wiadomości

stat

Bałtyckie legendy o Stolemach, flądrach i walącym się kościele

artykuł historyczny

Bałtyckie legendy obfitują w opowieści o bóstwach, które strzegą morskich tajemnic, pomagają marynarzom, a czasami karcą ich za brak szacunku dla morza. Ale dziś mało kto wie, kim byli Gosk, Redunice i Morzeczki. Oraz że w Bałtyku mieszka potwór podobny do tego ze szkockiego jeziora Loch Ness.



Niemal wszystkie kultury i cywilizacje miały swoich bogów, władających morzami i decydujących o ich charakterze. Obok doskonale wszystkim znanego greckiego Posejdona, rzymskiego Neptuna, nordyckiego Aegira, swojego boga mórz i odmętów mieli także Kaszubi.

Bóg mórz inspirowany sagami Wikingów

Nazywali go Gosk, a w jego postaci było wiele z Aegira. On również rządził swym podwodnym królestwem z zamku. Gdy odpoczywał - Bałtyk był spokojny, gdy na morzu szalał sztorm wiadomo było, że władca jest zły. Podobnie jak Aegir lubił urządzać wielkie i wystawne przyjęcia, na które - w odróżnieniu od Aegira - zapraszał nie innych bogów, a morskie straszydła.

Gosk darzony był wielkim szacunkiem przez rybaków, gdyż często współczując im w ciężkiej pracy wysyłał nimfy wodne, które naprawiały im uszkodzone sieci oraz pomagały w drobnych pracach domowych.

Bałtycka syrena umiera w kościele

Czymże byłoby morze bez syren? Wierzyli w nie również i Kaszubi, tyle, że nazywali je morzeczkami. Swym pięknym śpiewem uwodziły i zwodziły żeglarzy, wciągając ich w morskie głębiny. Znakiem rozpoznawczym morzeczek były naszyjniki z bursztynu.

Z morzeczkami wiąże się piękna, choć nieco zatrważająca legenda, której powinniśmy się nieco obawiać. Otóż zgodnie z nią, przed wieloma laty w okolicy Trzęsacza (wieś w gminie Rewal w zachodniopomorskiem) w sieci rybackie złapała się jedna z niezwykle pięknych morzeczek. Rybacy zabrali ja na ląd, gdzie mieszkańcy nazwali ją Zielenicą, ponieważ miała seledynowe włosy.

Niestety, przybyszka nie spodobała się miejscowemu kapłanowi, który postanowił ją nawrócić. Zamknął ją w kościele, by ją ochrzcić. Niestety, uwięziona morzeczka zmarła - ze strachu, wstydu, zniewolenia.

Śmierć morzeczki rozsierdziła jej ojca - Bałtyka. Od tego czasu morze rok w rok swymi falami atakuje wybrzeże i skarpę, na której stoi kościół, w którym syrena zmarła. Kościół zaczął się pomału rozpadać. Legenda głosi, że gdy runie ostatnia ściana świątyni, nastąpi koniec świata.

Dziś z kościoła w Trzęsaczu została właśnie ostatnia ściana...

Mniej drastyczna część tej samej legendy mówi, że jeśli w Wigilię stanie się na brzegu morza i poprosi morzeczki o szczęście i miłość, to marzenie na pewno się spełni.

Międzygatunkowe związki z Redunicami

Z kolei kaszubskie jeziora były zamieszkiwany przez nimfy wodne, zwane redunicami (to od nich najprawdopodobniej wzięła swa nazwę rzeka Radunia). W dawnych czasach wierzono, że topielcy są porywani przez redunice do lepszego, spokojniejszego świata.

Co ciekawe, redunicom wolno było wiązać się z mężczyznami - był tylko jeden warunek: mąż nie mógł spostrzec u swej wybranki błon między palcami ani płetw u bioder. Jak głosi jednak z legend nazbyt ciekawski rybak stracił w ten sposób swa ukochaną.

Z drugiej strony, jeśli małżeństwo było udane a mężczyzna umierał pierwszy, redunica nie wiązała się już z nikim innym, lecz także umierała.

Matki redunic, gdy ich córki opuszczały podmorskie krainy, by związać się z ludźmi, z żalu zmieniały się w łabędzie i odlatywały za siódme morze.

