wiadomości

Sugestywny pomnik przy Muzeum Poczty Polskiej w Gdańsku

artykuł historyczny
Gmach Muzeum Poczty Polskiej w Gdańsku.
Gmach Muzeum Poczty Polskiej w Gdańsku. mat. prasowe

"Za pocztą widnieje pomnik wzdłuż muru. To tu Niemcy rozstrzelali wszystkich wziętych do niewoli pocztowców, widzimy ich na zdjęciu..." "To tu te sk... rozwaliły kilka tysięcy ludzi"; "teraz przejdziemy do miejsca kaźni bohaterów"... Podobne, niekiedy emocjonalnie szczere słowa turystów docierają do pracowników Muzeum Poczty Polskiej w Gdańsku, oddziału Muzeum Gdańska. I budzą zdziwienie.



Łapiesz się na tym, że historia była inna, niż przez długi czas myślałaś/eś?

tak, często 34%
tak, choć sporadycznie 50%
nie, nigdy 16%
zakończona Łącznie głosów: 462
Przecież żaden podręcznik czy przewodnik nie zawierają informacji o tym, by to akurat na placu pomiędzy budynkiem Poczty Polskiej, a obecnym Technikum Łączności doszło do mordu na pocztowcach. Ich dzieje są dobrze opisane przez polskich i niemieckich historyków; wystawy posiadają odpowiednie informacje, a miejsce szczęśliwego odnalezienia mogiły na Zaspie jest dobrze oznaczone i zadbane. Co zatem sprawia, że to właśnie na tym placu nieświadomi turyści lokalizują miejsce mordu?

Polscy pocztowcy po kapitulacji przed Niemcami 1 września 1939 roku
Polscy pocztowcy po kapitulacji przed Niemcami 1 września 1939 roku domena publiczna

Bogini zwycięstwa może mylić



Jest to chyba "wina" niebywale sugestywnej oprawy artystycznej okolic gmachu. Przed wejściem głównym znajduje się wzniesiony w 1979 roku Pomnik Obrońców Poczty Polskiej, autorstwa Heleny i Wincentego Kućmów. Wykonany z błyszczącej stali pomnik ukazuje boginię zwycięstwa składającą sugestywny hołd pocztowcowi, moralnemu zwycięzcy obrony. Dopiero jednakże wchodząc na plac pomiędzy Pocztą a Technikum widzimy mur, rozsławiony przez niemieckich propagandystów, gdy fotografowali ocalałych Obrońców zapędzonych pod mur rozciągający się od skraju budynku, po znajdujące się wówczas na dziedzińcu garaże. Niewiele minut wcześniej przez te garaże zdołało wydostać się sześciu obrońców, dwaj jednak zostali wkrótce ujęci.

Umierający pocztowiec, od którego karabin przejmuje grecka bogini Nike. Taki pomnik upamiętnia Polaków, którzy pierwszego dnia wojny bohatersko bronili przed Niemcami budynku Poczty Polskiej w Wolnym Mieście Gdańsku.
Umierający pocztowiec, od którego karabin przejmuje grecka bogini Nike. Taki pomnik upamiętnia Polaków, którzy pierwszego dnia wojny bohatersko bronili przed Niemcami budynku Poczty Polskiej w Wolnym Mieście Gdańsku. fot. Trojmiasto.pl
Dzisiaj, gdy po garażach nie pozostał już niemal żaden ślad, widoczny odcinek muru jest znacznie dłuższy niż w 1939 roku; także instalacja artystyczna rozciąga się o wiele dalej niż teren ponurych wydarzeń z godzin wieczornych 1 września. Na murze widzimy więc tablicę informującą o nadaniu przez Radę Miasta Gdańska honorowego obywatelstwa Obrońcom, poruszającą rzeźbę Marii i Zygfryda Korpalskich, przedstawiającą postaci wyłaniające się z gruzów, oraz - przede wszystkim może - odciski dłoni, niczym ślady po Pocztowcach, dzieło Dagny Anny Zielińskiej z 2005 roku. Całości dopełnia okolona zielenią wielkoformatowa fotografia Pocztowców pod murem.

