wiadomości

Nietypowy falochron znika pod wodą

artykuł historyczny

Hel. Dziś słynie przede wszystkim ze swoich walorów turystycznych, ale przez lata postrzegany był głównie jako obszar o dużym znaczeniu militarnym. Co ciekawe, są na Helu obiekty, które łączą te dwa elementy.



Specjalny dekret Prezydenta RP z dnia 21 sierpnia 1936 roku sankcjonował powstanie Rejonu Umocnionego Hel, choć decyzje o stworzeniu w tym miejscu silnej bazy lądowej oraz portu na potrzeby Marynarki Wojennej zapadły znacznie wcześniej.

Podczas niemieckiej agresji w 1939 roku obrońcy Helu kapitulowali jako jedni z ostatnich w kraju - 2 października.

Po zakończeniu działań wojennych wojskowi nadal uznawali półwysep za niezwykle istotny dla siebie. Przez lata do wjazdu na jego teren uprawnieni byli wyłącznie obywatele polscy, a i do tego wymagane były specjalne przepustki. Takie przepisy obowiązywały do początku lat 90.

Po dziś dzień na Helu jest sporo pozostałości z tego okresu, które możemy oglądać m.in. w Muzeum Obrony Wybrzeża.  

Niedaleko wejścia do portu wojennego znajdują się natomiast pozostałości dwóch ciekawych okrętów. Kto chce je jeszcze zobaczyć, musi się spieszyć - z każdym kolejnym sztormem jest ich bowiem coraz mniej.

Sny o potędze



W okresie międzywojennym marzeniem każdego admirała było mieć w swojej flocie pancernik lub choć krążownik. Nie inaczej było w Polskiej Marynarce Wojennej. Ponieważ jednak możliwości finansowe młodego państwa polskiego były skromne, to mimo kilku ambitnych planów jedynym krążownikiem, jaki posiadaliśmy, był hulk ORP Bałtyk, a największymi bojowymi jednostkami były niszczyciele (czy według ówczesnej terminologii kontrtorpedowce).

Marzenia polskich admirałów ziściły się pod koniec wojny, kiedy to otrzymaliśmy od Brytyjczyków, przyszły ORP Dragon, a po jego zatopieniu ORP Conrad (oba były lekkimi krążownikami typu D).

Zanim ORP Conrad trafił pod polską banderę (pływał pod nią od października 1944 do września 1946), służył jako "okręt jej królewskiej mości" HMS Danae.
Zanim ORP Conrad trafił pod polską banderę (pływał pod nią od października 1944 do września 1946), służył jako "okręt jej królewskiej mości" HMS Danae.
Po zakończeniu wojny największymi polskimi okrętami z okresu powojennego były niszczyciele ORP Błyskawica i Burza. Oba weszły do służby w latach 30. - Błyskawica w listopadzie 1937 roku, a Burza w sierpniu 1932 r.

Po wojnie oba miały na swym koncie szereg wojennych operacji i znajdowały się w różnym stanie technicznym, choć młodsza o pięć lat Błyskawica na pewno w lepszym.

Długa seria 70 niszczycieli



Dlatego też ówczesne dowództwo Marynarki Wojennej podjęło starania o uzyskanie nowych, dużych okrętów. Na efekt tych działań trzeba było czekać aż do roku 1957, kiedy to poniesiono banderę na pierwszym z dwóch otrzymanych od ZSRR niszczycieli.

Jednostki projektu 30 bis (znanych także jako typ Smiełyj, a w kodzie NATO Skoryi) należały do najdłuższej wyprodukowanej po wojnie serii niszczycieli na świecie - powstało bowiem 70 takich okrętów.

ORP Grom (II)
ORP Grom (II)
Ilość nie szła jednak w parze z jakością. Do ich budowy wykorzystano projekty z czasów wojny, opierające się na doświadczeniach z tego okresu, dodatkowo nieco je udoskonalając, m.in. w kwestii wyposażenia elektronicznego, ale nie ustrzeżono się pewnych wad.

Do największych trzeba zaliczyć problem z uzbrojeniem. Zainstalowane działa artylerii głównej trudno było uznać za uniwersalne (czyli mogące strzelać do celów powietrznych, lądowych i morskich), a system kierowania ogniem przeciwlotniczym był mało wydajny. Mówiąc wprost: zastosowane uzbrojenie było po prostu przestarzałe.

Do tego dochodziły problemy ze statecznością okrętów podczas sztormów.

