• Kino
  • Mapa
  • Ogłoszenia
  • Forum
  • Komunikacja
  • Raport

Sztuczna inteligencja w parku Oliwskim. Cześć II

Tomasz Larczyński
10 lutego 2024, godz. 12:00 
Opinie (66)
Plan parku Oliwskiego stworzony przez twórcę założenia, Johanna Georga Saltzmanna. Na jego obrzeżach, czyli tzw. bordiurze, zamieszczono wizerunki obiektów, które znajdowały się w parku. Odtworzyliśmy je, wykorzystując do tego sztuczną inteligencję. Plan parku Oliwskiego stworzony przez twórcę założenia, Johanna Georga Saltzmanna. Na jego obrzeżach, czyli tzw. bordiurze, zamieszczono wizerunki obiektów, które znajdowały się w parku. Odtworzyliśmy je, wykorzystując do tego sztuczną inteligencję.

Dzisiejszy park Oliwski jest traktowany jak przyrodnicza perła Gdańska. Czy jednak na pewno oglądamy jego dopracowaną, szlachetną wersję, czy wyłącznie szczątki fantazyjnej wizji? Spójrzmy, jak wyglądał park u szczytu świetności - i jak ta świetność wyglądałaby dziś w oczach sztucznej inteligencji.



Ze względu na liczbę historycznych i nieistniejących już dziś elementów parku Oliwskiego tę opowieść podzieliliśmy na dwie części. Pierwszą opublikowaliśmy w poprzednim tygodniu. Dziś publikujemy część drugą i ostatnią.

Tahiti w Oliwie, czyli od Saltzmanna do sztucznej inteligencji. Część I Tahiti w Oliwie, czyli od Saltzmanna do sztucznej inteligencji. Część I

Przewodnikiem po tej podróży jest dla nas zachowany w Archiwum Państwowym w Gdańsku plan sporządzony osobiście przez ogrodnika i twórcę parku Johanna Georga Saltzmanna (1764-1831). Poza wartością historyczną jest to po prostu piękna mapa, zaś jej perłą jest bordiura z rysunkami Saltzmanna przedstawiająca najwspanialsze miejsca "jego" parku.

  • Poszczególne fragmenty planu parku Oliwskiego, wykonanego przez Johanna Georga Saltzmanna.
  • Poszczególne fragmenty planu parku Oliwskiego, wykonanego przez Johanna Georga Saltzmanna.
  • Poszczególne fragmenty planu parku Oliwskiego, wykonanego przez Johanna Georga Saltzmanna.
Korzystając ze sztucznej inteligencji DALL·E 2, postanowiliśmy także ożywić rysunki z bordiury, czyli ozdobnego obramowania planu, na którym umieszczono wizerunki zamieszczonych na planie obiektów.

Kurniki i skład drewnaMapka (Hüner Häusser, und Holz Hof, na bordiurze nr 21)



Mimo wszystkich romantycznych uniesień Saltzmann musiał znaleźć w parku miejsce i na funkcje bardziej przyziemne, jako że nadal było to zaplecze gospodarcze dla żyjącego klasztoru.

Składy były oddzielone niezachowaną dziś fosą - być może chodziło o zabezpieczenie przeciwpożarowe. W południowej części placu widzimy romantycznie wyglądający strumyk, który wszakże podejrzewam o bycie odpływem ścieków z pałacu opackiego (prosto do stawu, a jakże) - cóż, dopiero za 30 lat urodzi się twórca gdańskiej kanalizacji sanitarnej Leopold Winter. Saltzmann planował zlikwidować plac i przeprowadzić przezeń nową alejkę - co widać z poprawki na planie - jednak ostatecznie nigdy do tego nie doszło.



Wodospady i Włoski Pawilon LetniMapka (Wasser Faelle, Italienisches Sommer Hausschen, nr 19-20)



Wodospady są sztuczne, lecz znacząco wyprzedzają czasy ogrodnika i projektanta jednego z ogrodów w parku Hentschela (nie znamy jego imienia). Pierwotnie był tu młyn VII Potoku Oliwskiego "Drahthammer", czyli napędzana wodą wytwórnia drutu, jeden z ważniejszych obiektów cysterskiego "zagłębia przemysłowego" na Potoku Oliwskim, nad którym (wraz z dopływami) funkcjonowało aż do 24 podobnych obiektów.