Saltie niczym Nessi

Warto wiedzieć, że na początku XX wieku zaczęto przypuszczać, że w Bałtyku mieszka potwór podobny go tego ze słynnego jeziora Loch Ness w Szkocji. W 1909 roku, u wybrzeży Sztokholmu, zaobserwowano bowiem Saltie. Naoczni świadkowie opisywali go (ją?) jako ogromną szarą masę, o długości 12 metrów. Na jej powierzchni miały wystawać trzy potężne garby.

Poza tworzeniem dużych fal istota jednak nic nie groźnego nie robiła, więc nieco stracono nią zainteresowanie. Wydawać by się mogło, że Saltie nie wróci już na łamy gazet, ale w 1913 roku zjawisko zaobserwowano raz jeszcze. Naoczni świadkowie także tym razem opisywali stworzenie jako potężnego potwora z garbami o pysku hipopotama.

Zazdrosna flądra sama sobie winna

Ale w legendach pojawiają się nie tylko bogowie, syreny i potwory. Jedna z bałtyckich legend tłumaczy charakterystyczny wygląd... flądry. Zgodnie z nią dawno, dawno temu bałtyckie ryby postanowiły wybrać swojego króla. Naturalnym kandydatem był oczywiście dorsz - ludzie go uwielbiali i cieszył się sporym szacunkiem u innych ryb. Jednak flądra również liczyła na ten zaszczyt. By wyłonić nowego władcę zorganizowano zawody. Ich zwycięzcą, a w konsekwencji królem ryb, został najszybszy i najzwinniejszy śledź. Biednej flądrze z zazdrości tak się pyszczek przekręcił, że odtąd mogła pływać już tylko bokiem.

Ośle uszy butnego Stolema

Podczas wędrówek po Kaszubach łatwo możemy się przekonać, że jednym z elementów krajobrazu są duże głazy narzutowe. Legenda głosi, że to pozostałości po zawodach Stolemów, olbrzymów zamieszkujących kiedyś te okolice. Jedne przekazy mówią o tym, że byli przyjaźni ludziom, inne - że lubili się popisywać swą siłą i prześladowali okolicznych mieszkańców.

Według legend siła Stolemów pozwalała im dowolnie kształtować krajobraz. Helscy rybacy Stolemom przypisują usypanie licznych mielizn w okolicach Kuźnicy.

Ze Stolemami wiąże się również legenda o powstaniu Gryfa Pomorskiego. Gdy bowiem Bóg stworzył człowieka, zaprosił wszystkie inne stworzenia, by mu się przyjrzały, a następnie poprosił o ocenę. Stolem ocenił, że człowiek jest słaby, gdyż nie ma ani skrzydeł, ani siły lwa i na pewno nie poradzi sobie w codziennym życiu. To rozsierdziło Boga, który ukarał Stolema zmieniając go w pół lwa, pół orła, dodatkowo przyprawiając my ośle uszy. Na szczęście, zwłaszcza dla władz województwa pomorskiego, którego Gryf Pomorski jest godłem, z biegiem lat malarze usunęli z obrazów ośle uszy jako element nieco niepoważny.

Opinie (121) 6 zablokowanych

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

STOP Hejt! Przemyśl swoją opinię

Regulamin dodawania opinii

zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

kalendarz historyczny

1755 Pierwsza msza w kościele św. Ignacego W Starych Szkotach w nowo wybudowanym kościele jezuickim pod wezwaniem św. Ignacego odprawiono pierwszą mszę świętą. W 1777 powstała drewniana wolnostojąca dzwonnica.

1901 Otwarto wystawę Sień Gdańska Przy Długim Targu 43 na parterze Nowego Domu Ławy otwarto wystawę zwaną Sień Gdańska. Ekspozycja składa się z ponad dwustu eksponatów ofiarowanych przez Lessera Giełdzińskiego. Dziś wystawa jest częścią kompleksu muzealnego Dworu Artusa.

1975 Ks. Kardynał Karol Wojtyła otworzył i poświęcił Muzeum Diecezjalne W Oliwie w dawnym klasztorze pocysterskim Metropolita krakowski ks. Kardynał Karol Wojtyła otworzył i poświęcił nowo utworzone Muzeum Diecezjalne.

Sprawdź się

Jak nazywała się pierwsza jednostka samodzielnie zaprojektowana i wykonana w gdyńskiej stoczni?

 

Najczęściej czytane