wiadomości

Patroni tramwajów: Franciszek Rogaczewski

artykuł historyczny
Najnowszy artukuł na ten temat

Andrzej Grubba został patronem tramwaju

Ksiądz Franciszek Rogaczewski
Ksiądz Franciszek Rogaczewski Fot. "30 Dni", ze zbiorów Doroty Malik

W trzydziestym szóstym odcinku naszego cyklu "Patroni gdańskich tramwajów" przedstawiamy sylwetkę bł. Franciszka Rogaczewskiego. Tydzień temu przedstawiliśmy filozofa Arthura Schopenhauera, a za tydzień napiszemy o Janie Heweliuszu.



13 czerwca 1999 r. Ojciec Św. Jan Paweł II, pielgrzymujący po Polsce w ramach siódmej podróży apostolskiej do ojczyzny, beatyfikował w Warszawie 108 polskich męczenników zamordowanych podczas II wojny światowej. W tej grupie znajdowało się trzech kapłanów pracujących w Wolnym Mieście Gdańsku: księża Marian Górecki, Bronisław Komorowski i Franciszek Rogaczewski.

Franciszek Rogaczewski, od niedawna patron tramwaju NGd99 o numerze 1002, urodził się 23 grudnia 1892 r. w Lipinkach koło Świecia, a dzieciństwo spędził w Lubichowie w pow. starogardzkim. Rodzice wychowywali syna w atmosferze patriotycznej i religijnej. Po szkole powszechnej w Lubichowie uczył się w pelplińskim Collegium Marianum, a następnie w Chełmnie, gdzie w 1913 r. zdał maturę i rozpoczął studia filozoficzno-teologiczne w Pelplinie.

Podczas I wojny światowej powołany do wojska niemieckiego, pełnił służbę jako sanitariusz w szpitalach w Starogardzie, Kwidzynie i Olsztynie. Jeszcze przed końcem wojny powrócił do seminarium i 16 marca 1918 r. w Pelplinie otrzymał święcenia kapłańskie.

Pracę duszpasterską rozpoczął w Nowym Mieście Lubawskim, gdzie prędko zjednał sobie parafian dobrocią i otwartym sercem. Jednak już wkrótce trafił do Gdańska, który na mocy traktatu wersalskiego miał się stać Wolnym Miastem. Pracował jako wikary w parafiach Najświętszego Serca Jezusowego we Wrzeszczu, św. Brygidy i św. Józefa. W tym czasie zaszły ważne zmiany w organizacji kościoła rzymskokatolickiego w Gdańsku: terytorium Wolnego Miasta zostało w 1922 r. wyłączone z diecezji chełmińskiej (którą zarządzał biskup rezydujący w Pelplinie) i otrzymało administratora apostolskiego w osobie biskupa Edwarda O'Rourke. W 1925 r. powstała diecezja gdańska z siedzibą w Oliwie.

Fot. Marcin Stąporek
Franciszek Rogaczewski należał do najważniejszych duszpasterzy Polonii gdańskiej. Dał się także poznać jako doskonały organizator i działacz polonijny. Wraz z grupą polskich księży powołał w 1924 r. Ligę Katolicką, ożywił i zdynamizował działalność Katolickich Stowarzyszeń Młodzieży Męskiej i Żeńskiej, a także przyczynił się do powstania wielu innych polskich organizacji i stowarzyszeń działających w Gdańsku. W 1928 r. powołał Komisję Kulturalno-Kościelną, która walczyła o równouprawnienie Polaków w życiu religijnym Wolnego Miasta. Chodziło o to, by Polacy należący do katolickich parafii, w których duszpasterzami byli Niemcy, mieli dostęp do katechezy, kazań i spowiedzi w języku polskim.

W Dolnym Wrzeszczu, gdzie zamieszkiwała liczna grupa Polaków, ks. Bronisław Komorowski już w latach dwudziestych przebudował jeden z opuszczonych przez wojska niemieckie budynków na polski kościół św. Stanisława. Nieco dłużej musieli czekać na powstanie własnego kościoła Polacy zamieszkali w Śródmieściu Gdańska. Ostatecznie udało się uzyskać na ten cel działkę przy ulicy noszącej wtedy nazwę Sandgrube (Piaskownia), dzisiejszej ul. ks. Rogaczewskiego. Nowy kościół miał otrzymać wezwanie Chrystusa Króla. 31 stycznia 1930 r. biskup O'Rourke mianował księdza Franciszka Rogaczewskiego rektorem tego kościoła. Dzięki sprawnej organizacji prac, na przekór zmasowanej kampanii w prasie niemieckojęzycznej i mimo braku przychylności gdańskich urzędów, szybko wybudowano nieduży, ceglany budynek, mający pełnić funkcję tymczasowego kościoła. Udało się to dzięki zdecydowanemu wsparciu Komisarza Generalnego RP w Gdańsku, ofiarności Polonii gdańskiej, a także pomocy ludności z kraju. Planowano, że w późniejszych latach wzniesiony zostanie większy kościół, położony bliżej Nowych Ogrodów, a istniejący budynek zostanie zamieniony w dom parafialny. Historia zrządziła inaczej i "tymczasowy" kościół z 1932 r., po wojnie stał się siedzibą dawnej parafii św. Józefa (stało się tak, ponieważ kościół św. Józefa został w 1945 r. bardzo zniszczony), zaś od 1989 r. jest siedzibą parafii pod wezwaniem Chrystusa Króla.