Dostępna literatura nie pokazuje niestety precyzyjnego okresu funkcjonowania fabryczki, ale według Gedanopedii zlikwidowano go ok. 1600 r. w ramach pierwszych prac nad zalążkiem późniejszego parku. Drahthammer jako taki miał też wielki wkład w powstanie samego parku, jako że na jego potrzeby powstał największy dzisiejszy staw parkowy.

W jakimś późniejszym momencie powstał tu również stylizowany na Włochy pawilon letni. Miejsce dość oczywiste - to najchłodniejszy zakątek parku, w ocienionej dolinie. Biorąc jednak pod uwagę ogólny egzotyczno-romantyczny zamysł projektu Saltzmanna, a także pewien pomnik, o którym za chwilę, datowałbym klasycystyczny z ducha pawilonik na czasy Rybińskiego i Hentschela.

Porównanie oryginalnego rysunku ze stanem dzisiejszym daje też odpowiedź na pytanie, skąd akurat w tym miejscu tak liczne głazy w korycie potoku. Otóż Hentschel użył ich do umocnienia brzegów, uzyskując bystre, zwarte kaskady. Po upadku parku Saltzmanna w połowie XIX w. niekonserwowane brzegi poddały się kolejnym rozsadzającym zaprawę mrozom i wiosennym roztopom, wpadając do koryta.

Zlecając rekonstrukcję, ulepszyłem trochę, przyznam, wizję Saltzmanna, bo kazałem DALL·E postawić pawilonik nad samą wodą. Koryto potoku i tak tu wygląda inaczej (poza umocnionymi brzegami zniknęła spora wyspa na środku).



KrynicaMapka (Wasser Sprudel, nr 16)



Tłumaczenie niemieckiej nazwy jest problematyczne - "sprudel" można przetłumaczyć jako "bystre, mineralne źródło". W każdym razie - na ile możemy odczytać mapę - znajdowało się w tym miejscu owalne źródełko otoczone kamiennym kręgiem i ścieżką, ze skalistą wysepką na środku, z którego wypływał żwawy potoczek, przez trzy mostki i dwa sztuczne wodospadziki uchodzący do Potoku Oliwskiego opodal Włoskiego Pawilonu Letniego. Na miejscu znalazłem częściowo zagrzebany w ziemi kamienny krąg, który wygląda na ostatnią pozostałość źródła - miejsce zgadza się idealnie względem planu.

Źródło było sztuczne, jako że dziś brak tam roślinności wskazującej na wysoki poziom wód gruntowych. Woda była zapewne doprowadzana grawitacyjnie rurą ze znajdującego się za wałem stawu Drahthammer, którego lustro znajduje się wyraźnie wyżej niż dawne źródełko, i wcale bym się nie zdziwił, gdyby ta rura nadal tu gdzieś pod ziemią była. Samo źródełko jest zupełnie w duchu Saltzmanna właśnie, nie zaś regularnych alejek Hentschela.

Póki co jednak tylko cyfrowe wysiłki sztucznej inteligencji umożliwiają nam zobaczenie, jak tu mogło być pięknie.



Pomnik Jacka Rybińskiego?Mapka (Monument von R., nr 18)



Kawałek poniżej wodospadów Drahthammer na planie znajduje się pomnik poświęcony niejakiemu R. Kim mógłby on być? To jedyna postać na planie ukryta w ten sposób - bo skrót "F II" był wtedy jasny dla każdego.

Sądzę, że był to pomnik Jacka Rybińskiego. Byłoby zupełnie normalne w ówczesnych realiach, by Hentschel - nawet jeśli to on, a nie opat był faktycznym twórcą starszej części parku - wystawił pomniczek swemu pryncypałowi, tym bardziej w tym miejscu, jeśli prawdą jest moje przypuszczenie, że to właśnie Hentschel z Rybińskim zaprojektowali zasadniczy układ dolinki poniżej Drahthammer.

