• Kino
  • Mapa
  • Ogłoszenia
  • Forum
  • Komunikacja
  • Raport

Szpetne szyldy i smaczne owoce

Jarosław Kus
26 stycznia 2024, godz. 14:00 
Opinie (14)
Najnowszy artykuł na ten temat "Tu mówi stacja wolnościowa Gdańsk"
Budynek poczty przy ul. 10 Lutego po przebudowie zakończonej w 1937 roku. Fotografia wykonana przez Henryka Poddębskiego, została wykonana w tym samym roku. Ze zbiorów Muzeum Miasta Gdyni. Budynek poczty przy ul. 10 Lutego po przebudowie zakończonej w 1937 roku. Fotografia wykonana przez Henryka Poddębskiego, została wykonana w tym samym roku. Ze zbiorów Muzeum Miasta Gdyni.

Choć z problemem smacznych owoców w porze zimowej już się uporaliśmy, to ze szpetnymi szyldami reklamowymi zasłaniającymi ładne budynku wciąż walczymy w wielu zakątkach Trójmiasta, podobnie jak to było w styczniu 1939 r.



Pytanie "kto zbuduje teatr w Gdyni?" ("bo Gdynia potrzebuje teatru nie za kilka lat, ale - dzisiaj, natychmiast")...

...i czy "Rumia Zagórze będzie przyłączona do Gdyni?" (bo "ludność tego, odległego od Gdyni o kilka kilometrów, najmłodszego miasta naszego Wybrzeża domaga się jak najszybszego włączenia Rumii do Gdyni")...

... to tylko niektóre z pytań, które można by zawrzeć w jednym, obszerniejszym pytaniu, czyli "jak powinno wyglądać nasze Wybrzeże"?

I choć "każdy z nas ma na te sprawy swój pogląd", to bez wątpienia każdy z nas też "chciałby widzieć nasze Wybrzeże uporządkowane, schludne, pięknie rozbudowane".

A co każdy z nas może zobaczyć na Wybrzeżu wraz z początkiem roku 1939? W Gdańsku, niestety, niewiele, bowiem poza małą sensację archeologiczną - gdy "przy pracach kanalizacyjnych na ulicy Jopengasse natrafiono w tych dniach znowu na pochodzące ze średniowiecza resztki drewnianych rur wodociągowych", łączących niegdyś Radunię "z poszczególnymi studniami, z których mieszkańcy czerpali wodę" - z pozoru dzieje się niewiele.

Ale tylko z pozoru, ponieważ wiele miejsca na łamach polskiej prasy zajmują kolejne niemieckie pomysły na uprzykrzenie życia miejscowej Polonii. Oto więc w jednej z gdańskich szkól "zamiast pozdrowienia katolickiego uczeń musi powiedzieć "Heil Hitler", zaś na porządku dziennym są kolejne przypadki "bezczelnego oczerniania polskości", czyli założenie, że każdy gdański przestępca musi być Polakiem.

Co, jak pokazuje chociażby przypadek Horsta Lindnera "z Sopot", jest oczywiście nieprawdą.

Co ciekawe, tym który złamał prawo i "z miłości dwukrotnie przekroczył nielegalnie granicę" między Wolnym Miastem a Polską, jest również Gdańszczanin narodowości niemieckiej.

Nie jest jednak jedynym, który "tak sobie upodobał Gdynię, że postanowił pozostać w niej na dłużej", bowiem dołączył do niego pewien Estończyk oraz młody tramp (krajowej proweniencji): wszak "trampów do Gdyni przyjeżdża rok rocznie kilkaset".

Z tym trampem zawsze ci u nas kłopot...

Lecz skoro dotarliśmy do Gdyni, popatrzmy więc i na Gdynię, w której właśnie "Wydział Drogowy Komisariatu Rządu, korzystając z przychylnych warunków atmosferycznych, rozpoczął w kilku miejscach roboty drogowe, mające na celu przeprowadzenie i budowę nowych ulic".

Przejdźmy się też do portu, gdzie można popatrzeć na gdyńskich nurków, którzy "uzyskali (...) rekord pracy podwodnej, pracując przez 2 i pół godzin bez wytchnienia": "pracom ratowniczym przypatrywało się na nabrzeżu kilkuset widzów".

Wielu widzów przypatrywało się również gdyńskim gmachom, usiłując wśród reklamowej pstrokacizny znaleźć "gmach urzędu pocztowego na pryncypialnej ulicy 10 lutego"; wszak "nareszcie po długich i mozolnych (no i kłopotliwych) przebudowaniach i przeróbkach powstał i (...) jako gmach reprezentacyjny w dzisiejszej szacie się dość okazale prezentuje".

Niestety, ponieważ "został na zewnątrz w okrutny sposób oszpecony" reklamami różnych napojów alkoholowych, dostrzec go wcale niełatwo. Nie podejmując się rozstrzygnięcia, czy "czy szyldy-reklamy te przez wywieszenie ich na gmachu jakieś zyski przynoszą", trzeba nam przyznać, że "w każdym bądź razie nie powinny one stanowczo być umieszczone na froncie gmachu państwowego".

Ale może to jeden z powodów, dlaczego tak trudno zwrócić złodziejowi skradzioną paczkę...

Jednak w Gdyni ze świecą można szukać nie tylko poczty, ale również... owoców smacznych zimową porą. Nie egzotycznych ananasów, lecz zwykłych polskich jabłek.

"Niestety, jak na złość, dobrych jabłek ciągle nie sposób dostać w sklepach". A jeśli są, to "ceny zawrotne, a owoc kwaśny". Wprawdzie do zakupu "zachęcać nas mają tabliczki, że to "jabłka amerykańskie"", tyle że "nie potrzebujemy jabłek zwozić przez morze, chcemy naszych własnych, polskich jabłek", a tych nie ma wciąż w Gdyni: "te co są, to złe i drogie, albo gorsze i droższe".

To, czego w Gdyni nie brakuje, to liczne próby przekupstwa i "kiwania" władz.

Nic więc dziwnego, że trudno jest tu czasem o zwykłą harmonię.

Bo nie o taką harmonię chodzi, użycie której wymaga interwencji pogotowia...



Źródło: "Gazeta Gdańska" nr 20 z 24 stycznia 1939 r., nr 21 z 25 stycznia 1939 r. i nr 22 z 26 stycznia 1939 r., "Dziennik Bydgoski" nr 19 z 24 stycznia 1939 r., nr 20 z 25 stycznia 1939 r. i nr 21 z 26 stycznia 1939 r. oraz "Słowo Pomorskie" nr 19 z 24 stycznia 1939 r. Skany pochodzą z Pomorskiej Biblioteki Cyfrowej oraz Kujawsko-Pomorskiej Biblioteki Cyfrowej.

Opinie wybrane

Wszystkie opinie (14)

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Wydarzenia

Majówkowe zwiedzanie Stoczni vol.7

20 zł
spacer

Sprawdź się

Sprawdź się

Jak nazywa się dom, w którym mieszkał niegdyś król Kaszubów?

 

Najczęściej czytane