Wyobrażenia a prawda historyczna



Wszystko to jest niebywale sugestywne; sam wspominam ogromne wrażenie, jakie wywarła na mnie oprawa artystyczna dziedzińca Poczty, gdy widziałem ją pierwszy raz wiele lat temu. Jednakże cała ta oprawa niejako narzuca interpretację, że oto Pocztowcy zostali po wielogodzinnej obronie, atakowani bronią maszynową, artylerią, ładunkami wybuchowymi i płonącą benzyną, spędzeni przez esesmanów i policjantów "pod mur" i zamordowani.

Jako historyk znam oczywiście historię haniebnego procesu wytoczonego Pocztowcom przez Niemców, rozstrzelania i pochowania ich w nieoznakowanym miejscu, mocno nagłośnionego odnalezienia mogiły w 1992 roku, oraz przeprowadzonej przez niemieckie sądy między innymi dzięki wysiłkom Dietera Schenka rehabilitacji Pocztowców i uznania ich za ofiary sądowej zbrodni.

Nam, historykom, jednakże dość często umyka fakt, że rzeczy dla nas oczywiste, dla osób nie zajmujących się historią zawodowo oczywiste wcale nie są, albo też rzeczy powszechnie znane jeszcze w latach 90. poprzedniego stulecia po upływie niemal trzech dekad oczywiste wcale być nie muszą.

Rok temu miejsce pamięci na dziedzińcu przeszło rewitalizację prowadzoną przez służby miejskie. Muzeum Gdańska pracuje intensywnie nad nową wystawą w samym budynku poczty. Pojawiające się błędne interpretacje tej niezwykle udanej instalacji artystycznej na dziedzińcu każą nam jednak zwrócić uwagę także na informacje, jakie otrzymuje turysta i zwiedzający na dziedzińcu Poczty - by uniknąć historycznych nieporozumień w tym jakże ważnym dla polskiej pamięci miejscu.

Opinie (79) 8 zablokowanych

  • No dobra, to gdzie? (4)

    • 8 14

    • na Zaspie

      • 14 0

    • A Niemcy nie boją się do nas przyjeżdżać ? (2)

      • 3 6

      • Do jakich was? Jedź na grób pradziadka i tam mów, że jesteś u siebie.

        • 10 10

      • Nikoś to był gościu

        Niemcom odbierał biednym dawał

        • 6 6

  • Historię piszą zwycięzcy. I dlatego podlega ona niestety ciągłym zmianom.

    Czytając książki opisujące ten sam temat, wydawane w różnych czasach i różnych krajach można się niekiedy nielicho zdziwić.

    Tu akurat chyba już dokładnie wiemy jak było, wystarczy więc umieścić jakąś tablicę z wyjaśnieniem, żeby ludzie nie pozostawali w błędnym przekonaniu na temat tego co widzą.

    • 27 1

  • Pomnik jest autorstwa (2)

    Heleny i Wincentego Kućmów! Naucz się odmianów i końcówków...

    • 30 7

    • Sam piszesz błędnie. (1)

      Jeżeli już to odmian i końcówek.

      • 0 2

      • Nie zrozumiałeś ironii?

        • 0 0

  • (5)

    Najwierniej, z punktu widzenia obecnych władz Miasta Gdańska, obronę Poczty Polskiej przedstawił w Blaszanym Bębenku pewien Honorowy Obywatel Miasta. Cześć i Chwała bohaterom z SS! W uznaniu za to jego imię otrzyma rewitalizowany na przedpolu Poczty Dom Sierot...

    • 41 69

    • kłamiesz.

      • 17 6

    • Wladze Gdanska w dalszym ciagu czuja sie powiazane emocjonalnie z Niemcami i okupantami Polski

      • 6 12

    • Gunter Grass nigdy nie był w SS. nieuku. Gdy wybuchła wojna miał 12 lat (2)

      • 4 6

      • tiaa

        a potem pisze : "Pod koniec wojny w Dreźnie zorientowałem się, że jestem w Waffen SS"

        • 6 1

      • formalnie w momencie wybuchu wojny miał jeszcze 11

        Waffen-SS przed wojną i na jej początku było organizacją "elitarną", do której można było się zgłosić. Jednak straty wymusiły uzupełnianie stanu osobowego w obowiązkowym poborze, którego limit wiekowy był ustawicznie obniżany.

