wiadomości

Historia barwiona jesienią

artykuł historyczny
Gmach przy skrzyżowaniu ulic 10 lutego i 3 maja w Gdyni, w którym po wojnie znajdowała się siedziba Polskich Linii Oceanicznych.
Gmach przy skrzyżowaniu ulic 10 lutego i 3 maja w Gdyni, w którym po wojnie znajdowała się siedziba Polskich Linii Oceanicznych. źródło: Muzeum Miasta Gdyni

Podczas dzisiejszej podróży w przeszłość cofamy się do września roku 1935. Pomimo zakończenia sezonu wakacyjnego na polskie Wybrzeże wciąż ściągały tłumy turystów. Podczas lektury dowiemy się, co pierwotnie mieściło się w jednym z najbardziej charakterystycznych gmachów Gdyni. Przekonamy się również, że zuchwałe oszustwa nie są jedynie domeną czasów współczesnych...



Gdy przyjemne obrazy ze skąpanej w sierpniowym słońcu Jastarni stają się zaledwie nostalgicznym wspomnieniem minionych wakacji, zaś cyrk niejakiego Buscha zwija swe namioty i odlatuje z Gdańska niczym klucz żurawi na wrześniowym niebie, nikt nie ma żadnych wątpliwości, że oto na Wybrzeże nadciąga jesień.


Ale jesienna perspektywa wcale nie zniechęca gości, licznie zdążających nad Bałtyk, choć - za sprawą krótszych i chłodniejszych dni - zamiast na plaże coraz częściej kierujących się do Gdyni, cieszącej się niesłabnącą popularnością niezależnie od pory roku. Do miasta docierają wycieczki zarówno z dalekiej Czechosłowacji, jak i z zupełnie nieodległych Piecewa i Brentowa.

Wciąż żywa jest jeszcze pamięć "dzieci kolejowców", które w sierpniu, w ramach "pięknej podróży krajoznawczej", przybyły nad morze z Lwowa i Katowic (w tym czasie "młodzież pomorska" zażywała wywczasu "w Krakowie i na Sowińcu"). Jednak niektórzy goście przybywają do Gdyni w sposób zupełnie przypadkowy


I choć we wrześniu roku 1935 jest z pewnością co w Gdyni oglądać, to na atrakcję w postaci zwiedzenia "gmachu", który "już niezadługo" stanie się "największą ozdobą Gdyni", przyjdzie jeszcze trochę poczekać. Choć dobrze, że niezbyt długo, bowiem "zapoczątkowana z wiosną budowa wspaniałego gmachu przy ul. 10 Lutego obok Banku Polskiego rośnie z zadziwiającą szybkością" i już wkrótce będzie można podziwiać jej efekty*.


Już teraz jednak można oglądać "Piłsudskiego", który w drogę do Gdyni wyruszył z włoskiego Triestu dwa tygodnie temu, wioząc do kraju, prócz licznych i znakomitych pasażerów, "31.450 kg. oleju smarowego POLMIN PARMOL BW". Uroczyste powitanie nowego polskiego liniowca w dniu 12 września - zapewne nie mniej serdeczne, niż to "Zawiszy Czarnego" w Tallinie - staje się też doskonałą okazją do jego zwiedzenia.

Jednak zainteresowanie publiczności "uruchomieniem przez Polskę wielkiego statku transoceanicznego" jest tak duże (nawet kolej oferuje specjalne "ulgi w jeździe do Gdyni" - wystarczy w lokalnym oddziale Ligi Morskiej i Kolonialnej wykupić odpowiednią kartę), że już wiadomo, iż nie wszystkim chętnym uda dostać się na "Piłsudskiego".

Na szczęście zapowiedziano, że "każdorazowo po przybyciu do Gdyni m. s. "Piłsudski" będzie udostępniony dla zwiedzania i społeczeństwo gdyńskie będzie miało możność obejrzenia statku". Niecierpliwym pozostaje wirtualna wycieczka na łamach jednego z tygodników ilustrowanych.


