• Kino
  • Mapa
  • Ogłoszenia
  • Forum
  • Komunikacja
  • Raport

Zimowa hala sportowa i kłopoty Orłowa

Jarosław Kus
25 listopada 2022, godz. 14:30 
Opinie (30)
Najnowszy artykuł na ten temat Lodołamacze na Wiśle, kotlety na poczcie

Wbrew reklamie "zimą góry, morze latem", my nad Bałtyk wybieramy się pod koniec listopada roku 1937.



Zimy jednak jeszcze nie widać, bo "pogoda "wiosenna" wciąż utrzymuje się na wybrzeżu, zaskakując co chwilę "osobliwymi fenomenami natury".

Wiadomo jednak, że wcześniej czy później zima nadejdzie i aby się o tym przekonać, wcale nie trzeba jechać do "Eskimosów i lodów Grenlandii".

Nic więc dziwnego, że w Gdyni od 1 grudnia pojawią się "komunikaty śniegowe Szwajcarii Kaszubskiej", informujące o "stanie pokrywy śnieżnej i warunkach narciarskich", których przygotowywaniem ma się zająć "stała służba informacyjna".

Lecz nie tylko na komunikaty śniegowe liczyć mogą nadchodzącej zimy gdynianie, których - dodajmy na marginesie - jest już ponad 110 tys. (dane "na koniec miesiąca października"). Niestety w mieście wciąż jest za mało pań, a "nieustająca koniunktura dla płci pięknej" jest wynikiem tego, że "w Gdyni mamy daleko więcej mężczyzn, aniżeli kobiet, a więc odwrotnie jak w wszystkich miastach Polski i Europy".

Niezależnie jednak od płci chętnych do skorzystania z "zimowej hali sportowej", otwieranej właśnie przy ulicy Rybackiej, zapewne nie zabraknie.

Mogłoby być ich jeszcze więcej, gdyby nie "żelazna miotła Komisariatu Rządu", która wymiotła z miasta 2500 żebraków". Po czym zabrała się za... drzewa.

Niestety - również w Gdyni - zima ma nie tylko blaski... Cienie, o których mowa, "kryją się w nieopalonych izbach bezrobotnych, w drżeniu skostniałych z zimna dzieci biedaków, w bolesnych zmarszczkach zatroskanych o swe potomstwo matek".

Ale też i - jak to zdarzyło się w Kartuzach - wśród ofiar "pierwszego lodu".

I na przedmieściach Gdyni, gdzie mieszkańcy - zwłaszcza o tej porze roku - "toną w błotnistych kałużach daremnie wyczekując... łaski Komisariatu lub siarczystych mrozów".

Tak się bowiem składa, że roboty inwestycyjne, którymi nieustannie chwali się Gdynia, koncentrują się wyłącznie w porcie lub ścisłym centrum, gdy tymczasem "na wzgórzach i w dolinach wokoło śródmieścia Gdyni znajdują się osiedla małe i duże, biedne i bogate: ubogi Grabówek, dzielnica bezrobotnych - naprzeciw Kamienna Góra, Wzgórze Focha [obecnie Wzgórze Świętego Maksymilina] - dzielnice willi, pensjonatów i luksusowych siedzib możnych tego grodu", które "jedną mają wspólną bolączkę: - złe, najczęściej bardzo złe i nieprzebyte drogi".

Kłopoty, choć nieco innego rodzaju, ma też Orłowo, które po zakończeniu sezonu próbuje dokonać "podsumowania i zbilansowania strony finansowej pięknej idylli nadmorskiej".

Niestety "bilans ten nie wygląda najweselej", ponieważ nasz kurort przegrywa walkę o turystę z... niemieckim Sopotem, "pęczniejącym od polskich gości i polskich pieniędzy". Czarę goryczy przelewa dodatkowo fakt, że "polski" zysk Sopotu to równowartość kwoty, którą... sopockie kasyno przeznacza na wsparcie "partii hitlerowskiej w Gdańsku"!

Z zupełnie innymi problemami boryka się Oksywie, które wciąż nie wie, jak najlepiej upamiętnić tragicznie zmarłego generała Orlicz-Dreszera: pomnikiem czy "zwykłym" grobowcem. I trudno się nie zgodzić z tym, że "w Polsce mamy już tak bolesne doświadczenia z konkursami i nagradzanymi projektami, że pragnęlibyśmy uniknąć tutaj jakichś w przyszłości dysonansów".

I chociaż "huśtani od cmentarza po mogiłę między samymi zaduszkami i wspomnieniami" wolelibyśmy "coś niecoś zaznać i radości życia, i tężyzny mocarstwowej i błękitu oceanu, który (...) pieściwie kołysze, niosąc w tajemnicze nieznane egzotyczne dale", przekonujemy się, że to nie ważne.

Przecież "żyją w naszym narodzie nieśmiertelne wielkie siły twórcze", ale że "bez smutku i nekromancji ani rusz!"

Po co jednak się denerwować? Wszak nie od dziś wiadomo, że "ludzie nerwowi to ludzie chorzy", a śmiech jest znacznie lepszym lekarstwem niż najlepszy nawet "dożylnie zastrzyk usypiający".



Źródło: "Gazeta Gdańska" nr 270 z 23 listopada 1937 r. i nr 271 z 24 listopada 1937 r., "Dziennik Bydgoski" nr 270 z 24 listopada 1937 r. i nr 271 z 25 listopada 1937 r. oraz "Ilustrowany Kurier Codzienny" nr 325 z 24 listopada 1937 r. Skany pochodzą z Pomorskiej Biblioteki Cyfrowej, Kujawsko-Pomorskiej Biblioteki Cyfrowej oraz Małopolskiej Biblioteki Cyfrowej.

Opinie wybrane

Wszystkie opinie (30)

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Wydarzenia

Spacerowe wtorki z przewodnikiem (1 opinia)

spotkanie, spacer

Sprawdź się

Sprawdź się

23 marca 1945 roku do Sopotu wkroczyły wojska radzieckie. Jak duże były zniszczenia?

 

Najczęściej czytane