• Kino
  • Mapa
  • Ogłoszenia
  • Forum
  • Komunikacja
  • Raport
Skopiowano

Patroni tramwajów: Daniel Gabriel Fahrenheit

Marcin Stąporek
23 sierpnia 2017 (artykuł sprzed 5 lat) 
Opinie (29)
Najnowszy artykuł na ten temat Pula tramwajów wyczerpana, Gedania musi poczekać
Hipotetyczny, opracowany kilka lat temu przez naukowców z Politechniki Gdańskiej, portret Daniela Gabriela Fahrenheita. Hipotetyczny, opracowany kilka lat temu przez naukowców z Politechniki Gdańskiej, portret Daniela Gabriela Fahrenheita.

W trzydziestym czwartym odcinku naszego cyklu "Patroni gdańskich tramwajów" przedstawiamy sylwetkę Daniela Gabriela Fahrenheita. Tydzień temu napisaliśmy o rzeźbiarzu i architekcie - Andreasie Schlüterze, a za tydzień opiszemy filozofa Artura Schopenhauera.



Fahrenheit, obok Schopenhauera i Heweliusza, należy do najgłośniejszych w świecie nazwisk dawnych gdańszczan. Można je napotkać nawet w tak zaskakującym kontekście, jak nazwa perfum wytwarzanych przez Christiana Diora, tytuł powieści dystopijnej "Fahrenheit 451" Raya Bradbury'ego czy tytuł głośnego w swoim czasie filmu "Fahrenheit 9/11" o zamachach terrorystycznych w 2001 r.

Daniel Gabriel Fahrenheit jest patronem tramwaju Pesa Swing numer 1015. Daniel Gabriel Fahrenheit jest patronem tramwaju Pesa Swing numer 1015.
Z kolei w Gdańsku mamy kamienicę w miejscu narodzin fizyka przy ul. Ogarnej, "klatkę meteorologiczną" na Długim Targu, hotel przy ul. Grodzkiej i tramwaj Pesa Swing nr 1015, a jednak mimo wszystko wciąż czujemy, że można by lepiej wykorzystać to nazwisko w celach marketingowych.

Czytaj także: Zero w skali Fahrenheita. Niewykorzystana magia nazwisk

Z drugiej strony, przy bliższym zbadaniu okazuje się, że postać sławnego fizyka okrywa mgiełka pewnej tajemnicy. Na przykład nie wiemy, jak mógł wyglądać: nie odnaleziono żadnego jego wizerunku. Z niewiadomych powodów od kilku lat na licznych stronach internetowych jako portret Fahrenheita prezentowany jest wizerunek Jamesa Watta, szkockiego wynalazcy młodszego od Fahrenheita o pół wieku, konstruktora pierwszej udanej maszyny parowej.

Tablica pamiątkowa na kamienicy przy ul. Ogarnej Tablica pamiątkowa na kamienicy przy ul. Ogarnej
Kilka lat temu badacze z Politechniki Gdańskiej próbowali stworzyć hipotetyczny wizerunek fizyka w oparciu o badania szczątków jego krewnych, nie wiadomo jednak, czy uzyskana w ten sposób podobizna ma cokolwiek wspólnego z prawdziwą twarzą Daniela Gabriela Fahrenheita.

Czytaj także: Dzięki naukowcom z PG wiemy, jak mógł wyglądać Fahrenheit

Co zaś wiemy o Fahrenheicie pewnego? Okazuje się, że jego życiorys daje się zbadać dość dobrze. Przyszedł na świat w Gdańsku 24 maja 1686 r. w rodzinie kupca i armatora Daniela Fahrenheita oraz jego żony Konkordii (pochodzącej z patrycjuszowskiego rodu Schumannów).

Pierwsze imię Daniel wziął po ojcu, drugie - Gabriel - było popularne w rodzinie matki.

Chłopiec uczył się w Szkole Mariackiej przy ul. Podkramarskiej. W 1701 r. miał rozpocząć studia w Gdańskim Gimnazjum Akademickim, ale wydarzyła się nieoczekiwana tragedia: oboje rodziców znaleziono martwych w ich domku na Winnikach (w rejonie dzisiejszej ul. Zakopiańskiej).

Kamienica przy Ogarnej - miejsce urodzenia Fahrenheita Kamienica przy Ogarnej - miejsce urodzenia Fahrenheita
Po pogrzebie rada miejska wyznaczyła opiekunów odpowiedzialnych za majątek rodzinny i wychowanie dzieci. Piętnastoletni Daniel został przeznaczony do zawodu kupieckiego; po krótkim kursie w Gdańsku wysłano go na dalszą naukę do firmy Hendrika van Beuningena w Amsterdamie.