Jednak nie wszyscy goście są zainteresowani "wielkim wydarzeniem w dziejach naszej marynarki handlowej i pracy na morzu", zmierzając do Gdyni jedynie w poszukiwaniu "ziemi obiecanej". A choć "panom z ministerstwa" się to nie udaje (ich podróż niespodziewanie kończy się w Chojnicach), nadal wielu "zarówno młodych smarkaczy, jak i starych durniów, których długie życie jakoś niczego jeszcze nie potrafiło nauczyć", nie zamierza rezygnować z tej drogi. Nawet, jeśli ceną takiego pożegnania lata ma być tylko więzienna krata...


* czyli w roku 1936. Tytułem uzupełnienia dodajmy tylko, że nadal jeden z najbardziej charakterystycznych gdyńskich gmachów, biurowiec ZUS w Gdyni, potocznie nazywany budynkiem PLO (jako że od 1952 gospodarzem budynku były Polskie Linie Oceaniczne), został zaprojektowany w roku 1934 przez Romana Piotrowskiego z biura projektów Stowarzyszenia Budowlano-Mieszkaniowego ZUS w Warszawie dla Zakładu Ubezpieczeń Pracowników Umysłowych w Poznaniu i że obecnie znajduje się w rejestrze zabytków.

Źródło: "Gazeta Gdańska" nr 207 z 13 września 1935 r., "Dziennik Bydgoski" nr 211 z 13 września 1935 r., "Ilustrowany Kurier Codzienny" nr 254 z 13 września 1935 r. oraz "Ilustracja Polska" nr 37 z 15 września 1935 r. i nr 38 z 22 września 1935 r. Skany pochodzą z Pomorskiej Biblioteki Cyfrowej, Kujawsko Pomorskiej Biblioteki Cyfrowej, Wielkopolskiej Biblioteki Cyfrowej oraz Małopolskiej Biblioteki Cyfrowej.

Opinie (25)

  • na zdjęciu jest nawet ta betonowa latarnia z zakładu przetwórstwa ryb

    • 16 0

  • No!

    Extra :-*

    • 5 0

  • Piękne czasy to były...

    Teraz wciskamy przycisk i oglądamy wirtualną rzeczywistość, nawet z drugiej półkuli... To jednak nie to samo...

    • 8 1

  • ZUS

    Już przed wojną było bogato w ZUS'e.

    • 12 2

  • nie ma byc to samo, ma byc lepiej...utyskujesz a dzieki temu mozesz komentowac, nawet z drugiej polkuli

    • 5 3

  • Przybyli panowie z ministerstwa ...Niebywała zuchwałość oszustów z Warszawy ...jakie to ponadczasowe

    • 14 2

  • że co?

    • 0 2

  • Gdyby nie II woja światowa i 40 lat komuny pomyślcie tylko gdzie Polska by dziś była.

    • 19 2

  • myślę, że w podobnym miejscu

    biorąc pod uwagę, że slumsy w centrum Gdyni zniknęły w latach 70 a na prawdę, ich ślady widoczne są do dzisiaj na każdym kroku. Te poza centrum istnieją do dzisiaj. Remontowane i modernizowane siłami mieszkańców ale te zawsze są one ograniczone.

    W gdyńskich historiach pokazywane są stale te same osiągnięcia, które mogły tu powstać jedynie dzięki temu, że miasto budowano od zera. Chaotycznie i spontanicznie, kto miał kasę, ten stawiał co mógł. Parę perełek nie zmienia zasady.

    Urbanistycznie, Nowa Huta jest ciekawszym przedsięwzięciem.

    II Wojna była ogromnym dramatem ale bez niej raczej nie byłoby powojennych reform i całkowitego przebudowania struktur społecznych, które przybliżyło nas do Europy.

    • 6 4

  • jak we wszystkich instytucjach

    ubezpieczeniowych.
    To były znamiona luksusu, świadczące o stabilności i dobrym gospodarowaniu, mające wytworzyć poczucie zaufania i bezpieczeństwa.

    • 4 0

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

kalendarz historyczny

1867 Ignacy Kraszewski przybył do Gdańska opis Z dwudniową wizytą do Gdańska przybył znany pisarz Ignacy Kraszewski. W warszawskim czasopiśmie Kłosy opublikowano reportaż z odwiedzin.

Polecane wydarzenia

Sprawdź się

Jak nazywał się najsłynniejszy partacz-bursztynnik działający w Gdańsku?