        • 0 0

  • Pocztowców rozstrzelano na Zaspie (2)

    na terenie dawnej strzelnicy - dziś to jest obok domu kombatanta przy ulicy Kombatantów. Ale szczątki przenieśli na cmentarz na Zaspie przy Chrobrego.

    • 39 2

    • no raczej nie. chyba, że ich ciała przewieziono w miejsce pochówku

      • 0 4

    • Szczątki pocztowców odnaleziono podczas budowy biurowca na gdańskiej Zaspie. Zaraz koło alei. Jana Pawła II.
      Przed domem kombatanta była kiedyś jedynie tablica, która była w miejscu jak wtedu myślano rozstrzelaniu pocztowców. Oba miejsce oddalone są od siebie o kilkaset metrów.

      • 6 0

  • (3)

    Dramat rozegrał się też przy bocznym wyjściu. Pierwszy z wychodzących pocztowców, który kapitulował dostał kulkę, a drugiego niemieccy zwyrodniali mordercy spalili żywcem, przy pomocy miotacza ognia. W internecie są zdjęcia, z albumu jakiegoś niemieckiego żołnierza, co to robił sobie foto story w Polsce.

    • 47 3

    • Jadwinia więcej konkretów. Link do fotek (1)

      • 1 5

      • prosze

        https://www.trojmiasto.pl/wiadomosci/Nieznane-wczesniej-zdjecie-z-ataku-na-Poczte-Polska-w-Gdansku-n93907.html

        • 2 0

    • Łatwo wyszukać

      Zdjęcia pozyskał/odnalazł kmr Sebastian Draga

      • 6 0

  • Pewne podobienstwa- zdradzeni o swicie. (5)

    Podobna metoda powstancy warszawscy zdobyli budynek PAST-y. W ruch poszla motopompa strazacka z benzyna. Wet, za wet, oko za oko- az serce rosnie. Jest i jeszcze jedno podobienstwo:
    Niemcy osadzajac pocztowcow powolali sie na nieobowiazujace i nieopublikowane przepisy tak samo jak komunisci karali Polakow dekretem o stanie wojennym wydrukowanym w Moskwie. Przypomne, ze dekret ten sporzadzil wlasna reka niejaki pulkownik Kuklinski. Co do obroncow poczty twierdze, ze zostali zdradzeni przez sanacyjne wladze. Komisarz z Komisariatu Generalnego RP w WMG raczyl przybyc pod koniec sierpnia roku pamietnego na Westerplatte i w ciemno zarzadal oficerskiego slowa honoru od mjr. Sucharskiego, ze ten nikomu nie zdradzi waznej tajemnicy. Chodzilo o wyzbycie sie zludzen co do odsieczy dywizji Bartnowskiego. Zadnej pomocy i wsparcia nie bedzie. Liczcie sami na siebie. Dane slowo wiazalo majorowi rece i nie mogl przekazac tej wiadomosci ani swojej zalodze ani pocztowca z ktorymi caly czas mial lacznosc telefoniczna. Chlopakow wystawiona do wiatru i skazano na pewna smierc.No i moral z tej bajki:- kazda wladza dba tylko o siebie- obywateli ma za nic.

    • 32 19

    • Kukliński nic takiego nie napisał , opracował inwazję na Czechosłowację ale nic poza tym , nie kłam (1)

      • 7 3

      • O Kuklinskim - ignorantowi.

        Zanim strzalem "z grubej rury" zarzucisz komus klamstwo troche poczytaj, popytaj, doksztalc sie, zapisz na Uniwersytet III Wieku. Kuklinski BYL autorem tekstu dekretu o stanie wojennym. Osobiscie go sporzadzil a gotowca przekazal tez do Watykanu, gdzie pierwsi przeczytali go szpiedzy GRU. Tekst post faktum kazal zmienic Jaruzelski przez wykreslenie slow o strzelaniu z karabinow do protestujacych. O korekcie wiedzial Jaruzel i tylko dwie inne osoby w tym Kuklinski co zdemaskowalo szpiega. Nie oceniam tego degenerata, lecz pytam, czemu powiadomil swojego chlebodawce CIA i Watykan a przemilczal przed Solidarnoscia i Polakami- najbardziej zainteresowanymi?

        • 3 7

    • sanacyjne władze (1)

      obawiały się puczu w Gdańsku. Stąd powołanie Korpusu Interwencyjnego pod dow. gen. Skwarczyńskiego. Gros wojska z Armii Pomorze. Nikt o zdrowych zmysłach, nie wysuwałby czoła armii w ten wąski pas lądu na wypadek wojny, ani nie obiecywał odsieczy. Dziś wiemy, że to był błąd, ale łatwo jest oceniać po faktach. Przez adm. Unruga proponowany był desant na Westerplatte, w celu ewakuacji wojska.
      Śmierć zadali im Niemcy, nie Polacy. Wbij to sobie do bani. Typowa relatywizacja.

      • 5 1

      • Bez pokazywania palcami

        Ciekawa teoria o desancie na Westerplatte "celem ewakuacji zalogi" Chyba kajakami gdyz wszystkie okrety, poza zatopionym Wichrem bohaterska s-lily na Zachod. Do tego Westerplatte blokowal pancernik Schleswig- Holstein. Czytam coraz bardziej kuriozalne komentarze besserwiserow- znawcow na kazden jeden temat i znudzonych "poprawiaczy"- komentatorow
        polprawd na fantasmagorie. Za najgorsza maniere uwazam jednak insynuowanie przez poprawiaczy historii slow i intencji, ktorych "skopany" autor nigdy nie wyrazil a ktore mu sie tylko imputowalo.

        • 4 0

    • Drogi panie Motlawski - nie było generała Barnowskiego, był generał Bortnowski. Dowodził Armią Pomorze, a nie dywizją.
      Major Sucharski nie zajmował się sprawami obrony Poczty Polskiej w Wolnym Mieście Gdańsku - więc niby dlaczego miał się z pocztą kontaktować w sprawach wojskowych? Dla niego to byli cywile.
      To, że przewaga Niemców jest duża, nie było żadną tajemnicą dla doświadczonych oficerów takich jak mjr. Sucharski. Ale żaden dowódca nie powie przed walką swoim żołnierzom: "i tak nikt nam nie pomorze, jesteśmy zostawienie sami sobie, skazano nas na śmierć".
      A co do Kuklińskiego. Kto był zdrajcą? On - czy ludzie, którzy dla władzy wykonywali bez szemrania polecenia z Moskwy?

      • 10 2

  • Naziści i komuniści (11)

    Pierwszymi ofiarami niemieckich nazistów byli niemieccy antynaziści. Do rozpoczęcia wojny więźniami nazistowskich obozów koncentracyjnych byli przwie wyłącznie Niemcy, w sumie około 170 000 ludzi. Niektórym udało się przeżyć. Dlatego nie Niemcy - tylko naziści. I nie Rosjanie - tylko komuniści.

    • 15 46

    • Motłoch tego nie rozumie, na narty na Słowację, do Austrii, czy Włoch jeździ bez problemu, a do Niemiec nie. (3)

      I dobrze, mniejszy obciach.

      • 3 8

      • niemiecki motłoch (2)

        głosował na Hitlera. No chyba nie chcesz powiedzieć, że podobne ćwierć inteligenciki jak ty?

        • 15 1

        • Motłoch zawsze głosuje na tego, kto im powie, że to on jest najfajniejszy, co widzimy i dzisiaj. (1)

          A ćwierć inteligentów, a nawet inteligentnych w 1/8 radzę szukać w środa swoich wstępnych i zstępnych.

          • 4 8

          • PO też mówiło

            tylko jak kradło to się nie dzieliło.

            • 2 2

    • chciałoby się co? (2)

      Niemieccy antynaziści, to komuchy w większości, podobne bydło i paru konkurentów do władzy jak Rohm. Zabijał, palił, gwałcił Niemiec. I kropka. Nie komuniści tylko Sowieci. Wszyscy bez wyjątku.

      • 11 4

      • A wszyscy Wolacy to chamy i złodzieje.I co waćpan na na taką teorię? (1)

        • 7 9

        • zgadzam sie

          • 2 1

    • niemieccy narodowcy, rosyjscy komuniści (1)

      to tak, jakbym ja miał odpowiadać za to co robią chłopcy Bosaka, a na Bosaka nie głosowałem.

