wiadomości

stat

Jak Pelikan przy piórach majstrował

artykuł historyczny
W tym budynku przy al. Grunwaldzkiej 209 przed wojną mieściła się fabryka Gunther Wagner Pelikan Danzig Langfuhr. Po wojnie działały tu firmy papiernicze.
W tym budynku przy al. Grunwaldzkiej 209 przed wojną mieściła się fabryka Gunther Wagner Pelikan Danzig Langfuhr. Po wojnie działały tu firmy papiernicze. fot. Łukasz Unterschuetz/trojmiasto.pl

Ceglany budynek stojący między przystankiem SKM Zaspa a kinem Żak przyciąga wzrok. Dziś mieści się tu hurtownia papiernicza, ale przed wojną w tym miejscu produkowano... wieczne pióra, boleśnie uwierające polskie ministerstwo skarbu.



Gunther Wagner Pelikan Danzig Langfuhr - pod taką nazwą przy ówczesnej Adolf Hitler Strasse 205 (dziś to al. Grunwaldzka 209 zobacz na mapie Gdańska), mieściła się gdańska fabryka znanych wiecznych piór Pelikana.

Geneza firmy z Hanoweru sięga 1832 roku, kiedy to chemik Carl Hornemann stworzył swój własny kolor atramentu i otworzył niewielką fabrykę w rodzinnym mieście. Sześć lat później, w 1838 roku, firma wydała pierwszy katalog i to właśnie tę datę uznaje się za początek "Pelikana". Charakterystyczne logo z wizerunkiem ptaka pojawiło się jednak dopiero w 1863 roku, kiedy szefem firmy został Gunther Wagner. W 1901 roku niemiecki producent wprowadził na rynek serię atramentów Pelikan 4001, którą produkuje do dziś.

Trzeba było kolejnych 28 lat, aby na rynku pojawiło się pierwsze wieczne pióro tej firmy - model "100".

Pelikan nie był jednak pierwszy. Przyrządy będące w prostej linii prototypami wiecznych piór, znajdowano już w grobowcach faraonów. Pierwsze współczesne wieczne pióro opatentował zaś 10 grudnia 1889 roku Parker. "Setka" Pelikana była jednak piórem rewolucyjnym, ponieważ zastosowano w niej zupełnie nowy, tłoczkowy system napełniania. Co ciekawe, charakterystyczny wzorzec produktu, czyli niewymienny tłoczek, zielony korpus i czarna skuwka ze złoconym klipsem w kształcie dzioba ptaka, jest do dziś typowy dla tej firmy. Pióra produkowane według tego przepisu nie należą jednak do tanich - trzeba za nie zapłacić minimum 250 złotych.

Wróćmy do Wolnego Miasta Gdańska. W ceglanym pawilonie, który po wojnie należał do Gdańskich Zakładów Papierniczych, głównie konfekcjonowano i składano wyroby papiernicze, w tym wieczne pióra, aby z niższym cłem, wprowadzić je na rynek II RP.

Wolne Miasto Gdańsk było bowiem swoistą dziurą celną dla niemieckich produktów na rynek Polski. Podobnie postępowały inne duże firmy - zresztą nie tylko niemieckie. Wystarczy wspomnieć fabrykę Dr. Oetkera, założoną w 1922 roku w Oliwie, czy montownię amerykańskich samochodów "Hudson", która ruszyła w 1928 roku przy dzisiejszej ulicy Ułańskiej zobacz na mapie Gdańska.

Gdański Pelikan oferował na polskim rynku przed wojną wszystkie modele, łącznie z tzw. "jaszczurką" i "złotym". Według znawców tematu, przedstawicielem na Polskę był niejaki Sosin, Żyd, któremu udało się przeżyć wojnę i wyemigrować do Izraela. Interes musiał być niezwykle opłacalny, ponieważ Pelikana stać było na agresywną reklamę w przedwojennych polskich mediach. Na jednym z forów, skupiających miłośników wiecznych piór odnajdziemy reklamę gdańskiej filii firmy, zamieszczoną w "Gazecie Handlowej" z listopada 1930 roku:

