Kobieta wysokiego ryzyka

artykuł historyczny
Jolanta W.-K. zastrzeliła Sławomira K. z jego własnej broni. Zanim oddała śmiertelny strzał, nie tylko odurzyła partnera środkami nasennymi, ale i spędziła z nim upojną noc.
Jolanta W.-K. zastrzeliła Sławomira K. z jego własnej broni. Zanim oddała śmiertelny strzał, nie tylko odurzyła partnera środkami nasennymi, ale i spędziła z nim upojną noc. www.wikipedia.org

Pomimo usilnych prób zatarcia wszelkich śladów, pewna mieszkanka Sopotu nie zdołała uciec przed karzącą ręką sprawiedliwości. Po niemal 10 latach mataczenia i ukrywania się, Jolanta W.-K. została skazana na karę 25 lat pozbawienia wolności za zabójstwo swojego wieloletniego partnera. O łagodniejszym wyroku nie mogło być mowy, gdyż motywacja morderczyni zasługiwała na szczególne potępienie.



To miał być miły wieczór. Tak mógł myśleć Sławomir K. gdy jego konkubina, Jolanta W.-K. przygotowała uroczystą kolację. Mieli się pogodzić i uczcić to. Po posiłku Jolanta przygotowała drinki i kazała na siebie czekać w łóżku wspólnej sypialni. Kiedy tam weszła po kąpieli, Sławomir spał odurzony środkiem, który dodała mu do napitku.

Kobieta wyjęła pistolet należący do konkubenta. Zakryła głowę mężczyzny poduszką i pociągnęła za spust. Na pościel bryznęła krew, z oczodołu wypłynęło oko. Sławek umierał jeszcze godzinę. Kończył się właśnie mroźny tłusty czwartek 23 lutego 2001 roku.

Konkubinat z rozsądku

Choć nie byli małżeństwem spędzili ze sobą 20 lat. W 1996 roku Jolanta do swojego nazwiska dodała nawet nazwisko Sławka. Poznali się podczas imprezy w hotelu Posejdon w 1980 roku. 18-latkowi zaimponowała o trzy lata starsza wysoka, kobieca, ciemnowłosa dziewczyna. Nie przeszkadzało mu, że ma za sobą wiele romansów i syna. Zostali parą, choć rodzice chłopaka nie znosili jego wybranki.

Jola urodziła Sławkowi dwie dziewczynki. Dla niej to był strzał w dziesiątkę. Lubiła być obsługiwana przez mężczyzn, lubiła bogactwo, a Sławek - jak się szybko okazało - miał głowę do interesów. Rzucił zawodówkę i zajął się handlem wódką i papierosami. Szybko dorobił się na rynku na Przymorzu blaszanego stoiska.

Potem były ekskluzywne butiki z odzieżą w powstających właśnie centrach handlowych, jacht, dwupiętrowa willa z ogrodem przy ulicy Polnej w Sopocie. Sławek nie był jednak szczęśliwy. Jego partnerka miewała romanse.

Donos

W roku 2000 przeprowadziła się nawet z kochankiem, Danielem O., do wynajętego przez siebie w Gdyni mieszkania przy ul. Starowiejskiej. Niedaleko DH Batory, gdzie miała swój butik z odzieżą. Jolanta mówi swoim koleżankom, że to "miłość jej życia". Sławek się wścieka. Odgraża się, że to już koniec i puści Jolę z torbami. Większość majątku należy do niego.

Sławek donosi też na policję na kochanka Joli. Daniel O. to człowiek prowadzący podejrzane interesy, który 10 lat swojego życia spędził za kratkami. 12 grudnia 2000 r. do mieszkania przy Starowiejskiej wpada policja, która aresztuje Daniela O. Teraz wścieka się Jola. Wraca do Sławka, choć potajemnie odwiedza w więzieniu swojego kochanka. Stosunki miedzy Sławkiem a Jolą są złe. "Czego ja sobie narobiłem" - zwierza się matce.

Cement, piach, woda i garażowy kanał

W nocy z 23 na 24 lutego w willi przy ul. Polnej w Sopocie Jolanta W.-K. zabija Sławka. Potem jedzie do swojego brata Jacka. Ma ze sobą wódkę i piwo, którymi go częstuje. Nic mu jednak nie mówi. Błaga o pomoc. Jadą na Polną. Brat widzi trupa w zakrwawionej pościeli. Jolanta płacze i krzyczy: "Brat jest od tego, żeby pomagać siostrze".

Jacek W. pomaga zapakować ciało w worki i dywan, następnie przenosi je do samochodu. W zacieraniu śladów zbrodni bierze udział również koleżanka Jolanty, Barbara Sz., która wcześniej wynajęła garaż na Przymorzu w pobliżu torów SKM. Ciało Sławka trafia do kanału w garażu. Jacek W. przez kilka dni betonuje szczątki w kanale. Cement, piach i wodę dowożą Jolanta i Barbara, która wcześniej jedzie do Gdyni i tam wyrzuca pistolet do kanału portowego.

Pierwszego marca Jolanta W.-K. zgłasza na policję porwanie Sławomira W. Twierdzi, że został uprowadzony. Tego samego dnia idzie do matki Sławka. Płacze. Pokazuje pierścionek, który rzekomo dostała od Sławka. Twierdzi, że planowali ślub. Potem do Jolanty dzwonią rzekomi porywacze z żądaniem okupu. Policji nigdy jednak nie uda się ustalić, kto dzwoni.

Śledczy dają wiarę jej wersji. Tym bardziej, że w tym czasie intensywnie działają gangi specjalizujące się w porwaniach biznesmenów. Sopocianka zaczyna nawet wśród znajomych zbiórkę pieniędzy na okup za Sławka - 150 tysięcy dolarów. Pieniądze nigdy jednak nie zostaną przekazane rzekomym porywaczom.

Powtórne zatarcie śladów

Latem 2001 roku Jolanta poznaje w swoim butiku młodszego o 20 lat Wojciecha K. Zaczynają się spotykać. Jola uznaje, że nie ma już sensu odwiedzać Daniela O. w więzieniu. Wkrótce chłopak jest gotów zrobić wszystko dla swojej kochanki.

Jest wiosna 2002 r. Jolanta postanawia pozbyć się na zawsze zwłok Sławka przy pomocy Wojciecha. Jej brat wpadł w depresję i w zasadzie nie trzeźwieje. W każdej chwili może powiedzieć o kilka słów za dużo. Podobnie jak jej pomocniczka, Barbara Sz., z którą w międzyczasie zdążyła się pokłócić.

Wojciech K. kupuje w "Praktikerze" młot pneumatyczny i łopatę. Mozolnie rozkuwa kanał. Wydobyte spod betonu zwłoki owija w plastikowe worki i wkłada do bagażnika. Oczyszczony kanał zalewa ropą, podpala, potem gasi. Ogień niszczy wszelkie ślady biologiczne.

Razem z Jolantą jadą na Kaszuby. W lesie nieopodal wsi Korne za Kartuzami Wojciech K. wykopuje dół. Wrzucają do niego zwłoki Sławka, oblewają benzyną i podpalają. Kiedy ogień dogasa, Jolanta W.-K. wygrzebuje z dołu niedopalone szczątki i wrzuca je do płynącej nieopodal rzeczki Borowej, wpadającej do pobliskiego jeziora.

Po tych wydarzeniach Wojciech K. już bardzo krótko cieszy się statusem oficjalnego kochanka morderczyni z Sopotu. Na koniec Jolanta namawia go jeszcze, żeby wziął na siebie 300 tysięcy złotych kredytu na dom dla niej.

Ekstradycja z miasta grzechu

W 2006 r. Wojciech K. dręczony wyrzutami sumienia, wściekłością i bezsennością idzie na policję. Składa zeznania obciążające Jolantę W.-K, ale kobieta wraz z najmłodszą córką wyjeżdża do Stanów Zjednoczonych. Śledztwo rusza ponownie. Obszerne zeznania składają także brat Jolanty i Barbara Sz.

Proces opiera się na zeznaniach świadków i poszlakach. Te są jednak na tyle silne, że przekonują amerykański sąd. Ten wydaje w 2008 r. nakaz zatrzymania Jolanty W.-K. Aresztuje ją FBI. Kobieta zdążyła już w tym czasie urządzić się w USA. Związała się z polonusem, z którym mieszka w Las Vegas.

W maju 2009 roku Jolanta W.-K. ląduje w Polsce. Na lotnisku przejmują ją funkcjonariusze CBŚ. Po eleganckiej blondynce w stylu Madonny nie widać, że ma 50 lat. Pod silną eskortą Jolanta przewożona jest do aresztu. Proces trwa rok. O sprawie szeroko pisze prasa lokalna. TVN kręci reportaż. Oskarżona broniąc się mówi, że Sławek musiał uciekać z kraju przed mafią. Twierdzi, że nawet spotkali się w Stanach Zjednoczonych.

Ćwierć wieku za kratami

Dowody świadczą przeciwko niej. W czerwcu 2010 r. zapada wyrok skazujący Jolantę W.-K. na 25 lat wiezienia. Sąd uznaje ją winną zabójstwa Sławomira K. Zdaniem śledczych oskarżona mogła obawiać się, że po definitywnym zakończeniu związku ze Sławomirem K. utraci dużą część majątku zgromadzonego w czasie ich wspólnego życia. Druga wersja zakłada, że zabójstwo mogło być zemstą za aresztowanie Daniela O.

Jolanta W.-K. odwołuje się od wyroku. Sąd Apelacyjny w Gdańsku 9 grudnia 2010 r. potwierdza wyrok wydany przez sąd okręgowy. Skazana najwcześniej będzie się mogła ubiegać o przedterminowe zwolnienie po 20 latach pobytu w więzieniu. Będzie już wtedy po siedemdziesiątce.

Za pomoc w ukryciu zwłok i zacieranie śladów wspólnicy morderczyni - Barbara Sz. i Wojciech K. - dostali wyroki w zawieszeniu, brat Jolanty W.-K. dostał rok więzienia.

Opinie (31)

  • (2)

    To nie kobieta,,,to potwór!

    • 79 3

    • wcale nie jest taka ładna

      • 2 2

    • ciekawe co trzeba zrobić, żeby dostać dożywocie
      pewnie zabić 10 osób hehe, chociaż Breivik za 77 dostał 21 lat
      baba wyjdzie po max 20 latach za dobrze sprawowanie
      a wy płaćcie ponad 3koła za utrzymanie chwasta

      • 5 0

  • wieś Korne za Kartuzami? (3)

    Chyba , za Koscierzyną!

    • 63 1

    • Jo, Kościerzyna też je za Kartuzami (1)

      • 11 3

      • Jo, My też byli tam pojechane....

        • 9 1

    • No ale przecież wszystko jest za Kartuzami, zależy od której strony patrzeć
      (:

      • 0 0

  • psychopatia wcielona w blond demona (1)

    • 35 2

    • czytaj uważnie, blondynie

      trzy lata starsza wysoka, kobieca, ciemnowłosa dziewczyna

      • 0 0

  • (5)

    Czy ta historia jest prawdziwa, czy znowu Trojmiasto.pl sprzedaje nam bujde na resorach?

    • 12 21

    • (2)

      Dla mnie to bujdy. Skąd tyle informacji o wydarzeniach przy których brak świadków? Dlaczego nie wspomniano że reszta oskarżonych zadłużona była na setki tysięcy u Jolanty? Skąd tak śmiesznie niskie wyroki?

      • 3 7

      • (1)

        Jak można skazać kobietę na 25 lat skoro nigdy nie znaleziono broni ani ciała! Dodam jeszcze że Sławek faktycznie trzymał z półswiatkiem trójmiejskim. Jolka miała własne sklepy, więc dla pieniędzy by nie zabiła i to jeszcze bez ślubu. Jeden wielki nonsens i absurd ta sprawa. Znaleźli sobie kozła ofiarnego.

        • 6 12

        • Jej kolejny kochaś

          Się odezwał :-)

          • 13 2

    • Nie czytasz - nie wiesz

      Temat jest od wielu lat obecny w regionalnej prasie. Ale jak się nie czyta to się nie wie.

      • 8 0

    • Ta historia jest prawdziwa

      • 0 0

  • Bo to zła kobieta była ....

    Wyrwać chwasta....

    • 28 2

  • Tomaszu! Urzekła mnie twoja historia :)

    • 12 6

  • (1)

    Zabawne są te historie, gdzie konkubent lał swoją konkubinę, podczas gdy jej pasierb ze szwagrem spożywali alkohol w komórce za stodołą. A to wszystko z miłości...

    • 9 3

    • nie wszyscy żyją sprawdzniem prac maturalnych czy magisterskich

      pełnych błedów ortograficznych ... :)

      • 1 2

  • To pewnie prawdziwa historia tyle,że napisana plotką. Ktoś gdzieś coś usłyszał dodał coś od siebie i nabazgrał. Kryminalne story są fajne do czytania. Niestety,ale pieniądz lubi ludziom robić sieczke...

    • 6 9

  • e tam milosc ci wszystko wybaczy...

    ...nawet w skupie pogrzebaczy

    • 2 1

  • i tak to jest z babami

    • 18 1

1

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Muzea

Sprawdź się

Sprawdź się

Gdzie zabrzmiał pierwszy carillon w Gdańsku?