Z drugiej strony po rozbiorach pomnik opata, który grał sporą rolę w polskiej polityce, do tego ważnego stronnika konfederacji barskiej - a ta była wszak oficjalnym powodem I rozbioru, w wyniku którego Prusy zagarnęły Oliwę - nie bardzo miał być jak oficjalnie eksponowany w parku rozbudowanym pod rządami Hohenzollernaj.

Z uwagi na ograniczenia DALL·E w przedstawianiu twarzy realnych osób stwierdziłem, że polecę tu wstawić "klasycystyczny pomnik opata".



Salon LipowyMapka (Linden Sallon, nr 17)



Położony na wzniesieniu nad krawędzią dolinki "salon" był polanką, która służyła do organizacji letnich imprez w oparciu o doraźnie przynoszone "meble ogrodowe" - na planie wnętrze polanki jest całkowicie puste.

Dziś polanka jest nieźle czytelna, choć brakuje części lip w okręgu - trzy największe drzewa w połowie fotografii rosną na okręgu "salonu", a na pierwszym planie jest sama polanka.

Boskiet RóżanyMapka (Rosen Busquet, nr 24)



Na pierwszym planie (tam, gdzie stoi krzak) widoczna do dziś krawędź sztucznego tarasu. Na pierwszym planie (tam, gdzie stoi krzak) widoczna do dziś krawędź sztucznego tarasu.
Boskiet typowo oznaczał zgrupowanie ozdobnie, geometrycznie przyciętych drzew lub krzewów. W tym przypadku były to po prostu gęsto zgrupowane krzaki róż, między którymi kapryśnie wiły się ścieżki i ta nieregularność oraz odejście od francuskiej ortodoksji każe mi tu widzieć rękę Saltzmanna, nie Hentschela. Nic z tych ścieżek już nie pozostało, nie ma drzewa zwieszającego się nad nurtem potoku, zniknął mostek.

Nie mogłem się oczywiście oprzeć próbie rekonstrukcji.



Chińska WysepkaMapka (Chinesische Insel, nr 22)



Tu już bezdyskusyjnie wracamy do świata fascynacji Saltzmanna. Skoro wysepka, to naturalnie był i staw. Po jednym i drugim śladu dziś nie ma.

Oryginalny staw był wprawdzie wyraźnie większy, lecz jakieś krajobrazowe porównanie jest.

Staw i wysepka przetrwały zniszczenia pierwszej połowy XIX wieku i dotrwały - choć już bez ażurowej altanki - aż do lat 80. XX w., kiedy to - jak pisze Tadeusz Głuszko - zostały zasypane.

Panorama Generała MöllendorffaMapka (General Moellendorfs Aussicht, nr 23)



Generał, a późniejszy feldmarszałek Wichard von Möllendorff, pochodził z wzorowo szlacheckiej rodziny, lecz swoją karierę w armii pruskiej zawdzięczał nie pochodzeniu, a rzeczywistej odwadze czy wręcz bohaterstwu, które wykazał w wojnach siedmioletniej i o sukcesję bawarską.

Mimo wszystko zastanawia fakt, dla którego właśnie on otrzymał pagórek widokowy. Być może łączyła go jakaś szczególna więź z Hohenzollernami, ewentualnie mówimy tu o młodzieńczo-bohaterskiej fascynacji samego Saltzmanna - na co wskazywałby fakt, że pagórek generała znalazł się zaraz obok dworku ogrodnika.

Sam pagórek stanął na skraju parku i zapewne przez rozciągające się tuż za widocznym na rysunku płotem pola oferował widok na morze, lecz też na staw Wysepki Chińskiej z drugiej strony. Po pagórku nie pozostało ani ziarnko piasku.

Sądzę jednak, że zniknięcie pagórka ma związek ze zniknięciem sąsiedniego stawu Chińskiej Wysepki - podejrzewam, że w latach 80. XX w. ziemi z pagórka użyto do zasypania zamulonego stawu.