"...Dzięki doskonalej jakości wyrobów firmy Gunther Wagner w Gdańsku, rozwój tego przedsiębiorstwa postępuje szybkiemi krokami naprzód. Nowoczesne urządzenia techniczne pozwalają na fabrykację w Gdańsku artykułów - nie ustępujących w niczem wyrobom zagranicznym, przyczem zaznaczyć należy, że firma Gunther Wagner wszystkie swe wyroby, począwszy od atramentu aż do skomplikowanych przyrządów do powielania, wyrabia w Gdańsku. Wszelkie surowce z wyjątkiem nielicznych chemikalji, których w kraju dostać nie można, sprowadza firma Gunther Wagner z Polski. Ostatnio rozpoczęła firma Gunther Wagner z doskonałym wynikiem fabrykację wiecznych piór "Pelikan", będących ostatnim wyrazem doskonałości w tej dziedzinie. Wieczne pióro "Pelikan" jest zaopatrzone w stałą pompkę ssącą, dzięki czemu zbędne są pomocnicze pipetki, używane zwykle przy innych wiecznych piórach. Wieczne pióro "Pelikan" można nosić w kieszeni w każdem położeniu, bez zachowywania ostrożności, gdyż dzięki hermetycznemu zamknięciu pióro to nie przepuszcza ani kropli atramentu. Firma Gunther Wagner rozwinęła produkcję tą na wielką skalę, bo wyrabia aż 1500 piór dziennie, Warto jest zaznaczyć, że przy fabrykacji wiecznego pióra "Pelikan" stosuje się 80 maszyn pomocniczych."

Reklama pięknie opisuje zalety wiecznych piór Pelikana. Ale - nie tylko. Uważny czytelnik z pewnością zauważy, że bardzo szczegółowy tekst mija się nieco z prawdą. Możemy się o tym przekonać zaglądając do innych numerów "Gazety Handlowej". Tym razem z 1932 roku.

"Ministerstwo Skarbu przysyła nam następujące wyjaśnienie:

Straż Graniczna ujawniła w swoim czasie aferę niemieckiej firmy Gunther Wagner w Gdańsku, która masowo wysyłała do Polski wyroby papiernicze i przybory piśmienne, sprowadzane z Niemiec na tak zwane kontyngenty gdańskie, wywożone następnie do Polski, jako towary rzekomo gdańskiego pochodzenia. Ponieważ w tym (pisownia oryg.) warunkach manipulacje firmy gdańskiej były jednoznaczne z zamaskowanem przemytnictwem, Straż Graniczna dokonała licznych rewizji w składach materiałów piśmienniczych w Warszawie i innych miastach i zajęła towary pochodzące z tej firmy. W ostatnich dniach firma Gunther Wagner zawiadamia, że wszystkie wyroby firmy zajęte przez Straż Graniczną zostaną zwolnione. Informacja w tej sprawie jest nieścisła może wprowadzić w błąd kupiectwo polskie. Z tego względu należy przestrzec kupców polskich przed podejmowaniem kroków zaleconych przez firmę Gunther Wagner, które narażają ich tylko na niepotrzebne straty."

Konflikt polskich służb celnych z "Pelikanem" był więc prędzej czy później nieunikniony. Początek lat 30. to powolny koniec ugodowej polityki wobec władz Wolnego Miasta Gdańska, prowadzonej przez konsula generalnego RP w Wolnym Mieście Gdańsku, Henryka Strasburgera, która przebiegała pod hasłem "mniej polityki, więcej handlu".

W styczniu 1931 roku mieszkańcy Wolnego Miasta wybrali nowy senat, w którym większość miały prawicowe, antypolskie ugrupowania. Przeciwny Polakom był też nowy prezydent WMG Ernst Zeihm. Od dwóch lat gwałtownie wzrastała też siła zjednoczonej przez Alberta Forstera NSDAP.

Wszystko to gwałtownie pogorszyło statut ludności polskiej w Wolnym Mieście.

Coraz poważniejsza sytuacja wewnętrzna Wolnego Miasta Gdańska, przypieczętowana jednostronnym zerwaniem przez Senat umowy w sprawie korzystania przez polskie okręty portu w Gdańsku i żądaniem uznania Gdyni jedynie portem pomocniczym, skłoniła Józefa Piłsudskiego do wysłania w czerwcu 1932 roku do Gdańska kontrtorpedowca "ORP Wicher". W razie jakiejkolwiek prowokacji ze strony niemieckiej, okręt miał otworzyć ogień w stronę wybranych gmachów wolnogdańskich. W tym samym czasie w Wolnym Mieście pojawił się polski minister przemysłu i handlu.

