wiadomości

stat

28 marca: data podwójnie ważna dla Gdyni

artykuł czytelnika artykuł historyczny

Dzień 28 marca 1945 r. jest uznawany za datę wyzwolenia Gdyni spod okupacji niemieckiej. Jednak dzień 28 marca jest dla Gdyni i gdynian istotny jeszcze z jednego, nieczęsto zauważanego powodu. Otóż w tym dniu, w roku 1892, urodził się człowiek wielce dla miasta zasłużony - Stanisław Dąbek.



28 marca 1945 roku ostatni żołnierze niemieccy zostali wyparci z gdyńskiego portu w stronę Oksywia. Choć formalnie rzecz biorąc walki na terenie Gdyni trwały do 5 kwietnia, kiedy to Niemcy poddali się na Kępie Oksywskiej, to zdobycie portu było aktem symbolicznym, było wydarciem z rąk okupanta obszaru konstytutywnego dla miasta, które przecież powstało dzięki morzu i żyło dla i z morza. Z punktu widzenia potrzeby zachowania ciągłości narracji rozróżnianie "walk o Gdynię" oraz "walk o Kępę Oksywską" może się wydawać nieco nienaturalne, niemniej w opracowaniach historycznych tendencja ta jest dostrzegalna, także w odniesieniu do zmagań militarnych, które miały miejsce we wrześniu 1939 r.

Jednak dzień 28 marca jest dla Gdyni i gdynian istotny jeszcze z jednego, nieczęsto zauważanego powodu. Otóż w tym dniu, w roku 1892, urodził się człowiek wielce dla miasta zasłużony - Stanisław Dąbek. Warto sobie zatem uświadomić, że w bieżącym roku - tego samego dnia - obchodzimy 70. rocznicę wyzwolenia miasta spod okupacji niemieckiej, ale też rocznicę urodzin bohaterskiego obrońcy Gdyni.

"Pokażę Wam jak Polak walczy i umiera" to nie wszystko

O Stanisławie Dąbku napisano już wiele. Jego postać jest znana głównie z okresu walk obronnych toczonych na polskim Wybrzeżu w okresie od dnia 1 do dnia 19 września 1939 r. Pamięć o Dąbku jest, jak sądzę, zabarwiona emocją związaną z jego śmiercią na polu walki. Zaryzykuję jednak twierdzenie, że szlachetna fraza "Pokażę Wam jak Polak walczy i umiera", umieszczona na nagrobku Stanisława Dąbka, nie oddaje w pełni wartości, którym służył ów zdolny i dzielny człowiek, a także nie obrazuje zasług, jakie oddał dla wolnej Polski. Postać owa, uświęcona pamięcią o żołnierskiej śmierci, była godna naśladowania i intrygująca także ze względów innych niż te, które krążą w powszechnej świadomości. Postaram się zatem przywołać niektóre z tych szczególnych okoliczności dotyczących dzielnego dowódcy.

Po pierwsze - należy podkreślić, że walki we wrześniu 1939 r. nie były pierwszymi starciami w obronie polskich granic, w których uczestniczył Stanisław Dąbek. W latach 1918-1919 brał udział w wojnie polsko - ukraińskiej. W szczególności zapisał się w historii swoimi czynami, dokonanymi w wyswobadzaniu Lubaczowa spod władzy ukraińskiej, a następnie działaniami mającymi na celu obronę miasta przed ukraińską armią. Zasługi Dąbka były tak duże, że nadano mu honorowe obywatelstwo Lubaczowa i innych okolicznych gmin. Stanisław Dąbek walczył także w wojnie polsko - bolszewickiej. W trakcie tych zmagań wykazał się męstwem na polu walki, za które został uhonorowany orderem Virtuti Militari V klasy. Ciekawostką może być fakt, że w 1920 r. los w szczególnych okolicznościach zetknął Dąbka z Antonim Chruścielem, wówczas porucznikiem, a później m.in. dowódcą Warszawskiego Korpusu Armii Krajowej: Chruściel, dowodząc jedną z kompanii wchodzących w skład batalionu Dąbka, odznaczył się w walkach na Ukrainie, za co został przedstawiony właśnie przez Dąbka do odznaczenia orderem Virtuti Militari.

Strateg myślał o II wojnie zanim się zaczęła

Po drugie Stanisław Dąbek wykazywał się - obok talentów dowódczych - rozwiniętymi zdolnościami organizatorskimi. W praktyce zapewne trudno rozdzielić te dwie sfery aktywności oficera, niemniej wiedza o ściśle organizatorskim wymiarze służby Dąbka nie jest dobrze znana. A szkoda, bo w mojej opinii, jeśli szukać pierwiastka ponadprzeciętności i wyjątkowości tej postaci, należałoby najpierw zwrócić uwagę na ten właśnie aspekt. Umiejętności organizatorskie Stanisława Dąbka ujawniły się po raz pierwszy w czasie wojny polsko - ukraińskiej, gdy dzięki jego wysiłkom udało się sformować oddział, który zaangażował się w walki o Lubaczów. Zadanie o wiele bardziej złożone przypadło mu w udziale latem 1939 r., gdy powierzono Dąbkowi dowodzenie Lądową Obroną Wybrzeża. Warto sobie uświadomić, że obrona Gdyni nie byłaby w ogóle możliwa (a na pewno byłaby o wiele mniej uporczywa i efektywna), gdyby nie szereg działań podjętych przez Dąbka przed wrześniem 1939 r. Można zaryzykować stwierdzenie, że to, co działo się przez 19 wrześniowych dni tamtego roku, było w gruncie rzeczy niezwykle trudnym sprawdzianem tego, czy praca podjęta przez niego przed wybuchem wojny była wykonana rzetelnie i z zaangażowaniem. A był to wysiłek doprawdy duży - tak pod względem skali problemów, jak i niezwykle krótkiego czasu na działanie. Gdy Dąbek przybył na Wybrzeże w dniu 23 lipca 1939 r., przygotowania do działań obronnych były w dużej mierze w powijakach. Było to widoczne przynajmniej w trzech sferach: fortyfikacji, stanu osobowego oddziałów oraz uzbrojenia.

Żołnierze bez mundurów, inni w mundurach marynarzy

W zakresie prac nad umocnieniami sytuacja była bardzo zła. Brakowało funduszy, materiałów i narzędzi saperskich, a czynnikiem, który dodatkowo utrudniał prowadzenie prac fortyfikacyjnych, były wytyczne władz wojskowych, nakazujące unikanie obciążeń finansowych, związanych z odszkodowaniami dla właścicieli pól uprawnych i lasów. Dopiero w połowie sierpnia udało się sprowadzić na Wybrzeże oddziały saperów, które zostały zaprzęgnięte do prac na Kępie. Pozostałe - mniej skomplikowane - zadania dotyczące budowy umocnień, powierzono poszczególnym batalionom piechoty, a także ludności cywilnej.

W tak krótkim czasie nie było jednak możliwe nadrobienie wieloletnich zaniedbań: pod koniec sierpnia z planowanych 37 umocnień stałych nie było wzniesione ani jedno. Obrońcy musieli polegać głównie na okopach, wykonanych na krótko przed wybuchem wojny. W odniesieniu do stanu osobowego oddziałów warto zaznaczyć, że letnie miesiące 1939 r. upłynęły na organizowaniu jednostek bojowych. Z 5 tysięcy ludzi pod bronią udało się rozwinąć siły Lądowej Obrony Wybrzeża do stanu ok. 15 tysięcy żołnierzy. Niestety, nie były to oddziały jednolite pod względem wyszkolenia i wyposażenia. Obok stosunkowo dobrze wyekwipowanych batalionów wchodzących w skład dwóch pułków strzelców morskich, w walkach miały także brać udział słabiej wyposażone oddziały Obrony Narodowej oraz bataliony rezerwowe. O skali problemu niech świadczy choćby to, że III Batalion Obrony Narodowej - wskutek niedociągnięć logistycznych leżących po stronie Kierownictwa Marynarki Wojennej - nie otrzymał przydzielonego mu uzbrojenia i umundurowania. Trzeba było naprędce improwizować wyposażenie tego oddziału, a żołnierzom batalionu dostarczano m.in. broń wycofywaną z oddziałów wartowniczych, ćwiczebną oraz zdobyczną; jako umundurowanie służyły m.in. drelichy Przysposobienia Wojskowego. Żołnierze z batalionu utworzonego z nadwyżek kadrowych floty nosili z kolei umundurowanie marynarskie, które nie przystawało do warunków pola walki i powodowało wzrost strat.

Karabiny z I wojny i ze strychu

Rozpaczliwie przedstawiał się stan artylerii. Dotyczyło to liczby dział, amunicji do nich, a także jakości sprzętu. Niedostatki ilościowe próbowano rekompensować działaniami improwizowanymi: Morski Dywizjon Artylerii Lekkiej otrzymał działa pochodzące m.in. z zasobów flotylli rzecznej. Część dział nie była dostosowana do warunków walki lądowej, gdyż posiadała podstawy morskie. Ponadto działa były w większości mocno wyeksploatowane. Zły był także stan uzbrojenia w broń strzelecką: karabiny, które udało się pozyskać przed wybuchem wojny, były przestarzałą bronią francuską, o innym kalibrze i innej amunicji, niż używane naówczas w polskim wojsku karabiny Mauser. Broń maszynowa pochodziła częściowo z czasów pierwszej wojny światowej i prezentowała niski jakościowy poziom. Nie dość tego - wojsku Dąbka brakowało nawet hełmów, masek, koców, kuchni polowych, środków łączności, wyposażenia sanitarnego... Niektóre luki w tym zakresie udało się zapełnić tylko dzięki dobrej współpracy Dąbka z władzami cywilnymi Gdyni oraz dzięki ofiarności gdynian.

Stanisław Dąbek jako pisarz

Bez wątpienia było olbrzymią zasługą Dąbka, że pomimo tych licznych niedostatków, szczupłych zasobów oraz presji czasowej, udało się przygotować podległy mu obszar do obrony przed militarną agresją. W warunkach, które istniały, Dąbek zrobił dla ochrony polskiej państwowości na Wybrzeżu tyle, ile tylko mógł.

Po trzecie trzeba przypomnieć, że Stanisław Dąbek zajmował się również słowem pisanym, choć jego dokonania na tym polu są bardzo mało znane (zapewne także z tego powodu, że dzieła miały charakter ściśle specjalistyczny). Spod jego pióra wyszło opracowanie pt. "Obrona Lubaczowa w 1918 r.", zatwierdzone przez Ministerstwo Spraw Wojskowych. Nadto Dąbek posiadał na swym koncie dorobek naukowy z dziedziny wojskowości - napisał podręcznik pt. "Taktyka dowodzenia na wyższym szczeblu", który został zatwierdzony do użytku w szkoleniu wojskowym przez to samo Ministerstwo w 1929 r.

Po czwarte epopeja Dąbka nie zakończyła się z dniem jego śmierci. Jeszcze w czasie wojny zadbano o to, by przenieść miejsce spoczynku Dąbka z Kępy Oksywskiej na cmentarz witomiński, a następnie - w roku 1946 - na cmentarz w Redłowie. Do dziś spoczywa tam, wśród swoich podkomendnych, jakby przewodząc im w marszu pamięci o szlachetnych czynach dokonanych w obronie wolności. Jednak ci, którym przyszło chronić tę pamięć, są także winni pewnego przeoczenia. Otóż wspomnienie o Stanisławie Dąbku nie byłoby dopełnione, gdyby pominąć to, co działo się po drugiej wojnie światowej w kwestii jego pośmiertnego awansu. Wbrew temu, co dziś przychodzi nam na myśl, gdy wypowiadamy jego nazwisko - wbrew temu, że w myślach układa się nam naturalna słowna struktura - "pułkownik Stanisław Dąbek" - dziś powinniśmy myśleć i mówić o generale Stanisławie Dąbku. Nie jest to wyraz kurtuazji, ale prawna i historyczna rzeczywistość. Do pierwszego aktu mającego za swój przedmiot awans Dąbka doszło w dniu 11 listopada 1964 r., kiedy to generał Władysław Anders mianował Stanisława Dąbka generałem brygady. Potwierdzenie tego faktu miało miejsce w roku 1969: stopień generała brygady został nadany Dąbkowi zarządzeniem Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej. Z politycznych przyczyn awanse te nie były oficjalnie uznawane w Polsce. Jednak od 1993 r. stan prawny jest już jasny: w tym właśnie roku - a dokładnie w dniu 4 czerwca - Prezydent Rzeczpospolitej Polskiej uznał stopień Dąbka, nadany w 1964 r. W świetle tego rozstrzygnięcia nie powinno budzić wątpliwości, że dziś powinno się upamiętniać generała Stanisława Dąbka. Nie dla wszystkich jest to jednak oczywiste. Wystarczy sprawdzić, jak rzecz wygląda w mieście, które Dąbkowi tak wiele zawdzięcza - Gdyni. Poczynając od nazwy gdyńskiej ulicy, przez nazwę szkoły, której patronuje, a kończąc na inskrypcji na nagrobku - każdy z tych elementów opiera się na zdezaktualizowanej terminologii, tak jakby materia trwała w oderwaniu od tego, co ją otacza, w izolacji od biegu spraw, od dynamiki wydarzeń mających za swój przedmiot pośmiertne uznanie zasług Dąbka. Sytuacja, z którą aktualnie mamy do czynienia, stanowi wyraz braku dbałości o odzwierciedlenie historycznych faktów. Co więcej, dzieje się to w mieście, które było świadkiem najbardziej heroicznego, a jednocześnie najtragiczniejszego rozdziału w życiu Stanisława Dąbka.
Warto zaznaczyć, że nie wszyscy pozostali nieczuli na wspomnianą wyżej zmianę; dla przykładu w Lubaczowie Szkoła Podstawowa Nr 1 nosi - zgodnie z historyczną prawdą - imię "Generała Stanisława Dąbka".

Autor dziękuje pani Annie Szast, siostrzenicy Gen. Stanisława Dąbka oraz Towarzystwu Ziemi Niżańskiej za udostępnienie materiałów i informacji dotyczących Generała. Korzystałem także m.in. z książki Zygmunta Kubraka pt. "Generał Stanisław Dąbek (1892 - 1939)", Rzeszów 2014.
Co Cię gryzie - artykuł czytelnika to rubryka redagowana przez czytelników, zawierająca ich spostrzeżenia na temat otaczającej nas trójmiejskiej rzeczywistości. Wbrew nazwie nie wszystkie refleksje mają charakter narzekania. Jeśli coś cię gryzie opisz to i zobacz co inni myślą o sprawie.
Dodaj zdjęcie do artykułu

Opinie (98)

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

Regulamin dodawania opinii

zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

kalendarz historyczny

2000 Zmarł ks. Hilary Jastak W Gdyni umarł legendarny ksiądz Hilary Jastak. Pierwszy proboszcz parafii Serca Jezusowego w Gdyni, kapelan Solidarności.

2002 Otwarcie superkina Krewetka Pierwsze Superkino Krewetka przy ul. Podwale Grodzkie zostało otwarte o północy. Posiada osiem klimatyzowanych sal kinowo - konferencyjnych dla 1871 widzów.

Najczęściej czytane