wiadomości

stat

Eskadra rzeczna. Ale nie wodna, tylko powietrzna

artykuł historyczny
Dwuosobowe samoloty-amfibie Schreck FBA-17 HMT 2 były produkcji francuskiej. Polska kupiła ich 16.
Dwuosobowe samoloty-amfibie Schreck FBA-17 HMT 2 były produkcji francuskiej. Polska kupiła ich 16.

Opisywaliśmy już historię flotylli rzecznej, a także polskich lotników morskich. Teraz czas na historię jednostki, która łączy obie te formacje. Mowa o Rzecznej Eskadrze Lotniczej.



Flotylla Pińska, która powstała 19 kwietnia 1919 r., była niezwykłą jednostką. Sformowana w głębi kraju, często poruszała się po trudno dostępnych akwenach rzecznych, co ograniczało jej możliwości operacyjne. Z drugiej strony była jednak jednym z pierwszych zorganizowanych związków taktycznych w naszej flocie.

Obok okrętów, oddziałów logistycznych i specjalistycznych w składzie Flotylli znajdował się również pododdział (następnie eskadra) lotnictwa morskiego, który początkowo formalnie podlegał Morskiemu Dywizjonowi Lotniczemu w Pucku.

Samoloty miały głównie nadzorować tereny przygraniczne, wykonywać loty łącznikowe, a podczas walk kierować ogniem jednostek rzecznych. W późniejszym czasie do celów dopisano także niszczenie celów lądowych.

Pierwsze plany operacyjne zakładały jednak, że wodnosamoloty (zwykłe nie wchodziły w grę z racji podmokłego terenu wokół Pińska, co uniemożliwiało budowę lotniska) Morskiego Dywizjonu Lotniczego miały być przebazowane do Pińska wyłącznie w sytuacji zagrożenia wojennego.

Ważne wydarzenie miało miejsce latem 1926 r., kiedy to odbyły się pierwsze połączone ćwiczenia powietrzno-morskie. Stronę lotnictwa reprezentowały samoloty-amfibie Schreck FBA-17 HMT 2 (dwuosobowe samoloty patrolowe produkcji francuskiej, Polska miała ich 16). Ćwiczenia zakończyły się pomyślnie, co z kolei pomogło w podjęciu decyzji o utworzeniu stałej jednostki lotniczej w Pińsku. Udało się to osiągnąć głównie dzięki determinacji komandora podporucznika Witolda Zajączkowskiego, który uważał że samoloty będą stanowiły doskonałe uzupełnienie dowodzonej przez niego Flotylli.

Na mocy decyzji Szefa Kierownictwa Marynarki Wojennej oraz Sztabu Generalnego, od października 1927 roku w skład pododdziału lotniczego Flotylli Pińskiej wchodziło sześć samolotów Schreck FBA-17 HMT 2 (jednym z pilotów był ówczesny kapitan Edward Szystowski, który jako dowódca Morskiego Dywizjonu Lotniczego w stopniu komandora poległ 1 września 1939 r. jako pierwszy oficer morski). Warto tu zaznaczyć, że pluton ten był najdalej wysuniętą na wschód polską jednostka lotniczą.

Jakie zadania na co dzień wykonywali piloci? Głównie ćwiczyli współpracę z okrętami, a ta nie należała do najłatwiejszych. Największym problemem była łączność. Ponieważ w tym czasie łączność radiowa dopiero się rozwijała, do komunikacji początkowo wykorzystywano... ciężarki. Przymocowywano do nich meldunek, który następnie zrzucano z nisko lecącego samolotu na pokład okrętu. Gdy taki pakunek trafiał do wody zamiast na pokład, samolot zmuszony był do wodowania i pilot lub obserwator osobiście składali raport.

Z czasem zaczęto wykorzystywać pierwsze radiostacje, ale z racji małego zasięgu (do 6 km) jak również sporych zakłóceń, ich wykorzystywanie było często problematyczne.

Pomimo tych trudności ćwiczenia wykazały dobrą współpracę między samolotami a okrętami zwłaszcza w zakresie korygowania ognia.

Z czasem zaczęto wprowadzać niewielkie modyfikacje dotyczące samych samolotów. Początkowo nieuzbrojone, z czasem uzyskały możliwość przenoszenia czterech bomb o łącznej wadze 48 kg. Wyposażono je także w 1 karabin maszynowy.