O powadze tych problemów świadczy to, że choć pierwsza jednostka została zwodowana w roku 1950, to już w 1956 zaczęto kierować je do rezerwy.

Dwa niszczyciele od ZSRR



Tymczasem w Polsce pojawił się kolejny z serii "ambitnych" planów rozwoju naszych sił morskich. Jeden z przewidzianych projektów przewidywał wprowadzenie do służby ok. 20 niszczycieli.

Ponieważ wówczas realizacja projektów modernizacji polskiej floty wyglądała tak samo jak dziś, projekt utworzenia dużej flotylli zakończył się na dwóch niszczycielach.

Co ciekawe, obie jednostki w początkowym okresie były jedynie dzierżawione od floty ZSRR (dopiero w 1965 roku zostały formalnie od niej odkupione).

ORP Wicher (II).
ORP Wicher (II).
Nadano im nazwy noszone przez jednostki, które utracono podczas wojny: czyli Grom (II) i Wicher (II). Na pierwszym z nich polską banderę podniesiono 15 grudnia 1957 roku, a na drugim 29 czerwca 1958 roku.

Z Wichrem wiąże się ciekawostka z czasów budowy w leningradzkiej stoczni im. A. Żdanowa. Otóż w dokumentacji technicznej nie znajdziemy nazwiska żadnego mężczyzny - cały okręt zbudowany bowiem został wyłącznie przez kobiety.

Charakterystyka jednostek:

  • wyporność (pełna) - 3181 ton
  • długość - 120,5 metra
  • szerokość - 12 metrów
  • prędkość - 36 węzłów
  • uzbrojenie- 4 działa kal. 130 mm, 2 działa kal. 85 mm, 7 działek kal. 37 mm, 10 wyrzutni torpedowych, 2 wyrzutnie bomb głębinowych, 2 miotacze bomb głębinowych, 2 tory minowe (maksymalny ładunek 67 min)
  • załoga - 260 osób (inne źródła podają liczbę 286 lub 218)


Po podniesieniu biało-czerwonych bander okręty weszły w skład 7. Dywizjonu Niszczycieli, stacjonującego na Oksywiu (3 Flotylla Okrętów sformowana została dopiero 11 marca 1971 roku).

Ich służba była raczej monotonna i upływała głównie na realizowaniu zadań szkoleniowych oraz licznych wizytach kurtuazyjnych w zagranicznych portach, takich jak Brest, Sztokholm, Leningrad, Rostock, Helsinki czy Portsmouth.

Tragiczna śmierć kapitana Wichra



Spokojna służba ORP Wicher (II) została tragiczne przerwana 31 sierpnia 1961 roku. Dowódcą okrętu był wówczas kapitan marynarki (według innych źródeł komandor podporucznik) Henryk Koryciński. Wicher (II) odbywał ćwiczenia na morzu wraz z ORP Błyskawica. Jednym z zadań było podanie rzutki między okrętami. Niestety, ta wystrzelona niefortunnie z pokładu H34 zamiast na pokład wpadła przez otwarty bulaj do kabiny dowódcy Wichra, trafiając go i zabijając na miejscu. Na jakikolwiek ratunek było za późno.

Z czasem stało się jasne, że powoli nadchodzi kres służby obu niszczycieli.

Wicher (II) od 1970 roku skierowany został na Hel, gdzie w nieistniejącej już 9. Flotylli Obrony Wybrzeża służył jako baza pływająca.

Grom (II) wszedł jeszcze wraz z ORP Warszawa w skład 3 Flotylli Okrętów jako samodzielna jednostka, ale w roku 1972 skierowano go do Świnoujścia i przeniesiono do rezerwy.

Niszczyciele zmieniają się w falochron



Dowództwo polskiej floty zastanawiało się, co zrobić z jednostkami, i ostatecznie zapadła dość niespodziewana decyzja.

Hel od zawsze był podmywany przez morze od strony północnej. Zdecydowano zatem, że oba niszczyciele zostaną rozbrojone, pozbawione nadbudówek i osadzone w bezpośredniej bliskości portu jako dodatkowy falochron.

Film z kanału Youtube TomaszKa przedstawiający stan niszczycieli Grom II i Wicher II, zamienionych w falochron na Helu. Film pochodzi z 2017 r.


