wiadomości

stat

Bitwa o Hagelsberg 1734. Gdańska gra o tron

artykuł historyczny
Panorama przedstawiająca oblężenie Gdańska przez armię rosyjską w 1734 r.
Panorama przedstawiająca oblężenie Gdańska przez armię rosyjską w 1734 r.

9 maja 1734 r. gdańskie wojsko miejskie pokonało w zaciętej walce żołnierzy jednej z najpotężniejszych armii ówczesnego świata.



By przypomnieć, jak do tego doszło, trzeba cofnąć się kilkanaście miesięcy.

W nocy z 31 stycznia na 1 lutego 1733 roku zmarł król Polski August II zwany Mocnym. 12 września tego samego roku polska szlachta wybrała Stanisława Leszczyńskiego królem Polski.

Gdańsk po stronie Stanisława Leszczyńskiego



Radość nowego władcy i jego zwolenników była jednak krótka. Syn zmarłego władcy, August III Wettin również postanowił sięgnąć po polską koronę. Dopingowani przez bagnety i armaty saskich i rosyjskich żołnierzy zwolennicy Sasa ogłosili go królem 5 października.

Stanisław Leszczyński, król Polski i wielki książę Litewski.
Stanisław Leszczyński, król Polski i wielki książę Litewski.
Na Leszczyńskiego i jego stronników padł strach. Brakowało siły zbrojnej, która w tej sytuacji mogłaby stawić czoło obcym wojskom. Król ze świtą opuścił Warszawę i ruszył na północ - tam, gdzie mógł oczekiwać na pomoc swojego zięcia.

Grunt to rodzina



Kim był ów zięć? Córka nowo wybranego polskiego władcy, Maria Leszczyńska, była żoną Ludwika XV króla Francji, jednego z najpotężniejszych ludzi ówczesnej Europy.

Jedynym miejscem, gdzie mógł wylądować francuski korpus ekspedycyjny był Gdańsk.

Miasto przyjęło Leszczyńskiego z honorami. Zmobilizowano od 14 do 20 tysięcy zbrojnych. W tym miejski regiment garnizonowy, regimenty mieszczańskie, wolnych strzelców i milicję krajową. Do miasta przybyli ochotnicy ze Szwecji i Francji, wzmacniając szeregi obrońców.

Król przyprowadził również swoja gwardię, która jednak mogła wejść w obszar zewnętrznych fortyfikacji miasta tylko podczas bezpośredniego zagrożenia. Gdańszczanie pilnowali, by żaden żołnierz koronny nie wszedł do miasta.

Obroną Gdańska dowodził Johann Wilhelm von Vietinghoff.

Rosjanie podchodzą pod Gdańsk



Pod koniec lutego 1734 roku pod miastem pojawiły się wojska rosyjskie w sile ponad 20 tysięcy żołnierzy. Na początku dowodził nimi Piotr Lacy, z pochodzenia Irlandczyk. 17 marca zastąpił go marszałek hrabia Burkhard Christoph von Münnich.

Dowódca wojsk rosyjskich oblegających Gdańsk Burkhard Christoph von Münnich.
Dowódca wojsk rosyjskich oblegających Gdańsk Burkhard Christoph von Münnich.
Podczas ciężkich walk z 19 na 20 marca Rosjanie zdobyli Orunię, ale okupili ten sukces stratą ponad 1500 ludzi. Jednak oblężenie nie było skuteczne, dopóki miasto utrzymywało komunikację z Wisłoujściem - wszelkie dostawy i posiłki mogły więc dotrzeć drogą morską.

Walki o Orunię i Stare Szkoty w XVIII w.



Pierwsze sukcesy Rosjan. Apetyt rośnie w miarę jedzenia



Münnich doskonale zdawał sobie z tego sprawę i chcąc przerwać tę komunikację nakazał szturm Szańca Letniego, który zabezpieczał żeglugę pomiędzy Gdańskiem a twierdzą Wisłoujście. W nocy z 6 na 7 maja Rosjanie zdobyli broniony przez kompanię gdańskiej piechoty szaniec.

Odniesiony sukces zainspirował Münnicha do realizacji o wiele ambitniejszego planu: zdobycia kluczowej pozycji broniącej Gdańska od zachodu czyli fortyfikacji Góry Gradowej. Ich zajęcie wystawiłoby miasto na bezpośredni ostrzał Rosjan, którzy górując nad zabudowaniami staliby się faktycznymi panami pola walki.