Daniel Gabriel posłusznie terminował w firmie, jednak cały swój wolny czas, jak się okazało, poświęcał na naukę obróbki szkła, szlifowania soczewek i budowania rozmaitych instrumentów.

Gdy osiągnął pełnoletność, uwolnił się spod kurateli opiekunów i udał się w podróż po Europie. Interesował się hutami szkła, ale także nawiązywał kontakty z ówczesnymi uczonymi, z których największy wpływ wywarł na niego Ole Rømer w Kopenhadze. Pojawił się też na krótko w Gdańsku, gdzie odebrał przynależną mu część spadku po rodzicach i nawiązał kontakt z profesorem Gimnazjum Akademickiego Pawłem Paterem.

Po wyjeździe z Gdańska poświęcił się już bez reszty sprawom nauki. Na pewien czas próbował osiąść w Berlinie, jednak ostatecznie wrócił do Amsterdamu, gdzie mieszkał, próbując utrzymać się z prywatnych wykładów przedmiotów ścisłych.

Jednocześnie z zapałem próbował konstruować pewne nowatorskie przyrządy, do czego konieczne były badania nad rozszerzalnością cieplną ciał stałych (zwłaszcza szkła) oraz cieczy i gazów.

Przedproże domu rodzinnego Fahrenheita w 1865 r. Przedproże domu rodzinnego Fahrenheita w 1865 r.
Już przed Fahrenheitem próbowano konstruować termometry, w których zbiorniczek i cienka rurka wypełniane były spirytusem. Problemem było jednak precyzyjne wyskalowanie instrumentów oraz to, że nie nadawały się one do pomiaru wyższych temperatur (spirytus wrze już przy 78,3 °C).

Daniel Gabriel Fahrenheit jako pierwszy zastosował zamiast spirytusu rtęć, co umożliwiło np. oznaczenie punktu wrzenia wody. Dzięki szczegółowym badaniom udało mu się też wyeliminować wady związane z rozszerzalnością cieplną samego szkła.

Termometry rtęciowe budowane osobiście przez Fahrenheita cieszyły się sporym uznaniem, a sprzedając je, uczony popularyzował jednocześnie skalę termometryczną, którą dziś zwiemy skalą Fahrenheita.

Osiągnięcia Fahrenheita w mało wówczas zbadanej, a mającej duże znaczenie praktyczne dziedzinie, przyczyniły się do uznania w środowiskach naukowych. Już w 1723 r. brał udział w zebraniach londyńskiego Royal Society, a w maju 1724 r. został przyjęty na członka tego prestiżowego towarzystwa naukowego.

"Klatka meteorologiczna" na Długim Targu, zawierająca instrument pomiarowy Fahrenheita (termometr i barometr), zrekonstruowany przez Dawida Kubackiego, Ryszarda Napiórkowskiego i Jana Szczypkę "Klatka meteorologiczna" na Długim Targu, zawierająca instrument pomiarowy Fahrenheita (termometr i barometr), zrekonstruowany przez Dawida Kubackiego, Ryszarda Napiórkowskiego i Jana Szczypkę
W rozprawach wydawanych przez Royal Society publikował wyniki badań nad temperaturami wrzenia niektórych substancji (spirytusu, wody destylowanej, kwasów azotowego i siarkowego), budową termometrów, zjawiskiem przechłodzenia wody. Wyznaczał też gęstość (ciężar właściwy) substancji i opisywał zależność temperatury wrzenia od ciśnienia. Poza termometrem, próbował konstruować chronometr, "młyn wodny" (rodzaj pompy do wymiany wody w amsterdamskich kanałach) a nawet... perpetuum mobile.

Splendory naukowe nie zapewniły mu jednak powodzenia materialnego i przez cały czas żył raczej skromnie.

Zmarł nieoczekiwanie w wieku 50 lat, podczas pobytu w Hadze, 16 września 1736 r. Przyczyny śmierci nie ustalono, ale liczni biografowie przyjmują, że mogło się do niej przyczynić systematyczne zatruwanie organizmu oparami rtęci.

Pochowano go w kościele klasztornym św. Wincentego w Hadze, gdzie jego szczątki spoczywały do 1857 r. - potem wszystkie kości z krypty grobowej zostały, jak ustalił Andrzej Januszajtis, usunięte, i nie wiadomo, co się z nimi stało.

