wiadomości

stat

Niespodzianka na 'Błyskawicy' na 100 lat Marynarki Wojennej

artykuł historyczny
Kmdr por. Walter Jarosz, dowódca okrętu muzeum ORP "Błyskawica".
Kmdr por. Walter Jarosz, dowódca okrętu muzeum ORP "Błyskawica". fot. M. Kluczyński/3 Flotylla Okrętów

Każdy podchorąży rozpoczynający naukę w Akademii Marynarki Wojennej marzy, by kiedyś zostać dowódcą okrętu, bo to ukoronowanie kariery oficera liniowego. O to, jak się dowodzi ORP Błyskawicą pytamy komandora porucznika Waltera Jarosza, który od 1 marca br. dowodzi okrętem-muzeum.



Michał Lipka: Pańska droga nad morze była dość daleka: urodził się pan w Żarach, a dzieciństwo spędził na Górnym Śląsku. Jak pan trafił do Marynarki Wojennej?

Kmdr por. Walter Jarosz: W rodzinie nie miałem tradycji wojskowych, ale że pod koniec liceum postanowiłem zostać lekarzem, zdawałem na Wojskową Akademię Medyczną w Łodzi. Na wypadek niepowodzenia na egzaminach można było wówczas podać drugą uczelnię wojskową, na którą chciałoby się zdawać. Przypomniało mi się wtedy zdarzenie z dzieciństwa, kiedy w wieku 14 lat byłem z rodziną na wycieczce w Świnoujściu. Podczas zwiedzania któregoś z muzeów stanęliśmy przed wypchanym ptakiem. Starszy pan, nasz przewodnik, zapytał o jego nazwę. Jedynie ja wiedziałem, że to był albatros. Do teraz pamiętam wzrok tego staruszka, który powiedział: "zostaniesz marynarzem". Jak się okazało przepowiednia staruszka się sprawdziła, gdyż na WAM zabrakło mi kilku punktów, natomiast Akademia MW stanęła przede mną otworem.

Jak minęły panu pierwsze lata służby?

Pierwsze lata służby były dość ciężkie. Jako młody podporucznik dostałem przydział na kuter rakietowy ORP Władysławowo, na stanowisko dowódcy działu rakietowo-artyleryjskiego. Non stop służby, wyjścia w morze i dyżury bojowo-ratownicze, które trwały każdorazowo dwa tygodnie. Jako że byłem "świeży", dostawałem służby głównie w weekendy i dni świąteczne. Do tego dochodziła nieustanna nauka, bo każdy typ okrętu to zawsze inna specyfika służby, inne uzbrojenie, inne mechanizmy, inne zadania do wykonania, a tego Akademia nie była i nie jest w stanie nauczyć.


Dowodził pan zarówno jednostką liniową, jak i - obecnie - okrętem-muzeum. Jakie są różnice i podobieństwa?

Różnica jest w zasadzie jedna, ale zasadnicza - na "Błyskawicy" jestem nie tylko dowódcą okrętu, ale również dowódcą jednostki wojskowej, co wiąże się z istotnym zwiększeniem obowiązków. To, co wraz z załogą robimy teraz, podczas mojego dowodzenia okrętem rakietowym, w przeważającym stopniu robił dowódca dywizjonu wraz ze swoim sztabem. Oczywiście, różnice wynikają głównie z odmiennego przeznaczenia oraz rodzaju i charakteru wykonywanych zadań okrętów. Jeśli chodzi natomiast o podobieństwa, to cała reszta, poza wspomnianymi wyżej zagadnieniami, jest dokładnie taka sama.

Przekazanie dowództwa na ORP Błyskawica miało miejsce 1 marca br.
Przekazanie dowództwa na ORP Błyskawica miało miejsce 1 marca br. fot. M. Kluczyński/3 Flotylla Okrętów
Co było dla pana największym zaskoczeniem podczas pierwszego okresu dowodzenia "Błyskawicą"?

Takich rzeczy było kilka. Początkowo wydawało mi się, że wiem dużo na temat historii MW, w tym niszczycieli z okresu II wojny światowej, jak i samej "Błyskawicy". Pierwsza rozmowa z kadrą okrętu uświadomiła mi jednak, że przede mną jeszcze dużo studiowania, czytania oraz spotkań z ludźmi służącymi w tamtym okresie w MW. Nie spodziewałem się również, że zainteresowanie zwiedzaniem okrętu jest takie duże; w samym tylko maju okręt zwiedziło ponad 24 tys. osób. Codziennie ich liczba oscyluje wokół 1000 - 1200.

Także liczba przedsięwzięć, w których uczestniczy ORP "Błyskawica", potrafi zaskoczyć - są to przedsięwzięcia służbowe, uroczystości wojskowe, państwowe. Dodatkowo współpraca z miastem, Muzeum MW, organizacjami pozarządowymi i społecznymi, współpraca ze szkołami Trójmiasta itp. Ogólnie byłem zdziwiony, parafrazując Winstona Churchilla "jak niewielu robi tak wiele, dla tak wielu". A załogi jest niecałe pół setki.

Niedawno również był pan obecny na obchodach 75. rocznicy obrony miasta Cowes, w którym czynnie uczestniczyli marynarze z Błyskawicy.

Obrona miasta miała miejsce w nocy z 4 na 5 maja 1942 r. "Błyskawica" przebywała wtedy w stoczni, usuwając drobną awarię. Tej nocy ponad 100 niemieckich bombowców próbowało zniszczyć całe miasto wraz ze stoczniami i zakładami zbrojeniowymi. "Błyskawica" była jedynym punktem obrony miasta, który mógł skutecznie walczyć z wrogiem. Ogień zaporowy z armat przeciwlotniczych skutecznie rozbił szyk bombowców, co uniemożliwiło celne zrzucanie bomb na miasto.

Delegacja polskich marynarzy w Cowes. Drugi od lewej kmdr por. Walter Jarosz, dowódca okrętu-muzeum ORP "Błyskawica".
Delegacja polskich marynarzy w Cowes. Drugi od lewej kmdr por. Walter Jarosz, dowódca okrętu-muzeum ORP "Błyskawica". fot. L. Trawicki
Rada miasta Cowes co rok upamiętnia tamto wydarzenie, organizując uroczystości i zapraszając delegacje z okrętu. 75. rocznica obrony Cowes była obchodzona wyjątkowo hucznie. Najważniejsze uroczystości odbyły się 7 maja i wtedy to tłumy Polaków i Brytyjczyków aktywnie uczestniczyły w uroczystościach, w których udział wzięli liczni zaproszeni goście wraz z polskim ambasadorem oraz konsulem generalnym. Byli też mieszkańcy Cowes, nie tylko ci, którzy pamiętali wydarzenia z nocy z 4 na 5 maja 1942 r. - ale na ulice wyległo chyba całe miasto.

Dla mnie najbardziej wzruszające było udekorowanie miasta - wszędzie wisiały polskie flagi, a  w prawie każdym sklepie, na wystawie, była eksponowana jakaś pamiątka po Błyskawicy - zdjęcia, obrazy, modele okrętu. Udział w przedsięwzięciu wzięła też załoga i okręt ORP "Gniezno", na którym odbyliśmy rejs do Anglii i z powrotem. Chciałbym przy okazji bardzo podziękować szefowi szkolenie 8 FOW, dowódcy okrętu, jak i załodze ORP Gniezno za okazaną pomoc. Przedstawicieli "Błyskawicy" było zbyt mało, by móc uczestniczyć we wszystkich zorganizowanych przez Brytyjczyków przedsięwzięciach, stąd też na niektórych z nich obecni byli właśnie marynarze z "Gniezna".

Plany na najbliższe miesiące?

9 sierpnia będziemy obchodzić 50. rocznicę śmierci siedmiu marynarzy na skutek wybuchu pary w kotłowni okrętowej, 25 listopada przypadają 80. urodziny okrętu, a w przyszłym roku będziemy obchodzili setną rocznicę utworzenia Marynarki Wojennej - planowana jest duża niespodzianka z ORP "Błyskawica" w roli głównej, ale szczegółów póki co nie mogę zdradzić. W najbliższym czasie planowana jest również zmiana okrętowej ekspozycji muzealnej oraz wizyta w stoczni, w której czeka nas przegląd podwodnej części kadłuba i remont części pomieszczeń okrętowych.

Czego można panu życzyć na czas dowodzenia Błyskawicą?

Gdybym był dowódcą okrętu, który wychodzi w morze, to życzyłbym sobie stopy wody pod kilem oraz tylu powrotów z morza, ile wyjść. Będąc dowódcą Okrętu Muzeum ORP "Błyskawica" chciałbym zostawić po sobie okręt, którego stan techniczny pozwoli na promowanie Marynarki Wojennej, jej tradycji i historii przez jeszcze wiele pokoleń, a ja chciałbym codziennie przychodzić do pracy z uśmiechem na ustach.

Dodaj zdjęcie do artykułu

Opinie (43)

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

Klikając "wyślij", akceptujesz regulamin dodawania opinii.
zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Opinie niezwiązane z tematem artykułu, wulgarne, obraźliwe, naruszające prawo będą usuwane.

- jeżeli uważasz, że dana opinia nie powinna się tu znaleźć, zgłoś ją do moderacji.

kalendarz historyczny

1927 Otwarcie synagogi Przy ulicy Partyzantów we Wrzeszczu otwarta została nowo zbudowana synagoga. W 1938 roku zlikwidowana została przez hitlerowców. Od 1953 budynek był siedzibą szkoły muzycznej. Część pomieszczeń od kilku lat ponownie użytkuje gmina żydowska.

Najczęściej czytane