wiadomości

Patroni tramwajów: Daniel Gabriel Fahrenheit

artykuł historyczny
Najnowszy artukuł na ten temat

Andrzej Grubba został patronem tramwaju

Hipotetyczny, opracowany kilka lat temu przez naukowców z Politechniki Gdańskiej, portret Daniela Gabriela Fahrenheita.
Hipotetyczny, opracowany kilka lat temu przez naukowców z Politechniki Gdańskiej, portret Daniela Gabriela Fahrenheita. mat. Politechniki Gdańskiej

W trzydziestym czwartym odcinku naszego cyklu "Patroni gdańskich tramwajów" przedstawiamy sylwetkę Daniela Gabriela Fahrenheita. Tydzień temu napisaliśmy o rzeźbiarzu i architekcie - Andreasie Schlüterze, a za tydzień opiszemy filozofa Artura Schopenhauera.



Fahrenheit, obok Schopenhauera i Heweliusza, należy do najgłośniejszych w świecie nazwisk dawnych gdańszczan. Można je napotkać nawet w tak zaskakującym kontekście, jak nazwa perfum wytwarzanych przez Christiana Diora, tytuł powieści dystopijnej "Fahrenheit 451" Raya Bradbury'ego czy tytuł głośnego w swoim czasie filmu "Fahrenheit 9/11" o zamachach terrorystycznych w 2001 r.

Daniel Gabriel Fahrenheit jest patronem tramwaju Pesa Swing numer 1015.
Daniel Gabriel Fahrenheit jest patronem tramwaju Pesa Swing numer 1015.
Z kolei w Gdańsku mamy kamienicę w miejscu narodzin fizyka przy ul. Ogarnej, "klatkę meteorologiczną" na Długim Targu, hotel przy ul. Grodzkiej i tramwaj Pesa Swing nr 1015, a jednak mimo wszystko wciąż czujemy, że można by lepiej wykorzystać to nazwisko w celach marketingowych.

Czytaj także: Zero w skali Fahrenheita. Niewykorzystana magia nazwisk

Z drugiej strony, przy bliższym zbadaniu okazuje się, że postać sławnego fizyka okrywa mgiełka pewnej tajemnicy. Na przykład nie wiemy, jak mógł wyglądać: nie odnaleziono żadnego jego wizerunku. Z niewiadomych powodów od kilku lat na licznych stronach internetowych jako portret Fahrenheita prezentowany jest wizerunek Jamesa Watta, szkockiego wynalazcy młodszego od Fahrenheita o pół wieku, konstruktora pierwszej udanej maszyny parowej.

Tablica pamiątkowa na kamienicy przy ul. Ogarnej
Tablica pamiątkowa na kamienicy przy ul. Ogarnej Fot. Marcin Stąporek
Kilka lat temu badacze z Politechniki Gdańskiej próbowali stworzyć hipotetyczny wizerunek fizyka w oparciu o badania szczątków jego krewnych, nie wiadomo jednak, czy uzyskana w ten sposób podobizna ma cokolwiek wspólnego z prawdziwą twarzą Daniela Gabriela Fahrenheita.

Czytaj także: Dzięki naukowcom z PG wiemy, jak mógł wyglądać Fahrenheit

Co zaś wiemy o Fahrenheicie pewnego? Okazuje się, że jego życiorys daje się zbadać dość dobrze. Przyszedł na świat w Gdańsku 24 maja 1686 r. w rodzinie kupca i armatora Daniela Fahrenheita oraz jego żony Konkordii (pochodzącej z patrycjuszowskiego rodu Schumannów).

Pierwsze imię Daniel wziął po ojcu, drugie - Gabriel - było popularne w rodzinie matki.

Chłopiec uczył się w Szkole Mariackiej przy ul. Podkramarskiej. W 1701 r. miał rozpocząć studia w Gdańskim Gimnazjum Akademickim, ale wydarzyła się nieoczekiwana tragedia: oboje rodziców znaleziono martwych w ich domku na Winnikach (w rejonie dzisiejszej ul. Zakopiańskiej).

Kamienica przy Ogarnej - miejsce urodzenia Fahrenheita
Kamienica przy Ogarnej - miejsce urodzenia Fahrenheita Fot. Marcin Stąporek
Po pogrzebie rada miejska wyznaczyła opiekunów odpowiedzialnych za majątek rodzinny i wychowanie dzieci. Piętnastoletni Daniel został przeznaczony do zawodu kupieckiego; po krótkim kursie w Gdańsku wysłano go na dalszą naukę do firmy Hendrika van Beuningena w Amsterdamie.