Hrabia Peter Lacy, jeden z dowódców rosyjskiej armii oblegającej Gdańsk w 1734 r.
Hrabia Peter Lacy, jeden z dowódców rosyjskiej armii oblegającej Gdańsk w 1734 r.
Od 7 maja do 9 panowało zawieszenie broni. Oficjalnie na czas negocjacji z gdańszczanami, ale tak naprawdę Rosjanie wykorzystali ten czas na przygotowania do ataku. Naprzeciw fortyfikacji Góry Gradowej umacniali szaniec dla baterii ciężkiej artylerii, szybko wznieśli nową pozycje dla dwóch potężnych moździerzy.

Przygotowania do szturmu



8 maja carscy dowódcy Münnich, Lacy i Biron dokonali inspekcji prac. Obejrzeli dokładnie gdańskie umocnienia i postanowili zaatakować rejon bastionu Notzkenberg. Dziś w tym miejscu wznoszą się pruskie fortyfikacje z XIX wieku zwane Niskim Czołem Kurkowym, bliżej ulicy Dąbrowskiego towarzyszą im pozostałości bastionu Neubauera/Kessel.

Dziś spotkać tu można spacerowiczów i bawiące się dzieci. W 1734 roku teren wyglądał inaczej. Pomiędzy dwoma potężnymi bastionami było nieco mniejsze dzieło fortyfikacyjne, zwane rawelinem. Fosy i stoki wałów osłonięte były palisadami. Na wałach zamontowano belki, które w odpowiednim momencie należało zrzucić na głowy atakujących. Przejścia blokowały "kozły hiszpańskie", czyli rodzaj płotków najeżonych kolcami starych pik, szabli czy kos. Fortyfikacji bronili regularni żołnierze gdańscy oraz dragoni sformowani za pieniądze francuskiego ambasadora hrabiego Monti.

Bombardowanie Gdańska podczas oblężenia w 1734 r.
Bombardowanie Gdańska podczas oblężenia w 1734 r.
9 maja, ok. godz. 19, 8 tys. rosyjskich żołnierzy było gotowych do szturmu. Podzielono ich na trzy kolumny, jedna od drugiej w odległości 30-40 kroków. Kolumnami dowodzili kapitan Rekscha, podpułkownik Brodke i kapitan von Steuben. Warto zatrzymać się przy tej ostatniej postaci. Był to ojciec Friedricha Wilhelma von Steubena, który podczas amerykańskiej wojny o niepodległość wyszkolił piechotę Waszyngtona i do dziś jest uważany za jednego z amerykańskich bohaterów. Gdy ojciec walczył pod Gdańskiem, mały Friedrich miał dopiero cztery lata.

Na czele każdej kolumny szło 200 grenadierów, każdy z czterema granatami, 800 muszkieterów wyposażonych po 24 ładunki karabinowe każdy. Do tego tłum żołnierzy z drabinami, siekierami, faszyną i pikami oraz po jednym inżynierze na kolumnę. Wszelkie dodatkowe bagaże należało pozostawić w obozach.

Według planu, po zasypaniu fos faszyną i wyrąbaniu palisad, cel powinien zostać zajęty maksymalnie po sześciu godzinach walki. Po zajęciu rawelinu należało uderzyć na lewo i opanować dzieło rogowe Góry Gradowej aż po skraj Bastionu Jerozolimskiego.

W tym samym czasie pozorowane ataki 1500 żołnierzy miały związać walką prawą flankę gdańszczan bliżej dzisiejszego przystanku tramwajowego "Brama Oliwska" oraz lewą flankę przy Biskupiej Górze.

Bitwa o Hagelsberg, czyli Gradową Górę



Jak to było w zwyczaju w armii rosyjskiej, przed walką wydano żołnierzom dodatkowe porcje wódki, które skwapliwie wypili. O godz. 22 wszystkie trzy kolumny były już w marszu. Starano się zachować ciszę, co musiało być niewykonalne przy ośmiu tysiącach ludzi obciążonych sprzętem.

