• Kino
  • Mapa
  • Ogłoszenia
  • Forum
  • Komunikacja
  • Raport

Grafika ku chwale obrońców Gdańska

Krzysztof Kucharski
21 stycznia 2021 (artykuł sprzed 3 lat) 
Najnowszy artykuł na ten temat Kronika oblężenia Gdańska w 1734 r.
Grafika ilustrująca poemat dotyczący oblężenia Gdańska w 1734 roku, wydany w Lipsku w 1735 r. Kliknij, by zobaczyć całość. Grafika ilustrująca poemat dotyczący oblężenia Gdańska w 1734 roku, wydany w Lipsku w 1735 r. Kliknij, by zobaczyć całość.

Oblężenie Gdańska z roku 1734 przyciągało zainteresowanie całej ówczesnej Europy. Zaraz po zakończeniu walk wydawano liczne druki, grafiki, relacje, mniej lub bardziej udane. Pośród tego zalewu literatury różnych lotów ukazał się również poemat, którego ilustracją jest alegoryczna grafika.



Jak to zwykle bywało w pierwszej połowie XVIII wieku, jego tytuł jest bardzo rozbudowany:
"Etwas Altes und Neues aus Pohlen und Danzig, von Hanns Sachsen dem Jungern, Nurenbergischer Meister-Singer zu Danzig...".

Strona tytułowa poematu opisującego oblężenie Gdańska prowadzone podczas polskiej wojny o sukcesję w 1734 r. Strona tytułowa poematu opisującego oblężenie Gdańska prowadzone podczas polskiej wojny o sukcesję w 1734 r.
Na 40 stronach autor opisał bardzo szczegółowo walki o Gdańsk, nieraz zaskakując informacjami, których próżno by szukać w innych wydawnictwach tamtych czasów.

Książkę otwiera rozbudowana grafika. To klasyczna alegoria mająca ukazać uczestników historii przedstawionej w poemacie. Można tu zauważyć nawiązania do antyku i nawet elementy typowe dla późniejszej sztuki komiksowej. Tak naprawdę grafika mogłaby być samodzielnym drukiem ulotnym.

Co jej autor chciał przekazać potomnym? Przyjrzyjmy się detalom.



Oto pod wielkim budynkiem, przypominającym nieco Bramę Długouliczną (Złotą), siedzi król Stanisław Leszczyński i podnosi kielich lub kogoś nim obdarowuje. Nad nim, nieco z boku, na ścianie napis "patiente", czyli "cierpliwość". Przed nim tłum ludzi w strojach szlachty i mieszczan.

Skąd właśnie "cierpliwość"? Król cierpliwie oczekiwał na wsparcie swojego zięcia, króla Francji Ludwika XV. O swoich rozterkach, które targały nim w tym czasie, pisywał do swojej córki Marii. Co ciekawe, w tych listach używał pseudonimów. Król Francji był w nich "Panem Łowczym", elektor saski, czyli jego konkurent w walce o tron polski - "Szpadkowskim", Polacy "czeladką domową", zaś rosyjska caryca "Starościną Babimostską".

Naprzeciwko króla, na stole, leżą kokardy, nad nimi napis "courage", czyli "odwaga". Jedną z kokard trzyma siedząca postać w polskim stroju. Podczas pobytu króla Stanisława w Gdańsku jego zwolennicy przyczepiali do kapeluszy kokardy w kolorze słomkowym (paliowym). Nosiły je wszystkie miejskie formacje walczące podczas oblężenia.

W tradycji osiemnastowiecznej noszenie kokardy w określonych barwach oznaczało oddanie władcy lub sprawie. Porównać to można do dwudziestowiecznych opasek na rękawach w barwach narodowych.

Panie często zamiast kokard nosiły szarfy z hasłem w języku francuskim "Vive le Roy Stanislas!", czyli "Niech żyje król Stanisław!", mocowano je do nakryć głowy oraz sukien.

Ułożone w "piramidy" kule armatnie oraz granaty lub bomby. Te ostatnie na pierwszym planie.

Były to metalowe (rzadziej szklane w przypadku granatów) kule wypełnione w środku prochem strzelniczym. U góry znajduje się otwór, w którym montowano lont, przed wystrzeleniem z moździerza bomby lub rzuceniem granatu należało lont podpalić. Pocisk rozrywał się nad głowami atakujących, siejąc zniszczenie. 9 maja 1734 r., podczas bitwy o Gradową Górę, właśnie przy pomocy takich pocisków gdańszczanie zmasakrowali atakujących Rosjan.

Grupa ludzi obserwująca przez lunety morze. Jedna z postaci nieco humorystycznie używa do tego olbrzymiej lunety. Widać zarówno gdańszczan, żołnierzy, jak i polską szlachtę. Ta scena nawiązuje do oczekiwania przez obrońców Gdańska na francuska eskadrę, która miała przyjść miastu na pomoc.

Co ciekawe, podczas oblężenia w 1734 r. faktycznie obserwatorzy lustrowali okolicę z wież kościelnych i ratuszowej. Gdy tylko pojawiło się podejrzenie, że sojusznicza flota zbliża się do miasta, ludność wylegała na wały, wieże i dachy domów z lunetami.

Postać często występująca na tego typu rycinach, czyli anioł z trąbą, symbolizujący zainteresowanie "niebios" losem mieszkańców tego świata.

Na trąbie płomień, czyli rodzaj małej "chorągiewki" z napisem "Mundus vultecipi". Prawdopodobnie jest to nawiązanie lub niepoprawny zapis łacińskiej maksymy mundus vult decipi, ergo decipiatur, co oznacza "świat chce być oszukiwany, więc niech będzie oszukiwany". Chodzi o stosunek krajów europejskich do rosyjskiej ingerencji w elekcję polskiego króla.

Anioł wskazuje na francuską flotę. Postać "dmuchająca wiatr w żagle" zapewne nie bez powodu przypomina francuskiego króla Ludwika XV (charakterystyczna fryzura).

Daleka panorama Brestu, portu, z którego wypłynęła francuska flota z wojskową pomocą dla Gdańska.

Nie jest to bynajmniej wyobrażenie miasta, które powstało wyłącznie w wyobraźni artysty. Nie wiemy, czy autor w Breście był, czy tylko widział jego przedstawienia, na pewno jakąś konkretną wiedzę o nim jednak posiadał. Widać zachowane do dziś mury otaczające miasto, można zidentyfikować zamek, wprawne oko rozpozna też wieże konkretnych kościołów.

Francuska flota, aby nie było wątpliwości podpis: ist es die Flotte (to jest flota). Król Francji Ludwik XV wysłał na pomoc Leszczyńskiemu niewielkie siły, zaledwie dwa regimenty piechoty (Perigord i Blaisois, później wzmocnione jeszcze trzecim, la Marche), ostatecznie było to niespełna 2,5 tys. żołnierzy. Leszczyński liczył na ponad 10 tysięcy...

Transport tych oddziałów odbył się drogą morską, w jak największej tajemnicy. Formalnie Francja nie prowadziła wojny z Rosją i Saksonią i tak miało pozostać.

Co ciekawe, po kapitulacji wojsk francuskich w czerwcu 1734 r., Rosjanie nie za bardzo wiedzieli, co zrobić z francuskimi jeńcami. Przetrzymali ich jakiś czas w nadbałtyckiej części swojego imperium i ostatecznie zwolnili.

Rocznica bitwy pod Wisłoujściem. Z pamiętnika francuskiego oficera z roku 1734

Oficjalnie do konfliktu zbrojnego między Francją a Rosją nie doszło. Należy jednak pamiętać, że wtedy po raz pierwszy armia francuska starła się w polu z rosyjską.

Gdański żołnierz. O ile dla II połowy XVIII wieku mamy wiele grafik ukazujących miejskich żołnierzy, to dla wcześniejszego okresu jest ich jak na lekarstwo.

Muszkieter (tak nazywano szeregowych żołnierzy piechoty w tym okresie, oprócz nich istnieli jeszcze grenadierzy miotający ręczne granaty i noszący na głowach specjalne mitry grenadierskie) ma na głowie trójrożny kapelusz obszyty taśmą (ze źródeł wiemy, że miała kolor biały), widać wystającą zza rantu kapelusza królewską kokardę. Ubrany jest w jednorzędowy płaszcz zwany szustokorem (miał kolor ciemnoniebieski, dodatki w kolorze białym). Na nogach kamasze, czyli rodzaj getrów zapinanych na całej długości, których celem była ochrona trzewików i pończoch.

W prawej ręce karabin skałkowy, w lewej luneta, którą przykłada do oka i kolejny napis - Wer da. Zwrot, który oznacza po prostu "kto tam?". Używany w formie niemieckiej w wielu armiach, także polskiej. Kto czytał lub oglądał adaptacje trylogii Henryka Sienkiewicza, ten na pewno pamięta, jak wielu jej bohaterów używało określenia "werdo?", to właśnie ten sam zwrot w "polskiej wersji". Tutaj te słowa mają świadczyć o sumienności żołnierza podczas służby.

Dodatkowe wyposażenie to pas z pałaszem i torba amunicyjna, czyli ładownica. Na pierwszy rzut oka całość może przypominać mundury szwedzkie z tej epoki. Nie bez powodu, w źródłach możemy znaleźć informacje, że gdańskie umundurowanie wzorowane było właśnie na szwedzkim. Na pewno autor zastosował tu pewne uproszczenia lub dodał coś od siebie, nie zmienia to faktu, że to niezwykle rzadkie i cenne przedstawienie.

Graficzny dokument z czasów zapomnianej wojny



Cały rysunek jest więc ciekawym dokumentem roku 1734 i oblężenia Gdańska. Dziś polska wojna sukcesyjna jest raczej zapomniana. W epoce informacje z jej frontów traktowano jak swego rodzaju "Breaking news". Długo po jej zakończeniu powracano do jej dziejów i dopiero wyczyny Fryderyka Wielkiego odsunęły od niej zainteresowanie szerokiej publiczności. Jednak jeszcze w wieku XIX historia Stanisława Leszczyńskiego, w nieco upiększonej, romantycznej wersji fascynowała wielu ludzi. Gdańsk nazywano czasami, nieco na wyrost, Troją północy.

Bibliografia
Accurate Nachricht von der Russisch und Sächsischen Belager und Bombardirung Der Stadt Dantzig, 1735.
Gralath D., Versuch einer Geschichte Danzigs , Berlin 1791.
Hahlweg W., Das Kriegswesen der Stadt Danzig, Osnabruck 1982.
Historia Gdańska, tom III, Gdańsk 1993.

O autorze

autor

Krzysztof Kucharski

animator kultury i edukator w Muzeum Gdańska, rekonstruktor, prezes stowarzyszenia Garnizon Gdańsk

Opinie wybrane

Wszystkie opinie (22)

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Wydarzenia

Majówkowe zwiedzanie Stoczni vol.7

20 zł
spacer

Sprawdź się

Sprawdź się

Kim był Augustyn Tarchała, który stał się jedną z atrakcji sopockiego mola?

 

Najczęściej czytane