząt został latem 1939 r. opróżniony i zajęty przez SS, celem urządzenia go na miejsce przetrzymywania schwytanych w Gdańsku i okolicy Polaków.

Budynek dawnej szkoły Victoriaschule (przy dzisiejszej ul. Kładki) we wrześniu 1939 r. był wykorzystywany jako więzienie dla Polaków.
Budynek dawnej szkoły Victoriaschule (przy dzisiejszej ul. Kładki) we wrześniu 1939 r. był wykorzystywany jako więzienie dla Polaków. fot. Łukasz Unterschuetz/trojmiasto.pl
W Victoriaschule aresztowanych "witał", bijąc ich, szpaler nazistowskich bojówkarzy, a także rzucający obelgi niemieccy Gdańszczanie. Przybyłych gromadzono na wewnętrznym dziedzińcu szkoły, gdzie ich następnie rejestrowano oraz poddawano rewizji. Schwytane osoby przetrzymywano w piwnicach szkoły, w klasach i sali gimnastycznej. Wśród więźniów Victoriaschule byli Żydzi gdańscy, a w późniejszym okresie także obywatele RP żydowskiego pochodzenia z północnych rejonów województwa pomorskiego (Gdyni, Wejherowa, Pucka).

Wieczorem grupę Polaków piechotą przeprowadzono do więzienia na ul. Kurkowej. Stamtąd nazajutrz (2 września) zostali oni dwoma autobusami komunikacji miejskiej przewiezieni do Stutthofu, gdzie rozpoczęli pracę przy budowie nowego obozu.

Dzień wcześniej, 1 września (w godzinach wieczornych), pierwszy transport więźniów z Victoriaschule trafił do koszar w Nowym Porcie, gdzie dołączyli oni do Polaków przygotowujących od rana pomieszczenia nowego obozu.

W Nowym Porcie (w byłej polskiej plebanii) rozpoczęło również funkcjonowanie komendantura obozów jenieckich w Gdańsku, na której czele stanął SS-Hauptsturmführer Franz Christoffel. Podlegała jej zarówno Victoriaschule (do momentu jej opróżnienia), jak też trzy obozy: w Nowym Porcie, Sztutowie i Granicznej Wsi.

Jednostkę zlikwidowano z początkiem kwietnia 1940 r. - koszary w Nowym Porcie przejął Wehrmacht, natomiast obóz w Granicznej Wsi zyskał status filii obozu Stutthof, który również w tym czasie się usamodzielnił.

Inne miejsca odosobnienia



W pierwszych dniach września 1939 r. Polaków przetrzymywano także na Prezydium Policji przy ul. Okopowej, w kazamatach na Biskupiej Górce oraz (przez krótki okres) w hotelach "Continental" naprzeciw dworca oraz "Vanselow" przy Targu Rybnym.

W pierwszym z hoteli trzymano oficerów z załogi Wojskowej Składnicy Tranzytowej na Westerplatte, w drugim 2 września umieszczono polskich dyplomatów z KGRP, których następnego dnia w kolumnie samochodów wywieziono do granicy litewsko-niemieckiej, a następnie uwolniono. Krok ten spowodowany był obawą agresora o losy niemieckich dyplomatów, którzy wówczas jeszcze pozostawali na terytorium napadniętej Polski.

W hotelu Continental znajdującym się naprzeciw dworca kolejowego w Gdańsku przetrzymywano oficerów wziętych do niewoli po kapitulacji Westerplatte.
W hotelu Continental znajdującym się naprzeciw dworca kolejowego w Gdańsku przetrzymywano oficerów wziętych do niewoli po kapitulacji Westerplatte. fot. ze zbiorów Krzysztofa Gryndera
Z kolei w zabudowaniach pofortecznych na Biskupiej Górce osadzono m. in. obrońców Poczty Polskiej (początkowo trzymanych przy ul. Okopowej) oraz na krótko część obrońców Westerplatte.

Na początku października 1939 r. przebywało tam jeszcze około 80 Polaków pilnowanych przez niemieckich strażników. Pocztowcy zostali wkrótce rozstrzelani, zaś żołnierze polscy trafili do końca miesiąca do obozów jenieckich w głębi Rzeszy.

Prezentowany tekst jest obszernym fragmentem książki autora, która w niedalekiej przyszłości ukaże się drukiem pod tytułem "Miasta skoszarowane". Gdańsk i Sopot jako garnizon Wehrmachtu w latach 1939-1945.

Opinie (221) ponad 20 zablokowanych

  • Widać, że tym wartościom wielu nadal hołduje. (22)

    • 77 35

    • (1)

      Polowanie na Polaków w Gdańsku 1939 i 2019

      • 24 12

      • Dulska i jej zastępca nadal twierdza ze to zła mowa polaka przeciwko niemcowi wywołała te miłościwe ataki, zbrodnie i inne mordy na polakach. To w ramach tego niemcy wymordowali 6 milionów polskich obywateli. Tak z miłości do 1000 letniej rzeszy.

        • 28 26

    • którym wartościom? (2)

      Bo nawet w Wolnym Mieście Polacy pozostali Polakami. I w państwie pisowskim też pozostaną patriotami polskimi nie pisowskimi.

      • 36 15

      • Taaa .... (1)

        Patriotyzm na miarę Lewandowskiego, Balcerowicza, Tuska, Róży Thun, Bieńkowskiej, Boniego i im podobnych ...to antypody patriotyzmu!

        • 21 26

        • Dokladnie. Bylo o tym w tvp.

          • 1 1

    • (11)

      Owszem - ci, którzy dziś szerzą mowę nienawiści w Internecie, szczując np. na osoby i środowiska LGBT tak samo, jak niemieccy hitlerowcy szczuli na Żydów i Polaków. Obecni szczujący nie różnią się zbytnio od tych z lat 1920x i 1930x, szerzona przez nich nienawiść również nie różni się od tamtej. Mowę nienawiści trzeba zwalczać wszelkimi dostępnymi środkami prawnymi.

      • 27 30

      • (7)

        stop mowie nienawiści, stop hejtowi! - super hasła - tylko ci, którzy na okrągło je głoszą sami najwięcej hejtują i sieją nienawiść w myśl zasady kalego! jeśli ktoś epatuje w sposób nachalny w przestrzeni publicznej swoją odmiennością i profanuje dla większości polaków świętości to może również się spodziewać zdecydowanej krytyki a wręcz niechęci również w internecie. Na szczucie i wzywanie do nienawiści są paragrafy i nijak ma się to do analogii z wrześniem'39!

        • 14 12

        • Niemiecki nazizm nie zaczął się od napaści na Polskę - ona była jego skutkiem. Zaczął się właśnie od nawoływania do nienawiści przeciw nielubianym przez wielu Niemców mniejszościom - Żydom, Cyganom, homoseksualistom (od samego początku homoseksualiści, także niemieccy, byli ofiarami niemieckich nazistów). I w Niemczech lat 1920x i 1930x tacy właśnie, którym przeszkadzało "epatowanie" i "obrażanie świętości" doprowadzili do jego powstania. Przeszkadzało im np. noszenie jarmułek i bród żydowskich w miejscu publicznym. Co więcej, zanim w Niemczech nastały rządy nazizmu, niektóre miasta niemieckie, jak Hamburg i Berlin, były wręcz "mekką" homoseksualistów, którzy wcale nie kryli się ze swoją orientacją, także na ulicy, mieli również wiele klubów i kawiarni, w których otwarcie się spotykali. Również wtedy wielu homofobom przeszkadzało "epatowanie homoseksualizmem". Tak więc niedaleko pada zatrute jabłko homofobii polskich nacjonalistów w Polsce od zatrutej jabłoni homofobów hitlerowskich w Niemczech...