Dzieło księdza Rogaczewskiego - kościół pod wezwaniem Chrystusa Króla
Dzieło księdza Rogaczewskiego - kościół pod wezwaniem Chrystusa Króla Fot. Marcin Stąporek
W latach trzydziestych mały "tymczasowy" kościół przy Sandgrube był jednym z najważniejszych ośrodków życia polonijnego i siedzibą licznych polskich organizacji. Ksiądz Rogaczewski aktywnie działał w najważniejszych dla Polonii organizacjach: Gminie Polskiej i zarządzie Gdańskiej Macierzy Szkolnej. Zajmował się zakładaniem polskich ochronek, szkół, a także polskojęzycznych klas w szkołach "senackich", czyli podległych administracji Wolnego Miasta Gdańska. Był m.in. kapelanem kolejarzy i pracowników Poczty Polskiej, przez pewien czas pracował też jako katecheta w Gimnazjum Polskim. Był też inicjatorem odnowienia corocznych pielgrzymek do Świętego Wojciecha.

Ksiądz Rogaczewski starał się w tym czasie, by na terenie Gdańska powstały polskie parafie "personalne". W maju 1937 r. wraz z biskupem O'Rourke podróżował w tej sprawie do Rzymu, gdzie był przyjmowany przez papieża Piusa XI oraz sekretarza stanu, kardynała Eugenio Pacellego - późniejszego Piusa XII. Po uzyskaniu zgody Watykanu, biskup gdański podpisał dekrety tworzące dwie takie parafie: jedną przy kościele św. Stanisława we Wrzeszczu, a drugą przy kościele Chrystusa Króla. Gwałtowna, wręcz histeryczna reakcja Niemców, w tym prezydenta senatu Artura Greisera z NSDAP, spowodowała, że biskup O'Rourke zawiesił wykonanie swoich dekretów i złożył dymisję, a niebawem wyjechał z Gdańska.

Mimo niepowodzenia w sprawie powołania parafii, ksiądz Rogaczewski starał się o powstanie większego, docelowego kościoła Chrystusa Króla. Przygotowywano już uroczystość położenia kamienia węgielnego pod jego budowę i w tym celu przywieziono sporych rozmiarów głaz kamienny. Pewnej nocy został on skradziony przez Niemców, którzy niebawem wykorzystali go jako kamień węgielny... pod budowę nowego schroniska młodzieżowego na Biskupiej Górze.

Dla służb niemieckich przygotowujących się do krwawej rozprawy z Polakami, księża tacy jak Franciszek Rogaczewski, Bronisław Komorowski czy Marian Górecki stanowili przywódczą elitę gdańskiej Polonii i w związku z tym znaleźli się na czołowych miejscach listy osób przeznaczonych do likwidacji. W dniu wybuchu II wojny światowej, 1 września 1939 r. ksiądz Rogaczewski został aresztowany i zawleczony do gmachu Victoriaschule przy ul. Kładki, a już następnego dnia znalazł się w pierwszym transporcie do Sztutowa, gdzie zaczynał powstawać obóz noszący początkowo stosunkowo "niewinną" nazwę Zivilgefangenenlager Stutthof (obóz dla jeńców cywilnych Sztutowo). Ksiądz Rogaczewski, tak jak inni więźniowie (np. przedstawiany już w niniejszym cyklu Alf Liczmański) był bity i maltretowany przez niemieckich oprawców. Spodziewając się śmierci, zwierzył się swojemu wikaremu, ks. Alfonsowi Muzalewskiemu "Wiesz, czuję, że zginę. Powiedz moim ukochanym parafianom w kościele Chrystusa Króla, że chętnie oddam swe życie pro Christo et Patria".