Operację przeprowadzono w roku 1977. Kadłuby przyholowano w pobliże miejsca ich przyszłego i ostatniego postoju. Z plaży podjęto hol i za pomocą traktora starano się ustawić oba ex-niszczyciele obok siebie.

Co ciekawe, ORP Wicher (II) spoczął niedaleko od swojego poprzednika - pozostałości przedwojennego ORP Wicher po dziś dzień znajdują się w pobliżu falochronu portu i są uznane za obiekt zabytkowy.

Wracając do bohaterów naszego artykułu - są oni dziś jeszcze widoczni i każdy pasjonat morskiej historii może zobaczyć ich na własne oczy. Niestety czas robi swoje i za kilka, kilkanaście miesięcy morze ostatecznie pogrzebie oba wraki.

Podwójnie sprzężona radziecka armata morska 92-K kal. 85 mm pochodząca z ORP Wicher (II)
Podwójnie sprzężona radziecka armata morska 92-K kal. 85 mm pochodząca z ORP Wicher (II) fot. Zala/CC BY-SA 4.0
Na koniec warto jeszcze wspomnieć, że pozostałości po ORP Wicher (II) możemy również zobaczyć na lądzie. Przy wspomnianym wcześniej Muzeum Obrony Wybrzeża możemy zobaczyć wirnik turbiny parowej, a w Muzeum Marynarki Wojennej w Gdyni m.in. wieżę artylerii głównej, działa przeciwlotnicze kal. 85 mm oraz aparat torpedowy.

Opinie (56) 8 zablokowanych

  • Ciekawa lekcja historii (3)

    Bardzo ciekawy artykuł ale co do ścisłości to te wraki spoczywają od strony Zatoki a nie otwartego morza.

    • 81 1

    • siedem stron świata :D

      kadłuby leżą od Zatoki ale ... od strony zachodniej :D
      Polecam mapki sat gugla

      • 5 4

    • Dlatego jeszcze będzie je widać latami bo od strony zatoki nie ma dużych sztormów

      • 5 0

    • Bardzo dobry artykuł, młodzi powinni wiedzieć i znać historię

      • 4 0

  • (5)

    Czy można się tam dostać, czy to teren jednostki?

    • 7 4

    • Mozna

      Jeszcze można choć z każdym dniem jest to coraz bardziej ryzykowne...morze zrobiło swoje i wraki niemalże sypią się w oczach...ale widok i tak robi wrażenie

      • 14 1

    • Główna brama wjazdowa do portu wojennego otwarta, nawet psa z kulawą nogą nie ma w opustoszałym biurze przepustek. To samo w budunku Komendy Portu Wojennego. Można bez problemu wejść przez bramę, iść przez dawny plac apelowy aż na koniec falochronu wschodniego pod sam Punkt Redowy. W wakacje normalnie wjechałem samochodem przez główną bramę portu wojennego i przez cały port, do końca ulicy Sikorskiego.

      • 12 1

    • Mozna

      Dojezdza Pan/Pani do konca obecnego portu wojennego i na wysokosci oczyszczalni jest przejscie na plaze a tam sa te wraki. Polecam mapy google swietnie oznaczone miejsce

      • 8 0

    • Tak , można dojść drogą wzdłuż byłego portu wojennego. Na końcu drogi przez plażę w lewo

      • 3 0

    • to teren wojskowy

      • 0 5

  • (5)

    Super tekst ale mówimy:
    W Helu- czyli w mieście Hel
    Na Helu- czyli potocznie na półwyspie helskim
    Bez urazu dla autora bo wszystkie artykuły i wątki poruszane są na szóstkę.

    • 37 4

    • (1)

      Super, ale mówimy "bez urazy". Bez urazu to mniej więcej tyle, co bez uszkodzeń.

      • 12 1

      • Ale wyłapałeś! Brawo Szerloku!

        • 0 1

    • Przecież to gamonie co nawet słownika sobie nie mogs walczyć w Wordzie (1)

      I Już ru się pojawiają artykułu rondem z pudełka z " ? " na końcu

      • 1 0

      • Słownik tu nie pomoże asie

        • 0 0

    • bez urazy a nie bez urazu

      jw

      • 0 0

  • (1)

    Wtedy 40 letnie okrety szły na złom A teraz w jeszcze starszych pływają. Albo budują 20 lat

    • 26 3

    • Niektóre szły w spoczynek

      po 6 latach

      • 5 0

  • Fascynujące (6)

    Pod koniec lat 80 podpłynąłem tam jachtem. Mówili mi, że to Wicher. Wszedlem na przerdzewiały pokład Jednak tabliczki były po rusku. Coś się nie zgadzało. Teraz wszystko jasne.

    • 20 1

    • (5)

      Jacht miałeś w latach 80tych...coś kłamczuszysz bo taki luksus był tylko dla wybranej kasty

      • 4 16

      • (1)

        Jestem z wybranej kasty

        • 14 0

        • kasty pis, od jarka pożyczony jacht

          • 1 9

      • wtedy jachtami nazywało się łódki żaglowe typu Omega i pewnie własność klubu

        to nie chodziło o jachty motorowe za miliony zł

        • 19 0

      • Nie każdy jest taki jak ty... (1)

        Sugerujesz kłamstwo innym, nie mając pojęcia o rzeczywistości lat 70 i 80. Ale czego można wymagać od pustego milenialsa :-/ przedsiębiorstwa państwowe miały "łódki" a nawet całe jacht kluby. Nie tylko dla "tych lepszych"

        • 7 0

        • poza tym są jachty i jacht

          jachtem jest mak2, a nawet finn,
          i jachtem jest Generał Zaruski
          (i ja jego "miałem" przez chwilę, zgadnij w jakim sensie)
          ty, jako prawy bolszewik widzisz tylko bolsze jachciska
          i tylko akt własności
          a on nie powiedział jak ten jacht miał, ani jaki on był
          bo nie pisał o jachcie tylko o wraku Wichra

          jak byś się nie czepiał, nie było by krytyki, żuliku

          • 0 0

  • Tereny od AMW wykupią deweloperzy, bo kogo innego stać na to. (2)

    Półwysep zarośnie apartamentami *wypoczynkowymi* warszawskich elit politycznych i biznesowych. użytkowanymi sporadycznie w okresie letnim.
    I tak zakończy się ważne strategicznie znaczenie Helu.

    • 47 4

    • Oby nie!

      Łapy precz! Niech stawiają w Międzyzdrojach czy innych Jastrzębich! Ale od Helu niech się odpier...

      • 10 0

    • Jeszcze trochę i półwysep i tak zniknie

      Niech stawiają

      • 6 0

  • Jestem na tak!!! (2)

    Hel to jedno z moich ulubionych miejsc w Polsce. Lubię łazić tam po lasach, plaży, po opuszczonych obiektach wojskowych i na koniec obowiązkowo na rybkie :) Ale o takich cudach nigdy nie słyszałem! Dlatego dla autora tego artykułu olbrzymi szacun!!! Ja tam jadę!!!

    • 24 5

    • (1)

      To żeś słabo oczytany bo o tych wrakach wiedział prawie każdy turysta co trochę czyta a nie pije piwo z rybką

      • 4 7

      • ja czytałem o różnych atrakcjach, bunkrach itd ale o tym 1 raz słychę

        • 1 1

  • Dla takich artykułów warto tutaj czasem wchodzić.

    • 22 1

  • (1)

    dziś to już ich prawie nie ma, na ten na plaży to jeszcze na siłę można wejść ale z dużym ryzykiem, z drugiego to juz tylko kilka prentów nad woda zostało

    • 9 0

    • Prent

      Co to jest prent?

      • 4 1

  • Byłem tam 15082020 (4)

    Autor pisze o miesiącach do zniknięcia. Moim zdaniem bzdura. Wicher ii ma się dobrze i jeszcze przez lata będzie go widać. Polecam zobaczyć. Łatwy legalny dostęp.

    • 21 1

    • (3)

      bzdury piszesz, to teren portu wojennego i patrole chodzą

      • 1 8

      • Chyba patole

        • 7 0

      • byłem tam z dziećmi, nie przekraczałem żadnego ogrodzenia ani znaków z zakazami/nakazami

        • 0 0

      • Nie ma żadnego zakazu, na plażę prowadzi normalna droga i plażą można dojść, byłem tam z dziećmi 2 razy w tym roku.

        • 0 0

1

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

kalendarz historyczny

1932 Poświęcony został kościół Chrystusa Króla opis Zbudowany z polskich składek kościół pod wezwaniem Chrystusa Króla został poświęcony. Budowniczym i pierwszym rektorem został, zaliczany dziś w poczet błogosławionych, ks. Franciszek Rogaczewski, patron przykościelnej ulicy.

Sprawdź się

Jan Heweliusz był autorem książki i twórcą dziedziny zwanej: