• Kino
  • Mapa
  • Ogłoszenia
  • Forum
  • Komunikacja
  • Raport
Skopiowano

Zakład to zakład. Żeby wygrać, przepłynęli balią z Krakowa do Gdańska

Tomasz Borejza, Krowoderska.pl
24 lutego 2021 (artykuł sprzed 1 roku) 
Opinie (28)
Najnowszy artykuł na ten temat Stuletnia historia Dyrekcji Kolei w Gdańsku
Aktorów wyruszających w niezwykły rejs żegnał tłum krakowian. Aktorów wyruszających w niezwykły rejs żegnał tłum krakowian.

W 1932 roku w Gdyni zorganizowano ogromne obchody "Święta Morza". Te przyciągnęły tłumy z całego kraju, a nawet z zagranicy - w prasie regularnie pojawiały się zdjęcia Polaków, którzy przypływali do kraju z Ameryki, by wesprzeć patriotyczne obchody. Wszystkich ich przyćmiła jednak trójka krakowskich aktorów, którzy z Krakowa do Gdańska przepłynęli balią.



Artykuł pochodzi z bloga o Krakowie Krowoderska.pl

Na początku lat 30. ubiegłego wieku atmosfera w Europie zrobiła się bardzo gęsta. Świat zmagał się z Wielkim Kryzysem, któremu towarzyszyła frustracja wynosząca do władzy radykałów. Tak było za naszą zachodnią granicą, gdzie do głosu dochodziła skrajna prawica i hitlerowcy.

To oznaczało problemy dla Polski, które widać było już choćby w Gdańsku. Ten do Warszawy odnosił się coraz chłodniej. Prasowe nagłówki regularnie donosiły o zamieszkach organizowanych w mieście przez hitlerowskie bojówki i narastaniu antypolskich nastrojów. Obawiano się, jak będzie wyglądać polityka Niemiec wobec Polski, kiedy Hitler przejmie władzę w Berlinie.

Rząd zdecydował, że trzeba na to odpowiedzieć, a najlepiej będzie to zrobić z pomocą wielkiej patriotycznej imprezy. Postanowiono więc zorganizować w Gdyni wielkie obchody "Święta Morza", które miały podkreślić przywiązanie Polski do Bałtyku.

Fragment artykułu o "Święcie Morza" w Gdyni, zamieszczony w "Ilustrowanym Kurierze Codziennym". Fragment artykułu o "Święcie Morza" w Gdyni, zamieszczony w "Ilustrowanym Kurierze Codziennym".

Chciano, by impreza miała imponujące rozmiary. Zadbano między innymi o zniżki dla chętnych, którzy chcieli przyjechać nad morze koleją. Zniżki wynosiły 65 proc. i przysługiwały za okazaniem zaświadczenia Ligi Morskiej i Kolonialnej. Czyli organizacji, która za cel stawiała sobie między innymi to, by Polska zyskała kolonie na innych kontynentach.

Do Gdyni ściągali także przedstawiciele Polonii. Głównie amerykańskiej.

"Ilustrowany Kurier Codzienny" informuje o Polonii zmierzającej na obchody Święta Morza w 1932 roku. "Ilustrowany Kurier Codzienny" informuje o Polonii zmierzającej na obchody Święta Morza w 1932 roku.

Troje aktorów z Krakowa płynie z Krakowa do Gdańska i kradnie "show"



Ale to nie przedstawiciele Polonii przyciągnęli największą uwagę. "Show" skradli im aktorzy z Krakowa - Stanisław Gołębiowski, Maryla SzewczyńskaKazimierz Beroński. Nie mogło być inaczej, bo nad morze dotarli balią.

Przy czym nie chodziło o wyjątkowy patriotyzm, a o zawarty zakład. Jego okoliczności nie są znane (jeżeli ktoś z czytelników posiada informacje na ten temat, będę wdzięczny za kontakt), ale z dalszego przebiegu wypadków można wnioskować jedno. Krakowscy aktorzy byli ludźmi, którzy sprawy tego rodzaju traktowali bardzo poważnie. 16 czerwca "Ilustrowany Kurier Codzienny", najważniejsza w tamtym czasie polska gazeta, donosił, że trójka krakowskich aktorów wpadła na pomysł dopłynięcia Wisłą do Gdańska.

Wyruszyli spod Wawelu.

Fragment artykułu o niezwykłym rejsie zamieszczony w "Ilustrowanym Kurierze Codziennym". Fragment artykułu o niezwykłym rejsie zamieszczony w "Ilustrowanym Kurierze Codziennym".

Na archiwalnych fotografiach widać, że odprowadzał ich spory tłum. Niektórzy wsiedli nawet do kajaków i odprowadzili aktorów kilka kilometrów za miasto. Rejs miał potrwać półtora miesiąca. Po drodze aktorzy zatrzymywali się w różnych miejscach, gdzie na ogół stanowili sensację. Pisały o nich lokalne gazety. Spotkani wędkarze i rybacy odstępowali aktorom złowione ryby lub sprzedawali je im za niewielkie pieniądze.

