wiadomości

"Niech miłość do Gdańska idzie w pokolenia". 90 urodziny Krystyny Stankiewicz

artykuł czytelnika artykuł historyczny
Krystyna Stankiewicz, zawsze ciepło uśmiechnięta.
Krystyna Stankiewicz, zawsze ciepło uśmiechnięta.

28 maja 2020 r. 90 lat kończy Krystyna Stankiewicz. Absolwentka pierwszego po wojnie kursu przewodnickiego w Gdańsku, od 2016 r. pierwszy w historii honorowy prezes Koła Przewodników Miejskich i Terenowych im. Franciszka Mamuszki w Gdańsku.



Gdyby nie epidemia i strach o zdrowie starszej osoby, bylibyśmy u Pani Krysi osobiście, by świętować razem z nią tę rocznicę. Tym razem będzie inaczej...

Poznałam Panią Krysię 10 lat temu. To z jej rąk miałam przyjemność i zaszczyt odebrać "przewodnicką blachę", a tym samym dostąpić niezwykłego rytuału namaszczenia na Przewodnika PTTK w Wielkiej Sali Wety Ratusza Głównego Miasta.

Przewodnik turystyczny - Gdańsk, Gdynia, Sopot



Bycie przewodnikiem to także pewna sfera mistyczna, insygnia "władzy" przewodnickiej to tak zwana "blacha", wręczana w uroczysty sposób przez najbardziej znamienitych spośród Przewodników PTTK. Pani Krystyna "namaściła" w ten sposób już sporą przewodnicką armię.

Droga do Wielkiej Sali Wety na uroczystości związane z otrzymaniem tytułu Zasłużony w Historii Miasta Gdańska (2013 r.).
Droga do Wielkiej Sali Wety na uroczystości związane z otrzymaniem tytułu Zasłużony w Historii Miasta Gdańska (2013 r.).
Ale bliżej dała mi się poznać w 2013 r., gdy jako środowisko szykowaliśmy się do bardzo ważnej uroczystości zorganizowanej przez Stowarzyszenie "Nasz Gdańsk" i Muzeum Historyczne Miasta Gdańska, podczas której otrzymała tytuł: "Zasłużony w historii Miasta Gdańska" i przyznano jej Medal Heweliusza.

Była to niezwykła okazja, by poznać i wysłuchać historii jej życia.

Verba volant, scripta moment - słowa ulatują, zostaje zaś to, co napisane. Słuchałam więc i notowałam ... a pani Krysia snuła niczym Ariadna niezwykłą nić swoich dziejów podczas naszych spotkań w jej domu we Wrzeszczu.

Opowieść Krystyny Stankiewicz



"...Za każdym z nas stoi jego własna rzeka życia. Moja to trzy miasta: Gniezno, Grodno i Gdańsk. Gniezno - gdzie się urodziłam. Grodno, które nauczyło mnie polskości i patriotyzmu, i Gdańsk, w którym znalazłam miłość i pasję swojego życia.

Gdy sięgam pamięcią wstecz, widzę wyraźnie nawet odległe lata.

Latem 1939 r. miałam 9 lat. Z tamtego czasu pamiętam wujka, wtedy 36-letniego człowieka, niezwykle inteligentnego, tzw. duszę towarzystwa. Skończył Szkołę Handlową w Poznaniu, był prezesem Bratniaka, czynnym sportowcem i lotnikiem. Już w czasie wojny dowiedzieliśmy się, że dostał się do niewoli radzieckiej. Znalazł się w Kozielsku i zginął w Katyniu. 4 lista, nr 366. Dla mnie to było i jest wielkie przeżycie.

W czasie tej okupacji dane mi było poznać okrucieństwo Niemców. Byłam naocznym świadkiem zamordowania przez Niemca starej żydowskiej kobiety. To spowodowało, że nigdy nie chciałam nauczyć się ani niemieckiego, ani rosyjskiego.

Przewodnicy PTTK z KPMiT im. F. Mamuszki w Gdańsku z certyfikatem gwiazdy przewodnickiej na sklepieniu Bazyliki Mariackiej w 2019 r.
Przewodnicy PTTK z KPMiT im. F. Mamuszki w Gdańsku z certyfikatem gwiazdy przewodnickiej na sklepieniu Bazyliki Mariackiej w 2019 r.
Koniec okupacji i kolejna dramatyczna wiadomość: granica z Polską 50 km od Grodna.

Decyzja, jaka zapadła w mojej rodzinie, wtedy była wiadoma.

W trzy rodziny zgromadzone w bydlęcym wagonie wyjechaliśmy do Polski, zostawiając na zawsze za sobą miasto dzieciństwa i młodości. Przyjaźnie, pierwsze uczucia i... groby bliskich. Początkowo zamieszkaliśmy w Łodzi, później w Poznaniu i dalej w Jeleniej Górze. Ot, tułaczy los repatriantów szukających po wojnie swojego miejsca na Ziemi.

