• Kino
  • Mapa
  • Ogłoszenia
  • Forum
  • Komunikacja
  • Raport
Skopiowano

Zaginione kaplica i dzwonnica z cmentarza Lutra odnalazły się po latach

Tomasz Larczyński
27 marca 2022, godz. 09:00 
Opinie (125)
Te dwa niepozorne obiekty to zapomniane pozostałości dawnego cmentarza ewangelickiego, który znajdował się przy Wielkiej Alei (dziś al. Zwycięstwa). Te dwa niepozorne obiekty to zapomniane pozostałości dawnego cmentarza ewangelickiego, który znajdował się przy Wielkiej Alei (dziś al. Zwycięstwa).

Odkrywamy tajemnice jednego z najbardziej zniszczonych gdańskich cmentarzy. Jego dawna kaplica została zmieniona w dom wielorodzinny. Z kolei widoczna z pociągów SKM stacja trafo to dawna cmentarna dzwonnica.




Na początek wróćmy na chwilę do wspomnianej przeze mnie w artykule o zaginionych i odnalezionych nagrobkach monumentalnej monografii cmentarzy z Wielkiej Alei, pióra Anny Krüger ("Cmentarze przy Wielkiej Alei w Gdańsku 1867-1945 r.").

Podsumowując zachowane ślady cmentarne, dochodzi ona do wniosku, że spośród wielu budynków łącznie 10 cmentarzy znajdujących się niegdyś wzdłuż alei Zwycięstwa (Wielkiej Alei) - kaplic, dzwonnic, domów zarządców cmentarzy itp. - zachowały się do dziś ledwie dwa.

Chodzi o budynki zarządców cmentarzy KatarzynyŚw. Trójcy (odpowiednio znajdujących się przy al. Zwycięstwa 29Mapkaal. Zwycięstwa 40Mapka).

Otóż miło mi donieść, że po badaniach w terenie liczbę tę podnoszę o 100 proc., czyli do czterech. Odnalazłem bowiem dwie budowle z cmentarza Lutra, plus - niejako przypadkiem - kilka dodatkowych drobiazgów.

Cmentarz Lutra w Gdańsku: Gdzie był? Jaka to była parafia?



Zacznijmy właśnie od tych pytań, jako że cmentarz Lutra jest na pozór najdokładniej wymazany przez los z przestrzeni Gdańska spośród całego monumentalnego kompleksu nekropolii Wielkiej Alei.

Parafia Lutra to ewangelicka parafia górnowrzeszczańska, z kościołem imienia Marcina Lutra. Jego budowa zakończyła się w roku 1899. Dziś jest to kościół garnizonowy pw. Matki Odkupiciela. Sama parafia istniała nieco wcześniej, od 1896 r.

Dawny kościół Lutra, dziś kościół garnizonowy pw. Matki Odkupiciela przy skrzyżowaniu ul. Sobótki i Matejki we Wrzeszczu. Dawny kościół Lutra, dziś kościół garnizonowy pw. Matki Odkupiciela przy skrzyżowaniu ul. Sobótki i Matejki we Wrzeszczu.
W tradycji ewangelickiej na określenie parafii używamy najczęściej nazw geograficznych, po imiona sięgając wtedy, gdy w miejscowości lub dzielnicy jest ich więcej niż jedna. Stąd też w wielu starszych źródłach cmentarz Lutra to po prostu cmentarz Wrzeszczański (Kirchof Langfuhr).

Sytuacja zmieniła się, gdy wraz z rosnącą liczbą ewangelików wrzeszczańskich zorganizowano w 1915 r. drugą parafię, z kościołem imienia Chrystusa - to dzisiejszy katolicki kościół pw. św. Andrzeja Boboli przy ul. Mickiewicza.

Granica między parafiami pokrywała się mniej więcej z dzisiejszym podziałem na Wrzeszcz Dolny i Górny. Ponieważ jednak te przymiotniki nie były w zasadzie stosowane w języku niemieckim, stąd też przyjęła się ostatecznie nazwa parafii i cmentarza Lutra (Lutherischer Kirchhof).

Dodajmy też, że parafia Chrystusa nie miała własnego cmentarza - swych wiernych grzebiąc na cmentarzu Lutra, a po przekształceniu w 1937 r. Trzeciego Cmentarza Mariackiego w cmentarz Centralny (dzisiejszy Srebrzysko) zapewne głównie tam właśnie.

Cmentarz Lutra powstał na kredyt i z dala od kościoła



Na Pomorzu od 1816 r. obowiązywały postanowienia Landrechtu (kodeks praw na terenie Prus) zakazujące grzebania zmarłych w obrębie murów miejskich. Powód: dbałość o czystość wód gruntowych. To one były głównym powodem powstawania cmentarzy przy Wielkiej Alei od 1867 r.

Wrzeszcz co prawda murów obronnych nie posiadał, jednak tak czy owak cmentarz parafialny trzeba było założyć z dala od ówczesnej zabudowy. Wybrano więc miejsce obok już istniejących cmentarzy w Wielkiej Alei i jesienią 1898 r. uroczyście otwarto tę nekropolię.

Wyśrubowane pruskie wymagania sanitarne sprawiły, że parafia musiała na jego powstanie zaciągnąć pożyczkę w wysokości 25 tys. marek, przy rocznym dochodzie ledwie 1400 marek. Szczęśliwie jednak obyło się bez bankructw, w czym z pewnością pomógł dynamiczny rozwój Wrzeszcza, a tym samym jego parafii.

A gdy idzie o lokalizację cmentarza, lepiej od tekstu przemówi mapa.

Umieszczony w centralnym punkcie mapy z 1933 r. napis "Ew. Friedchof" oznacza cmentarz Lutra. Widoczna na lewo od niego Sporthalle to dzisiejsza Opera Bałtycka. Na terenie oznaczonym jako Sportplatz znajduje się dziś Multikino i parking przed nim. Umieszczony w centralnym punkcie mapy z 1933 r. napis "Ew. Friedchof" oznacza cmentarz Lutra. Widoczna na lewo od niego Sporthalle to dzisiejsza Opera Bałtycka. Na terenie oznaczonym jako Sportplatz znajduje się dziś Multikino i parking przed nim.
A tak wygląda nałożenie na siebie mapy Miejskiego Urzędu Geodezyjnego z 1933 r. ze zdjęciem lotniczym z 2018 r. z Miejskiego Systemu SIP.

Cmentarz Lutra i okoliczne północne tereny Aniołków. U góry mapy widać peron przystanku SKM Politechnika. Cmentarz Lutra i okoliczne północne tereny Aniołków. U góry mapy widać peron przystanku SKM Politechnika.
Dziś to Aniołki, teren przy historycznej Reducie KabrunaMapka.

Jak widać, niemal cały obszar cmentarza zajął biurowiec i wybetonowane zaplecze Energi. Swoją drogą, to ciekawe, czy pod tym parkingiem wciąż leżą ludzkie szczątki.

Tylko niewielki południowy skrawek zachował parkowy charakter, zagrodzony jednak płotem jako pole namiotowe Camper Park PG (lecz nie cały Camper Park to dawny cmentarz Lutra, większość leży na terenie dawnych Cmentarzy Zespolonych ewangelickich parafii śródmiejskich).

Aleja pośrodku, biegnąca od miejsca wykonania fotografii w głąb, wyznaczała granicę cmentarza Lutra (z lewej) i Cmentarzy Zespolonych (z prawej). Aleja pośrodku, biegnąca od miejsca wykonania fotografii w głąb, wyznaczała granicę cmentarza Lutra (z lewej) i Cmentarzy Zespolonych (z prawej).
Jest to wyjątkowa sytuacja wśród cmentarzy Wielkiej Alei - choć bowiem wiele z nich poniosło straty na rzecz nowych budynków, poszerzanej al. Zwycięstwa czy magistrali kolejowej, to większość każdego z nich jest czytelna jako park z cmentarnym starodrzewem i głównymi alejami.

Tylko cmentarz wrzeszczański niemal w całości zniknął. Niemal...

Odkrywamy tajemnicę nigdy nierozebranej ruiny



Nie tylko groby znajdowały się bowiem na cmentarzu Lutra, a nawet one dziś wyjątkowo nas mniej interesują (choć, jak za chwilę się przekonamy, i w tym temacie mam małą niespodziankę).

Jak pisze w swej monumentalnej monografii Anna Krüger, w 1914 r. wzniesiono tu także kaplicę cmentarną (za 45 tys. marek). Zacytujmy Annę Krüger dosłownie:

"Budynek ten (wzniesiony z cegły i przykryty wysokim dachem) znajdował się w tym miejscu jeszcze u schyłku lat 50. XX wieku i był wówczas zamieszkany. Jednakże został poważnie zniszczony i wkrótce rozebrany".
Na jego miejscu postawiono później zwyczajny, bezstylowy mały blok mieszkalny - to dzisiejsza ul. Trubadurów 34Mapka.

Zachowany do dziś budynek przy ul. Trubadurów 34. Zachowany do dziś budynek przy ul. Trubadurów 34.
Hola hola, nie tak szybko z tą rozbiórką.

Pisząc o rozbiórce kaplicy, Anna Krüger powołuje się na odkrycie publicysty i wrzeszczańskiego historyka amatora Jarosława Wasielewskiego (zobacz: artykuły Jarosława Wasielewskiego w Trojmiasto.pl), on zaś z kolei na zwięzłą notkę z "Dziennika Bałtyckiego" z 17 listopada 1959 r.

Sięgnijmy zatem po gazetę sprzed 63 lat. Oto ten artykuł:

Artykuł z "Dziennika Bałtyckiego" z 17 XI 1959 r. Artykuł z "Dziennika Bałtyckiego" z 17 XI 1959 r.
"Wczytajmy się uważnie w tekst. Anonimowy redaktor z zamierzchłego XX wieku nie pisze tu, że budynek rozebrano, lecz że "szpetną ruinę czas wreszcie rozebrać".

Rzecz w tym, że czas ten ani wówczas, ani nawet dziś nie nastał.

Przyjrzyjmy się jeszcze raz zdjęciu z artykułu (jest to jedyne zachowane przedstawienie graficzne kaplicy - ani przedwojenna fotografia, ani rysunek projektowy nie zachowały się do naszych czasów).

Jego autorem był zasłużony trójmiejski fotoreporter Włodzimierz Nieżywiński (1923-1983). Jakość reprodukcji, jak to w prasie sprzed wieku, mocno dyskusyjna, lecz zrobiłem, co się da, w programie graficznym.

Po prawej: ruina ze zdjęcia z "Dziennika Bałtyckiego". Po lewej: współczesne zdjęcie budynku przy ul. Trubadurów 34. Po prawej: ruina ze zdjęcia z "Dziennika Bałtyckiego". Po lewej: współczesne zdjęcie budynku przy ul. Trubadurów 34.
A dla porównania blok Trubadurów 34, dla podobieństwa również w skali szarości.

Z powodu niemożności wejścia na teren Energi (o czym za chwilę) nie udało mi się uchwycić go z identycznego kąta co Nieżywińskiemu, ale zbliżyłem się doń na tyle, na ile się dało.

Podejrzanie podobne te dwa budynki, prawda?

Przyjrzyjmy się im zatem w inny sposób. Ponownie nałożę na siebie dwie mapy, lecz tym razem jako warstwę historyczną wykorzystam bardzo dokładny Geländeplan z 1927 r. (coś w rodzaju połączenia mapy katastralnej z mapą topograficzną w bardzo dużej skali), zaś jako współczesną - normalny plan SIP.

Ja widać, obrys pokrywa się idealnie. Znaczenie czerwonego kółka w rogu za chwilę wyjaśnię.

Moglibyśmy przyjąć, że w 1959 r. rozebrano kaplicę, po czym odbudowano ją niemal w tym samym kształcie - tylko po co? Możemy jednak też założyć, że budynek przy Trubadurów 34 to po prostu mocno przebudowana kaplica z cmentarza Lutra.

Zwiedzanie wnętrz budynku potwierdza: to dawna kaplica cmentarna



By to jednak rozstrzygnąć, użyłem bionicznego instrumentu badawczego pod nazwą "własne nogi" (to, nawiasem mówiąc, narzędzie zdecydowanie niedoceniane przez wielu historyków i historyczek) i po prostu tam poszedłem.

Moim przewodnikiem był mieszkający tam od kilku lat sympatyczny pan Tomasz. Powiedział mi, że według "tradycji ustnej" budynek służył w czasach PRL-u jako mieszkania służbowe pracowników ówczesnego zakładu energetycznego.

W środku nie widać było na pozór żadnych śladów wskazujących na przedwojenną, a tym bardziej sakralną proweniencję budynku. Jedynie zadbane, nowoczesne korytarze, jakie spotkamy w większości bloków.

Jak zwykle, wystarczyło jedynie uważniej poskrobać.

W piwnicy dostrzec można było rozwiązanie rzadko spotykane w blokach, mianowicie umieszczenie parteru budynku na poprzecznych stalowych dźwigarach (co z uwagi na ciemność trudno było sfotografować).

Potem udałem się zaś z panem Tomaszem na najwyższą kondygnację budynku, czyli na poddasze. Jak wyżej widać, na zdjęciu Nieżywińskiego zaznaczyłem kółkiem komin. Sama więźba dachowa bloku jest oczywiście zbudowana od podstaw po pożarze z 1959 r. - lecz komin do dziś stoi w tym samym miejscu.

Przez półmrok ponownie trudno było o fotografię, jednak udało mi się wsadzić głowę do komina - i oto proszę, oryginalne cegły kaplicy Lutra.

A więc niepozorny blok Trubadurów 34, zbudowany na planie krzyża (ten kształt to chyba sam w sobie unikat, jeśli chodzi o gdańskie bloki), to zapewne mocno przebudowana kaplica cmentarza Lutra.

Porównanie fotografii wskazuje, że po pożarze obniżono nieco smukły neogotycki dach nad nawą główną, przebito regularne okna oraz dobudowano podwyższenie nawy poprzecznej, lecz zasadnicza konstrukcja wydaje się mało zmieniona.

Ciąg dalszy cmentarnych niespodzianek



Wróćmy do Geländeplanu. W północnym rogu działki, tuż przy nasypie kolejowym, możemy wypatrzyć mały kwadracik, który oznaczyłem kółkiem. Na ten kwadracik zwróciła uwagę Anna Krüger:

"Na planie z 1927 roku w lewym górnym [tj. północnym - przyp. TL] rogu założenia cmentarnego można zauważyć też niewielką, kwadratową budowlę o nieznanej funkcji (mogły mieścić się tam sanitariaty)".
Cóż, widywałem w życiu różne sanitariaty, lecz żaden z nich nie miał kilkunastu metrów wysokości...

Trafostacja to dawna dzwonnica



W tym miejscu stoi bowiem wieża. Tak jest, nadal stoi - nikt z badaczy tematu nie zauważył, że ten szacowny zabytek demonstracyjnie wręcz wznosi się tuż obok przystanku SKM Politechnika, nie próbując kryć się po krzakach i nawet żaden PRL-wski pożar się go nie imał. Dziś jest to stacja transformatorowa Energi.

Dawna dzwonnica cmentarza Lutra dziś pełni funkcję stacji trafo. Dawna dzwonnica cmentarza Lutra dziś pełni funkcję stacji trafo.
Wieża ta na pierwszy rzut oka wygląda na przedwojenną, a podejrzenie to potwierdzają bezkształtne na pozór dziury, które jednak po bliższym przyjrzeniu ujawniają zdobnicze elementy ceglanego modernizmu, popularnego w Gdańsku w I połowie XX wieku (czy to przypadkiem nie dzieło z pracowni Adolfa Bielefeldta?).

Otwory w ścianach dawnej dzwonnicy, przez które dobiegał dźwięk dzwonów. Otwory w ścianach dawnej dzwonnicy, przez które dobiegał dźwięk dzwonów.
Skoro zatem opcja toaletowa nam odpada, to wszystko zatem wskazuje na to, że w miejscu widocznym z przystanku SKM, który odwiedzają codziennie tysiące gdańszczan, znajduje się nieznana nikomu dzwonnica cmentarza Lutra.

Budowanie takich dzwonnic jako okazałych samodzielnych budowli było na gdańskich cmentarzach normalną praktyką. Podobna (ale, przyznajmy, znacznie piękniejsza) wznosiła się do lat powojennych choćby na cmentarzu Katarzyny.

Dzwonnica cmentarza Katarzyny. Reprodukcja za monografią Anny Krüger. Dzwonnica cmentarza Katarzyny. Reprodukcja za monografią Anny Krüger.
Dzwony były właśnie w miejscu tych "ozdobnych dziur". Niestety, z drugiej strony wieży znajdziemy otwór będący dziurą faktycznie już świadczącą o postępującym zrujnowaniu. Niemniej dzięki niej możemy podejrzeć zachowane do dziś stalowe jarzma dzwonów.

Z lewej widoczne wygięcie cegieł konstrukcji dzwonnicy. Z prawej widać ciemniejsze poprzeczne dźwigary wieży - to prawdopodobnie jarzma dzwonów. Z lewej widoczne wygięcie cegieł konstrukcji dzwonnicy. Z prawej widać ciemniejsze poprzeczne dźwigary wieży - to prawdopodobnie jarzma dzwonów.
Jak widać ze zdjęcia, do dzwonnicy doklejony jest dziś ceglany budynek. Jednak i on pochodzi z cmentarza Lutra, tyle że jest młodszy - nie ma go na planie z 1933 r., widnieje zaś na planie z 1940 r., a więc powstał gdzieś między tymi datami.

Z lewej starsza wieża-dzwonnica, z prawej niższa część nowsza, powstała w latach 1933-1940. Z lewej starsza wieża-dzwonnica, z prawej niższa część nowsza, powstała w latach 1933-1940.
I to faktycznie mógł być budynek gospodarczy, może także kostnica, którego budowa powodowana była zapewne rosnącymi potrzebami parafii, związanej z najszybciej rozwijającą się dzielnicą Gdańska. W każdym razie również i to jest zabytek.

Kolejne odkrycie dzięki alarmowi Charlie-3



Dzwonnica znajduje się dziś na terenie Energi i planowałem również do tego budynku zajrzeć. Niestety, umówiłem się z firmą wyjątkowo pechowo, bo na 25 lutego. Tymczasem dzień wcześniej, z powodu rosyjskiej inwazji na Ukrainę, wprowadzono alarm Charlie-3. W związku z tym podwórko Energi, jako obiekt strategiczny dla bezpieczeństwa państwa, zostało zamknięte dla odwiedzin.

Nie mając przy tym nadziei na szybkie zniesienie obostrzeń, zdałem się na szpiegowskie fotografie zza płotu... I dobrze, bo to zupełnie przypadkowo naprowadziło mnie na kolejne odkrycie!

No właśnie, płot. Oparłszy na nim nogę, stwierdziłem, że jest jakiś dziwny, bo podwójny. Co się okazało - ogrodzenie Energi jest tu literalnie dospawane do oryginalnego ogrodzenia cmentarza Lutra.

Stary płot cmentarza i nowy płot wokół terenu Energi. Stary płot cmentarza i nowy płot wokół terenu Energi.
Kawałek dalej płot stoi już samodzielnie.

Dawny płot cmentarza Lutra w Gdańsku. Dawny płot cmentarza Lutra w Gdańsku.
I to jest nie byle co, bo - jeśli się nie mylę - jedyne zachowane oryginalne ogrodzenie cmentarza przy Wielkiej Alei. Nie jest może najpiękniejsze, daleko mu do wysmakowanych, artystycznie kutych płotów, które przed 1945 r. wznosiły się wzdłuż cmentarzy parafii śródmiejskich od strony samej Wielkiej Alei, niemniej one już nie istnieją.

Zachował się płot cmentarza Mikołaja od strony ul. NarutowiczaMapka, wydaje mi się jednak, że nie jest to płot związany z cmentarzem, a z Politechniką, ponieważ po drugiej stronie tejże ulicy wznosi się identyczne ogrodzenie, a po tamtej stronie były (i do dziś są) wille, a nie cmentarz.

Kolejny zatem element cmentarza Lutra okazuje się unikatem.

Pod płotem, w krzakach, przedwiosennie skąpa wegetacja ujawnia płaty cmentarnego bluszczu.

Do pełni szczęścia brakuje nam zatem tylko zachowanego nagrobka. Proszę bardzo - oto i nagrobek:

Już dla porządku zatem tylko ogólna panorama terenu cmentarnego zajętego przez Energę. Między garażami wznoszą się rzędy starych drzew - to niewątpliwie zachowany cmentarny starodrzew.

A więc cmentarz, który na pierwszy rzut oka został najbrutalniej potraktowany przez historię spośród wszystkich cmentarzy Wielkiej Alei, na rzut drugi okazuje się skrywać przebudowaną kaplicę, dzwonnicę, oryginalny płot i resztki nagrobków.

Także dla mnie było to olbrzymim zaskoczeniem - tak się składa, że z racji miejsca zamieszkania z przystanku SKM Politechnika korzystam regularnie, zaś samą dzwonnicę w momencie pisania tych słów widzę z okna. I tak jak innym badaczom wydawała mi się ona od zawsze bezimienną, powojenną stacją trafo.

Koniec końców to przecież jednak Gdańsk, miasto o jednych z najbardziej pokręconych dziejów na świecie. Gdzie spodziewać się niespodzianek, jeśli nie tu?

O autorze

autor

Tomasz Larczyński

członek Komitetu Rewitalizacji przy Prezydencie Miasta Gdańska, wiceprzewodniczący Nowej Lewicy w Gdańsku, aktualnie związany z obsługą informatyczną praskiego transportu publicznego

Opinie wybrane

Wszystkie opinie (125)

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Wydarzenia

Strajkowe wspomnienia Sierpniowe

spacer

Muzea

Sprawdź się

Sprawdź się

Który mieszczanin ufundował bibliotekę w kościele św. Jana w Gdańsku?

 

Najczęściej czytane