wiadomości

stat

Nowa powieść o międzywojennym Gdańsku. "Raj spekulantów, przemytników i hochsztaplerów"

artykuł historyczny
Najnowszy artukuł na ten temat

Komisarze RP i Ligi Narodów w Wolnym Mieście Gdańsku

Wnętrze Dworu Artusa, które w latach 1919-1920 było siedzibą giełdy walutowej.
Wnętrze Dworu Artusa, które w latach 1919-1920 było siedzibą giełdy walutowej.

Takiej książki, której akcja toczy się w Wolnym Mieście Gdańsku, jeszcze nie było. Albo precyzyjniej: nie było dotąd w języku polskim. Mowa o książce Felixa Scherreta "Dolar drożeje! Powieść inflacyjna z pewnego starego miasta", która niedawno ukazała się nakładem Fundacji Terytoria Książki.



Na czym polega wyjątkowość tej książki? Po pierwsze: nie jest to kryminał czy nawet powieść sensacyjna. A do tych gatunków najczęściej odwołują się współcześni nam autorzy, którzy akcje swoich książek osadzają (w całości lub częściowo) w przestrzeni Wolnego Miasta Gdańska. Tak postąpił m.in. Piotr Schmandt ("Gdański depozyt"), Krzysztof Bochus ("Martwy Błękit") czy Charles Berg ("Śmierć w Oliwie", "Pozdrowienia z Gdańska"). Książka Scherreta to tzw. powieść inflacyjna, portretująca dynamiczny okres zmian ekonomicznych i społecznych podczas szalejącej po I wojnie światowej (hiper)inflacji. Tego typu książek zachowało się dla Europy Środkowo-Wschodniej niewiele.

Okładka powieści Felixa Scherreta opowiadającej o epoce szalejącej inflacji w Wolnym Mieście Gdańsku. Wydała ją Fundacja Terytoria Książki.
Okładka powieści Felixa Scherreta opowiadającej o epoce szalejącej inflacji w Wolnym Mieście Gdańsku. Wydała ją Fundacja Terytoria Książki.

Raj spekulantów, przemytników i hochsztaplerów



W przypadku "Dolar drożeje!..." akcja została osadzona w 1923 r., właśnie w Gdańsku. Jest to o tyle ciekawe, że uwaga wielu bankowców, handlarzy, maklerów, spekulantów, przemytników i zwykłych hochsztaplerów była zwrócona właśnie w tym okresie na Wolne Miasto Gdańsk. Powód był prosty. Na jego terytorium nie obowiązywały żadne ograniczenia dotyczące handlu dewizami, w przeciwieństwie do innych terytoriów w regionie.

W intrygujący sposób sytuację, jaka panowała w ówczesnym Gdańsku, przedstawia następujący fragment powieści (s. 56):

"Na żadnej europejskiej giełdzie nie panowała w tym momencie tak namiętna atmosfera, jak tutaj, w owym prowincjonalnym mieście, które z powodu handlowania artretycznie kruchymi walutami nagle zyskało na znaczeniu. Otoczone przepisami o zakazie wywozu dewiz, oddalone zaledwie osiem godzin od Berlina i osiem godzin od Warszawy, było idealnym miejscem dla wszystkich, którzy chcieli ulżyć agonii niemieckiej i polskiej marki".
Można zaryzykować stwierdzenie, że jeśli kiedykolwiek Wolne Miasto Gdańsk było faktycznie "wolne", to właśnie w tym krótkim okresie, kiedy zapadło na "gorączkę" handlu walutami i spekulacji (skończyła się wraz z unormowaniem sytuacji m.in. poprzez wprowadzenie guldena gdańskiego pod koniec 1923 r.). Warto bowiem przypomnieć, że to quasi-państewko, powstałe w 1920 r. na mocy postanowień podpisanego rok wcześniej traktatu wersalskiego, było paradoksalnie mniej "wolne" niż "zwykłe" państwa. Stanowiło przedmiot rywalizacji między graczami na arenie międzynarodowej (Niemcami a Polską), było niesamodzielne gospodarczo, uzależnione politycznie od ościennych państw, niesuwerenne.

Powieść z epoki...