Po maturze w 1950 r. przyjechałam do Gdańska i zamieszkałam u cioci pracującej w DOKP. Pracowali tam też m.in. Stanisław Podgórczyk, Witold Kledzik, Edmund EdelmanAdam Bogucza, związani z PTK, a następnie PTTK w Gdańsku.

Zorganizowano pierwszy kurs przewodnicki. Ukończyłam go, a jego absolwenci w roku 1951 stworzyli pierwsze koło przewodnickie.

Tak rozpoczęłam swoją działalność przewodnicką i społeczną w PTTK, trwającą do dziś.

Myślę, że nasze miasto miało ogromne szczęście do ludzi, jacy na przestrzeni wieków chcieli tu mieszkać, żyć, pracować i tworzyć. Przez długi czas miasto bogaciło się, powstawały wspaniałe budynki, kościoły, bramy i mury obronne. Patrycjusze byli doskonałymi mecenasami sztuki, żywo zaangażowanymi w tworzenie piękna wokół siebie. Sprowadzali najlepszych mistrzów do planowania i budowania swego grodu. Wojny szkodziły i niszczyły, ale też wymuszały konieczność sprowadzania tu najlepszych twórców.

Pani Krystyna przyjmuje życzenia z okazji imienin w swoim ogrodzie we Wrzeszczu 2013 r. Tak świętowaliśmy co roku.
Pani Krystyna przyjmuje życzenia z okazji imienin w swoim ogrodzie we Wrzeszczu 2013 r. Tak świętowaliśmy co roku.
Tak było też w roku 1945, po zakończeniu wojny.

Tragedia miasta stała się okazją nie tylko do wielkiego dzieła odbudowy, ale także do stworzenia czegoś nowego.

Szeroką falą napłynęli tu malarze, architekci, budowniczowie ze Lwowa, Wilna i całego kraju, by odbudować jak najpiękniej Gdańsk.

Ta praca trwa nadal.

W latach powojennych nasze przewodnictwo zaczęło się od mozolnej sztuki uruchamiania wyobraźni własnej i naszych turystów. Mówiliśmy najczęściej bowiem o tym, co akurat leżało w gruzach i czekało na odbudowę.

Musieliśmy pamiętać i o tym, że na wypoczynek do nas przybywali nierzadko ludzie poranieni w różny sposób przez lata okupacji. Stąd często bazowaliśmy na historii Polski. Opowiadaliśmy o potędze Rzeczypospolitej, wizytach królów polskich, związkach miasta z Polską. Zwłaszcza tym, którzy byli przekonani, że przyjeżdżają do rdzennie niemieckiego miasta, trzeba było wykazać nierozerwalne więzi Gdańska z Polską na przestrzeni wieków.

Pamiętaliśmy też, że przybywają tu ludzie, którzy mają po latach niewoli olbrzymi niedobór śmiechu i dobrej zabawy, poczucia piękna i spokoju.

Imieniny pani Krystyny w 2019 r. Wizyta i wręczenie przez prezesa naszego koła Stanisława Sikorę albumu ze zdjęciami.
Imieniny pani Krystyny w 2019 r. Wizyta i wręczenie przez prezesa naszego koła Stanisława Sikorę albumu ze zdjęciami.
Nie było wtedy też tylu możliwości zdobywania wiedzy. Nie istniały przewodniki i opracowania w języku polskim.

Aby uczyć się o Gdańsku, spotykaliśmy się na wykładach w bibliotece PAN-u na ul. Wałowej, gdzie Marian Pelczar, doskonały erudyta, zapoznawał nas z historią Gdańska i Polski. Był jak szlachetny rycerz, którego w myślach ubierałam w zbroję.

Sami opracowywaliśmy materiały szkoleniowe, bazując na ocalałych z pożogi wojennej wydawnictwach niemieckojęzycznych.

Ja opracowałam Ratusz Głównego Miasta. Zdobyłam jego opisy w języku niemieckim, które tłumaczyła mi moja koleżanka Smoleniowa.

Byłam wtedy też w Sali Czerwonej. Do dziś pamiętam dziurę zrobioną tam w stropie przez spadającą bombę.

Bardzo trudną sprawą była organizacja wycieczek.

Spotkanie noworoczne w Wielkiej Sali Wety, podczas którego odbywa się m.in. "blachowanie", czyli wręczanie odznak przewodnickich.
Spotkanie noworoczne w Wielkiej Sali Wety, podczas którego odbywa się m.in. "blachowanie", czyli wręczanie odznak przewodnickich.
Turystów często odbieraliśmy wprost z pociągu. Nie było wtedy autokarów. Część przypływała Wisłą na pokładzie bocznokołowca.

Wycieczki przyjeżdżały na dworzec PKP w Gdańsku, nierzadko tak wczesnym świtem, ok. godz. 4-5 rano, że pozostawało nam rozpoczynanie naszej pracy od spaceru nad morze czy też opowiadanie o historii Gdańska wprost z Góry Gradowej.

Noclegi też nie były wyszukane: dawny obóz pracy Narvik, koszary w Twierdzy Wisłoujście. I wszędzie trzeba było dojść pieszo. Stąd pewnie powstało powiedzenie: "noga przewodnika warta pomnika".

Przemierzaliśmy kilometry, ale ludzie byli zadowoleni. Często największą satysfakcję dawał sam widok morza.

Blacha Gdańskich Przewodników PTTK.
Blacha Gdańskich Przewodników PTTK.
Wspominam wiele ciekawych, czasami zaskakujących zdarzeń, jakie mnie spotkały w moim przewodnickim życiu. Wyryły mi się w pamięci te grupy, które przyjeżdżały do Gdańska w latach 80.

Najważniejsze i najtrudniejsze były czasy tworzenia się nowej historii. Pamiętam wizyty pod pomnikiem poległych Stoczniowców, w kościele św. Brygidy, mimo że ówczesne władze zabraniały nam chodzenia w te miejsca.

Ale to już inna opowieść...

Dumna jestem też, że byłam razem z moimi koleżankami i kolegami blisko z Westerplatczykami. Dla mnie to byli patrioci, którzy walczyli i ginęli za Ojczyznę. Z przyjemnością patrzę dziś na moje młodsze koleżanki i kolegów...

Gdy patrzę na nich wszystkich, przypominam sobie również nasze zabawy.

Pamiętacie, jak niewiele potrzebowaliśmy, by wesoło spędzić czas?

Panie szykowały poczęstunek, panowie organizowali muzykę i trunki. Był czas i chęci, by śpiewać, by tańczyć czy flirtować.

Dziś widzę, jak wielkie zmiany nastąpiły w moim mieście.

Każdy z nas pielęgnuje w sobie różne wspomnienia i dlatego jestem wdzięczna, że dziś mam okazję choć na moment ożywić tamte dni i tamtych ludzi, tak mi bliskich.

Mam też nadzieję i gorąco wierzę w to, że nasze przewodnickie motto:

"Niech miłość do Gdańska idzie w pokolenia" przejmą i przekażą dalej nasi młodsi stażem i wiekiem koledzy i koleżanki - przewodnicy po naszym mieście...".

Po mszy św. za zmarłych przewodników odprawianej co roku w kościele Piotra i Pawła w Gdańsku przez naszego kapelana Władysława Pałysa idziemy wspominać do naszej siedziby przy ul. Długa 45.
Po mszy św. za zmarłych przewodników odprawianej co roku w kościele Piotra i Pawła w Gdańsku przez naszego kapelana Władysława Pałysa idziemy wspominać do naszej siedziby przy ul. Długa 45.
***


Pani Krysia Niezłomna... Dzielna, wspaniała kobieta, której "rzeka życia" pomimo licznych meandrów i wirów może być dla wielu z nas wzorem do naśladowania. Tak jak większość seniorów zmaga się dziś z problemami zdrowotnymi, samotnością, poczuciem przemijania. Ale wiem, że sercem wyrywa się do nas wszystkich i ma dla nas swój ciepły uśmiech.

Obecna przez lata na każdej wyprawie przewodnickiej, na każdym szkoleniu i spotkaniu w przyjaznym Klubie Oddziału Gdańskiego PTTK przy Długiej 45, dziś szczególnie odczuwa izolację, którą wszyscy solidarnie znosimy.

Pani Krysiu kochana, pani miłość do Gdańska została przekazana. Jest w nas, oprowadzających po ulicach i zakamarkach naszego miasta. Pałeczkę w tej sztafecie pokoleń przekażemy następnym...

A pani niech nam żyje sto lat!!!
Co Cię gryzie - artykuł czytelnika to rubryka redagowana przez czytelników, zawierająca ich spostrzeżenia na temat otaczającej nas trójmiejskiej rzeczywistości. Wbrew nazwie nie wszystkie refleksje mają charakter narzekania. Jeśli coś cię gryzie opisz to i zobacz co inni myślą o sprawie.

Opinie (14) 1 zablokowana

Dodaj opinię
Walczymy z przemocą słownąKasujemy opinie obraźliwe i nie na temat

Dodaj opinię

Odpowiedz

Regulamin dodawania opinii

zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

kalendarz historyczny

1946 Zjazd Związku Gospodarczego Miast Morskich opis Z inicjatywy ministra Eugeniusza Kwiatkowskiego w Ratuszu Staromiejskim obradował Zjazd Związku Gospodarczego Miast Morskich. Wypracowane cele i sposoby ich współpracy zablokowane zostały przez władze centralne.

1906 Gmach banku państwowego oddano do użytku opis Przy ul. Okopowej 1, oddano do użytku gmach banku państwowego. Obecnie z pięknie odnowiona fasadą, znajduję się w nim siedziba oddziału Narodowego Banku Polskiego.

Sprawdź się

Obroną Poczty Polskiej w Gdańsku 1 września 1939 r. dowodził: