wiadomości

stat

Dramat studentów-żeglarzy na Zatoce Gdańskiej

artykuł historyczny

Tragedia jachtu na Cieplicówce pod Elblągiem (czytaj więcej) wstrząsnęła w weekend Polską. Choć żeglarstwo jest bezpiecznym sportem, niesie za sobą także pewne ryzyko. Przekonała się o tym załoga jachtu "Poświst", który zatonął w sierpniu 1948 roku.



Pasje żeglarskie wśród gdańskich studentów mają swoją wieloletnią historię. Jedni ich początków będą dopatrywać się w roku 1924, kiedy to Witold Wańkowicz podarował Pierwszemu Polskiemu Klubowi Jachtowemu w Gdańsku jacht s/y "Witold". Inni będą przekonywać, że prawdziwy początek miał miejsce w maju 1931 roku, kiedy to Rada Naczelna Związku Młodzieży Demokratycznej Szkół Wyższych RP zdecydowała się wydać zgodę na realizację "Koncepcji Akademickiego Związku Morskiego" (warto tu zaznaczyć, że pierwszą dalekomorską jednostką był zakupiony w 1936 roku, przy wydatnej pomocy Ligi Morskiej i Kolonialnej, jacht s/y "Jurand").

Niezaprzeczalnym faktem jest jednak, że dzięki tym działaniom przez kolejne lata wykładowcy, studenci i pasjonaci żaglowania z całej Polski odbywali liczne rejsy, które zostały przerwane dopiero wybuchem wojny.

Akademicki Związek Morski w Gdańsku reaktywowany został w listopadzie 1945 r., głównie dzięki staraniom studentów z Politechniki Gdańskiej. Ich determinacja była niezwykła, gdyż już w sierpniu 1946 roku w Jastarni zorganizowali pierwszy powojenny obóz żeglarski. Palącym problemem był jednak brak odpowiedniej przystani. Rozwiązaniem tego problemu miała być budowa przystani jachtowej w fosie twierdzy Wisłoujście zobacz na mapie Gdańska.

Jednym z cumujących w niej jachtów był s/y "Poświst".

Był to niewielki, drewniany slup o stalowym poszyciu, z żaglami o powierzchni żagli 37 m kw. Jednostkę w 1914 zwodowano w niemieckiej stoczni i ...to niemal wszystko, co o niej wiemy na pewno. Dziś nie sposób już ustalić, w jakich okolicznościach i kiedy podniesiono na nim polską banderę.

W lecie 1948 roku trwał kolejny obóz żeglarski, wymiana uczestników miała odbyć się na przełomie lipca i sierpnia. Część żeglarzy już wyjechała, do przystani docierali na ich miejsca nowi. Jeden z ostatnich rejsów pierwszego turnusu zaplanowano na jachcie "Poświst" na 3 sierpnia. W skład załogi weszli: Jerzy Kawałkowki, Anna Potulicka, Magdalena Zakrzewska, Wanda Biernacka i Jan Jabłoński. Ten ostatni w przeddzień rejsu dowiedział się, że jeśli wypłynie, nie zdąży na zaplanowane wcześniej praktyki zawodowe, wobec czego musiał zrezygnować z wyprawy. Zastąpił go Bolesław Trochimowicz. Wszyscy byli studentami: Kawałkowski - Politechniki Gdańskiej, Zakrzewska, Biernacka oraz Potulicka - Uniwersytetu Warszawskiego, natomiast Trochimowicz - Wyższej Szkoły Handlu Morskiego ze Szczecina.

Feralnego dnia "Poświst" żeglował po spokojnych wodach Zatoki Gdańskiej. Pogoda sprzyjała - świeciło słońce, wiał delikatny wiatr. Około godziny 20 żeglarze postanowili wrócić do portu. Po wykonanym zwrocie zauważono, że jacht zaczyna kłaść się na burtę. Na reakcję i działanie było już za późno - "Poświst" położył się na burcie, a wszyscy znajdujący się na pokładzie znaleźli się w wodzie. Pośpieszne oględziny wykazały, iż urwał się falszkil (stosowane w niektórych typach jachtów połączenie miecza i balastu - zwiększa jego stateczność oraz sterowność). Przyczyn tego nie udało się wyjaśnić po dziś dzień - niektórzy jako potencjalną przyczynę podają wiek jednostki.

Na szczęście podczas wywrotki, żaden z żeglarzy nie ucierpiał i dość szybko wszyscy odnaleźli się przy wywróconej jednostce. Niedługo potem studenci podjęli najgorszą z możliwych decyzji - postanowili bowiem wpław udać się do widocznego, oddalonego o ok. 9 mil lądu. Złamana została tu jedna z podstawowych zasad żeglarskich, która mówi, iż jeśli jednostce nie grozi zatonięcie to bezwzględnie należy przy niej pozostać (zapewnia ona bowiem wbrew pozorom sporo bezpieczeństwa) i z niej wzywać pomocy. Młodzi studenci przecenili swoje umiejętności i niestety miało to swe tragiczne konsekwencje. Zbudowali prowizoryczną tratwę (którą niebawem i tak porzucili, płynąc dalej w samych kamizelkach ratunkowych) i udali się w stronę lądu.

Mimo sierpnia morze było chłodne. W wyziębionych organizmach szybko zabrakło sił, żeby kontynuować przeprawę. Jako pierwsza zmarła Magdalena Zakrzewska. Krótko po niej ten sam los spotkał Annę Potulicką i Jerzego Kawałkowskiego.

Nad ranem ludzie śpieszący do pracy zobaczyli, jak z morza na brzeg wychodzi wycieńczony człowiek - był to Bolesław Trochimowicz, który w wodzie spędził przeszło 15 godzin. Na brzeg udaje się również niebawem wyciągnąć Wandę Biernacką, ale zmarła ona w drodze do szpitala. Trafił do niego także Trochimowicz, ale jemu udało się przeżyć. Przeżył jako jedyny z pięcioosobowej załogi, jego czterech towarzyszy zginęło.

Sam jacht dryfował, aż ostatecznie morze wyrzuciło go na brzeg na Mierzei Wiślanej, po stronie ówczesnego Związku Radzieckiego.

Ofiary tej tragedii upamiętniono pomnikiem, który znajduje się przed Fortem Carré Twierdzy Wisłoujście zobacz na mapie Gdańska

Dodaj zdjęcie do artykułu

Opinie (11)

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

Regulamin dodawania opinii

zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

kalendarz historyczny

1659 Maria Ludwika w pracowni Jana Heweliusza W pracowni Jana Heweliusza przy ul. Korzennej 53 - 55, gościła i uczestniczyła w obserwacji nieba żona króla Jana Kazimierza, Maria Ludwika