Urok sielankowej Oliwy w 1817 r.

artykuł historyczny
Widok na Oliwę z Pachołka. Grafika została wykonana ok. 1825 r.
Widok na Oliwę z Pachołka. Grafika została wykonana ok. 1825 r. ze zbiorów Muzeum Gdańska

W poprzednim tekście wybraliśmy się w podróż do najważniejszego gdańskiego kościoła w 1817 r. Dzisiaj wraz z autorem relacji pojedziemy za miasto: będziemy towarzyszyć brytyjskiemu kupcowi Richardowi Bryanowi Smithowi w jego wypadzie do sielskiej Oliwy.



Jak często bywasz w parku Oliwskim?

przynajmniej raz w miesiącu 25%
kilka razy do roku 43%
raz na kilka lat 22%
nawet nie pamiętam, kiedy ostatnio tam byłe(a)m 10%
zakończona Łącznie głosów: 652
W 1813 r., po nieudanej kampanii rosyjskiej Napoleona, Gdańsk został oblężony przez siły Rosjan i Prusaków. Miasto niebywale ucierpiało na skutek kilkumiesięcznych walk. Przez ostrzał i pożary zniszczeniu uległy całe kwartały, a tysiące mieszkańców zmarło od ran, głodu czy chorób.

Do takiego miasta przybył w 1817 r., zaledwie cztery lata po oblężeniu, kupiec Richard Bryan Smith. Brytyjczyk spędził kilka powojennych lat na kontynencie, zajmując się obserwacją odradzającego się handlu.

Swoje spostrzeżenie zebrał w książce, którą opublikowano w Londynie w 1827 r. Wybierzmy się w podróż w czasie, towarzysząc Smithowi w jego pobycie nad Motławą.

Brytyjczyk wspomniał nie tylko o mieście, ale również o osadach leżących w jego bliższym i dalszym otoczeniu. Wśród nich kilka akapitów poświęcił Oliwie, "osadzie oddalonej na cztery angielskie mile od miasta, która była i jest zasłużenie podziwiana".

Park Oliwski na zdjęciu z 1898 r. Po prawej widać Pałac Opatów, pośrodku katedrę, zaś po lewej maleńką sylwetkę murowanej wieży widokowej na szczycie Pachołka. Wieża została wysadzona przez Niemców pod koniec II wojny światowej.
Park Oliwski na zdjęciu z 1898 r. Po prawej widać Pałac Opatów, pośrodku katedrę, zaś po lewej maleńką sylwetkę murowanej wieży widokowej na szczycie Pachołka. Wieża została wysadzona przez Niemców pod koniec II wojny światowej. źródło: fotopolska.eu

Opactwo niegdyś ociekające bogactwem...



Z relacji Smitha wynika, że w Oliwie bywał wielokrotnie. Tak krótko scharakteryzował osadę:

- W Oliwie znajduje się opactwo, niegdyś ociekające bogactwem, teraz jednak zagarnięte przez koronę, od której opat, książę z rodu Hohenzollernów, otrzymuje rentę (wciąż jest to niemała suma). Otoczenie jego pałacu jest raczej zaniedbane, ale wnętrze jest urządzone elegancko - zanotował Smith.
W 1817 r., chociaż Oliwa znajdowała się już w granicach państwa pruskiego, klasztor cystersów nie został jeszcze zlikwidowany. Zarządzał nim drugi z kolei opat z katolickiej gałęzi rodu Hohenzollernów Joseph Wilhelm Hohenzollern-Hechingen. Wychowanek kolegium jezuickiego w Starych Szkotach, opat piastował jednocześnie urząd biskupa warmińskiego.

"Ogrody są rozległe i dobrze utrzymane"



W przeciwieństwie do swojego poprzednika Joseph Wilhelm nie przejawiał wielkiej miłości do sztuki ogrodnictwa, ale parkiem opackim wciąż zajmował się wielce zasłużony dla Oliwy ogrodnik Johann Saltzmann . Dzięki niemu tereny wokół pałacu wciąż budziły zachwyt gości:

- Ogrody są rozległe i dobrze utrzymane; ale ścieżki prowadzą przez częściowo angielski i częściowo niderlandzki styl, co nie łączy się ze sobą zbyt dobrze. Szklarnie są duże i zaopatrzone w dużą ilość roślin. Niedaleko pałacu znajduje się wysokie wzgórze zwane Karlsbergiem, do którego można się dostać przyjemną, krętą ścieżką, i które jest ozdobione pomnikiem wzniesionym przez obecnego opata na cześć nieodżałowanej królowej pruskiej, która była niezwykle przywiązana do tego miejsca.
Obraz "Dolina Radości" z 1859 r., którego autorem jest Adolf Eugen Troschel.
Obraz "Dolina Radości" z 1859 r., którego autorem jest Adolf Eugen Troschel. źródło: gedanopedia.pl

Chociaż Smithowi również podobał się park, skrytykował on niepasujące, według niego, do siebie części. Pisząc o angielskim i holenderskim stylu, zapewne miał na myśli część angielsko-chińską oraz francuską. W tamtym czasie w Anglii ogród holenderski oznaczał ogród na planie prostokąta, charakteryzujący się układem geometrycznym oraz symetrią.

Za stworzenie części angielsko-chińskiej odpowiadał Saltzmann. Wśród nieregularnych ścieżek spacerujących zaskakiwały drewniane i papierowe zwierzęta oraz liczne, orientalizujące elementy inspirowane kulturą Dalekiego Wschodu czy kaskada, która jest jednym z najpiękniejszych zakątków parku do tej pory.

Pachołek nosił nazwę Karlsberg



Niezwykle ciekawa jest wzmianka o szklarniach znajdujących się na terenie parku: współczesna (i niezwykle kontrowersyjna) palmiarnia ma dalekich przodków! Nie zawsze były one jednak przeznaczone dla oczu gości, o czym pisał kilkadziesiąt lat później Konstanty Damrot: "O oranżeryi i kwiatach doniczkowych eksotycznych nie mogę sądzić, ponieważ mi ich oglądać nie pozwolono".

Podróżnik opisujący Oliwę nie mógł odpuścić sobie wizyty na Pachołku, który nosił wówczas niemiecką nazwę Karlsberg. To wzniesienie zostało przez Saltzmanna włączone w kompleks parkowy: uporządkowano jego zbocza, poprowadzono ścieżki, a na szczycie ustawiono pawilon widokowy, czyli poprzedniczkę charakterystycznej murowanej wieży.

Wspomniana przez Smitha królowa to Luiza Pruska, żona Fryderyka Wilhelma III. W Prusach cieszyła się w nadzwyczajną popularnością, bowiem stała się symbolem oporu wobec Napoleona. Jej wizerunek kobiety życzliwej i szlachetnej, dbającej o chorych i potrzebujących, stawiano jako wzór. Luiza odwiedziła Oliwę w 1798 r. Wzmiankowany przez Brytyjczyka pomnik to nie zachowany do dzisiaj kamienny cokół, ale wcześniejszy drewniany obelisk.

Panorama Oliwy na zdjęciu Wilhelma Dreesena z 1893 r.
Panorama Oliwy na zdjęciu Wilhelma Dreesena z 1893 r. ze zbiorów Muzeum Gdańska

Widok z Pachołka



Swoją relację Smith kończy opisem widoku ze szczytu wzniesienia:

- Ze szczytu z jednej strony rozciąga się nieco ograniczony, ale przepiękny widok na teren, który nazywa się Liebe Thal - Doliną Przyjemności. Dla kontrastu, widok z drugiej strony jest niezwykle szeroki i zróżnicowany. Widać całe miasto i jego otoczenie niczym dywan najsoczystszej zieleni, port i majestatyczną zatokę wypełnioną statkami. Jestem pewien, że każdy podróżnik, który wspiął się tutaj, musiał być pod wrażeniem, tak jak ja byłem wielokrotnie.
Wspomniana Dolina Przyjemności to zapewne Dolina Radości (niem. Freudenthal). Już wtedy droga wijąca się wśród zalesionych wzgórz była celem wędrówek. Smithowi jednak bardziej podobał się widok na północą stronę.

Dzisiaj widzimy tam gęsto zabudowaną Oliwę, wieżowce i osiedla z wielkiej płyty. Jednak Smith widział przede wszystkim sielankową wieś przy klasztorze, połacie lasów i pól, miasto w oddali i wody zatoki. Taki widok cieszył oczy jeszcze pod koniec XIX wieku, o czym świadczy poniższa stara fotografia, wykonana na Pachołku przed intensywnym rozwojem Oliwy.

Opinie wybrane


wszystkie opinie (41)

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Najnowsze

więcej artykułów »

Muzea

Sprawdź się

Sprawdź się

Grodzisko wczesnośredniowieczne w Sopocie, popularnie zwane "Górą Zamkową" jest:

 

Najczęściej czytane