11 stycznia 1940 r. 22 wybitnych przedstawicieli Polonii gdańskiej zostało przez strażników wyprowadzonych poza teren obozu Stutthof i rozstrzelanych w lesie. W tej grupie był niezłomny ksiądz Franciszek Rogaczewski. Kilka tygodni później, w Wielki Piątek 22 marca 1940 r. w ten sam sposób rozstrzelano kolejną, większą grupę Polaków, w tym księży Komorowskiego i Góreckiego. Ofiary obu zbrodni pochowano w ukryciu, w zbiorowych mogiłach. Szczątki zamordowanych w dniu 22 marca zostały odnalezione już w 1947 r. i przeniesione na cmentarz przy ul. Bolesława Chrobrego na Zaspie. Tam też znajduje się symboliczny nagrobek ks. Rogaczewskiego. W rzeczywistości mogiłę Polaków rozstrzelanych 11 stycznia 1940 r. odnaleziono dopiero po 39 latach. Ekshumowane w dniach 10-16 maja 1979 r. szczątki zostały złożone w relikwiarzu Pomnika Walki i Męczeństwa, znajdującego się na terenie Muzeum Stutthof w Sztutowie.

Dawna ulica Sandgrube, przy której wciąż znajduje się kościoł pw. Chrystusa Króla, została po 1945 r. nazwana ulicą Franciszka Rogaczewskiego. Od czerwca 2017 r. jego imię nosi także jeden z jeżdżących po Gdańsku tramwajów.

Opinie (54) 5 zablokowanych

  • (18)

    Pierwsze niePOprawne POlitycznie nazwisko. Bo polskie :)

    • 16 29

    • no co ty ? przecież wszystkim wiadomo że KOPERNIK, HEWELIUSZ i SCHOPENHAUER (4)

      byli Polakami i już......

      • 7 2

      • Kopernik byla kobieta!

        • 4 1

      • a ten zlom niemiecki w POstaci tramwajow ktore dobry niemiec dal (2)

        a ulegly Budyn z pocalowaniem w reke wzial, nie mozna im oddac?
        Koszt naprawy to teraz 6 milionow zlotych. Zatrzymajmy Tych szalencow!

        • 4 11

        • tak samo jeżdżą jak polonijne złomy 105-tki (1)

          • 5 4

          • polonijne?

            czyli od Polonii z zagranicy. Ale cenna uwaga niemiecka, danke

            • 2 5

    • nareszcie Polak (1)

      w Berlinie jezdza tramwaje z nazwislami Pileckiego , Pilsudskiego i Armii Krajowej

      • 4 5

      • no tak ale jak Tusk ma wiecej odznaczen niemieckich niz polskich to co sie dziwicie?

        • 3 12

    • jak to polskie nazwisko przejdzie przez gardlo Von Adamowitzowi? (3)

      • 4 15

      • Dobermann

        • 0 5

      • Byle się popisać!!

        Przecież n jest wilnianinem od pokoleń - nie wiesz, a wypisujesz głupoty

        • 3 0

      • no widzisz, nie wiesz

        skoro już dawno przeszło, że jest tramwaj Anna Walentynowicz...
        to może widzisz tylko jednostronnie?

        • 0 0

    • (1)

      Zastanawiam się skąd tak duża popularność określenia "poprawność polityczna". Za każdym razem gdy odczytuję kontekst tego określenia widzę, że można zastąpić je jednym słowem - "przyzwoitość". Większość moich zachowań wynika ze zwykłej przyzwoitości a nie poprawności politycznej. Mam wrażenie, że ludzie, którzy powszechnie stosują opisywany zwrot, próbują zdeprecjonować przyzwoitych, wmawiając im niższe pobudki niż te prawdziwe. Nawiązując do ostatniego zdania poprzednika, martwię się, że to słowo "insynuacja" staje się coraz bardziej polskie.

      • 12 3

      • świetny komentarz

        dziękuję, Mirku

        • 8 2

    • a Hans Kloss?

      I SSman Burner, Schtetke?

      • 1 3

    • ks.

      słowo "ksiądz" też nie chce przejść przez gardło?

      • 2 6

    • Jak to jest być pisowską prostytutką? (1)

      • 5 2

      • Zapytaj Kluzik-Rostkowska z PO

        • 0 5

    • Zastanawiam się, co trzeba wciągać, w co się uderzyć, na co zachorować albo co oglądać - żeby p....ć takie głupoty!

      • 1 1

  • Czy znów poprawnośc polityczna? (4)

    Dlaczego napisano na tramwaju, że to ksiądz? Wystarczyło dodać "ks."