Daniel Gabriel posłusznie terminował w firmie, jednak cały swój wolny czas, jak się okazało, poświęcał na naukę obróbki szkła, szlifowania soczewek i budowania rozmaitych instrumentów.

Gdy osiągnął pełnoletność, uwolnił się spod kurateli opiekunów i udał się w podróż po Europie. Interesował się hutami szkła, ale także nawiązywał kontakty z ówczesnymi uczonymi, z których największy wpływ wywarł na niego Ole Rømer w Kopenhadze. Pojawił się też na krótko w Gdańsku, gdzie odebrał przynależną mu część spadku po rodzicach i nawiązał kontakt z profesorem Gimnazjum Akademickiego Pawłem Paterem.

Po wyjeździe z Gdańska poświęcił się już bez reszty sprawom nauki. Na pewien czas próbował osiąść w Berlinie, jednak ostatecznie wrócił do Amsterdamu, gdzie mieszkał, próbując utrzymać się z prywatnych wykładów przedmiotów ścisłych.

Jednocześnie z zapałem próbował konstruować pewne nowatorskie przyrządy, do czego konieczne były badania nad rozszerzalnością cieplną ciał stałych (zwłaszcza szkła) oraz cieczy i gazów.

Przedproże domu rodzinnego Fahrenheita w 1865 r.
Przedproże domu rodzinnego Fahrenheita w 1865 r. Fot. Rudolf Theodor Kuhn (źródło: Fotopolska.eu)
Już przed Fahrenheitem próbowano konstruować termometry, w których zbiorniczek i cienka rurka wypełniane były spirytusem. Problemem było jednak precyzyjne wyskalowanie instrumentów oraz to, że nie nadawały się one do pomiaru wyższych temperatur (spirytus wrze już przy 78,3 °C).

Daniel Gabriel Fahrenheit jako pierwszy zastosował zamiast spirytusu rtęć, co umożliwiło np. oznaczenie punktu wrzenia wody. Dzięki szczegółowym badaniom udało mu się też wyeliminować wady związane z rozszerzalnością cieplną samego szkła.

Termometry rtęciowe budowane osobiście przez Fahrenheita cieszyły się sporym uznaniem, a sprzedając je, uczony popularyzował jednocześnie skalę termometryczną, którą dziś zwiemy skalą Fahrenheita.

Osiągnięcia Fahrenheita w mało wówczas zbadanej, a mającej duże znaczenie praktyczne dziedzinie, przyczyniły się do uznania w środowiskach naukowych. Już w 1723 r. brał udział w zebraniach londyńskiego Royal Society, a w maju 1724 r. został przyjęty na członka tego prestiżowego towarzystwa naukowego.

"Klatka meteorologiczna" na Długim Targu, zawierająca instrument pomiarowy Fahrenheita (termometr i barometr), zrekonstruowany przez Dawida Kubackiego, Ryszarda Napiórkowskiego i Jana Szczypkę
"Klatka meteorologiczna" na Długim Targu, zawierająca instrument pomiarowy Fahrenheita (termometr i barometr), zrekonstruowany przez Dawida Kubackiego, Ryszarda Napiórkowskiego i Jana Szczypkę Fot. Marcin Stąporek
W rozprawach wydawanych przez Royal Society publikował wyniki badań nad temperaturami wrzenia niektórych substancji (spirytusu, wody destylowanej, kwasów azotowego i siarkowego), budową termometrów, zjawiskiem przechłodzenia wody. Wyznaczał też gęstość (ciężar właściwy) substancji i opisywał zależność temperatury wrzenia od ciśnienia. Poza termometrem, próbował konstruować chronometr, "młyn wodny" (rodzaj pompy do wymiany wody w amsterdamskich kanałach) a nawet... perpetuum mobile.

Splendory naukowe nie zapewniły mu jednak powodzenia materialnego i przez cały czas żył raczej skromnie.

Zmarł nieoczekiwanie w wieku 50 lat, podczas pobytu w Hadze, 16 września 1736 r. Przyczyny śmierci nie ustalono, ale liczni biografowie przyjmują, że mogło się do niej przyczynić systematyczne zatruwanie organizmu oparami rtęci.