Krótko po godz. 22 rozpoczęło się rosyjskie bombardowanie miasta, które miało odciągnąć uwagę mieszczan od szturmu. Wszystkie kościoły zaczęły bić na alarm, wybuchały pożary. Gdy gdańszczanie pilnujący fortyfikacji Góry Gradowej zauważyli zbliżającego się przeciwnika, natychmiast wezwali wsparcie. Pomiędzy płaczącymi dziećmi i kobietami, koło walących się kamienic przebiegali członkowie regimentów obywatelskich na miejsca zbiórki, zaś w kościołach gromadzili się ludzie, by modlitwą wesprzeć walczących.

Mapa pola bitwy, stoczonej 9 maja 1734 r. Hagelsberg - Góra Gradowa. Bischofs Berg - Biskupia Górka.
Mapa pola bitwy, stoczonej 9 maja 1734 r. Hagelsberg - Góra Gradowa. Bischofs Berg - Biskupia Górka.
Na początku szturm szedł zgodnie z rosyjskim planem - wyrąbano palisady i atakujący zbliżyli się do fosy rawelinu bastionu Kessel. W tym momencie jego siedem armat ryknęło, zasypując atakujących gradem kartaczy. Pierwsze szeregi Rosjan zostały dosłownie ścięte z nóg. Nie powstrzymało to jednak kolejnych szeregów. Grenadierzy przeszli po ciałach zabitych i rannych towarzyszy i zarzucili gdańszczan granatami. Przystawiono drabiny i ostatecznie carscy wdarli się do wnętrza rawelinu.

Udane polowanie na rosyjskich oficerów



W tym momencie okazało się, że jednak nie wszystko poszło dobrze. Na samym początku walki obrońcy pchnęli do przodu "schnapchanów", czyli wolnych strzelców. Wyposażeni w gwintowaną broń myśliwską byli od początku oblężenia utrapieniem Rosjan. Szczególnie oficerów. Nie byli to regularni żołnierze, rada miejska zwerbowała miejskich i podmiejskich opryszków, doświadczonych w bójkach, kłusownictwie i rozbojach. Ich jedynym zadaniem było polowanie z ukrycia na Rosjan, a zapłatą to, co znajdą przy zabitych.

Jak łatwo się domyślić, ich polowania skupiły się głównie na rosyjskich oficerach, przy których mogli znaleźć najwięcej pieniędzy czy drogocennego wyposażenia. Nie inaczej było w nocy z 9 na 10 maja. Bardzo szybko okazało się, że większość carskich oficerów nie żyje lub jest ranna i tysiące żołnierzy utknęło w miejscu, nie bardzo wiedząc, co robić dalej.

Bitwa wygrana...



Stłoczona masa ludzka stanowiła idealny cel dla stojących na wałach gdańszczan. Ci uwijali się jak w ukropie. Pomiędzy umundurowanymi na ciemnoniebiesko żołnierzami garnizonowego regimentu broń ładowali ubrani cywilnie mieszczanie z oddziałów obywatelskich, królewscy dragoni ciskali w dół odpalone granaty. Nie trzeba było nawet celować. Koło północy zaczęło brakować amunicji, którą szybko sprowadzono wozami z miasta. Rosjanie bezskutecznie próbowali wspinać się do góry, tam jednak czekały na nich pałasze i piki, a na ich głowy spadały belki szturmowe.

Nieliczne ryciny i obrazy ukazują nam panoramę miasta podczas tej strasznej nocy. U stóp fortyfikacji kłębią się żołnierze, dookoła rozrzucone zwłoki, gdzieś na pierwszym planie rosyjska artyleria ostrzeliwuje miasto, nad Górą Gradową kłębią się dymy, widać eksplozje i majaczące na wałach postaci obrońców.

Miejsce bitwy na mapie dzisiejszej mapie Gdańska. Dziś istnieje tu park miejski.
Miejsce bitwy na mapie dzisiejszej mapie Gdańska. Dziś istnieje tu park miejski.
Po godz. 3 nad ranem marszałek Münnich wydał rozkaz do odwrotu. Jednak szeregowcy byli tak zaangażowani w walkę, że na początku nikt nie chciał usłuchać rozkazu. Marszałek musiał osobiście udać się na pierwszą linię walk, aby powagą swojej osoby przywrócić dyscyplinę. Wreszcie, około godz. 3:45 Rosjanie zaczęli się wycofywać.

Ranek ukazał wszystkim makabryczny widok. Na niewielkiej przestrzeni u stóp fortyfikacji leżały stosy trupów i rannych, wielu bez kończyn lub przebitych odłamkami palisad. Obrońcy stracili zaledwie około stu ludzi. Różne źródła podają, że tej nocy zginęło lub zostało rannych od 1,4 do 4 tys. Rosjan. Straty korpusu oblężniczego były więc wielkie. 700 zabitych Rosjan pochowali sami obrońcy niedaleko bastionu Kessel i miejsce to do 1945 nazywano "Rosyjskim grobem".

...ale wojna przegrana



W mieście wybuchła radość, odprawiono nabożeństwa dziękczynne, król nagrodził najbardziej wyróżniających się podczas walk żołnierzy. Wielu uważało, że to początek końca oblężenia.

Niestety, druga połowa maja przyniosła klęskę francuskiego korpusu ekspedycyjnego. Ucieczka króla z Gdańska przypieczętowała los miasta, które skapitulowało na początku lipca 1734 roku.

Rycina przedstawiająca ucieczkę króla Stanisława Leszczyńskiego z Gdańska do Kwidzyna.
Rycina przedstawiająca ucieczkę króla Stanisława Leszczyńskiego z Gdańska do Kwidzyna.
Jednak warto pamiętać o zwycięskiej bitwie o Górę Gradową z 9 maja, kiedy to miejskie wojsko pokonało w zaciętej walce żołnierzy jednej z najpotężniejszych armii ówczesnego świata. Gdańsk w latach 1733-1734 zmobilizował cały swój potencjał w celu obrony legalnie wybranego polskiego króla.

Co zostało w dzisiejszym Gdańsku po tamtych wydarzeniach?



Warto wybrać się na Górę Gradową. Niedaleko wjazdu w ulicę Gradową, na wzniesieniu, stoi pomnik poświęcony poległym w walkach o Gdańsk żołnierzom rosyjskim. Odsłonięty w roku 1898 ocalał w stanie niemal nienaruszonym. Pierwszą wymienioną datą jest rok 1734, kolejne dotyczą wojen napoleońskich.

Wielu gdańszczan myśli, że właśnie w tym miejscu pochowano poległych 9 maja Rosjan. To jednak błąd.

Pomnik żołnierzy rosyjskich poległych w walkach o Gdańsk w XVIII i XIX wieku.
Pomnik żołnierzy rosyjskich poległych w walkach o Gdańsk w XVIII i XIX wieku. fot. Galeria Trojmiasto.pl
By dojść do tego miejsca, musimy pójść nieco dalej ścieżką biegnącą nad fosą suchą fortu Góry Gradowej. Kiedy miniemy po lewej stronie Kaponierę Południową i wejdziemy na lekkie wzniesienie, znajdziemy się w miejscu, gdzie niegdyś wznosił się rawelin. Na dole po lewej stronie możemy zobaczyć małą dolinkę o stromych zboczach. To do tego miejsca najdalej dotarli Rosjanie.

Gdzie więc jest grób owych 700 nieszczęśników? Prawdopodobnie właśnie na nim stoimy. Podczas wielkiej przebudowy fortyfikacji w drugiej połowie XIX stulecia rawelin zlikwidowano. Możemy tylko się domyślać, że polegli nadal tutaj spoczywają.

Smutne jest to, że do dziś nie ma nigdzie choćby tablicy upamiętniającej zwycięstwo gdańszczan w bitwie o Górę Gradową.

Spacer śladami walk o Gradową Górę w 1734 r.

W najbliższą niedzielę 12 maja, o godz. 14, odbędzie się spacer śladami bitwy, która odbyła się w tym miejscu 285 lat temu. Początek przy Wozowni w Hevelianum. Bilet kosztuje 10 zł.

Opinie (65) 3 zablokowane

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

STOP Hejt! Przemyśl swoją opinię

Regulamin dodawania opinii

zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

kalendarz historyczny

1466 Pomorze Gdańskie stało się częścią Prus Królewskich W Toruniu został zawarty Pokój kończący trzynastoletnią wojnę Polski i Litwy z Zakonem Krzyżackim o Pomorze. W wyniku porozumienia Pomorze Gdańskie stało się częścią Prus Królewskich.

Sprawdź się

Gdzie odbył się pierwszy trójmiejski pokaz kinematograficzny?

 

Najczęściej czytane