    • 11 18

    • Ksiądz też człowiek

      • 1 1

    • W IV Rzeszy nie wolno pisac ksiadz

      • 1 5

    • napisamo ??

      • 0 0

    • Pacze i pacze....

      i niewidze.

      • 0 0

  • 1038 (3)

    Trzeba było afery na cala Polskę by władze miasta wycofały się z patrona który pracował z dr Mengele. Wchodzenie w d ...przez Adamowicza Niemcom osmieszylo Gdańsk na cały świat.

    • 28 20

    • CDU placi i wymaga

      • 12 8

    • szkoda ze nie zdazyl przemycic dr Menge

      • 1 7

    • Tfuu

      Na tego nazistowskiego prezydenta

      • 3 6

  • Wojciech Zwarra (4)

    A kiedy będzie tramwaj z nazwiskiem Wojciecha Zwarry wybitnego działacza związkowego w WM Gdańsku. Wojciech Zwarra więzień obozu Stutthof zmarł w obozie Sachsenhausen 26 maja 1940 roku.

    • 18 4

    • Jak Niemcy POzwola (1)

      • 3 7

      • tylko wtedy kiedy w Gdańsku przestaną rządzić niemieckie pachołki

        i ani dnia wczesniej

        • 0 2

    • Teraz wdrukowuje sie Gdańszczanom kult Grassa, wroga Zwarry . (1)

      grassomania, ławeczki, rondo, wystawy ...
      Esesman w Gdańsku na topie.

      • 4 6

      • Tusk o to dba w Brukselhardzie

        • 1 4

  • :)

    Pięknie:) polskie osobistosci :)

    • 7 2

  • trochę to dziwne (2)

    aby jakiś tam tramwaj miał swojego patrona. To uwłacza osobom patronującym. Co następne? Przystanki tramwajowe, latarnie, słupki - każdy element miasta będzie miał swojego patrona?

    • 6 12

    • PO cwanie wprowadza coraz więcej niemieckich nazw i niemieckich nazwisk w przestrzeni publicznej (1)

      Czy nasi dziadkowie mordowani przez Niemców w grobie się nie przewracaja?

      • 2 4

      • nie przewracają

        a nazwiska są ludzi zasłużonych dla miasta - nie możemy się obrażać że tu żyli ani ukrywać tego, że przez kilkaset lat to było miasto wielokulturowe
        i nie są to tylko nazwiska niemieckie, bo sporo z nich jest pochodzenia Holenderskiego czy Niderlandzkiego, a Niemcy to jest zjednoczone państwo dopiero od 1871 roku

        • 0 0

  • (2)

    Gdańsk - takie nowoczesne miasto, prezydent też taki nowoczesny, czy nie ma jakichś zasłużonych Kodowców żeby nazwać jakiś tramwaj?

    • 7 16

    • "zasłużony kodowiec" to słowa wzajemnie się wykluczające.

      • 3 3

    • Kozioł Matoł Alimenciarz

      • 0 1

  • Przecież to nie jest europejczyk

    • 4 10

  • ktoś się wstydzi? (3)

    Podpisując osoby stanu kapłańskiego dodaje się "ksiądz". Czy komuś to przeszkadzało, bo wydaje mi się że to nie przypadek, że pominęli "ks." przed nazwiskiem. Z resztą został zamordowany m.in. dlatego, że był księdzem katolickim.
    Ręce opadają przez tą poprawność polityczną

    • 15 9

    • Nie do końca masz rację

      dla Kościoła Rz-Kat on już nie jest księdzem tylko Błogosławionym. A poza tym, jeśli przy Rogaczewskim dopisano by "ksiądz", to zaraz się odezwą głosy żeby przy Stankiewiczu dopisać "prof dr hab inż arch.", przy Alfie Liczmańskim "harcmistrz" itd. Po co to komu?

      • 2 0

    • ja się wstydzę

      rąba.....c klechy!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!1

      • 2 5

    • czy przy każdym nazwisku trzeba podawać zawód?

      przy swoim swoim nazwisku też zawsze piszesz "magazynier" albo "monter"?

      • 0 0

  • Lipinki..

    Łączna 34, w koło objazd za pocztą..

    • 1 0

1

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

kalendarz historyczny

1906 Poświęcenie kościoła pod wezwaniem św. Franciszka z Asyżu opis Biskup Chełmiński Augustinus Rosentreter poświęcił nowo powstały neogotycki kościół pod wezwaniem św. Franciszka z Asyżu przy ul. Kartuskiej w Gdańsku - Emaus /Siedlce/.

Sprawdź się

Jaki gdańszczanin dowodził pierwszym królewskim okrętem kaperskim Zygmunta Starego?