Rejs balią grupy krakowskich aktorów po Wiśle z Krakowa do Gdańska. Na fotografii nieznany mężczyzna zajął miejsce Maryli Szewczyńskiej. Rejs balią grupy krakowskich aktorów po Wiśle z Krakowa do Gdańska. Na fotografii nieznany mężczyzna zajął miejsce Maryli Szewczyńskiej.

Były też problemy, bo - jak słusznie zauważał redaktor IKC - balia nie jest sprzętem, który nadaje się do nawigacji rzecznej. Mimo to już na początku lipca troje śmiałków zameldowało się w Warszawie, gdzie na plaży przywitał ich ciekawski tłum, dziennikarze oraz fotoreporterzy.

Dzięki tym ostatnim wiemy, jak wyglądali aktorzy wpływający do stolicy.

Aktorzy dopływający balią do warszawskiej przystani. Siedzą w bali od lewej: Maryla Szewczyńska, Kazimierz Beroński i Stanisław Gołębiowski. W głębi widoczny most Poniatowskiego. Aktorzy dopływający balią do warszawskiej przystani. Siedzą w bali od lewej: Maryla Szewczyńska, Kazimierz Beroński i Stanisław Gołębiowski. W głębi widoczny most Poniatowskiego.

A także po tym, jak wysiedli z balii, którą nazwali "Urszulką", by rozprostować kości.

To zdjęcie zrobił reporter IKC:

Aktorzy płynący z Krakowa do Gdańska na przystani w Warszawie. Stoją od lewej: Kazimierz Beroński, Maryla Szewczyńska i Stanisław Gołębiowski. Aktorzy płynący z Krakowa do Gdańska na przystani w Warszawie. Stoją od lewej: Kazimierz Beroński, Maryla Szewczyńska i Stanisław Gołębiowski.

Prasa nie szczędziła zresztą uwagi niecodziennej wyprawie i regularnie donosiła o szczegółach. Nie szczędząc przy tym żartów z niemieckiej propagandy, która wyolbrzymiała polskie zagrożenie dla Gdańska. Na przykład IKC żartował, że prasa hitlerowska może z tej wycieczki zrobić "najazd polskich balij zbrojnych" na Wolne Miasto Gdańsk.

Z Krakowa do Gdańska... balią. Aktorzy nazwali balię "Urszulką". Z Krakowa do Gdańska... balią. Aktorzy nazwali balię "Urszulką".

Aktorzy zdążyli na "Święto Morza" i wzięli udział w obchodach.

Święto Morza w 1932 roku



A mieli co oglądać, bo impreza była imponująca. Na trybunie honorowej zasiadł m.in. prezydent Ignacy Mościcki...

Przedstawiciele władz na trybunie. Widoczni m.in.: prezydent RP Ignacy Mościcki (z ręką przy czapce), szef Kierownictwa Marynarki Wojennej kontradmirał Jerzy Świrski (drugi z prawej), gen. Stanisław Kwaśniewski (pierwszy z prawej), wiceminister spraw zagranicznych Józef Beck (na prawo za prezydentem Mościckim). Przedstawiciele władz na trybunie. Widoczni m.in.: prezydent RP Ignacy Mościcki (z ręką przy czapce), szef Kierownictwa Marynarki Wojennej kontradmirał Jerzy Świrski (drugi z prawej), gen. Stanisław Kwaśniewski (pierwszy z prawej), wiceminister spraw zagranicznych Józef Beck (na prawo za prezydentem Mościckim).

... nad zebranymi przelatywał niemiecki Zeppelin...

Przelot niemieckiego sterowca "Zeppelin". Święto Morza w Gdyni. Przelot niemieckiego sterowca "Zeppelin". Święto Morza w Gdyni.

... a po ulicach maszerowała orkiestra polskiej marynarki.

Święto Morza w Gdyni, rok 1932. Święto Morza w Gdyni, rok 1932.

Jak się podobało krakowskim aktorom, niestety nie wiadomo, ale wiadomo, że rok później odbył się jeden z największych spływów kajakowych w historii kraju. Odbył się pod hasłem "Przez Polskę do Morza".

Uczestnicy spływu "Przez Polskę do Morza" w Bydgoszczy, rok 1933. Uczestnicy spływu "Przez Polskę do Morza" w Bydgoszczy, rok 1933.

Być może jedną z inspiracji były prasowe doniesienia o krakowskich aktorach. Można się też domyślać, że podróż zbliżyła uczestników, bo w encyklopedii teatru polskiego można dziś znaleźć Marylę Szewczyńską-Gołębiowską. Trudno przypuszczać, by był to przypadek.

Kazimierz Beroński występował później m.in. na deskach Teatru Bagatela, by pod koniec kariery związać się z nowohuckim Teatrem Ludowym.
Tomasz Borejza, Krowoderska.pl

Opinie wybrane

Wszystkie opinie (28)

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Wydarzenia

Strajkowe wspomnienia Sierpniowe

spacer

Muzea

Sprawdź się

Sprawdź się

Św. Wojciech odwiedził Gdańsk w 997 roku

 

Najczęściej czytane