Pochowano go w kościele klasztornym św. Wincentego w Hadze, gdzie jego szczątki spoczywały do 1857 r. - potem wszystkie kości z krypty grobowej zostały, jak ustalił Andrzej Januszajtis, usunięte, i nie wiadomo, co się z nimi stało.

W większości krajów europejskich temperaturę mierzymy dziś używając skali Celsjusza, która okazała się w praktyce wygodniejsza niż ta zaproponowana przez Fahrenheita. Nadal jednak korzystamy z termometrów wypełnionych rtęcią - wynalazku, który zawdzięczamy genialnemu fizykowi urodzonemu w Gdańsku.

Opinie (29) 6 zablokowanych

  • skala F nadal jest stosowana w USA (1)

    • 18 0

    • znowu sie okaze ze nazista

      dajcie juz na luz
      Nazwijcie np. Pies Reksio, Mis Uszatek

      • 7 11

  • (2)

    Dlaczego pomimo, że był Gdańszczaninem, jego skala nie jest stosowana w Europie?

    • 5 16

    • no wlasnie dlatego

      to tak jak z chrzescijanami, beda niedlugo tylko w Polsce I USA

      • 5 8

    • Bo jest stosowana skala uppsalczyka Celsjusza

      Też Europejczyka. Jest po prostu wygodniejsza bo łatwiej było skalować termometry.

      • 17 0

  • napisał świetną ksiązkę po czym nakręcił również świetny film czyli farenhajt 451. Dziś takich już nie robią (1)

    • 3 8

    • refleksja

      451 stopni Fahrenheita (oryg. Fahrenheit 451) – powieść Raya Bradbury'ego.

      Tytuł książki oznacza temperaturę 451 stopni Fahrenheita (233 °C), w której, według fabuły książki, zaczyna palić się papier.

      • 3 0

  • kto by czego nie gadał..

    ...to jednak nie dziwi obecność Fahrenheita wśród patronów tramwajów. Podobnie jak Jana Heweliusza i wielu innych znamienitych m.in. uczonych.

    • 9 0

  • "patroni" tramwajów (3)

    Dziwi jednak, a nawet poraża, obecność w tym gronie np. biochemika Adolfa Butenandta, hitlerowca, od 1936 roku dobrowolnego człona NSDAP. Dla mnie skandal.

    • 5 10

    • Polak (1)

      A o trzech milionach dobrowolnych członków PZPR jakoś nie wspominasz!

      • 6 1

      • PPS tonie PZPR dopiero w 1948 powstała PZPR

        • 1 1

    • Już nie jest. Niedawno był tutaj artykuł o tym, że został usunięty z pocztu patronów gdańskich tramwajów.

      • 4 0

  • Mam legitymacje mojego ojca SPD przed wojenną i PPS powojenną oddam do muzeum Gdanszczan jak powstanie. (3)

    • 6 0

    • Kto zostanie patronem awaryjnych tramwaii? (2)

      • 0 0

      • tramwajów (1)

        nieuku

        • 0 2

        • A ty hamem

          • 1 0

  • Kiedyś ten fajerhant robił dezodoranty

    Też taki mialem

    • 0 0

  • Patroni gdanskich ulic (1)

    Mój pomysł na następny cykl.

    • 2 0

    • To jest myśl. Byłoby to dobre zaktualizowanie i uzupełnienie starej publikacji

      "Pomorscy patroni ulic Trójmiasta" z 1977.

      • 0 0

  • Bardzo fajną popularnonaukową pozycję poświęconą Fahrenhaitowi napisał Andrzej Januszajtis

    "Mr. Fahrenheit, dżentelmen z Gdańska" Jak ktoś chce dowiedzieć się o nim więcej to polecam.

    • 3 1

  • W Gdańsku powinna być podawana temperatura nie tylko w C ale i w F. Trojmiasto.pl powinno już to wprowadzić u siebie na stronie (3)

    • 11 0

    • po cholerę?

      • 0 2

    • Właśnie tak jest !!! Co mnie osobiście się NIE PODOBA !!!

      • 0 0

    • Fantastyczny pomysł!!!!

      Redachtóry czytają? To do roboty

      • 0 0

1

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

kalendarz historyczny

1981 Ksiądz Bernard Sychta doctorem honoris causa opis Doctorem honoris causa Uniwersytetu Gdańskiego został badacz języka kaszubskiego, autor między innymi Słownika gwar kaszubskich, Ksiądz Bernard Sychta.

Sprawdź się

Jak nazywała się brama, która stała w miejscu Zielonej Bramy w Gdańsku?