Powróćmy jednak do samej książki. Kolejną jej zaletą, być może najważniejszą - jest jej autor, czyli Felix Scherret. Osoba, która żyła i pracowała w Gdańsku w opisanym okresie. Co więcej, sama powieść powstała zaledwie kilka lat po sportretowanym 1923 r. Książka "Dolar drożeje!..." została wydana w Berlinie w 1930 r. w wydawnictwie "Der Bücherkreis" pod tytułem "Der Dollar steigt. Inflationsroman aus einer alten Stadt". Nie przyniosła ona autorowi specjalnego rozgłosu, choć - jak się wydaje - cieszyła się pewną, ograniczoną popularnością.

Guldeny gdańskie zostały wprowadzone do obiegu w 1923 roku.
Guldeny gdańskie zostały wprowadzone do obiegu w 1923 roku.
Z dzisiejszej perspektywy jej wartość wzrasta, bowiem może ona śmiało służyć (przy zachowaniu świadomości, że mowa o fabule, a nie o relacji) jako przyczynek do poznania nastrojów panujących w pierwszych latach powojennych. W moim odczuciu o wiele bardziej niż eksploatowana namiętnie twórczość Güntera Grassa, którego słynna tzw. trylogia gdańska została wydana dopiero na przełomie lat 50. i 60. ub. w., a więc dobrych kilkanaście lat po opuszczeniu miasta przez autora, a ponad dwadzieścia od lat, które zostały opisane przez Grassa.

... ze wszystkimi tego konsekwencjami



To, co wydaje się jedną z największych zalet książki Scherreta, wiąże się jednak i z pewną wadą. Nie można zapomnieć, że w tym wypadku mamy przedwojenną powieść, która dziś ukazała się w przekładzie na język polski (ukłony należą się zresztą tłumaczowi Januszowi Mosakowskiemu, na co dzień pracownikowi naukowemu Uniwersytetu Gdańskiego). Dialogi, konstruowanie zdań, opisy - wyraźnie czuć, że mamy do czynienia z tekstem, który pierwotnie powstał wszak niecałe 100 lat temu! Ale bez obaw. Po kilku pierwszych stronach można łatwo się do tego przyzwyczaić.

Topografia miasta? Zdawkowa



Czytelników, którzy są fanami prozy chociażby Marka Krajewskiego, na podstawie której można przemierzać dzisiejszy Wrocław w poszukiwaniu ulic i budynków uwiecznionych w cyklu o słynnym policjancie kryminalnym Eberhardzie Mocku, od razu uczciwie przestrzegam - podobny zabieg w odniesieniu do Gdańska w przypadku "Dolar drożeje!..." będzie prawie niemożliwy.

Trudna sytuacja ekonomiczna mieszkańców Wolnego Miasta Gdańska wielu z nich zmuszała do emigracji. Zdjęcie wykonane w 1927 roku.
Trudna sytuacja ekonomiczna mieszkańców Wolnego Miasta Gdańska wielu z nich zmuszała do emigracji. Zdjęcie wykonane w 1927 roku. fot. Narodowe Archiwum Cyfrowe
Scherret praktycznie w ogóle nie przytacza nazw ulic czy dzielnic Gdańska, restauracji czy lokalizacji domów, siedzib firm. Wprawdzie jeśli chodzi o giełdę (Dwór Artusa), dworzec główny, Senat Wolnego Miasta czy słynne sopockie kasyno nie jest to niezbędne, ale to raczej wyjątki. Dopiero uważna lektura wraz z dobrą znajomością topografii międzywojennego Gdańska pozwala odgadnąć, że np. do szemranej transakcji w celu nabycia narkotyków dochodzi gdzieś w zapomnianych przez Boga zaułkach dawnej Wiadrowni lub Osieka, a jeden z głównych banków, w których często przebywa główna postać, dr Arnold Arp (wzorowany zresztą na samym Scherrecie) mieścił się zapewne na ul. Ogarnej.

Atmosfera miasta



Ten zabieg, który może pozostawić uczucie pewnego niedosytu u miłośników dawnego Gdańska, nadaje powieści na swój sposób uniwersalny charakter. Wskazuje na to sam podtytuł ("Opowieść inflacyjna z pewnego starego miasta"). To zresztą również pośrednio jest dowodem na krytyczny stosunek autora do miasta, w którym przyszło mu w pierwszej połowie lat 20. żyć i pracować. Przedstawiał on Gdańsk, w swoich tekstach publicystycznych, jako "umarłe miasto", zacofane pod względem kultury względem innych, podobnych wielkością, niemieckich ośrodków miejskich.

Sportretowany okres inflacji, choć pełen dramatów, jest też według Scherreta okresem jedynego wartego uwagi ożywienia, kiedy ta w istocie "prowincjonalna metropolia" zyskuje na znaczeniu z powodu braku ograniczeń w handlu walutami.

W książce najważniejsze są więc nie opisy miejsc, lecz specyficzna atmosfera miasta i postawy jego mieszkańców, próba uchwycenia zmian społecznych. Ubożenie dotychczasowych, szanowanych przedsiębiorców, niespodziewany awans oszustów. Zrzucanie winy za sytuację ekonomiczną na Żydów i Polaków, strajki robotników. Wątpliwe etycznie transakcje, hazard, romanse, samobójstwa.

Choć nie ma tu gwałtownych zwrotów akcji, to wiele się dzieje, choć czasem jest to zasygnalizowane ledwie jednym zdaniem (podobnie, jak wydarzenia historyczne, czasem ledwie wzmiankowane - jak np. obecność oddziałów Ententy w Gdańsku w 1920 r. czy wkroczenie wojsk francuskich i belgijskich do Zagłębia Ruhry w 1923 r.).

Znów warto w tym miejscu oddać głos jednej z postaci - nowobogackiemu handlarzowi dewiz, fałszerzowi paszportów, polskiemu Żydowi S. Goldstiekowi:

"Tu, w Gdańsku, może Pan handlować wszystkim, nikt Panu w tym nie przeszkodzi. Niech pan pomyśli, panie doktorze, o wielu nowo założonych spółkach, które nie robią nic innego, jak tylko kupują bez przeszkód w Gdańsku dewizy dla swojej niemieckiej czy polskiej firmy matki. Niemcy nazywają Wolne Miasto dziurą na Wschodzie. Ale to nie tylko to! - zamyślił się Goldstiek. - I my tęsknimy za Zachodem, za wielka kulturą. - Zaśmiał się cicho. - Obaj jesteśmy pozbawieni korzeni, panie doktorze, ja poprzez moją tęsknotę za Zachodem, który nie chce mnie zaakceptować, a pan przez inflację, która zmusza pana do osobliwych interesów (...)". (s. 63)
Dr Arnold Arp, dodajmy, mimo posiadanego wykształcenia, jest zmuszony parać się przemytem narkotyków do Polski. Za używki otrzymuje zaś tytułowe dolary w gotówce - najcenniejszą wówczas walutę.

Powieść "z kluczem"



Sama fabuła nie jest długa, została zawarta na ledwie 185 stronach. Cennym uzupełnieniem książki jest liczące kolejnych kilkanaście stron posłowie autorstwa Petera Olivera Loewa oraz Adriana Mittera. Dzięki niemu poznajemy nie tylko bliżej postać samego autora (o czym dalej), ale także otrzymujemy ciekawy komentarz do wybranych miejsc, wydarzeń czy procesów, które zostały ujęte w fabule.

Szczególnie intrygująca jest próba rozszyfrowania, jakie osoby (naprawdę żyjące w ówczesnym Gdańsku) były według wszelkiego prawdopodobieństwa pierwowzorami postaci sportretowanych na kartach książki - co do tego bowiem, że jest to powieść "z kluczem" raczej nie ma większych wątpliwości.

Kilka słów o autorze



Felix Scherret (1895-1950) urodził się w Pruszczu. Po ukończeniu jednej z gdańskich szkół studiował w Królewcu i Berlinie różne kierunki humanistyczne. Uniknął służby wojskowej z powodu wady serca i postawy, ale w 1916 r. przerwał studia i rozpoczął pracę w administracji Królewskiej Fabryki Karabinów w Gdańsku (mieściła się na Dolnym Mieście).

Po dokończeniu studiów powrócił w rodzinne strony, imał się różnych zajęć. Próbował sił jako aktor i - co w kontekście omawianej książki jest szczególnie ważne - miał krótko pracować też na gdańskiej giełdzie jako makler dewiz i papierów wartościowych.