          • 13 12

        • (5)

          W Polsce był już pierwszy poważny akt wrogości wobec homoseksualistów - masowa napaść pseudokibiców i nacjonalistów na uczestników Marszu Równości w Białymstoku, nazywana przez niektórych "Pogromem Białostockim". To pokazuje, że problem homofobii w Polsce jest bardzo poważny. A rzekome "obrażanie świętości" też jest w Polsce karalne i jak ktoś się czuje obrażony, to powinien zgłosić to do prokuratury lub do sądu. Nie ma żadnego usprawiedliwienia dla szerzenia nienawiści, ani dla przemocy.

          • 12 6

          • sądy są jeszcze nadzwyczajną kastą - sprawy karne zadymiarzy, bojówek ubywateli ub, chuliganów z "akcji protestacyjnych" pod sejmem, czy prowokatorów na tęczowych marszach - uniewinnianie sprawców ataków na policjantów na uczestników legalnych demonstracji i niedopatrywanie się znamion czynów karalnych...

            • 6 2

          • fake news (2)

            Napisz ile było ofiar w Białymstoku, a jak nie wiesz, to nie rozsiewaj fake news

            • 11 1

            • wiadomo - "info" z TVNienawiść lub GWna!

              • 5 2

            • Tak. Fake news i prowokacja lgbt.

              Bylo o tym w tvp. Bluzgi Slawomira to prowokacja prawacka z kolei, a walki z kamienica w Krakowie to prowokacja lewacka.

              • 0 0

          • co za brednie

            • 2 1

      • Ubawiłem się. (2)

        Po pierwsze. Jak piszesz lata 20 to albo 192x albo po prostu w latach 20 XX wieku. Bo puki co to piszesz o bardzo bardzo dalekiej przyszłości XX milenium. Po drugie nie okłamuj się. Środowiska LGBT są jednymi z bardziej nietolerancyjnych. Tak więc walkę z mową nienawiści mogą zacząć od siebie.

        • 9 3

        • sasza, wracaj gwałcić dzieci do czeczenii z islamskimi ulubieńcami putina

          • 3 6

        • Podaj przyklad nietolerancji lgbt.

          Sprobuj przejsc sie z kolesiem za reke po miescie i dla porownania sprobuj przejsc sie z kolezanka za reke po miescie. Wroc na forum i napisz rzetelnie ile miales wyzwisk w pierwszym i drugim przypadku. Po co pajacujesz?

          • 0 0

    • (4)

      najgorsze jest to ze panstwo malo co robi z faszystami i ich kuplami nazistami

      • 22 9

      • (2)

        piszesz o niemcach, belgach, czy holendrach? bo tam możesz zobaczyć nazistów na oficjalnych demonstracjach ochranianych przez policję! a do faszystów musiałbyś przejechać się do włoch.
        Ten TVNienawiść i GWno wraz z kijverhovstatami i timermansami równo ryje berety zacietrzewionym i sfrustrowanym totalsom!

        • 12 13

        • (1)

          Po tonie wpisu i przekręcaniu nazwisk widać, kto ma "zryty beret" :) Faszyści byli nie tylko we Włoszech, choć tam ten ruch się zaczął - to tak, jakby mówić, że komuniści to tylko Sowieci z WKP(b). Pewnie nie słyszałeś o działającym przez 2. wojną światową "Faszystowskim Kongresie Międzynarodowym" i jego obradach? Również polskie radykalne ruchy narodowe jak onr, rnr falanga czy Związek Akademicki Młodzież Wszechpolska przed wojna fascynowały się faszyzmem oraz hitleryzmem i są określane przez historyków co najmniej jako "faszyzujące". Niektórzy narodowcy założyli nawet na początku wojny kolaboracyjną organizację o nazwie "Narodowa Organizacja Radykalna". Niemcy początkowo łudzili ich perspektywą współpracy, a potem ich aresztowali i wymordowali.
          A to, że Niemcy patrzą przez palce na rozrost neonazizmu nie może oznaczać przyzwolenia na analogiczne zjawiska w Polsce, która tyle wycierpiała od niemieckich nazistów. Wprost przeciwnie, trzeba się od Niemców domagać surowszych kar dla takich ludzi i poruszać ten temat na forum UE. Dodam, że istnieją grupy polskich neonazistów współpracujące z niemieckimi i nazywające ich "braćmi"... Informacje o nich znajdziesz np. na blogu "Stop nacjonalizmowi"

          • 12 7

          • jesteś ich członkiem, interesuje cię ideologia nazi? przeprowadź się na zachód od Odry

            • 4 3

      • jak mało robi? dużo robi! zachęca ich z ambony

        • 5 6

  • I tym właśnie było Wolne Miasto Gdańsk (53)

    Tak kochane przez sepiofili. Czas w końcu uświadomić sobie, że po rozbiorach, szczególnie od czasów Bismarcka, Gdańsk stał się pruskim miastem, w którym rugowano polskość i przestać z nabożną czcią pielęgnować pamięć o nim.
    W 1945 roku przegnano stąd Niemców i zaczęto budować tożsamość miasta od nowa, nie potrzebujemy przeszczepów z Prus.

    • 184 35

    • (8)

      Genialne pojęcie pojęcie - sepiofil - serio piszę. Będę je wykorzystywać, by nazywać bezrefleksyjną nostalgię za dawnymi czasami u Polaków, którzy przybyli na te ziemie po II wojnie światowej. Znam jedną starszą panią z Gdańska. Przedwojenny rocznik, urodziła się w Gdańsku, protestantka. Po polsku nauczyła się mówić dopiero po 1945 roku i nie wyjechała stąd, wyszła za Polaka, itd. Kiedyś oświadczyła mi z butą, że najpierw czuje się gdańszczanką z WMG, potem Niemką, a dopiero na końcu obywatelką Polski. Nie traktuje Polski jako drugiej ojczyzny. I takich wśród np. forumowiczów danzig.de jest wielu.

      • 27 18

      • ważne że sebixy wyklęte się czują ...

        na ustach teksty o Prawdziwych Polakach, na klacie koszulka PW-kotwica, na tel. tapeta z Hitlerem, a witają się faszystowskim pozdrowieniem ;)))

        • 29 31

      • (1)

        Powinna byc deportowana. Pisze to powaznie i bez zadnego sarkazmu czy ironii. V kolumna potrafi byc uspiona przez dziesiatki lat.

        • 22 21

        • pierwszy esesman z pisu już gotowy do palenia ludzi widzę

          sam z siebie to napisałeś czy ksiądz prowadzący ci zlecił

          • 14 17

      • Nie dziw się

        Większość tu tak czuła. Moi polscy dziadkowie zmyli się w latach 30 do Pruszcza a część ludzi do Czerniewa bo mieli dość nacjonalistów niemieckich. Po powrocie mieli przekichane z przyjezdnymi z wschodu i polska policją płacąc miesiącami za uznanie narodowości. Ale oni jak i wiele osób wcześniej, czuli się głównie przez dziesięciolecia obywatelami Gdańska. A to że setki lat obecny był mocno język niemiecki i flamandzki to inna bajka

        • 19 5

      • Czlowieku, ty piszesz o Niemce, ktora nie wyjechala (3)

        jak inni Niemcy po 2 wojnie swiatowej. Takich ludzi w Gdansku zyje pewnie mniej niz 100. Ona jest niemka od urodzenia i tyle. Trudno, aby wyrzekla sie swojej narodowosci. Polacy urodzeni w USA takze czesto czuja sie najpierw Polakami, potem obywatelami USA.

        • 23 4

        • Koło 100 Niemców w Gdańsku to było z 10 lat temu jak nie więcej. (1)

          Teraz to w Gdańsku faktycznych byłych obywateli WMG to będzie pewnie koło 300 razem niezależnie od tego czy Polak czy Niemiec. Osobiście mam w rodzinie jedną osobę, która w Gdańsku przed wojną się urodziła (1934 rok) w mieszanej rodzinie Polsko-Niemieckiej (Ojciec Niemiec, Matka Polka), niestety rodzice nie przeżyli wojny i w 1945 r. została sierotą przyjętą po pobycie w Domu Dziecka na wychowanie przez pewne wykształcone małżeństwo.

