Figlarny Słowik i Jerzyk Symulant

artykuł historyczny
Hitlerowscy bojówkarze maszerują Zielonym Mostem w Gdańsku. Zdjęcie zostało wykonane w II poł. lat 30. XX w.
Hitlerowscy bojówkarze maszerują Zielonym Mostem w Gdańsku. Zdjęcie zostało wykonane w II poł. lat 30. XX w. źródło: muzeum1939.pl

Podczas dzisiejszej podróży w przeszłość cofamy się do kwietnia roku 1931. Tym razem przeczytamy m.in. o napiętych stosunkach polsko-niemieckich czy o skutkach budowy magistrali kolejowej łączącej Śląsk z Gdynią. Dowiemy się również o bulwersującej sprawie Władysława Jerzyka, który został pobity i okaleczony, a następnie skazany przez sąd Wolnego Miasta Gdańska jako... symulant.



Jak wiadomo, kwiecień jest już tym miesiącem, który pozwala cieszyć się wiosenną aurą. Niejednokrotnie jednak - jak ma to miejsce np. w roku 1931 - staje się też przysłowiowym "kwietniem-pletniem", fundując ludziom spragnionym wiosny prawdziwą pogodową huśtawkę.

Nad Bałtykiem "daje się [więc - dop. red.] zauważyć znaczne obniżenie temperatury", znowu pada śnieg, zaś zwały lodu pod Puckiem nie zamierzają się roztopić. Jakby tego było mało, "figlarny słowik" wcale swym "śpiewem" nie zwiastuje wiosny...


Kto wie, może to właśnie ten trochę zbyt surowy klimat jest powodem gwałtownej radykalizacji nastrojów, do której tej dziwnej wiosny dochodzi w Wolnym Mieście Gdańsku? Choć bardziej prawdopodobnym powodem jest chyba jednak wzmożona działalność miejscowych hitlerowców, którzy - z użyciem "pałek i rewolwerów" - postanawiają kontynuować swą zaciętą krucjatę przeciwko komunistom...


... i niemniej zaciętą przeciwko Polakom. Jakiś czas temu opisywaliśmy przypadek Bolesława Styrbickiego, polskiego kolejarza brutalnie zamordowanego przez Waltera Gengerskiego. Oczywiście, sprawcy tego brutalnego morderstwa nie ukarano, lecz... nagrodzono posadą ogrodnika miejskiego. Na nic się zdały oficjalne protesty władz polskich. No, może poza dymisją nadprokuratora.

Ale po trzech miesiącach sytuacja się powtarza. "Nieznani" sprawcy wdzierają się na pokład cumującego w gdańskiej stoczni statku "Kopernik", dopadają marynarza Władysława Jerzyka i wycinają mu na piersi swastykę. Mimo oczywistych faktów gdański wymiar sprawiedliwości stawia w stan oskarżenia... pobitego Jerzyka, któremu zarzuca symulowanie!

Oficjalne protesty delegata Ligii Narodów oraz komisarza generalnego RP w Gdańsku Henryka Strasburgera ponownie nie dają żadnego rezultatu i marynarz Jerzyk zostaje... skazany na karę kilkutygodniowego więzienia.


Trudno się więc dziwić, że te (i inne) liczne akty przemocy coraz częściej budzą w Polakach chęć odwetu na tych, którzy z taką bezczelnością "osłaniają krzyżackich bojowców". Pojawiają się więc żądania "poskromienia kacyka pruskiego", zupełnie zrozumiałe w kontekście "ataku germańskiego" skierowanego "nad Ren, Dunaj i Wisłę", postulowanego przez niektórych niemieckich aktywistów.


Ale gdańska Polonia udowadnia, że o swoje można walczyć nie tylko za pomocą siły, a np. dbając o rozwój gospodarczy regionu, w tym też i turystyki. Lecz jak pokazuje przykład Gdyni (przez którą przechodzi coraz to więcej przeróżnych towarów), nie tylko o "propagandę turystyki" tu chodzi. Popłoch, jaki wzbudza wśród Niemców wiadomość o budowie kolei łączącej Gdynię ze Śląskiem, jest chyba tego najlepszym dowodem...


Źródło: "Gazeta Gdańska" nr 82 z 12 kwietnia 1931 r. i nr 83 z 14 kwietnia 1931 r., "Dziennik Bydgoski" nr 84 z 12 kwietnia 1931 r. i nr 85 z 14 kwietnia 1931 r. oraz "Ilustracja Polska" nr 29 z 19 kwietnia 1931 r. i nr 30 z 26 kwietnia 1931 r. Skany pochodzą z Pomorskiej Biblioteki Cyfrowej, Kujawsko-Pomorskiej Biblioteki Cyfrowej i Wielkopolskiej Biblioteki Cyfrowej.

Opinie wybrane


wszystkie opinie (81)

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Najnowsze

więcej artykułów »

Muzea

Sprawdź się

Sprawdź się

Kim był urodzony w Gdańsku Jan Dantyszek pełniący funkcję sekretarza króla Zygmunta Starego