Hiperinflacja w powojennej Europie, w tym w Niemczech, Polsce i Wolnym Mieście Gdańsku sprawiła, że gdańska waluta nieustannie traciła na wartości a w obiegu były banknoty o nominałach nawet 10 mln gdańskich marek.
Hiperinflacja w powojennej Europie, w tym w Niemczech, Polsce i Wolnym Mieście Gdańsku sprawiła, że gdańska waluta nieustannie traciła na wartości a w obiegu były banknoty o nominałach nawet 10 mln gdańskich marek.
Dał się poznać szerszemu gronu przede wszystkim jako dziennikarz. W latach 1923-1925 pracował jako redaktor lewicowo-liberalnego tygodnika "Danziger Rundschau". Następnie przeniósł się do Berlina i przez kolejne siedem lat pracował dla socjaldemokratycznej gazety "Vorwärts".

Mimo łatwych do wykazania wcześniejszych związków (i sympatii) ze środowiskiem lewicowym, przetrwał Trzecią Rzeszę, nadal pracując jako dziennikarz i publicysta, tym razem jednak dla "Deutscher Feuilletondienst". Po II wojnie światowej do śmierci zatrudniony był jako redaktor i spiker we wschodnioberlińskim radiu. Jako literat wydał trzy książki, a na łamach gazet zaledwie kilka opowiadań.

Słowem podsumowania



Powieść "Dolar drożeje!..." z całą pewnością zasługuje na uwagę czytelników, i to nie tylko tych z Gdańska. Niepodważalnym atutem powieści jest fakt, że została ona napisana przez krytycznego w swych poglądach, bacznego obserwatora, świadka i uczestnika zarazem nieportretowanego dotąd i wciąż nienależycie rozpoznanego przez badaczy okresu w dziejach miasta.

Nie jest to tym samym typowa powieść osadzona w realiach międzywojennych, pisana z dzisiejszej perspektywy, rozsmakowująca się w detalach obrazem zaginionego już (idealizowanego nierzadko) świata, lecz raczej rodzaj uniwersalnej, choć osadzonej w konkretnej przestrzeni, opowieści o pieniądzu, żądzach, zmianach społecznych i jednostkach, które starały się przetrwać burzliwy okres po I wojnie światowej.

Niech na koniec wybrzmi jeszcze jeden, wybrany fragment powieści (s. 141):

"Dolar drożał codziennie o kilkaset procent. Inflacja uniezależniła się od wszystkiego. Nikt nie miał wpływu na kurs. Marka popadła w całkowitą ruinę na wewnętrznych i zagranicznych giełdach. (...) W wieczór po rozpędzeniu demonstracji nastąpiła katastrofa. Radio New York poinformowało o trzystuprocentowej dewaluacji. (...) Nowojorskie notowania uderzyły z siłą bomb. W panicznym strachu ludzie trwonili papierowe banknoty. Kto jeszcze dysponował marką niemiecką, kupował dewizy bez pytania, z jakiego kraju pochodzą (...). Rzadko kiedy konsumpcja w lokalach była tak wielka, jak tego wieczoru. Wcześniej nieczęsto widywano tak wielu pijanych ludzi. Siedzieli tam, wlewali w siebie i połykali wszystko, co się dało, woleli doprowadzić się do wymiotów niż wrócić do domu z chociażby jednym niemieckim banknotem. Co mieliby z nim zrobić? Nazajutrz nie będzie miał żadnej wartości".

Opinie (42) 9 zablokowanych

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

STOP Hejt! Przemyśl swoją opinię

Regulamin dodawania opinii

zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

kalendarz historyczny

1815 Uszkodzenie kościoła św. Jakuba Kościół św. Jakuba i okoliczne domy zostały uszkodzone w wyniku, wybuchu prochu w baszcie Bramy Św. Jakuba obecnie przy ulicy Wałowej. Podczas eksplozji zginęło 20 osób.

1869 Powstała fundacja Abegga Fundacja Abegga powstała z zapisu testamentowego Heinricha Burkharda Abegga. Dzięki fundacji powstało wiele tanich osiedli dla rodzin robotniczych na Dolnym Mieście, Wrzeszczu i w Nowym Porcie. Kilka z nich istnieje do dnia dzisiejszego.

Polecane wydarzenia

Sprawdź się

Pierwszą szkołą wyższą, uruchomioną w Gdańsku po zakończeniu II wojny światowej była: