wiadomości

stat

Mity o Gdańsku 1945 r. czekają na obalenie

artykuł historyczny
30 marca 1945 r. nacierającym wojskom sowieckim 2. Frontu Białoruskiego marszałka Konstantego Rokossowskiego, pod którego rozkazami znajdowała się też polska brygada pancerna im. Bohaterów Westerplatte, udało się ostatecznie wyprzeć siły niemieckiej 2. Armii, dowodzonej przez generała Dietricha von Saucken, ze Śródmieścia w kierunku Stogów. Nz. zołnierze radzieccy i polscy na wieżyczce czołgu stojącego przed Dworem Artusa w Gdańsku.
30 marca 1945 r. nacierającym wojskom sowieckim 2. Frontu Białoruskiego marszałka Konstantego Rokossowskiego, pod którego rozkazami znajdowała się też polska brygada pancerna im. Bohaterów Westerplatte, udało się ostatecznie wyprzeć siły niemieckiej 2. Armii, dowodzonej przez generała Dietricha von Saucken, ze Śródmieścia w kierunku Stogów. Nz. zołnierze radzieccy i polscy na wieżyczce czołgu stojącego przed Dworem Artusa w Gdańsku. archwium KFP

Marzec 1945 roku na Pomorzu. W ogniu walk Danzig staje się Gdańskiem. Do dnia dzisiejszego wokół tych ostatnich dni II wojny światowej w Gdańsku i na Pomorzu wciąż funkcjonuje wiele mitów, "białych plam" czy wydarzeń, o których nie wiemy. Historyk Tomasz Gliniecki zajmuje się nie tylko przybliżaniem nieznanych faktów z walk o Gdańsk, ale także wojenną propagandą, która mimo upływu lat wciąż kreuje nasze wyobrażenia o tym okresie.



Jednym z najpopularniejszych zagadnień, zawsze omawianych w kontekście marca 1945 w Gdańsku jest spalenie i zniszczenie miasta. Co w świetle nowych ustaleń możemy o tym powiedzieć? Czy Główne i Stare Miasto "poległo" w czasie działań wojennych czy też jego zagłada dokonała się już po przejściu frontu?

Określenia "wyzwolenie" i "zdobycie" to dzisiejsze parawany słowne, które właśnie z tych mitów wyrastają. Tymczasem pierwotne wyjaśnienie ich znaczenia jest dość proste - kiedy Armia Czerwona w zwycięskich kampaniach ofensywnych opuszczała przedwojenne granice Związku Radzieckiego, sterująca każdym działaniem tego państwa partia przestawiła propagandę na upowszechnienie internacjonalnej, pozornie "wyzwoleńczej" misji jej wojsk, by zminimalizować niechęć ludności zajmowanych krajów i ostatecznie doprowadzić do zainstalowania w nich wasalnej wobec Moskwy władzy komunistycznej.

A zniszczenia, pożary? Nikt tu nie jest bez winy i nie do końca się zgadzam z obarczaniem nią jedynie czerwonoarmistów. Zacznijmy od Niemców - oni podjęli decyzję o obronie w pasie strategicznie ważnych, ale też kulturowo cennych dzielnic centralnych Gdańska. Utrzymanie mostów na Motławie i jej odnogach było więc dla nich ważniejsze od kościołów i kamienic. Co prawda, po kilku dniach walk ulicznych postanowili wycofać się w deltę Wisły, ale dla substancji miejskiej było już za późno.

Film ze zdobycia Gdańska, Sopotu i Gdyni przez Armię Czerwoną w 1945 roku

Jeśli chodzi o postawę Sowietów to kluczowe jest ustalenie, na ile miasto było niszczone już po ustaniu działań militarnych. Bez wątpienia duch zemsty, który towarzyszył czerwonoarmistom przy zdobywaniu niemieckich miast, a za takie mieli oni Gdańsk, sprawiał, że na pewno dochodziło do podpaleń. Proszę jednak pamiętać, że wtedy niemal każdy pożar był niegaszony - nie działała instalacja wodociągowa, niemiecka straż pożarna poszła w rozsypkę, a Sowietom było wszystko jedno, co spłonie doszczętnie.

Choć może wielu to oburzy, ale do obrazu zniszczenia dołóżmy też i swoją cegiełkę, bo w Gdańsku niemal od pierwszych chwil po walkach pojawili się polscy szabrownicy, którzy ogołacali mieszkania bogatych mieszczan z cenniejszych sprzętów, a efekty swojej działalności nieraz maskowali podpaleniami.

Jaki jest dzisiejszy stan naszej wiedzy na temat marca 1945 r. w Gdańsku? Do tej pory autorzy książek zgłębiający tę tematykę opierali się głównie na źródłach niemieckich i relacjach cywilnych mieszkańców miasta, będących świadkami tamtych wydarzeń. Niewiele jest pozycji stricte naukowych dotyczących tych wydarzeń. Tutaj dominuje głównie literatura wspomnieniowa i popularnonaukowa.

Niemiecki PzKpfw. VI B "Königstiger" unieruchomiony na Długich Ogrodach.
Niemiecki PzKpfw. VI B "Königstiger" unieruchomiony na Długich Ogrodach.
To prawda, że nie ma zbyt wielu opracowań, prezentujących w sposób naukowy walki o Gdańsk w 1945 roku. Najczęściej mamy do czynienia z niemieckimi wspomnieniami sprzed lat, przez kilka dekad niedostępnymi dla polskiego czytelnika, więc teraz wzbudzającymi wiele emocji, głównie z powodu stawiania niemieckiej ludności cywilnej w szeregu ofiar II wojny światowej. Za ich przyczyną spłycamy też postrzeganie żołnierzy sowieckich, zazwyczaj widząc ich tylko jako grabieżców i gwałcicieli, co jest obrazem prawdziwym, ale nie jedynym.

Nie dziwi mnie, że na ten temat przeważa literatura popularna. Dla szerokiego grona odbiorców ważna jest przystępność wiedzy, lekkość stylu, personalizacja zdarzeń. Nie zwalnia to historyków od dochodzenia prawdy poprzez warsztat naukowy. Nie powinniśmy jednych zafałszowań przykrywać drugimi, zgadzać się na działanie wahadła w oglądzie przeszłości.

Pisząc o ucieczce ludności cywilnej z Prus Wschodnich w stronę Gdańska, nie sposób przecież pominąć losu więźniów obozu koncentracyjnego Stutthof w marszach i rejsach śmierci, a tego w niemieckich wspomnieniach niemal nie uświadczysz. Nie można też zapomnieć o początku wojny, że na Polskę w 1939 roku napadły dwa totalitarne, sąsiednie kraje, które później śmiertelnie się pokłóciły, a w 1945 roku jeden z bandytów, z pomocą kolegów - dorzynał drugiego. Takie to było "wyzwolenie".

Jaki był udział polskich jednostek w walkach na Pomorzu, w tym w Gdańsku i Gdyni? Wszyscy znamy kadry z kroniki filmowej, na których polscy żołnierze stoją w szeregu na Długim Targu przed Dworem Artusa, na którym powiewa polska flaga. Czy nasz udział w walkach, myślę o Brygadzie Pancernej im. Bohaterów Westerplatte, był jedynie symboliczny? Czy w tym przypadku także czeka nas dekonstrukcja mitu?

Udział polskich jednostek wojskowych w zdobyciu Gdańska będzie zapewne elementem, przy którym trzeba będzie przeprowadzić proces dekonstruowania mitu. To będzie dość żmudna praca, więc nie chciałbym przesadnie o niej opowiadać przed czasem. Faktem jest, że przyprowadzenie na swoistą "sesję zdjęciową" na Długim Targu niepełnego plutonu, bo zaledwie dwóch czołgów z Brygady Pancernej im. Bohaterów Westerplatte oraz brygadowego batalionu strzelców zmotoryzowanych było bez wątpienia zabiegiem symbolicznym, a kolejne działania oznaczały tworzenie i kultywowanie mitu wojennego, a równocześnie wyzwoleńczego.

Czytaj także: Nadpalił sobie buty wieszając polską flagę na Dworze Artusa

Militarne znaczenie udziału dwóch czołgów w zdobyciu Gdańska było znikome, za to siła publicznej prezentacji zwycięskiej walki ze wspólnym wrogiem oraz wzięcia Gdańska w posiadanie przez nową Polskę była nie do przecenienia. Podobnie jak zauważenie przez Stalina w rozkazie dziękczynnym dla zdobywców miasta, że jego nazwa zmienia się właśnie z Danzig na Gdańsk, a nad murami powiewa już biało-czerwona flaga narodowa, zatknięta przez żołnierzy tej właśnie polskiej armii, która stanęła do boju u boku Armii Czerwonej.

Obecnie chyba jako jedyny polski badacz tak głęboko przeszukujesz rosyjskie archiwa. Co sowieckie dokumenty nowego mówią nam o walkach o Gdańsk w marcu 1945 roku? I na ile te materiały są wiarygodne?

Nie słyszałem, żeby jeszcze ktoś z polskich badaczy pracował bezpośrednio nad dokumentami Armii Czerwonej dotyczącymi zdobycia Gdańska. Zlokalizowałem w archiwach kilkadziesiąt tysięcy stron na ten temat, więc pracy jest dużo i z tego wynika też zasób pozyskiwanej wiedzy - jest nieprawdopodobnie większy od tego, czym dotychczas dysponowaliśmy.

Wiarygodność tej dokumentacji jest dość duża, w każdym razie nie mniejsza niż innych zapisów wytwarzanych przez Armię Czerwoną w czasie wojny, a trzeba przyznać, że było to wojsko o dość dużym stopniu administracyjnego uporządkowania, co objawiało się tysiącami listów nagrodowych, setkami najróżniejszych raportów, tabel, spisów, map.

Radziecki czołg T-34 na Długim targu w Gdańsku. Marzec 1945 r.
Radziecki czołg T-34 na Długim targu w Gdańsku. Marzec 1945 r.
Mnie dodatkowo interesuje, w jaki sposób walki o Gdańsk zostały opowiedziane w sowieckich mediach wojennych, poprzez artykuły, zdjęcia, sekwencje kronik filmowych - czyli w sferze propagandowej. Ważna jest tu więc także umiejętność czytania najróżniejszych dokumentów, znajomość analizy zdarzeń, miejsc występowania potencjalnych błędów i zafałszowań.

Do tej pory sowieckie archiwa były praktycznie zamknięte dla badaczy z innych krajów. Teraz się "otworzyły". Jak do tego doszło, że możemy z nich teraz korzystać? 

To trudne do wyjaśnienia, bo rosyjskie archiwa nadal nie otworzyły się na "obcych" badaczy zbyt szeroko, ale korzystać z nich w sporej mierze można. W przypadku moich poszukiwań dotyczy to głównie zasobu Centralnego Archiwum Ministerstwa Obrony Federacji Rosyjskiej z Podolska, które przechowuje znaczną część dokumentacji wojennej Armii Czerwonej. Posowieckie archiwa wojskowe od kilku lat nie wszystkim naukowcom zezwalają na wizytę i przegląd oryginalnych dokumentów, za to tworzą cyfrowe banki danych z udostępnionymi online dziesiątkami milionów dokumentów. Umiejętność przeglądania i selekcji danych jest kluczem do badań. Trochę to może denerwować naukowców starej daty, że papieru nie ma się w ręku, ale dla mnie ważniejsza jest treść. Zresztą, lepiej mieć tę wiedzę, niż jej nie mieć, jak było dotąd.

Radziecki dyplom dla czerwonoarmisty za walki w Gdańsku w marcu 1945 roku. Ze zbiorów Krzysztofa Jankowskiego
Radziecki dyplom dla czerwonoarmisty za walki w Gdańsku w marcu 1945 roku. Ze zbiorów Krzysztofa Jankowskiego
Myślę też, że w przyszłości większość archiwów będzie udostępniała jedynie cyfrowe kopie wysokiej jakości, oryginały trzymając w kontrolowanych warunkach, by nie niszczały. Są, oczywiście, także w cyfrowej dokumentacji pewne ograniczenia, więc nie uda się zgłębić przy jej pomocy zgłębić niektórych tematów, jak działalność kontrwywiadu, oddziałów karnych, prac demontażowych w ramach reparacji.

Przygotowujesz naukową publikację o zdobywaniu Gdańska. Czy będzie w niej coś, co może stać się historyczną sensacją? Dowiemy się czegoś, o czym się badaczom dotychczas nie śniło?

Publikacja naukowa, prezentująca działania Armii Czerwonej podczas walk o Gdańsk w marcu 1945 roku powinna być naturalną konsekwencją moich prac, więc takie też są plany, ale na ich realizację trzeba będzie poczekać nie mniej niż rok. Czy jednak będą tam jakieś sensacje na miarę wydarzenia - tego nie wiem. Będzie za to bardzo dużo nieznanych dotąd szczegółów, a także chronologiczne i rzeczowe uporządkowanie zdarzeń - miejsca, oddziały, broń, wreszcie pojedynczy ludzie, którzy znaleźli się w trybach wielkiej machiny wojennej.

Na koniec uchylę rąbka tajemnicy, która ma posmak detektywistyczny. Będzie w tej książce, na przykład o oficerach z komendantury wojennej Gdańska, którzy jeszcze w dniach walk, ale już w zdobytych dzielnicach, zabrali się za ograbianie tutejszych banków, przejmując z rozpruwanych sejfów dziesiątki kilogramów złota, tony srebra i mnóstwo cennej biżuterii.

fot. M. Bujak/Muzeum II w. św.
Tomasz Gliniecki (ur. 1967) - historyk, pedagog, dziennikarz. Jest autorem licznych działań popularyzujących przeszłość i budujących tożsamość, zwłaszcza regionalną - wystaw muzealnych, zajęć i wydarzeń kulturalnych, książek, artykułów prasowych. Wśród najważniejszych zainteresowań badawczych lokuje styk historii wojskowości z medioznawstwem - prezentację obrazów wojny w świetle propagandy oraz mitologizację zdarzeń militarnych i heroizację ich uczestników.

Opinie (153) 3 zablokowane

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

STOP Hejt! Przemyśl swoją opinię

Regulamin dodawania opinii

zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

kalendarz historyczny

1921 Spotkanie Stefana Żeromskiego z czytelnikami Stefan Żeromski spotkał się w Gdyni z czytelnikami. Do spotkania doszło w siedzibie Towarzystwa Przyjaciół Pomorza.

1999 Przy ul. Stągiewnej odbudowano kamieniczki Przy ul. Stągiewnej na Wyspie Spichrzów odbudowano i oddano do użytku kompleks kamieniczek.

Sprawdź się

Jak nazywało się polskie czasopismo nielegalnie wydawane w Wolnym Mieście Gdańsku na początku lat 30. XX w.?