          • 3 3

          • Kiedy chodzilem do jednego z gdanskich LO

            w wczesnych latach 70tych pamietam, ze z WMG -z przedwojennych granic byl oprocz mnie jeszcze jeden kolega na 30 ponad osob. Kilka to oscienne gminy z terenu dzisiejszych Kaszub reszta byla z Wschodu, centralnej Polski i za Buga. Przynosili do mojego domu czasem jakies znalezione w piwnicach widokowki, znaczki bilety itp. i przekonywali mnie, ze to pamiatki rodzinne . Widac byl ten brak tozsamosci i przywlaszczanie cudzej. Kiedy zyjacy wtedy rodzice zadawali pare pytan widac bylo, ze nie znali realiow tamtejszych jak ja bo nie rozmawialo sie o tym w ich domu -gdzie kiedys byla piekarnia, cukiernia kto byl wlascicielem sklepu, nazwy ulic itp. Widac bylo te kompleksy polskie wynikajace z braku tozsamosci. Teraz po latach przyjechalem tu na jakichs czas i czytam czasem dpowiedzi Pani Dulkiewicz ktora zachowuje sie podobnie przypomina no to flashbacki sprzed lat i podobne kalki zachowan sprzed lat ...wyglada to zalosnie i prowincjonalnie nieco. Miasto jest inne i trzeba budowac na nowej tozsamosci a nie starej ktora jak wynika z artykulu ww. tez miala ciemne strony

            • 7 3

        • Aleś ty naiwny

          • 0 0

    • 100 proc racji (13)

      Tylko zakompleksione niedouczone doopki moga gloryfikowac wolne miasto Gdańsk .Znałem ludzi którzy mieszkali w Gdańsku przed wojna i opowiadali jak cięzko było byc Polakiem.I to nie tylko pod koniec lat 30-tych.

      • 39 14

      • kłamiesz koleś aż ci nosek rośnie jak morawieckiemu (5)

        do czasu przejęcia władzy w Gdańsku przez hitlerowców... i Polacy i Niemcy żyli tu w zgodzie

        • 26 36

        • Ha ha ha...poczytaj trochę. W zgodzie... (1)

          • 24 14

          • widzisz synek ty - łykasz wszystkie te bzdury - jak gęś kluchy

            a moi rodzice i dziadkowie tu wtedy żyli

            • 15 6

        • W zasadzie jak poczyta sie nawet w Wilkipedii (1)

          o demografii miasta i strukturze narodowosciowej widac jak maleje stosunek Polakow im blizej 2 wojny. Wynika to z faktu , ze bali sie przyznac. Faktycznie bardziej miarodajny sposob to liczenie wg. wyznania w 39 roku na 260 tys. protestantow bylo w WMG 130 tys. katolikow i 11 tys. Zydow. Wiadomo, ze katolicy to Polacy lub Kaszubi bo Gdansk wczesniej zostal protestancki praktycznie na poczatku reformacji.

          • 4 1

          • Nie, że "bali się przyznać", tylko jak już pisałem tutaj, liczba Polaków spadała, bo wyjeżdzali

            do Polski za pracą, lepszym życiem, czy już później w latach 1933-39 bo mieli dość rządzenia się hitlerowców, choć to już było dla nich niekorzystne, gdyż pozbywając się całego mienia nieruchomego dostawali za nie znacznie mniej niż faktycznie było warte, bo hitlerowcy tak im stawki wyliczali. O tym wszystkim dosyć szczegółowo pisał Zwarra w I tomie "Wspomnień Gdańskiego Bówki".

            • 4 1

        • chronieni przez selbschutz, co nie?

          • 1 0

      • Pod obecną władzą (6)

        też nie jest łatwo być Polakiem.

        • 24 19

        • mówisz o władzach Gdańska? (5)

          pełna zgoda.

          • 16 17

          • (4)

            Ta władza też hoduje faszystów i szczuje na niepisowców

            • 13 15

            • W Niemczech po tekscie o hodowaniu faszystow (3)

              przez wladze w ogolnym portalu mialbys rano Urzad Ochrony Konstytucji w mieszkaniu..tu jak widzisz mozesz spokojnie trollowac. Czyli nie jest zle.

              • 8 1

              • i to jest właśnie to czym się różni Europa od nazikatobolszewickiej Wolski (1)

                • 2 8

              • Wolski???

                Jak ci się nie podoba trolu to spir-papier stąd. Nikt za tobą nie będzie tęsknił.

                • 3 1

              • W domu może nie ale w telefonie.

                • 0 0

    • (1)

      To jest jakies skrzywienie miejscowych. Kilkadziesiat km od Trojmiasta nikt juz za wolnym miastem nie marudzi. Na zad*piu, z ktorego ja pochodze (byla granica Prus i Rosji) zdarzaly sie na wiejskich dyskotekach bijatyki "bazantow" z "lancuchami" - kilka pokolen po rozbiorach.

      • 8 3

      • Pamiętam że mój dziadek Polak, urodzony przed wojna w przedwojennym województwie pomorskim, w powiecie lubawskim, syn Polaków urodzonych w czasach zaborów, przed pierwszą wojna w Westpreußen (Prusy Zachodnie) w Kreis Löbau (powiat lubawski) całe życie z wrogością odnosił się tzw. "Kongresiaków" z dawnego zaboru rosyjskiego oraz "Zabugoli", "Zabugajców", "Bosych Antków" przybyłych po wojnie do ich wsi zza Buga.

        • 16 4

    • Znasz tylko historię czarno-białą? (6)

      to opowiem ci tylko jedną historię z dalszej rodziny mojego męża. Rodzice i dziadkowie jednej z naszych krewnych byli właśnie tymi przedwojennymi Polakami w Wolnym Mieście Gdańsku. Od wieków zżyci z Gdańskiem, potomkowie Polaków którzy tu pozostali nawet kiedy Polska zrzekła się Gdańska na rzecz Prus, co robiła wielokrotnie. Kazimierz Wielki zrzekł się Gdańska a Polacy tu mieszkający musieli sobie z tym radzić, mimo to utrzymali swoją Polskość. W czasie ostatniego Wolnego Miasta (po 1920 roku) mieli tu swoje urzędy, szkoły, port, pocztę, nawet aeroklub. Niemcy dopiero za Hitlera zaczęli ich rugować, ale ci nasi przetrwali wojnę, bo zdążyli uciec przed wywiezieniem do Stutthof i ukrywali się u partyzantów Gryfa Pomorskiego na Kaszubach. Natomiast jak nastała Polska Ludowa Bieruta i Gomułki to ludzi którzy mieli przeszłość i zasługi w polskich organizacjach z czasów Wolnego Miasta potraktowali jak Niemców i kazali im się wynieść do Niemiec. Wyjechała cała rodzina poza jedną osobą, która zdążyła wyjść za mąż za zabużanina. A co gorsze - ci wyrzuceni z Polski za polskość (!) zostali skrzywdzeni przez własną ojczyznę. I takich przypadków było wiele.

      • 31 5

      • Dopiero za Hitlera.... (3)

        Wiesz, dopytaj troche póki żyja.

        • 5 16

        • (2)

          Było jak pisze. Był spokój i wszyscy żyli w zgodzie. To częściej Polacy robili zadymy w okolicach Tczewa niż tutejsi. Dopiero czubki nacjonalisci i populizm narobił syfu. Teraz jest w Polsce to samo co tam było. Nacjonalizm nadmuchany, populizm polityczny i obiecanki, przemówienia też jakieś Gebelniane....

          • 19 21

          • Nie, nie było (1)

            Odświeżanie pamieci zacząć można od emigracji Shopenhauerów, przejśc do Deutscher Ostmarkenverein, aby na brunatnych ekscesach skończyć.

            • 7 5

            • bełkot pijanego nieuka

              daj se siana

              • 2 3

      • (1)

        Oczywiscie, ze tak bylo.Polonia na terenach WMG. I nie chodzi o tylko o miasto Gdansk.Przed wojna utrzymywali polskosc, posylali dzie do polskich szkol, a po wojnie wyjechali do Reichu. Nie mogli zniesc szykan.

        • 18 4

        • komuny nie mogli znieść,

          a nie szykan

          • 1 0

    • Po 45 (1)

      Po 1945 nawiezli co chcieli... Do tego ubecki motłoch. Bandy i szumowiny wszelkiej maści... Skończyła się pewna era i zaczęła druga

      • 16 3

      • era jarozbawa

        • 4 8

    • (1)

      No a po wojnie obywatel WMG niejaki Zgmunt Chychla, zostal prawie zameczony na smierc.
      Dla Polakow bylo za malo, ze zdobyl dla Polski pierwszy zloty medal olimpijski. Wdziecznosc powojenna Polakow do mieszkancow WMG.

      • 17 5

      • przez kogo zamęczony?

        • 7 2

    • Nie do końca było właśnie takie. (14)

      Owszem, już zaraz po I Wojnie Światowej, gdy pojawiły się pomysły włączenia Gdańska do Polski wielu gdańskich Niemców protestowało przeciw takiemu ruchowi, co doprowadziło do powstania Wolnego Miasta Gdańska. Ale przez całe lata 20, między Polakami, a Niemcami panowała zgoda, obie grupy się w najgorszym razie tolerowały.
      Były nawet dwujęzyczne tablice, dokumenty i plakaty. Wszystko zaczęło się psuć dopiero po paru latach od pojawienia się NSDAP w Gdańsku, w okolicach 1931-32 roku. Bo też nie było tak, że NSDAP od razu brało się w Gdańsku za Polaków, na początku bojówki SA ścierały się przede wszystkim z Komunistami i Niemieckimi Socjaldemokratami, których uważały za swoich największych konkurentów. Dopiero, gdy zmarginalizowali wpływy Socjaldemokratów i Komunistów oraz zdobyli faktyczną władzę w WMG wzięli się stopniowo za Żydów i Polaków. Takim konkretnym momentem, jest objęcie przez Artura Greisera stanowiska Prezydenta Senatu WMG.

      Choć swoją winę, że dosyć łatwo im to poszło miała też Gdańska Polonia, która zupełnie jak dziś była wewnętrznie skonfliktowana, stąd też istniały dwie konkurencyjne wobec siebie organizacje: Związek Polaków w WMG i Gmina Polska w WMG. Gdyby nie to, Gdańska Polonia miałaby więcej swoich przedstawicieli w Senacie WMG. Spory wpływ miała też zmniejszająca się z biegiem lat liczba Polaków na terenie WMG, gdyż (a mówimy tu o czasach kryzysu) wielu Polskich mieszkańców wyjeżdżało na stałe do Polski w poszukiwaniu pracy i lepszego życia.

      Pisał o tym wszystkim dokładnie Brunon Zwarra w I tomie "Wspomnień Gdańskiego Bówki", który część rzeczy sam pamiętał, a o wielu słyszał od swojego ojca, Wojciecha, który był ważnym działaczem Gminy Polskiej oraz innych działaczy polskich w WMG.

      Mocno też się mylisz z budowaniem tożsamości od nowa, faktycznie tak było, ale tylko dlatego, że ci z gdańskich Polaków, co przetrwali okupację i obozy, przez polską ludność napływową byli traktowani jak Niemcy i również wycierpieli wiele od swoich rodaków.

      • 19 2

      • cd... (8)

        To też spowodowało, że wielu z nich wyjechało z Gdańska do Niemiec razem z faktycznymi Niemcami. Choć sprawa też jest skomplikowana, kto był Niemcem, a kto Polakiem. W momencie wybuchu wojny trochę się to pozmieniało. I znów mogę powołać się na Zwarrę i Wspomnienia Gdańskiego Bówki, tym razem tom III, w którym opisuje swoje życie po wyjściu z obozu.

        Mianowicie prawdą jest, że wielu Polaków podpisało Volkslistę pod przymusem, bo jej niepodpisanie równało się zesłaniu do obozu. A mężczyźni byli w ten sposób przymusowo wcielani do Wermachtu. Zwarra jednak wspomina o "Polakach" (specjalnie w cudzysłowie), którzy po wybuchu wojny okazali się Niemcami i nosili nie tylko mundury Wermachtu, ale również Schupo i SS, a także z własnej woli donosili na innych Polaków.

        • 8 0

        • To skoro faktycznie tak było z budowaniem tożsamości od nowa, to gdzie dokładnie się mylę? (4)

          Jakiekolwiek nawiązania do WMG w powojennym Gdańsku to czyste chciejstwo i strojenie się w cudze piórka.
          Po wojnie Gdańsk został zresetowany. Można ewentualnie rozważać czy to dobrze czy źle, czy sprawiedliwie czy nie (ja stoję na stanowisku, że dla trwałego pokoju w Europie Niemcy należy zlikwidować jako jednolite państwo, a kulturę niemiecką rugować ze wszelkich ziem polskich) jednak nie sposób nie zauważać, że nic nas z WMG nie łączy.

          • 6 7

          • Tyle, że nie został. Jak ktoś tu w komentarzach podał. (3)

            Po weryfikacji narodowościowej zostało tu 13 tys. obywateli WMG, więc resetu nie było, bo niektórzy zostali lub wrócili, między innymi moja babcia i jej brat. Babcia wróciła do Gdańska po "wyzwoleniu", akurat miała szczęście, że w listopadzie 1943 r. pojechała do rodziny na wieś i ominęło ją "wyzwolenie", choć dom rodzinny i wszystkie pamiątki spłonęły.
            Jej brat też miał szczęście, wojna zastała go w Lwowie, aresztowany przez Sowietów dostał się potem z łagru do Armii Andersa, z którą przeszedł cały szlak.

            • 5 0

            • Aha, i te 13tys ludzi (mniej niż 10% powojennej populacji) (2)

              W jaki sposób odcisnęli się na mieście? Jak wpłynęli na kulturę, naukę, odbudowę?

              Nijak. Raz, że w olbrzymiej części wyjechali, dwa, że to nie byli ludzie o dużym potencjale oddziaływania (dodatkowo byli na cenzurowanym). Wszystko co jest w Gdańsku podnieśli, odtworzyli, stworzyli Wilniucy i Lwowianie i inni, uciekajacy przed sowietami, UB i Ukraińcami. Nawet odwołujaca się w swych zaśpiewach do WMG Lechia jest przeszczepem ze Lwowa.

              To odrodzenie się z popiołów jest niesamowite, ale nie ma żadnych związków z ttm co było wcześniej. Powstało w kontrze do przeszłości.

              • 6 2

              • Właśnie będąc traktowanymi jako obywatele drugiej kategorii nie mieli za bardzo szans. (1)

                Aczkolwiek kilku znaczący wpływ na kulturę, naukę i odbudowę miało. Z tych znanych to:

                Marcin Dragan - Archiwista, od powrotu do Gdańska aktywnie uczestniczył, najpierw jako kierownik, potem jako dyrektor w utworzeniu, odbudowie gmachu i odzyskiwaniu oraz zabezpieczaniu zasobu archiwalnego Archiwum Państwowego w Gdańsku.

                Brunon Zwarra - Po wojnie odbudował zakład w którym pracował przed wojną i w jej trakcie, emaliernię w Wrzeszczu. To właśnie tam były produkowane po 1945 roku tak bardzo potrzebne tablice i szyldy z polskimi nazwami instytucji, ulic, sklepów itp. W późniejszych latach zasłynął jako pisarz, człowiek, który zebrał relacje członków Gdańskiej Polonii (Gdańsk 1939), sam napisał swoje obszerne wspomnienia (Wspomnienia Gdańskiego Bówki), a także 2 powieści historyczne.