Droga Do Wieczności - Widok na morze - Książęcy WidokMapka (Aussicht nach der See, nr 36)



Opisywany tu obiekt jest najdłuższy w parku - na terenie samego parku to 470 m, lecz jeśli liczymy całą oś widokową aż do brzegu morskiego, to liczy ona aż 3,7 km.

Tylko jak go nazwać? Najstarsza nazwa, jeszcze z czasów Rybińskiego, to Droga Do Wieczności, jasno wskazująca na poważne eschatologiczne refleksje ostatniego polskiego opata. Natomiast za czasów niemieckich konsekwentnie używano nazwy Książęcy Widok (Fürstliche Aussicht). Gdy w okresie Wolnego Miasta rozpoczęto zabudowę Dolnej Oliwy (Przymorze Małe), wytyczono w niej ulicę w osi Książęcego Widoku, by nie przesłaniać go zabudową, i tę ulicę nazwano właśnie Fürstliche Aussicht - to dzisiejsza ul. Krzywoustego.

Lecz kim był ten "książę"? Badacze, w tym np. Magdalena Olszewska, słusznie moim zdaniem widzą w nim naszego opata-lekkoducha. Tylko że nie jest to aż tak proste - wbrew pozorom nie każdy Hohenzollern był z urodzenia Fürstem.



Jednak Johann Karl zaliczył pod koniec XVIII wieku lekko absurdalną z naszego punktu widzenia karierę kościelną, bowiem będąc od 1782 r. opatem oliwskim, dodatkowo w 1785 r. został wybrany biskupem chełmińskim, a jakby tego było mało - w 1795 r. jeszcze warmińskim - przy czym wszystkie te godności sprawował w trybie home office z Oliwy, która tym samym na kilka lat stała się nieoczekiwaną katolicką stolicą Pomorza i Prus.

Oczywiście ta kariera nie była spowodowana spektakularnym charyzmatem opata, a polityką Hohenzollernów, którzy chcieli, by na terenach świeżo zrabowanych w rozbiorach wszystkie instytucje, w tym kościelne, znajdowały się pod okiem zaufanych ludzi. Niemniej z drugim z wspomnianych urzędów - warmińskim - tradycyjnie, od czasów pokoju toruńskiego, wiązał się tytuł książęcy, i to właśnie awans z 1795 r. moim zdaniem został uczczony przez Saltzmanna. Dowodzi tego fakt, że na naszym planie z 1792 r. nie ma jeszcze śladów książęcości. Widzimy proste, opisowe Aussicht nach der See, czyli "widok na morze".

Ogrodnik poświęcił Drodze Do Wieczności - będę się trzymał tej najstarszej nazwy - dwa rysunki, więc zapewne przyłożył rękę do jej rozbudowy, podejrzewałbym zwłaszcza zachodni belwederek, choć podstawowa struktura to na pewno dzieło Rybińskiego i Hentschela.

Oba rysunki zostały wykonane prawdopodobnie przy użyciu lunety postawionej w obrębie parku na dwóch krańcach osi. Tak wyglądał kraniec zachodni z nieistniejącym pawilonikiem-belwederem widziany przez lunetę ze wschodniego krańca, przez staw i tuż nad dzisiejszym torowiskiem tramwajowym.

Żeby lepiej pokazać lokalizację pawiloniku, wykonałem fotografię z tego samego kąta, ale stojąc tuż przed miejscem po belwederze.




Przejdźmy zatem do tej bardziej wszystkich ekscytującej perspektywy. Saltzmann szkicował ją, siedząc zapewne w opisanym wyżej belwederku.

Żeby lepiej odtworzyć zarówno sam szpaler lipowy, jak i to, co dziś ujrzymy zamiast morza, użyłem dwóch fotografii, obu wykonanych ponownie z tego samego kąta, ale stojąc mniej więcej przy głównej alei biegnącej od wejścia do palmiarni, dzięki czemu uzyskałem perspektywę bindaży lipowych podobną do Saltzmannowej.

Trudno oczywiście porównywać stan bindaży w okresie bezlistnym z zielonymi szpalerami Saltzmanna, lecz każdy, kto tu był latem, zauważy ogromne uproszczenie lipowego korytarza - zniknęły wnęki, luki na naturalnie rosnące lipy czy zielone bramy.

Drugą fotografię uchwyciłem obiektywem 300 mm.

I to jest całkiem ciekawe, dlatego że zawsze słyszałem, iż kres morskiemu widokowi położyły PRL-owskie blokowiska na Przymorzu. Tylko że nie, gdyż jeśli uważnie spojrzymy na mapę, to na Przymorzu także pozostawiono lukę w zabudowie - to jest ten klin między kościołem św. Józefa a blokiem Piastowska 104. Wieczność przerwały nam nie bloki - choć mogłyby częściowo wchodzić w kadr z lewej strony - lecz ponownie nasze sympatyczne gdańskie krzaczory. Jeśli się nie mylę, chodzi głównie o drzewa rosnące na działce Piastowska 4, co widać, analizując ich wysokość względem linii wysokiego napięcia biegnącej wzdłuż linii kolejowej i także widocznej na fotografii.

Gdyby nie one, Droga Do Wieczności nadal byłaby drożna. Problem mogłyby tylko sprawić drzewa na wydmach Mierzei Wiślanej, jednak wydmy na osi widokowej osiągają tylko ok. 2-3 m n.p.m., podczas gdy zachodni kraniec Drogi Do Wieczności to aż 28,5 m.

Statki z czasów Bougainville'a i fragment tramwaju Pesa Swing na jednym zdjęciu? Tylko w wizji AIi! Statki z czasów Bougainville'a i fragment tramwaju Pesa Swing na jednym zdjęciu? Tylko w wizji AIi!


ParterMapka (Parterre, nr 22)



Parter ogrodowy to w parku typu francuskiego centralny, najważniejszy i z największym przepychem zaprojektowany fragment, znajdujący się też tuż przy pałacu - stąd nazwa, bo parter miał być niejako naturalnym przedłużeniem pałacu. W Oliwie była to z pewnością najstarsza część parku traktowanego jako planowe założenie, powstała wraz z rokokową przebudową Nowego Pałacu, czyli w latach 1754-1756. Możliwe, że w skromniejszej wersji parter istniał już od 1737 r., od momentu budowy pierwszej wersji pałacu.

Jednak mimo powierzchownych podobieństw parter czasów Rybińskiego ujawnia na rysunku Saltzmanna zasadnicze różnice. Główna alejka biegła środkiem, nie bokami, bliżej pałacu przez parter przepływało boczne koryto Potoku Oliwskiego (pierwotnie młynówka Młyna VIII, znajdującego się kiedyś w murach głównego konwentu), a na środku znajdowała się reprezentacyjna fontanna.

Karolina Porada pisze, że przebudowa nastąpiła ok. 1910 r., lecz pocztówka Trenklera z 1898 r. jasno pokazuje parter w dzisiejszej postaci, więc przebudowy dokonał zapewne w latach 1836-1881 Gustaw Schöndorf, o czym piszę w zakończeniu.

A może jednak z fontanną?



RajMapka (Paradies, nr 34)



Ten drugi już raj (po Elizjum) w parku to dzieło Rybińskiego, drastycznie wręcz odróżniające się od sąsiedniego Parku Tahitańskiego, podobnie jak on położone w sztucznej kotlince.

W dużej mierze zachowało ono kształt z czasów Rybińskiego, choć znacznie zubożony - wtedy bowiem zbocza kotlinki trawersowały jeszcze dodatkowe dwa poziomy ścieżynek, dodatkowa duża alejka przecinała też Raj w poprzek w połowie.