W większości krajów europejskich temperaturę mierzymy dziś używając skali Celsjusza, która okazała się w praktyce wygodniejsza niż ta zaproponowana przez Fahrenheita. Nadal jednak korzystamy z termometrów wypełnionych rtęcią - wynalazku, który zawdzięczamy genialnemu fizykowi urodzonemu w Gdańsku.

O autorze

autor

Marcin Stąporek

- autor jest publicystą historycznym, prowadzi firmę archeologiczną. Pracował w Muzeum Archeologicznym w Gdańsku i Wojewódzkim Urzędzie Ochrony Zabytków w Gdańsku. Obecnie jest pracownikiem Biura Prezydenta Gdańska ds. Kultury.

Opinie (29) 6 zablokowanych

  • skala F nadal jest stosowana w USA (1)

    • 18 0

    • znowu sie okaze ze nazista

      dajcie juz na luz
      Nazwijcie np. Pies Reksio, Mis Uszatek

      • 7 11

  • (2)

    Dlaczego pomimo, że był Gdańszczaninem, jego skala nie jest stosowana w Europie?

    • 5 16

    • no wlasnie dlatego

      to tak jak z chrzescijanami, beda niedlugo tylko w Polsce I USA

      • 5 8

    • Bo jest stosowana skala uppsalczyka Celsjusza

      Też Europejczyka. Jest po prostu wygodniejsza bo łatwiej było skalować termometry.

      • 17 0

  • napisał świetną ksiązkę po czym nakręcił również świetny film czyli farenhajt 451. Dziś takich już nie robią (1)

    • 3 8

    • refleksja

      451 stopni Fahrenheita (oryg. Fahrenheit 451) – powieść Raya Bradbury'ego.

      Tytuł książki oznacza temperaturę 451 stopni Fahrenheita (233 °C), w której, według fabuły książki, zaczyna palić się papier.

      • 3 0

  • kto by czego nie gadał..

    ...to jednak nie dziwi obecność Fahrenheita wśród patronów tramwajów. Podobnie jak Jana Heweliusza i wielu innych znamienitych m.in. uczonych.

    • 9 0

  • "patroni" tramwajów (3)

    Dziwi jednak, a nawet poraża, obecność w tym gronie np. biochemika Adolfa Butenandta, hitlerowca, od 1936 roku dobrowolnego człona NSDAP. Dla mnie skandal.

    • 6 10

    • Polak (1)

      A o trzech milionach dobrowolnych członków PZPR jakoś nie wspominasz!

      • 6 1

      • PPS tonie PZPR dopiero w 1948 powstała PZPR

        • 1 1

    • Już nie jest. Niedawno był tutaj artykuł o tym, że został usunięty z pocztu patronów gdańskich tramwajów.

      • 4 0

  • Mam legitymacje mojego ojca SPD przed wojenną i PPS powojenną oddam do muzeum Gdanszczan jak powstanie. (3)

    • 6 0

    • Kto zostanie patronem awaryjnych tramwaii? (2)

      • 0 0

      • tramwajów (1)

        nieuku

        • 0 2

        • A ty hamem

          • 1 0

  • Kiedyś ten fajerhant robił dezodoranty

    Też taki mialem

    • 0 0

  • Patroni gdanskich ulic (1)

    Mój pomysł na następny cykl.

    • 2 0

    • To jest myśl. Byłoby to dobre zaktualizowanie i uzupełnienie starej publikacji

      "Pomorscy patroni ulic Trójmiasta" z 1977.

      • 0 0

  • Bardzo fajną popularnonaukową pozycję poświęconą Fahrenhaitowi napisał Andrzej Januszajtis

    "Mr. Fahrenheit, dżentelmen z Gdańska" Jak ktoś chce dowiedzieć się o nim więcej to polecam.

    • 3 1

  • W Gdańsku powinna być podawana temperatura nie tylko w C ale i w F. Trojmiasto.pl powinno już to wprowadzić u siebie na stronie (3)

    • 11 0

    • po cholerę?

      • 0 2

    • Właśnie tak jest !!! Co mnie osobiście się NIE PODOBA !!!

      • 0 0

    • Fantastyczny pomysł!!!!

      Redachtóry czytają? To do roboty

      • 0 0

1

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Wydarzenia

Strajkowe wspomnienia Sierpniowe

spacer

Muzea

Sprawdź się

Sprawdź się

Na Targu Rakowym w Gdańsku znajduje się pomnik jednej z ofiar stanu wojennego. Kogo upamiętnia?

 

Najczęściej czytane