                Marian Pelczar - Historyk, pierwszy dyrektor Biblioteki Miejskiej (obecna Biblioteka PAN), zabezpieczał zbiory Archiwum, biblioteki i gromadził zbiory Biblioteki Miejskiej, które uległy rozproszeniu w czasie wojny. Do tego napisał jedną z pierwszych powojennych książek o Historii Gdańska (Polski Gdańsk), która była wtedy dziełem dosyć popularnym. Wznowił także wydawanie Rocznika Gdańskiego. Do tego przez wiele lat wykładał na trójmiejskich uczelniach i napisał ponad 80 publikacji poświęconych historii Gdańska i Pomorza.

                Tadeusz Tytlewski - Kompozytor, drygent. Kierował pierwszą polską orkiestrą w Gdańsku po wojnie, był zastępcą przewodniczącego Komisji Weryfikacyjno - Rehabilitacyjnej, był członkiem składu sędziowskiego Specjalnego Sądu Karnego, który sądził niektórych członków załogi Stutthofu i dyrektorem Państwowej Szkoły Muzycznej.

                • 3 1

              • No milijony ich

                Innymi słowy potwierdzasz, że żadnej realnej więzi nie było. A ta nikła nić jaka była, oparła sie o powojenną kontrę dla niemieckożci WMG. Nieprawdaż?

                • 0 0

        • Volkslisty się nie podpisywało. Pod przymusem to trzeba było wypełnić ankietę. (2)

          Tak zwane podpisanie volkslisty wiązało się z wypełnieniem szczegółowej ankiety, która zawierała pytania o przynależność wyznaniową, od kiedy rodzina mieszkała w danym rejonie, jakie kończono szkoły, o krewnych w Niemczech itd. Ankieta była wysyłana do domu.

          Nie można było nie odpowiedzieć urzędowi. Najpierw przychodził ktoś z gminy i prosił o wypełnienie ankiety. Potem żandarm groził palcem opieszałym, a w końcu można było trafić nawet do obozu. Po odebraniu ankiety, urzędnik w starostwie oceniał ją i wedle własnego uznania przyznawał jedną z czterech kategorii. - Nikt nie podpisywał volkslisty, a do dzisiaj używa się takiego zwrotu.

          Można było się odwołać co najwyżej do urzędu na poziomie rejencji, czyli jakby województwa. Jednak nikt przy zdrowych zmysłach nie odwoływałby się, prosząc o niższą kategorię, bo byłby to krok samobójczy.

          Stan z końca 1942:
          3 124 000 wpisanych na Volksliste.

          Z tego 1 959 500 w Kategorii 3 - czyli Eingedeutschte osoby autochtoniczne, uważane przez Niemców za częściowo spolonizowane (Górnoślązacy, Kaszubi, Mazurzy) oraz Polacy niemieckiego pochodzenia (osoby pozostające w związkach małżeńskich z Niemcami).

          • 9 2

          • "Co ciekawe, w ramach jednej rodziny nadawano różne kategorie volkslisty. Ojciec mógł dostać czwórkę, ale jego syn, który skończył niemiecką szkołę i mówił dobrze po niemiecku - nawet dwójkę. W przyznawaniu poszczególnych kategorii dochodziło do urzędniczych absurdów: zdarzało się, że III kategorię dostawał były powstaniec śląski, którego rodzina mieszkała na Śląsku od dziesięcioleci. Z kwitkiem w rejencji katowickiej zaś odsyłano etnicznego Niemca, który na Śląsk przybył z Wielkopolski. Poznańskie na Śląsku uważano za twierdzę polskości i sekowano nawet Niemców pochodzących z tego regionu. "

            • 7 0

          • Też można było być wezwanym na przesłuchanie i tam w toku przesłuchania podejmowano decyzję

            Zwarra jakoś tak opisywał (dokładnie nie pamiętam), że po wypuszczeniu z obozu musiał się stawić w Gdańsku albo na Gestapo albo Szupo i tam zadawano mu różne pytania, a jakiś czas później dostał pocztą na podany adres zamieszkania czerwony dowód osobisty, czyli IV grupę.

            Ale może to były procedury dla nielicznych tych, którzy zostali aresztowani i posłani do obozu zaraz na początku wojny i wypuszczono ich potem.

            • 6 0

      • (4)

        Jak juz Wicher w 1932 wplynal na wody WMG to za nim powinna wkroczyc polska armia. Powinnismy brac przyklad z naszych sasiadow, ze w polityce trzeba byc bezczelnym i dotrzymywac tylko tych traktatow, ktore sa nam na reke.

        • 8 1

        • A przede wszystkim (3)

          Należało iść za propozycją Dziadzi i uderzyć na Niemcy prewencyjnie, fundnąć im jakieś sensowne rozbicie dzielnicowe i tym samym zapewnić w miarę trwały pokój w Europie.

          Chociaż pewnie te ćwoki z zachodu by sobie jakiś komunizm wtedy fundnęły ochoczo.

          • 9 4

          • Hahaha.. (2)

            Słusznie piszesz. I na ruskich też powinniśmy uderzyć i pójśc za ciosem i zająć Chiny i Japonię. Co za megalomania...

            • 7 5

            • Na Twoim miejscu bym jednak doczytał

              o propozycji prewencyjnego uderzenia na Niemcy zamiast robić z siebie ignoranta.

              • 6 2

            • Robisz w gacie już na widok paraboli?

              • 0 0

    • (1)

      Po rozbiorach? Ale których??
      Bo zdaje się że po pierwszym Gdańsk pozostał przy Rzeczypospolitej i opierał się ostro Prusom!!! Szkoda że o tym nie piszesz-tylko wszystko wrzucasz do jednego garnka!!

      • 3 1

      • Liczba mnoga w słowie "rozbiory"

        Daje pewną odpowiedź na Twoje pytanie. Pewne pogłębienie tejże znajdziesz w późniejszej wzmiance o emigracji Shopenhauerów.

        Co takiego chciałeś wnieść do rozmowy?

        • 0 1

  • No jak to tak (13)

    Przecież Gdańsk był zawsze polski?!

    • 38 35

    • Jesteś prowokatorem czy nieukiem ? (10)

      • 14 6

      • Kibicem Lechii Gdańsk. (3)

        Zawsze z dumą wywieszam flagę Wolne Miasto Gdańsk

        • 6 24

        • I hajluje z swastyka na koszulce

          A potem idę na marsz patryjotow i żołnierzy niezlomnych

          • 12 9

        • "Co ma Lechia wspólnego z Wolnym Miastem Gdańskiem skoro została założona w 1945 przez przesiedleńców zza Buga?

          Lechia Lwów - do nazwy zespołu i biało-zielonych barw nawiązuje założony w 1945 roku klub - Lechia Gdańsk. Przed sezonem 2012/2013 polskiej ekstraklasy dokonano upamiętnienia lwowskiego klubu na strojach Lechii Gdańsk umieszczając datę 1903 (rok założenia Lechii Lwów) na getrach piłkarzy.

          Gdyby Gdańsk po wojnie nie został zalany przesiedleńcami zza Buga to by tu kibicowano Gedni na Kościuszki 49.

          Gedania Gdańsk - najstarszy polski klub piłkarski działający w Gdańsku. Założony 15 sierpnia 1922 w Wolnym Mieście Gdańsku jako wielosekcyjny klub sportowy.

          Stadion zbudowano w 1926 roku na terenie tzw. Polenhof, czyli "polskiej kolonii" - kwartału ulic zamieszkanych przez Polaków w Wolnym Mieście Gdańsku.

          W 1939 klub został zmuszony przez władze WM Gdańsk do zawieszenia działalności. Po zajęciu Gdańska przez Niemcy hitlerowskie rozstrzelani zostali prezes Gedanii Kopacki i wiceprezesi Zdrojewski i Dybowski, a większość zawodników klubu trafiła do obozów koncentracyjnych. II wojny światowej nie przeżyło 75 członków klubu. "

          • 11 3

        • Pasta Lechia to było coś.

          Cha,cha,cha - synku Lechia więcej znaczyła u zarania jako pasta do zębów.A klub powstał kupę lat później.

          • 3 0

      • Gdańsk nigdy nie był Polski (3)

        Gdańszczanie stosowali praktyczny surwilizm ... jak było dobrze to oni Prusacy, a jak trwoga to w pokłony do polskiego króla...
        a i tak jak pod ten Gdańsk przychodziły z odsieczą oddziały polskie, to ich do miasta nie wpuszczano ... ;))))

        • 4 16

        • W Wolnym Mieście Gdańsku tak dobrze zylo sie Polakom ze w Gdyni trzeba bylo budowac port.

          Gdynia stała się oknem na świat bo w Gdańsku Polak do portu nie miał dostępu.

          • 14 4

        • Jak to nie był Polski?

          Przynależność Gdańska do Polski:

          997-1227 - Królestwo Polskie
          1294-1308 - Królestwo Polskie
          1466-1569 - Królestwo Polskie
          1569-1793 - Rzeczypospolia Obojga Narodów
          i od 1945 znów należy do Polski.

          • 12 5

        • Gdańsk nie był polski tylko w czasach krzyżackich i podczas zaborów.

          Swoją obecność w Gdańsku Krzyżacy zaczęli od rzezi miasta, a Niemcy zakończyli intelligenzaktion i Stutthofem.
          Uczcie się historii.

          • 2 1

      • Nic już nie wiem (1)

        Skoro obecny rząd z swą marionetka od związków zawodowych, buduje nowe muzeum Solidarności, odcinajac się od założycieli i działaczy tej że Solidarności to ocoho... Skoro partyjne dzieci nowego PRL, które wtedy miały po 10 lat wiedzą lepiej wszystko o Solidarności to co ma wiedzieć potomek gdańszczan jak oni wiedzą lepiej jak tu było od tych co tu mieszkali...

        • 9 9

        • Przecież tak zawsze jest.
          Ci nowi zwykle wszystko wiedzą lepiej :D

          • 3 3

    • oczywiście, że był aż do pruskich zaborów

      • 2 0

    • Ano był Polski i to przez ponad 700 lat

      Ano był Polski i to przez ponad 700 lat. A Krzyżacki, Pruski. Zjednoczonych Niemiec, republiki Waimarskiej, Hitlerowskich Niemiec był przez 290 lat. Po 2giej wojnie został odbudowany przez Polaków i dziś to typowe polskie masto

      • 0 1

  • Nigdy Więcej Wojny (6)

    • 77 3

    • Najsmutniejsze z tego jest brak wyciągania wniosków, (2)

      władza Gdańska dąży do oddania tego miasta tym zza zachodniej granicy, tylko dlaczego ? Niemieckie nazwy tramwajów, muzea dla Niemców. Wkrótce flaga UE zostanie zastąpiona trzema pasami.

      • 8 9

      • Udajesz baranka czy naprawdę jesteś taki mądry inaczej???

        • 4 3

      • Kiedy jest planowana data wlaczenia Gdanska

        do Niemiec? Ktos wie? Bo tez o tym slyszalem w wiadomosciach tvp. Ale nie moge znalezc nigdzie kiedy to ma zostac zrealizowane.

        • 0 0

    • no to trzeba pozbyć się PO raz na zawsze (1)

      • 5 8

      • sasza, hitlerowska prostytutko Putina,

        poszła won pisowska samico psa

        • 0 4

    • Obawiam się, że powtarzanie jakiegoś hasełka nie ma żadnego realnego wpływu na rzeczywistość geopolityczną. Wojny na razie nie ma na tych ziemiach z trochę innych powodów.

      • 0 0

  • Erwina Barzychowska (10)

    Erwina Barzychowska, która miała niespełna 10 lat, została żywcem oblana benzyną i podpalona przez Niemców z zemsty za bohaterską obronę Poczty Polskiej, gdy próbowała uciec z oblężonego gmachu. Mała Polka przez siedem tygodni umierała w męczarniach.

    Żaden niemiecki organ ścigania nie zbadał po zakończeniu wojny sprawy jej morderstwa.

    • 134 5

    • Nie tylko

      Prokuratura niemiecka nie podjęła śledztwa na wniosek Polski w sprawie mordów luftwaffe na ludności cywilnej. Niektórzy z tych sk......ów pracowali potem w liniach lotniczych Lufthansa

      • 29 2

    • ogarnij się (7)

      Niemcy wpompowali benzynę do piwnic i podpalili miotaczami gmach. Dziewczynka zmarła w skutek odniesionych poparzeń . Z Twojego wpisu wynika że złapali ją potem polali i podpalili... Niemiecki operator filmował całą akcję na Pocztę Polską i tam widać jak podpalali , a potem pracownicy wynoszą jej ciało na rękach...

      • 10 9

      • nie kłam

        Wychodząca z ruin pod opieką Małgorzaty Erwina została oblana przez Niemców gorącym benzolem lub benzyną i podpalona miotaczem ognia. Płonąc biegła po dziedzińcu poczty, ale ostatecznie przeżyła masakrę. Umierała nieleczona przez niemieckich lekarzy w Szpitalu Miejskim w Gdańsku przez następne siedem tygodni (miała oparzenia II i III stopnia.

        • 10 5

      • do pokolenie 60 (5)

        sam się ogarnij...
        scena, w której pocztowcy wynoszą ciało na rękach, to fragment filmu fabularnego

        • 6 5

        • tak też jest taka scena,

          ja mówię o filmie propagandowym kręconym przez niemców, m innymi zdjęcia ataku pancernika na Wsterplatte , kręcony z nabrzeża Nowego portu. Nie kłamię, jej opiekunkę Małgorzatę Pipkową oślepioną benzyną fotografowali z karabinem w ręku, który sami jej włożyli do rąk i kazali trzymać , co do dziewczynki tu cytat z dokumentów historycznych IPN "...Piekło rozpętało się, gdy pocztowcy schronili się w piwnicy, do której Niemcy wpompowali benzynę i podpalili ją miotaczami ognia..." na pewno został spalony żywcem Józef Wąsik, który już po kapitulacji pocztowców został zaatakowany miotaczem ognia przez jakiegoś zwyrodnialca niemieckiego

          • 5 1

        • kolejny cytat na poparcie mojego wpisu (3)

          Okruchy Historii - "...Pocztowcy więc z uniesionymi rękami i białą szmatą zaczęli powoli opuszczać budynek. Kiedy tylko na schodach pojawili się pierwsi ludzie, jeden z Niemców zaczął strzelać z karabinu trafiając Jana Michonia w brzuch, który zginął na miejscu. Naczelnik Józef Wąsik został podpalony miotaczem płomieni i spłonął żywcem jeszcze na schodach.To wywołało panikę wśród poddających się, zaczęli się cofać z powrotem do budynku. Jednak kiedy Niemcy wezwali ich do wyjścia zapewniając, iż nie będą strzelać, większość załogi wyszła z uniesionymi rękami. Żona dozorcy wyniosła na rękach nieprzytomną i poparzoną wybuchem benzyny Erwinkę. Tutaj znów mamy do czynienia z dwoma wersjami wydarzeń. Jedna mówi, że dziewczynka chciała wcześniej uciec i została przez nazistów oblana benzyną i podpalona. Jednak we wspomnieniach Młyńskiego jest fragment, który mówi o tym iż dziecko znajdowało się w piwnicy. Poza tym, dziewczynę wyniosła Małgorzata Pipka. Niemcy wyjęli jej Erwinkę z ramion i włożyli oszołomionej kobiecie do rąk karabin. Tak powstały zdjęcia propagandowe, które miały dowodzić temu, iż Polacy do walki wykorzystują nawet kobiety. Dziewczynka przebywała w szpitalu aż do 20 października 1939 roku, kiedy to zmarła na skutek rozległych poparzeń. Jej męczarnia trwała 7 tygodni. Erwina Barzychowska była pierwszyą dziecięcą ofiarą walk w Gdańsku. "... polecam też książki Rolfa Michaelisa, Dietera Schenka, Aleksandra Śnieżko, Aleksandra Świtalskiego, Franciszka Boguckiego

          • 3 1

          • Dokładnie, co więcej, nie tak dawno, bo kilka lat temu przypadkiem znaleziono

            album ze zdjęciami na ebayu. Wśród zdjęć były takie przedstawiające atak na Pocztę Polską w Gdańsku w tym nieznane wcześniej zdjęcie przedstawiające ciała Michonia i Wąsika. Pisano tutaj o tym znalezisku, nawet umieszczono to zdjęcie:

            https://static1.s-trojmiasto.pl/zdj/c/n/9/1467/791x0/1467836-Ciala-zamordowanych-obroncow-Poczty-Polskiej-w-Gdansku-zastrzelonego-Jana-Michonia-i-spalonego-zywcem-Jozefa-Wasika-Zdjecie-pochodzi-z-albumu-mlodego-Niemca-Willyego-ktory-w-1939-r-walczyl-w-Polsce-i-prawdopodobnie-bral-udzial-w-ataku-na-Poczt.jpg

            • 3 1

          • Z jednej strony mamy żywcem spalone polskie dziecko, które konalo tygodniami w męczarniach (1)

            Z drugiej strony żydowskie dziecii z walizkami na dworcu czekające na pociąg do UK, którym liberalni lewacy wystawili pomnik.

            • 2 7

            • Nie widzę powodu żeby przeciwstawiać

              Postać polskiej dziewczynki bestialsko zabitej przez Niemców, a dzieci wydalone z WMG. Wszystko to są ofiary niemieckich nazistów i należy im się pamięć i szacunek. A lewactwa w to nie mieszaj, bo to raczej nie ten kierunek

              • 5 2

    • Gwoli ścisłości byla to mała Kaszubka

      jak większość zresztą pomordowanych obroncow Poczty Polskiej
      To tak pro memoria niszczącym 80 lat po tym tragicznych wydarzeniach kaszubskie tablice przy wjazdach do Gdanska

      • 2 0

  • dlatego gardzę każdym "Polakiem", który pozytywnie odwołuje się do ideologii WMG. (15)

    Czyste obrzydlistwo.

    • 122 26

    • Gardz chorym nacjonalizmem (3)

      Bo w WMG przed połowa lat 30 było spokojnie. I pomyśl co teraz robią opisiali

      • 19 22

      • "Nacjonalizm to choroba wieku dziecięcego, to odra ludzkości" - Albert Einstein. Z nacjonalizmu (na początku "romantycznego", pozornie nieszkodliwego) wyrósł niemiecki nazizm, ukraińska OUN/UPA, chorwaccy Ustasze, węgierscy strzałokrzyżowcy i wiele innych zbrodniczych ruchów, mających krew na rękach. Dlatego tępienie faszyzmu, nazizmu itd należy zacząć u podstaw, tępiąc nacjonalizm jako postawę.

        • 14 12

      • Jest egzotycznie ;)

        Pani prezydent Gdańska pokazala klasę podczas rocznicy wybuchu 2 wojny światowej.Chciala nabic sobie kilka punktow procentowych.A mialo byc bez mowy nienawisci.........ku....a co za czasy.dobrze ze ja glupi jestem

        • 7 3

      • rządy dla dobra Polski, jej rozwoju, niezależnej przyszłości, dobrobyt dla mieszkańców to dla volksdeutchów i agentów putina nie patriotyzm a nacjonalizm i dla tępych nieuków wręcz nazizm

        • 2 0

    • dlatego gardzę każdym "Polakiem", który pozytywnie odwołuje się do ideologii nazistowskiej (7)

      Jak chorym człowiekiem trzeba być, żeby w lesie, przy płonących krzyżach, świętować urodziny Hitlera.

      • 19 4

      • wystarczy być reporterem TVNu

        • 15 11

      • (5)

        recepta na "reportaż" z urodzin światowego mordercy i bandziora - 20 tys. pln od "redaktorów" tvnienawiść.
        A później docenienie za szkalowanie Polski i lewacko-niemieckie nagrody dla "twórców"

        • 8 10

        • (2)

          Aha... Czyli w poprzednich latach, przed reportazem to były próby generalne a uczestnicy siła zmuszeni?

          • 5 4

          • (1)

            Widziałeś te próby, czy dowiedziałeś się z GWna lu TTVNienawiść?

            • 7 4

            • Przecież regularnie są złoty nazioli

              W Polsce, w Czechach i na Ukrainie.

              • 0 0

        • Dlaczego bronisz ludzi, ktorzy swietuja urodziny (1)

          Hitlera? Dlaczego twierdzisz, ze pokazanie faszystow to szkalowanie Polski? I dlaczego potepiasz ludzi, ktorzy to pokazuja? Twoj Dziadek dzielnie walczacy z Niemcami na pewno nie bylby z ciebie dumny. Chyba, ze nie jestes Polakiem?

          • 0 1

          • Z dość prostej przyczyny - bo było to ukartowane

            Jeśli coś jest ukartowane, to nie można tego traktować poważnie. Zwykła ściema. Owszem pewnie są gdzieś w RP jacyś popaprani naziole, ale to nie jest obraz wszystkich polaków i obraz rządu. Ktoś chciał polakom i rządowi dorobić gębę i na to nie może być naszej zgody, paniał?

            • 0 0

    • Nie ma czegoś takiego jak ideologia WMG (2)

      Są osoby, które interesują się tym okresem historii, ale są też tacy, których interesuje cesarstwo rzymskie, ale to nie znaczy, że chcą kogoś krzyżować czy karmić lwy chrześcijanami. Ogarnij się kucu, bo stosujesz jakąś domorosłą logikę dla mentalnie niepełnosprytnych. Dla ciebie każdy jeżdżący mercedesm lub bmw to kierowca nazistowskiego czołgu?

      • 4 7

      • ideologia WMG istnieje sieroto miernoto, wielu marzy się odłączenie Gdańska od Polski. (1)

        niedoczekanie, zdrajcy.

        • 2 5

        • Wielu marzy sie wepchanie Polski do Rosji.

          Poprzez obrzydzenie proletariuszom UE.

          • 2 0

  • więcej (9)

    Mój dziadek został aresztowany tydzień przed wybuchem wojny w mieszkaniu.

    • 36 2

    • A co zajumal?! (1)

      • 6 9

      • podrzucili mu speeda i marychę i metkę

        • 4 6

    • Mojemu podrzucili karabin na posesje krotko przed wybuchrm wojny zeby miec pretekst do aresztowania, na szczescie sie polapal.

      • 3 2

    • Gestapo i SS

      posiadało dokument z nazwiskami Polaków , których należy aresztować , dlatego była Piaśnica i wiele innych miejsc.

      • 13 1

    • a mojego dziadka spalili zywce rosjanie i polacy w 1945 (3)

      w kosciele sw Jerzego,

      • 5 4

      • internet przyjmie każdą bzdurę. (1)

        • 2 2

        • to akurat prawda, jedna z bardzo wielu

          a kulminacją były polskie obozy koncentracyjne po wojnie

          • 2 3

      • przestań wreszcie bredzić o polakach wśród tych ruskich bandytów! za takie szerzenie nieprawdy powinna być deportacja aktualnych volksdeutschów!

        • 2 1

    • To dobrze ze żyją potomkowie polskich gdańszczan i o tym pamietają

      Pewnie jest ich garstka. Moze kiedyś uda sie takim ludziom spotkać i pogadać.

      • 0 0

  • Gdańsk jest miastem szczególnym... (8)

    którego wielokrotnie wyparła się Polska, od Kazimierza Wielkiego poczynając, przez traktat Wiedeński, rzeź gdańską. Przed II wojną Polaków mordowali i wyganiali Niemcy, po II wojnie Polacy, a teraz pisiacy. PiS-u tu nie kochają, bo mieli tu prezydenta Jamroża z PC który kradł i poszedł siedzieć. PiS to nie Polska.

    • 41 85

    • PiS to lek na raka jakim jest PO i wszystkie lewackie odłamy. (1)

      • 12 12

      • Pis jest jak nsdap w wielu aspektach

        A to nie jest żadneclekarstwo tylko zaraza.

        • 5 8

    • Że co? Przed II Wojną Polaków mordowali i wyganiali Niemcy? (4)

      O człowieku.... Było kilka przypadków śmierci w bójkach, ale to jednostkowe incydenty. Mordowanie i wyganianie zaczęło się w trakcie ii wojny Światowej nie przed.

      Zresztą... twierdzisz że pisowcy wyganiają Polaków z Gdańska i mordują, czy mi się wydaje? Bo całe to jedno zdanie tak brzmi. Jakieś dowody? I nie, zabicie Adamowicza się nie liczy, bo wszystko wskazuje na to, że to zwykły świr nie pisowiec go zabił.

      • 8 4

      • Świr nasłany przez piowską propagandę to po pierwsze (3)

        A wasz idol, Gwiazda, mówił zdaje się do morderstwa na kolejnym prezydencie

        • 3 10

        • Świr nasłany przez pisowską propagandę mówisz? (1)

          Tylko czemu mówią, że tam gdzie przebywał nie mógł oglądać TVP, bo nie było to możliwe?

          I nie waszuj mi tu, bo z PIS nie mam nic wspólnego, politykę mam tam gdzie słońce nie dochodzi, nawet nigdy nie głosowałem w wyborach innych niż samorządowe, gdzie i tak zawsze wspieram ruchy bezpartyjne, tylko wkurza mnie pisanie takich oderwanych od rzeczywistości sprzecznych z logiką tekstów jak twierdzenie, że PIS kogokolwiek wyrzuca z Gdańska albo namawia do mordowania... Polska nie jest podzielona na zwolenników PO i PIS wbrew pozorom. Jest jeszcze ponad połowa społeczeństwa, która politykę ma gdzieś i na wybory nie chodzi. Gdyby było inaczej, to każde wybory miałyby frekwencję na poziomie 99%.

          • 5 3

          • No popatrz, a pisowcy bredzili, że nie oglądał TVP, tylko TVN. To jednak miał dostęp do telewizji czy nie? Jest jakiś pakiet telewizyjny, w którym nie ma TVP? Tej samej TVP, która przez dwa lata co drugi dzień emitowała szczucie na Pana Prezydenta?

            • 0 0

        • przeciez krzyczał ze sceny że to przez peło

          • 7 1

    • co ty bredzisz człowieku?

      • 0 0

  • A po wojnie było tak... (5)

    Z biletynu IPN.

    "Do końca 1947 r. w zorganizowanych transportach wysiedlono z Gdańska 126 472 Niemców.

    Pod koniec 1948 r. mieszkało tu 101 873 przesiedleńców z Polski centralnej oraz 26 629 przybyszów zza Buga.

    Poważnym problemem, przed jakim stanęły władze gdańskie, było uregulowanie sytuacji
    prawnej obywateli byłego Wolnego Miasta Gdańska. W tym celu, na mocy rozporządzenia
    wojewody z 16 lipca 1945 r., rozpoczęto akcję weryfikacji narodowościowej. Polegała ona na
    stwierdzeniu polskiego pochodzenia byłych obywateli gdańskich (Niemców i Polaków) i przeprowadzeniu wyraźnego podziału między ludnością polską a niemiecką. Do końca 1948 r. zweryfikowano pozytywnie 13 424 osoby."

    Czyli z dawnych obywateli WMG, po wojnie 13 424 osoby pozostały w Polsce.

    • 36 2

    • Było dużo więcej Polaków!

      Wielu wolalo wyjechać do RFN, do Amerykanów uciekając przed komunistami widząc co ruskie czynią w mieście - podpisali listy niemieckie. Wiele osób które uciekły na obrzeża, do wsi, nie było werfikowanych, przechlapane mieli z zapisami urodzenia Danzig. Wiele osób były traktowane normalnie przez okres wojny przez pracodawców niemieckich i z nimi wyjechali, uciekając komunistom. W latach 90 było to widać po blachach HH, H, K..... Wielu Kaszubów też musiało zwiewac do rajchu, mimo że walczyli z okupantem... Pełno strasznych historii...

      • 12 2

    • taaaaa (2)

      Teściowa , która urodziła się w Grodnie w Polskiej Rodzinie, posiadająca polskie obywatelstwo miała wpis w dowodzie osobistym (wydanym w PRL po ukończeniu 18 lat) Grodno ZSRR - tyle w temacie dokumentów z lat 1945-1947

      • 7 2

      • Bo taka była praktyka w przypadku terenów zabranych nam przez ruskich. (1)

        Że potem wpisywano w dokumentach miejsce urodzenia Grodno zsrr, wilno ZSRR itd.
        Ważniejsze było co miała wpisane w rubryce narodowość. I to właśnie podchodziło pod weryfikację narodowościową, zresztą czasem dziwnie. Moja babcia urodzona w polsko-niemieckiej mieszanej rodzinie w Gdańsku miała w najstarszych papierach jakie widziałem wpisaną narodowość Niemiecką, a starszy brat Polską... Potem to jakoś odkręcili, ale jak to historii nie znam.

        • 1 0

        • Bardzie chodzi mi o "osoby" weryfikujące

          Dziadki od strony mamy mają inne nazwisko niż mama, bo głąby wypisujące dokumenty po 45 roku pisały nazwę oryginalną kaszubską (nazwisko wymawia się twardo) zmiękczając bo oni byli ze wschodu. I tak dziadki nazywali się By....oń a mama BI......oń , ile było cyrku po śmierci dziadka i odkręcania by ojcowizny nie stracić to dłuuugo pisać.

          • 2 0

    • Tysiące Polaków z chęcią wtedy wyjechałoby do amerykańskiej strefy.

      A w 1939 roku wywożono Polaków, ale nie do Europy Zachodniej, a do Piaśnicy.
      Różnica kultur.

      • 1 1

  • A Pocztowcow prowadzili faszysci czy niemcy jak myslicie (6)

    • 70 10

    • Kibice w mundurach

      Zobacz kto teraz jest w obronie terytorialnej....

      • 13 17

    • Niemieccy faszyści (1)

      to chyba logiczne. Ewentualnie faszystowscy/nazistowscy Niemcy. Cos jak polskie Oj,Narobiłem,Równo

      • 7 5

      • wg wpisu na wikipedii

        niemieccy naziśći

        • 2 1

    • Niemcy

      Niemcy

      • 11 2

    • Faszysci byli we Włoszech, więc pomyśl...

      W Niemczech byli naziści.

      • 3 0

    • Pewnie pokojowo nastawieni niemieccy Gdańszczanie.

      • 1 1

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

kalendarz historyczny

1906 Poświęcenie kościoła pod wezwaniem św. Franciszka z Asyżu opis Biskup Chełmiński Augustinus Rosentreter poświęcił nowo powstały neogotycki kościół pod wezwaniem św. Franciszka z Asyżu przy ul. Kartuskiej w Gdańsku - Emaus /Siedlce/.

Sprawdź się

W którym roku Gdańsk otrzymał prawa miejskie?