W 1930 r. zatwierdzono siedmioletni plan rozwoju lotnictwa rzecznego, który zakładał m. in. wymianę posiadanych samolotów na nowsze modele. Pierwsza realizacja tych założeń miała miejsce w 1931 r., kiedy zakończono próby wyprodukowanego w Polsce samolotu Lublin R-XIII. Konstruktorzy uznali, że pod odpowiednich modyfikacjach mógłby on służyć również w lotnictwie rzecznym.

Z czasem okazało się, że samoloty wodne wchodzące w skład Rzecznej Eskadry Lotniczej jak i Morskiego Dywizjonu, są zbyt mocno eksploatowane i najzwyczajniej w świecie się zużywają. Pojawiły się co prawda pomysły, by zlecić budowę nowych wodnosamolotów krajowym producentom lub tez dokonać zakupu u zagranicznych sojuszników, ale żaden z tych pomysłów nie został zrealizowany.

Lubliny sprawdziły się w Morskim Dywizjonie Lotniczym, ale na Polesiu okazały się nieprzydatne.
Lubliny sprawdziły się w Morskim Dywizjonie Lotniczym, ale na Polesiu okazały się nieprzydatne.
Zdecydowano się zatem na dostosowanie samolotów lądowych do wykonywania działań morskich. W tym celu w Lublinach zamontowano tymczasowe pływaki. Nie było to idealne rozwiązanie - o ile zdało to egzamin w Morskim Dywizjonie Lotniczym (o jednym z wyczynów Lublina z września 1939 r. kiedy to przeprowadził skuteczny nalot bombowy na wiwatujących w Gdańsku Niemców już pisaliśmy) o tyle w Eskadrze Rzecznej pojawiły się problemy. Po tej modyfikacji samoloty zaczęły mocno reagować na najmniejsze nawet boczne podmuchy wiatru, co znacznie utrudniało czy wręcz uniemożliwiało starty i lądowania.

Doszło do kilku poważnych wypadków, które utwierdziły dowództwo w przekonaniu, że samoloty Lublin R-XIII bis nie nadają się do działań w warunkach operacyjnych Pińska i okolic.

Tymczasem Schrecki coraz bardziej się zużywały, co owocowało coraz częstszymi wypadkami oraz sukcesywnym wycofywaniem ich z linii.

Dlatego jednym z najbardziej palących problemów było wyposażenie jednostki w sprawny i nowy sprzęt lotniczy. Kolejne założenia z roku 1936 były już z pogranicza science fiction - zakładały bowiem wysłanie przedstawicieli do Stanów Zjednoczonych celem wybrania odpowiedniego samolotu do Rzecznej Eskadry. Kolejny pomysł zakładał utworzenie specjalnej jednostki myśliwskiej, która stacjonując na lądzie w niewielkim oddaleniu od Flotylli Pińskiej miała współpracować z jej wodnosamolotami.

Pomysły te nie zostały nigdy zrealizowane.

W grudniu 1937 roku zapadła decyzja o rozwiązaniu Rzecznej Eskadry Lotniczej. Wpływ na to miało wiele czynników, ale za podstawowy możemy uznać brak nowych samolotów. Pozostały po tej jednostce sprzęt przekazano do Pucka. Od tej chwili współpracę z Flotyllą Rzeczną miały prowadzić samoloty z wojsk lądowych.

Ciekawą i nie wyjaśnioną po dziś jest koncepcja zbudowania rzecznego lotniskowca. Pomysłodawcą był niezmordowany komandor Zajączkowski, który chciał stworzyć "kuter lotniskowy". W żadnych oficjalnych dokumentach niestety nie ma informacji na temat, kto miałby go zaprojektować, a następnie podjąć się jego budowy.

W innych materiałach możemy natrafić nawet na wstępną charakterystykę nowej jednostki - miała mieć 25 metrów długości, zanurzenie pół metra i uzbrojenie składające się z... jednego karabinu maszynowego. Biorąc jednak pod uwagę stan wód w okolicach Pińska jednostka o takich wymiarach (nie wspominając tu już o zakładanym zanurzeniu, które przy własnych zapasach i dodatkowym obciążeniu w postaci samolotu lub samolotów na pewno znacznie by się zwiększyła miałaby przeogromne problemy z jakimikolwiek manewrami. Ale podobno w każdej historii, nawet takiej najbardziej fantastycznej kryje się ziarnko prawdy...
Dodaj zdjęcie do artykułu

Opinie (3)

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

Regulamin dodawania opinii

zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

kalendarz historyczny

1659 Maria Ludwika w pracowni Jana Heweliusza W pracowni Jana Heweliusza przy ul. Korzennej 53 - 55, gościła i uczestniczyła w obserwacji nieba żona króla Jana Kazimierza, Maria Ludwika