wiadomości

Gdańscy wartownicy w XVIII wieku

artykuł historyczny
Bastion Notzkeberg i gdańscy żołnierze, inscenizacja.
Bastion Notzkeberg i gdańscy żołnierze, inscenizacja. fot. Garnizon Gdańsk

Od 700 do 1400 żołnierzy-wartowników pilnowało Gdańska w XVIII wieku. Gdzie stacjonowali, czym się zajmowali, jak byli uzbrojeni - o tym przeczytasz w tym artykule.



Gdańsk czasami nazywa się miastem 40 bram. Faktycznie ich liczba w ciągu kilkuset lat się zmieniała. W czasach nowożytnych część z nich nie pełniła już swoich dawnych funkcji, ale nadal pozostawały w miejskiej przestrzeni.

Należy pamiętać, że funkcja bram i fortyfikacji miejskich była znacznie większa niż tylko obrona miasta podczas wrogiego ataku. Fortyfikacje określały także teren działania jurysdykcji miejskiej, zabezpieczały przed wwożeniem do miasta nielegalnych produktów, pozwalały kontrolować ruch ludności, zaś w czasach zarazy - utrzymywać izolację.

Wszystkie te zadania wymagały stałej obsady wałów i bram przez wartowników. Część z tych obowiązków spadało na obywateli Gdańska, którzy byli zobowiązani do utrzymania na własny koszt broni i pełnienia funkcji zadań wartowniczych.

Współczesny rysunek gdańskich żołnierzy miejskich. Rysował Jan Czop.
Współczesny rysunek gdańskich żołnierzy miejskich. Rysował Jan Czop.
Jednak podstawową formacją odpowiedzialną za bezpieczeństwo Gdańska był stały garnizon miejski. W XVII wieku było to, w czasach pokoju, kilkuset zbrojnych, w XVIII wieku tysiąc kilkuset. W czasie zagrożenia wojennego rekrutowano dodatkowych żołnierzy i zwiększano stan miejskich sił zbrojnych nawet do 4 tys. ludzi.

W XVIII wieku otrzymywali oni uzbrojenie, wyposażenie i jednolite umundurowanie zakupione z kasy miasta. Piechota - gdańskie "niebieskie kubraki" - zorganizowana była jak klasyczny regiment piechoty w 12 kompanii. Żołnierze nie byli skoszarowani, mieszkali w prywatnych kwaterach.

Oddziały te zostały zlikwidowane przez Prusaków po zajęciu przez nich miasta w 1793 roku. Część gdańskich żołnierzy trafiło nawet na dwa miesiące do pruskiego więzienia w Malborku za to, że stawili zaborcom opór.

Dzień miejskiego żołnierza w czasach Rzeczypospolitej zależał od zadań przydzielonych jego kompanii. W czasie pokoju z reguły były to właśnie funkcje wartownicze lub reprezentacyjne podczas wizyt ważnych person lub uroczystości miejskich.

Gdańskie fortyfikacje były rozległe i dodatkowo pozwalały na obserwację podejść pod miasto. Zachowały się dokumenty regulujące zasady pełnienia wart. Tak zwane "Wacht Ordnung" wydawano już od XVII stulecia, potem wydawano je drukiem, co kilka lat, nieco uzupełniając.

Tak samo można zobaczyć gdańskich wartowników zarówno na grafikach Mateusza Deischa, jak i Daniela Chodowieckiego.

Żołnierz udający się na wartę miał obowiązek oczyścić mundur, karabin i pałasz. Każdemu przydzielano kilka ostrych ładunków karabinowych, oczywiście po zejściu ze stanowiska należało się z nich rozliczyć. Jeżeli podczas służby wystąpiła sytuacja, kiedy żołnierz musiał broń załadować, to po zejściu z niej miał obowiązek wypalić karabin albo do fosy, albo w stok wału.

Zabronione było podczas pełnienia warty jedzenie ciepłych posiłków, naprawianie własnej odzieży (np. cerowanie pończoch czy koszuli), picie alkoholu i... rozpusta!

Ale ilu żołnierzy i gdzie trzymało warty? Przyjrzyjmy się jednemu z dokumentów, który zawiera pełen wykaz przydziałów na jeden z miesięcy 1700 roku.

Końcówka wieku XVII, w okolicy brak wojsk obcych. Stan regimentu garnizonowego podany jest zaledwie na 735 ludzi. Kilka lat później pilnie zwiększono go do 1000, a później do 1400 ludzi.

Główny Odwach. Grafika M. Deischa. Zbiory portalu Polona
Główny Odwach. Grafika M. Deischa. Zbiory portalu Polona
Codzienny przydział wart wyglądał następująco. Pięciu ludzi, jako rodzaj gońców, miało oczekiwać na rozkazy zwierzchników.

Przy Głównym Odwachu, czyli nieistniejącym dziś budynku przy Zespole Przedbramia ulicy Długiej: 1 starszy oficer, 2 sierżantów, 1 kapral, 1 dobosz, 4 starszych szeregowych (gefrejtrów) i 22 szeregowych.

W tym miejscu obsada była więc liczna. Z bardzo prostego powodu. Koło Głównego Odwachu przebiegała trasa każdego, kto przez Bramę Wyżynną/Wysoką wjeżdżał do miasta. Szczególnie oficjalne delegacje, przedstawiciele dworów królewskich i sami monarchowie.

Na kilku gdańskich grafikach widać wartowników stojących pod daszkiem parterowego budynku, prezentujących broń przed kimś ważnym. Oficer i podoficerowie zamiast karabinów trzymają broń drzewcową, szpontony i kurcegwery, symbole ich funkcji. Widać też dobosza, który wzywał na zbiórkę odpoczywających w budynku żołnierzy.

Charakterystyczne jest też to, że na wartę w tym miejscu wyznaczano grenadierów. Byli to z reguły żołnierze konkretnej postury, szkoleni do miotania na polu bitwy granatów, stąd tez pochodzi ich nazwa. Na głowach nosili specjalne nakrycie głowy, zwane grenadiermycą. Był to rodzaj filcowego stożka z mosiężną blachą z przodu, na której ukazany był herb miasta z panopliami. Pozostali żołnierze, czyli muszkieterzy, nosili proste, czarne, trójrożne filcowe kapelusze.

Kolejnym miejscem obsadzonym przez żołnierzy był most, czyli pomost wiodący bezpośrednio z rejonu dzisiejszych Targów Siennego i Rakowego do Bramy Wyżynnej/Wysokiej. Tutaj wartę trzymał 1 kapral, 1 gefreiter i 9 szeregowych.

Przy bramie Nowych Ogrodów (zwanej też Bramą Majorów lub Siedlecką): 1 sierżant, 1 dobosz, 2 gefreitrów i 9 szeregowych. Obecność dobosza świadczy o ważności tego stanowiska.

Bastion Notzkenberg to dzisiejsze Niskie Czoło Kurkowe na terenie fortyfikacji Góry Gradowej. Stowarzyszenie Garnizon Gdańsk wraz z Hevelianum współcześnie urządzają tutaj pokazy artyleryjskie, wpisując się w tradycję miejsca. Po pierwsze wartę tutaj trzymał 1 kapral, 2 gefreitrów i 9 żołnierzy gdańskich i tylu współczesnych rekonstruktorów można tutaj często spotkać podczas pokazów. Po drugie obok znajdował się Ogród Strzelecki, gdzie dawni gdańszczanie ćwiczyli się w sztuce celnego strzelania.

Historia miejskiego ogrodu strzeleckiego w Gdańsku



Ogród Strzelecki na rycinie P. Willera z 1687 roku.
Ogród Strzelecki na rycinie P. Willera z 1687 roku.
Bastion Vigilance to jeden z bastionów w rejonie Biskupiej Góry: 1 kapral, 2 gefreitrów, 9 szeregowych.

Brama Peterszawska, kiedyś jedna z ważniejszych bram nowożytnego Gdańska, zabezpieczająca wjazd do miasta od strony Starych Szkotów: 1 sierżant, 2 gefreitrów, 9 szeregowych.

Biskupia Góra, jeden z najważniejszych elementów obrony miasta, szczególnie od strony zachodniej. Dodatkowo flankująca Bramę Peterszawską. Na dwóch bastionach Biskupiej było łącznie 27 żołnierzy, 1 sierżant, 1 kapral, 1 dobosz, 4 gefreitrów i 21 szeregowych.

Brama Nizinna. Grafika M. Deischa. Zbiory portalu Polona
Brama Nizinna. Grafika M. Deischa. Zbiory portalu Polona
Przy Bramie Nizinnej: 1 sierżant, 1 kapral, 4 gefreitrów i 20 lub 25 szeregowych. Bardzo silna obsada, ale ci wojacy pilnowali również śluzy i całego ciągu południowych fortyfikacji.

Brama Długich Ogrodów. Grafika M. Deischa. Zbiory portalu Polona
Brama Długich Ogrodów. Grafika M. Deischa. Zbiory portalu Polona
Od wschodu, przy Bramie Długich Ogrodów: 1 sierżant, 3 gefreitrów i 18 szeregowych. Mieli dość ciężkie zadanie, pilnowali rejonu o bardzo intensywnym ruchu, szczególnie flisaków, chłopów z Żuław i Mierzei Wiślanej jadących tędy z towarami itp.

Polski Hak. Grafika M. Deischa. Zbiory portalu Polona
Polski Hak. Grafika M. Deischa. Zbiory portalu Polona
Polski Hak dopiero dziś podnosi się z pozycji zapomnianego i zapuszczonego rejonu miasta. W XVII i XVIII wieku pełnił ważną funkcję, tu zaczynał się gdański port wewnętrzny. Wzniesiono tutaj blokhauz, czyli umocniony budynek, widać go na grafice Deischa, niska, drewniana konstrukcja z otworami strzelniczymi. Wartę w tym miejscu trzymał 1 kapral, 2 gefreitrów i 9 szeregowych.

Zatrzymajmy się na chwilę nad wodą. Nabrzeża Motławy stanowiły wówczas tereny portowe, dobywał się tu duży ruch jednostek pływających, ludzi, handlarzy, kupców, tragarzy i marynarzy. Łatwo więc było tu o konflikty, kradzieże lub bójki.

Należy pamiętać, ze miejski garnizon łączył w sobie funkcje dzisiejszej straży miejskiej i policji. Do jego obowiązków należało też zapewnienie spokoju i bezpieczeństwa na ulicach i ściganie przestępców. Dlatego też rejon portu patrolował silny oddział złożony z 1 starszego oficera, 1 sierżanta, 1 kaprala, 1 dobosza, 2 gefreitrów i 16 szeregowych.

Obecność dobosza, który przy pomocy bębna mógł ogłosić alarm, nie powinien tu dziwić. W razie jakiegoś tumultu, pogoni za złodziejem, mógł głośnym biciem w bęben zaalarmować pozostałych wartowników patrolujących rozległe przecież nabrzeża.

Co ciekawe, Wyspa Spichrzów miała swoich własnych wartowników, zorganizowanych i nieużywających broni palnej, tylko długich pik. Jest to zrozumiałe, jeżeli uświadomimy sobie, że byle iskra mogła spowodować w spichlerzach pożar powodujący niewyobrażalne straty finansowe.

Straż Wyspy Spichrzów: czym była i jak działała



Brama św. Jakuba.  Grafika M. Deischa. Zbiory portalu Polona
Brama św. Jakuba. Grafika M. Deischa. Zbiory portalu Polona
Przy Bramie św. Jakuba wartę pełnili: 1 sierżant, 3 gefreitrów i 12 szeregowych. Przy składach drzewnych: 1 kapral, 1 gefreiter, 6 szeregowych. Dodatkowe patrole po 6 i 8 ludzi w mniej strategicznych miejscach.

Góra Gradowa. Wartownia i grupa wartowników. Grafika M. Deischa. Zbiory portalu Polona
Góra Gradowa. Wartownia i grupa wartowników. Grafika M. Deischa. Zbiory portalu Polona
Ostatni obszar obsadzony silnymi wartami to rejon fortyfikacji Góry Gradowej. Samego dzieła rogowego Góry Gradowej (w czasach I RP zwanej Hagelsberg) pilnował: 1 sierżant, 2 gefreitrów i 9 szeregowych. Byli podzieleni na dwa bastiony, podobnie jak na Biskupiej Górze.

Co ciekawe, na grafikach z epoki widać, że na każdym bastionie znajdowała się mała wartownia, część żołnierzy mogła w niej odpocząć lub przeczekać deszcz. Wyposażenie takiej wartowni z reguły było bardzo proste. Mógł się w niej znajdować stojak na broń, wieszak na elementy umundurowania i kapelusze, proste stoły, ewentualnie kilkuosobowa prycza i kominek.

Wartownia przy Bramie Oliwskiej. Grafika M. Deischa. Zbiory portalu Polona
Wartownia przy Bramie Oliwskiej. Grafika M. Deischa. Zbiory portalu Polona
Gradowa flankowała jedną z najważniejszych dawnych gdańskich bram, Bramę Oliwską. Przydzielono tutaj: 1 starszego oficera, 1 sierżanta, 1 kaprala, 1 dobosza, gefreitrów i 12 szeregowych. Tutaj również istniała mała wartownia, widać ją na kolejnej grafice Deischa. Żołnierze - po kapeluszach poznajemy muszkieterów - prezentują broń, podoficer trzyma w ręku rodzaj halabardy.

Dokument na końcu podaje łączną liczbę dziennie zaangażowanych żołnierzy, było ich 253. Wliczono w to jeszcze 3 ordynansów i osoby zajmujące się innymi zadaniami. W czasie niepogody wartownicy mogli się schronić w charakterystycznych budkach wartowniczych ze spadzistym dachem.

Jednak to nie wszyscy miejscy żołnierze realizujący zadania powierzone im przez Gdańsk. Kompania piechoty w Twierdzy Wisłoujście miała własny "rozkład jazdy" wart. Podczas kiepskiej pogody, biorąc pod uwagę bliskość morza, służba podczas wart była tutaj jedną z najcięższych.

Należy też pamiętać, że do Gdańska należały tereny poza samym miastem. Część Żuław, wsie na wyżynach, część Mierzei Wiślanej i Helskiej itd. Także o bezpieczeństwo w tych miejscach dbał miejski garnizon. Wsie patrolowała gdańska kawaleria, czyli dragoni, z reguły było ich około 60. W Grabinach Zameczku, w Helu i kilku innych miejscach utrzymywano niewielkie stałe garnizony.

Stara twierdza Gdańska Głowa wcale nie pozostawała całkowicie opuszczona. W wieku XVIII w razie jakiegokolwiek zagrożenia obsadzała ją jedna lub kilka kompanii piechoty i artyleria.

Cały ten system wart, odwachów, wartowni i stałych minigarnizonów funkcjonował bardzo sprawnie. Dowodem na to może być fakt, że rada miejska bardzo szybko otrzymywała informacje o zbliżających się do miasta obcych wojskach i potrafiła reagować na zagrożenia. Czasami były to oddziały maruderów, szukające łatwego łupu, jak na Oruni w roku 1702, kiedy to 18 gdańskich żołnierzy przegoniło kilkusetosobowy oddział saski.

Po pierwszym rozbiorze Polski Gdańsk stał się polską enklawą otoczoną przez terytorium pruskie. Gdańscy żołnierze na wałach i przy bramach stanowili wtedy pewien symbol niezależności i oporu wobec pruskiego zaborcy. Jeszcze w latach 30. XIX wieku wspomina się o szacunku, jakim obdarzano garnizonowych weteranów, którzy jako staruszkowie nadal nosili zniszczone gdańskie mundury, drażniąc tym Prusaków.

Bibiliografia
"Accurate Nachricht von der Russisch und Sächsischen Belager und Bombardirung Der Stadt Dantzig", 1735.
Gralath D., "Versuch einer Geschichte Danzigs", Berlin 1791.
Hahlweg W., "Das Kriegswesen der Stadt Danzig", Osnabruck 1982.
"Historia Gdańska", tom III, Gdańsk 1993.
"Alt und Neue Polnisch-Preussische Chronica ", 1762.

Opinie (3) 1 zablokowana

  • Świetne (1)

    Historia Gdańska w czasach Rzeczpospolitej jest fascynująca! Potem niestety przyszli Prusacy...

    • 28 7

    • Oho

      jakiś Prusak zminusował ;)

      • 14 3

  • Czekam

    Na więcej tekstów autora! Panie Krzysztofie, do ta robota. Czy może Pan pisać podobne teksty o XVII wieku?

    • 22 2

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

kalendarz historyczny

1932 Poświęcony został kościół Chrystusa Króla opis Zbudowany z polskich składek kościół pod wezwaniem Chrystusa Króla został poświęcony. Budowniczym i pierwszym rektorem został, zaliczany dziś w poczet błogosławionych, ks. Franciszek Rogaczewski, patron przykościelnej ulicy.

Sprawdź się

Jak nazywa się najsłynniejszy, produkowany w Gdańsku alkohol?