      • 3 2

      • Niemieccy norodowi socjaliści

        Już w podstawówce moja pani od historii zarzekała się, że człon "socjaliści" to Niemcy przyjęli tak dla picu, żeby zdobyć większą popularność. Ale prawda jest taka, że pojęcie "narodowy-socjalizm" był uzywany aż do końca III Rzeszy i nikt nie miał z tym problemu. Zresztą system w ZSRR można nazwać "narodowy komunizm" - obydwa te systemy są wbrew pozorom bardzo podobne. W ZSRR także zdecydowanie tępiono niektóre "niepokorne" narodowości. Niedawni mieliśmy rocznicę rozpoczęcia "tzw Akcji Polskiej". W 1937 ZSRR po raz pierwszy na taką skalę rozpoczął prześladowanie jednej z mniejszości, a ten niechlubny zaszczyt bycia pierwszym spotkał Polaków, najbardziej znienawidzony i niepokorny naród w ZSRR. Zabito ponad 110 tysięcy osób. Tylko dlatego, że byli Polakami. Oczywiście ze "specjalną" atencją spotkali się duchowni, których po czystkach zostało... 10 (z 470).

        • 0 0

    • Nie tylko. Do Dachau i innych obozów trafiali co, którzy "nie pasowali" nowej władzy

      Nie tylko antynaziści, ale także duchowni (tak! to prawda) i żydzi. Propaganda lewacka chętnie mówi o "współpracy" papieża z III Rzeszą, podczas gdy naprawdę, duchowni byli jedną z najbardziej prześladowanych grup nie tylko w Niemczech, ale we wszystkich zajętych przez Niemcy państw.

      • 0 0

    • Pochodzenie

      Ale i naziści mieli pochodzenie niemieckie i komuniści mieli pochodzenie rosyjskie. Dla mnie to i tak naziści -Niemcy i kominiści- Ruski. A pani Dulska i nie tylko ona brata się z Niemcami i odfaje im ziemię pod budowę hoteli. Dobrze że państwo odebrało jej Westerplatte bo by Niemcy zajęli go po raz drugi

      • 0 1

  • Stempel przy pomniku (4)

    Pod pomnikiem OPP znajduje się stempel Polski Urząd Pocztowy z takim oryginalnym zapisem - datą "1 IX 1939 11" , czy ktoś wie co oznacza liczba 11 dodana po roku 39?? Na pewno nie jest to numer poczty, gdyż ten jest niżej poprzez napis Gdańsk 1.

    • 10 0

    • nawet teraz cyfra po dacie oznacza godzinę przystawienia stempla

      • 6 0

    • liczba 11... (2)

      W tym miejscu stempla umieszczano godzinę w dyżurze, zmianie, o której go przystawiono. Może to więc godzina kapitulacji..?

      • 5 0

      • albo rozpoczęcia obrony

        • 2 0

      • "Około godz. 11 siły atakujące zostały wzmocnione dwoma działami 7,5 cm Le.IG 18 kalibru 75 mm. Drugi atak, który miał już wsparcie artyleryjskie, także zakończył się niepowodzeniem napastników."

        • 4 0

  • Bardzo piękne upamiętnienie, (1)

    Niestety bardzo źle eksponowane. Bez jakiejkolwiek informacji. Jakby wstydliwe... A niezwykle sugestywne. Proste, a bardzo bardzo przemawiające do odbiorcy. Pokazujące bezbronność ofiar. Szkoda, że tak bardzo bardzo źle eksponowane, a to chyba najbardziej sugestywny obraz przemocy i wojny w Gdańsku.

    • 20 2

    • Dlatego musimy szanować mniejszości, bo inaczej kończy to się tak, jak na tym zdjęciu. Mniejszość postawiona pod ścianą przez większość.

      • 9 4

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

kalendarz historyczny

1981 Ksiądz Bernard Sychta doctorem honoris causa opis Doctorem honoris causa Uniwersytetu Gdańskiego został badacz języka kaszubskiego, autor między innymi Słownika gwar kaszubskich, Ksiądz Bernard Sychta.

Sprawdź się

W którym z gdańskich ratuszy mieści się Sala tzw. Mieszczańska ?