BłędnikMapka (Irrgarten, nr 33)



Choć dziś drastycznie zmienił swą postać, to labiryntowy charakter zachował. Jest to dzisiejsze Alpinarium z ok. 1910 r. Był to projekt Hentschela oparty o regularne alejki, podobnie jak Raj ukształtowany na kotlinkę. Pośrodku rosło drzewo, symbolizujące być może drzewo życia, a całość otaczała mokra fosa, której ślad można odczytać i dziś. Uważne odczytanie planu pozwoliło mi na znalezienie centralnego zagłębienia, w którym rosło owo drzewo - pierwotnie cel błądzenia po labiryncie.



Pawilon Letni z Aleją KasztanowąMapka (Sommer Hausschen mit der Castanien Allee, nr 32)



Park epoki cysterskiej, jakkolwiek - co pokazują wspomnienia Joanny Schopenhauer - chętnie udostępniany gdańszczanom, w podstawowym zakresie służył jednak, no właśnie, cystersom. A to oznaczało zupełnie inny układ wejść do parku.

Najważniejsze było to od strony katedry, tak właśnie podpisane na planie: Haupt-Zugangweg, natomiast to najpopularniejsze dziś, czyli brama południowa od strony ulicy Rybińskiego, w większości nie istniało, ograniczone do furtki odpowiadającej lokalizacji dzisiejszej lewej furtki w głównej bramie (widać ją na rysunku Saltzmanna).

Co oznacza, że alejka prowadząca do bramy została zaprojektowana w innym celu, a tym celem był wspomniany pawilonik, skromniejszy niż ten "włoski" przy wodospadach. W geometrycznych założeniach ogrodu francuskiego Hentschel uzyskał w ten sposób zamknięcie alei prostopadle krzyżującej się z Drogą Do Wieczności i tym samym będącą osią starego parku.

Zgodnie z nazwą aleję okalały kasztanowce, według planu 12 - z nich przetrwały do dziś 2, na zdjęciu po prawej stronie.




ZwierzyniecMapka (Thiergarten, nr 30)



Jako zaskakująca prefiguracja w parku Saltzmanna znalazło się także miejsce na zoo. Dziś lokowanie zwierząt tuż przy hałaśliwej drodze tranzytowej wygląda na nie najlepszy pomysł, lecz w XVIII wieku ten właśnie zakątek parku - najbardziej oddalony od ówczesnego głównego wejścia - był najspokojniejszy. Zwierzyniec zajmował obszar zbliżony do prostokąta o wymiarach z grubsza 30 x 290 m, czyli cały "róg" parku na południe od Drogi Do Wieczności i na wschód od Alei Kasztanowej.

Zwierzyniec otoczony był osobnym płotem z pięcioma furtkami, w tym jedną zewnętrzną, a przez jego środek płynął strumyk. Nie istniał wtedy dzisiejszy stawek poniżej Stawu Łabędziowego - jego miejsce zajmowała polanka - a woda z głównego stawu płynęła właśnie przez zwierzyniec. Kręty układ ścieżek z licznymi skrytymi w drzewach romantycznymi polankami jasno wskazuje na saltzmannowe autorstwo.

Nie wiem, jakie zwierzęta mogliśmy tam spotkać (poza zającami, które dokumentuje następny rysunek), zapewne były to typowe zwierzęta hodowane w ówczesnych parkach, jak daniele czy pawie, być może też owce w celu strzyżenia trawy - to dla nich mogła być przeznaczona zagroda widoczna na planie we wschodniej części.

Nie mając jednak tej pewności, zleciłem tylko AI wstawienie tu ogólnych "dzikich zwierząt".



>KaplicaMapka (Capelle, nr 31)



Mogłoby dziwić, że tak w założeniu okazały budynek zniknął bez śladu - i rzeczywiście widoczny jest tu fundament, który zaznaczyłem na fotografii. Natomiast kropką zaznaczyłem jedno z drzew sprzed wejścia na rysunku. Jak widać, zamiast polanki z rysunku - być może wykorzystywanej podczas nabożeństw - znajduje się dziś dodatkowy staw.

Bardziej dyskusyjny jest materiał, z którego wybudowano kaplicę. Z prawej strony widzimy coś w rodzaju muru, lecz był to niezachowany fragment zewnętrznych murów obronnych opactwa - według planu kaplica kończyła się na linii wyznaczonej przez prawy słup okapu przed dachem. Sama kaplica zaś była raczej drewniana (na pewno takie były wspomniane słupy przed wejściem), z dekoracyjnie wymalowanymi ścianami.

Przy rekonstrukcji postaraliśmy się z DALL·E połączyć kaplicę z dzisiejszym stawem.



Ogrody KuchenneMapka (Küchen Garten, nr 29)



Na koniec dwa obiekty może mało spektakularne, lecz o historii starszej niż park. Jak sama nazwa wskazuje, Ogrody Kuchenne - zajmujące większość wschodniej części parku - zapewniały żywność konwentowi, w teorii dając uszlachetniającą pracę także samym zakonnikom, choć pod koniec XVIII wieku był to już raczej tylko relikt dawnych obyczajów. Przed czasami Rybińskiego tak właśnie wyglądał cały teren dzisiejszego parku. Po kasacie klasztoru w 1831 r. teren nadal był użytkowany gospodarczo, m.in. jako gospodarstwo ogrodnicze potomków Saltzmanna, a dziś, na mniejszej powierzchni, ale wciąż, jako zaplecze Palmiarni i Alpinarium - a więc jako gospodarstwo ogrodnicze działające nieprzerwanie od 850 lat. Istniała tu także klasztorna wozownia.

Miniatura przy Panoramie Generała Möllendorffa pokazuje, że Ogrody Kuchenne były oddzielone drewnianym płotem. Mimo głównie gospodarczej funkcji także one były starannie, geometrycznie zaplanowane, z małymi ozdobnymi alejkami - co wzmacnia moją hipotezę, że już przed czasami Rybińskiego cysterski warzywnik spełniał także częściowo funkcję ozdobną. Między nowymi budynkami gospodarczymi i administracyjnymi Palmiarni widać niepozorną, schowaną w ziemi XIX-wieczną szklarnię.

Ten obiekt wprawdzie nie sięga czasów przednapoleońskich, jako że nie pokrywa się z budynkami zaznaczonymi na planie Saltzmanna, ale wciąż ma w sobie wielką wartość historyczną, jako pamiątka pierwotnej roli obszaru parku Oliwskiego.

Mieszkania (dla ogrodników)Mapka (Wohnungen, nr 28)



A skoro warzywnik, to ktoś go uprawiał, skoro sami pełnoprawni cystersi już się do tego nie kwapili. Być może mieszkali tu konwersi cysterscy, czyli zakonnicy "drugiej kategorii" (z reguły chłopi z pochodzenia), a być może zupełnie świecka służba. Do dyskusji pozostaje, czy osoby te pomagały także w utrzymaniu samego parku, czy też zajmowali się tym wyłącznie pracownicy Saltzmanna mieszkający w jego sąsiednim folwarczku.



I to na tyle. Teraz uzbrojeni w nasz dwuodcinkowy przewodnik po nieistniejących już niestety atrakcjach z epoki ogrodnika Johanna Georga Saltzmanna możecie wybrać się na spacer do parku Oliwskiego i odszukać zarówno te miejsca, które przez ostatnie 200 lat zmieniły się nie do poznania, jak i te, w których wciąż można dostrzec ślady wizji twórcy ogrodów z przełomu XVIII i XIX wieku.

O autorze

autor

Tomasz Larczyński

wrzeszczanin od trzech pokoleń, wiceprzewodniczący Nowej Lewicy w Gdańsku, specjalista ds. marketingu u regionalnego przewoźnika

Miejsca

Opinie wybrane

Wszystkie opinie (66)

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Wydarzenia

Wykład Leszka Żebrowskiego "Organizacje Niepodległościowe" (1 opinia)

(1 opinia)
wykład

Ku pamięci Żołnierzy Wyklętych

wykład

III Gdański Marsz Żołnierzy Wyklętych (1 opinia)

(1 opinia)
parada

Sprawdź się

Sprawdź się

Jan Heweliusz mieszkał na Starym Mieście. Należące do niego kamienice położone były przy ulicy:

 

Najczęściej czytane