Nic dziwnego, że w takiej atmosferze polscy inspektorzy celni zaostrzali kontrole, udowadniając nadużycia na wysoką sumę ponad 1,2 miliona złotych. Okazało się przy tym, że obce firmy wprowadzają, za pośrednictwem Gdańska, do obrotu na terenie RP szkło, marmury, śledzie, owoce, a nawet lokomotywy. Tylko z powodu zakładania przez gdańskie firmy celnych składów kredytowych, z których korzystały obce przedsiębiorstwa, straty polskie obliczano do 1931 roku na kwotę 53 milionów złotych.

Inną metodą walki z nieprzychylnymi Polakom firmami z Wolnego Miasta Gdańska było wykreślanie z list importowych przedsiębiorstw, które z powodów politycznych rozpoczęły akcję zwalniania z pracy Polaków.

Zawarcie 26 stycznia 1934 roku deklaracji Polsko-Niemieckiej, spowodowało znaczną poprawę wzajemnych relacji, w tym zakończenie trwającej z rosnącym nasileniem "wojny celnej". Ale nie na długo. W lutym 1934 roku Polska zakazała na pewien czas importu z Gdańska artykułów żywnościowych. Kolejny konflikt celny wybuchł w lipcu 1935 roku, gdy rząd RP odebrał na miesiąc urzędom celnym w Gdańsku prawo do clenia towarów zagranicznych, przeznaczonych dla Polski. Podobne przypadki miały miejsce aż do wojny.

A co na to wszystko gdański Pelikan? Systematycznie zwiększał swoją obecność w Polsce. Do tego stopnia, że w drugiej połowie lat 30. pióra tej firmy były popularnymi gadżetami wręczanymi na różne okazje urzędnikom i wojskowym.

Podczas II wojny światowej, przy dzisiejszej al. Grunwaldzkiej 209, nadal produkowano wieczne pióra. W związku z wojennymi ograniczeniami, różniące się jednak jakością od przedwojennych.

Dziś niektórzy specjaliści od dawnych piór twierdzą, że fabryka dorobiła się własnej odmiany Pelikana 100, ze specyficznym "diamond clip", jednym ringiem i czasami inną stylistyką literki "P" na stalówce. Jest ono bardzo rzadkie i poszukiwane na rynku kolekcjonerskim.

Ciekawa jest też historia samego budynku przy Grunwaldzkiej 209. 31 grudnia 2012 roku ostatecznie padł Cezex, który był spadkobiercą Gdańskich Zakładów Papierniczych. Nieruchomością zarządza obecnie syndyk. Może warto w odpowiednim czasie, zanim teren ten zamieni się w kolejne osiedle, lub centrum handlowe, pomyśleć o jakimś elemencie przypominającym o odbywającej się tu przez prawie 100 lat produkcji i handlu artykułami biurowymi? Może uda się uchronić tradycyjny rodzaj działalności? Przecież dziś w budynku działają nowe firmy, które zajmują się handlem papierem. Może jedna z nich przejmie budynek od syndyka? Czas pokaże.

Podczas pracy przy materiale korzystałem z:
Józef Wójcicki: Wolne Miasto Gdańsk
Henryk Mieczysław Kula: Polscy Inspektorzy Celni w Wolnym Mieście Gdańsku 1920-1939
Bolesław Hajduk: Wolne Miasto Gdańsk w polityce celnej Polski, 1922-1934
www.forumopiorach.net
www.piorawieczne.fora.pl
www.pelikan.com

Dodaj zdjęcie do artykułu

Opinie (15)

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

Klikając "wyślij", akceptujesz regulamin dodawania opinii.
zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Opinie niezwiązane z tematem artykułu, wulgarne, obraźliwe, naruszające prawo będą usuwane.

- jeżeli uważasz, że dana opinia nie powinna się tu znaleźć, zgłoś ją do moderacji.

kalendarz historyczny

1974 Eugeniusz Kwiatkowski został doctorem honoris causa UG Eugeniusz Kwiatkowski były wicepremier i minister został doctorem honoris causa Uniwersytetu Gdańskiego. Kilka dni później zmarł w Krakowie.