• Kino
  • Mapa
  • Ogłoszenia
  • Forum
  • Komunikacja
  • Raport

Z wizytą u opata Rybińskiego

Oliwa w drugiej połowie XVIII wieku. Podpis pod grafiką - zarówno u góry po niemiecku, jak i na dole po łacinie - oznacza "Słynny klasztor w Oliwie". Karta z albumu widoków Matthaeusa Deischa.
Oliwa w drugiej połowie XVIII wieku. Podpis pod grafiką - zarówno u góry po niemiecku, jak i na dole po łacinie - oznacza "Słynny klasztor w Oliwie". Karta z albumu widoków Matthaeusa Deischa. źródło: polona.pl

Dzisiaj będziemy kontynuować nasz spacer po XVIII-wiecznej Oliwie z Johannem Bernoullim. Ten niezwykle błyskotliwy uczony pozostawił po sobie dzienniki opisujące swoje liczne podróże. Wśród nich znajduje się niezwykle barwna i obszerna relacja z Gdańska, która posłuży nam za punkt wyjścia. W tym artykule zajrzymy do zakamarków oliwskiego klasztoru.



Czy znasz historię polskiego oświecenia?

Zobacz wyniki (217)
Johann Bernoulli, który został nominowany przez króla Prus Fryderyka Wielkiego na członka Akademii w Berlinie i profesora matematyki na tamtejszym uniwersytecie, wybrał się w 1777 r. do Petersburga. Tam, w stolicy rosyjskiego imperium, wykładowcą i członkiem Cesarskiej Akademii Nauk był jego stryj Daniel Bernoulli.

Podczas podróży z Berlina, przez Szczecin, do Petersburga matematyk przejeżdżał również przez Prusy Królewskie.

Szczególne wrażenie zrobił na nim Gdańsk: jego mieszkańcy, zabytki, biblioteki czy prywatne kolekcje. Swoje wrażenia opisał w kilku tomach jako "Reisen durch Brandenburg, Pommern, Preussen, Curland, Russland und Pohlen, in den Jahren 1777 und 1778" (pol. Podróżowanie przez Brandenburgię, Pomorze, Prusy, Kurlandię, Rosję i Polskę, w latach 1777 i 1778).

Podczas swoich kolejnych podróży Bernoulli zwiedził dużo większą część Rzeczpospolitej, jednak my skupimy się na roku 1777. W dzisiejszym artykule będziemy towarzyszyć Bernoullemu w zwiedzaniu serca oliwskiego opactwa.

Kilka ważnych osobistości



Po spędzeniu wielu miłych chwil w ogrodzie Dworu III przy Polankach dżentelmeni z Gdańska ruszyli dalej. Tym razem ich celem była sama Oliwa.

- Po wieczór panowie, wśród nich Scheffler i Wolf, towarzyszyli mi w wycieczce do opactwa w Oliwie. Wkroczyliśmy wprost do ogrodu, gdzie spotkaliśmy opata, przechadzającego się w towarzystwie księcia biskupa warmińskiego i hrabiego wojewody Ledóchowskiego - czytamy we wspomnieniach podróżnika.
Po ścieżkach ogrodu opackiego, który po wiekach różnych zmian dzisiaj służy nam jako park Oliwski, przechadzał się gospodarz - opat Jacek Rybiński - w towarzystwie dwóch ciekawych jegomościów.

Pierwszym z nich był biskup warmiński Ignacy Krasicki, jeden z najwybitniejszych przedstawicieli polskiego oświecenia. Krasicki, płodny twórca i aktywny polityk, był jednocześnie wielkim miłośnikiem ogrodnictwa. Z jego inicjatywy w Lidzbarku powstało przepiękne założenie, do którego ściągał gatunki kwiatów z całej Europy.

Co ciekawe, biskup był większym zwolennikiem ogrodów angielskich, czyli bardziej nieuporządkowanych od francuskich, charakteryzujących się geometrią i symetrią. Krasicki bywał w Gdańsku oraz w Oliwie wielokrotnie, a jego pobyt trwał niekiedy nawet kilka miesięcy. Opat Rybiński był jego przyjacielem, z którym łączyli wspólną pasję i zamiłowanie do przechadzek na świeżym powietrzu.

Drugim towarzyszem opata był Franciszek Antoni Ledóchowski, wojewoda czernihowski. Chociaż rodzinnie był związany z Wołyniem, pod koniec życia podkomorzy Ledóchowski - zirytowany sytuacją polityczną i własną bezsilnością - usunął się w cień życia publicznego i wybrał życie w Gdańsku.

Plan parku Oliwskiego z 1792 r. Ze zbiorów Archiwum Państwowego w Gdańsku.
Plan parku Oliwskiego z 1792 r. Ze zbiorów Archiwum Państwowego w Gdańsku. źródło: polona.pl

Sam opat Rybiński zrobił na Szwajcarze jak najlepsze wrażenie:

- Od razu zostałem przedstawiony opatowi i zostałem przez niego przyjęty niezwykle uprzejmie. Jest on niezwykle uprzejmy i czarujący, pochodzi z rodu Rybińskich. W mieście, z którym od zawsze żyje w dużej harmonii, jest niezwykle ceniony. Mówi doskonale po francusku, piętnaście lat temu, pod przybranym nazwiskiem, odbył podróż po Niderlandach, Anglii, Francji i Niemczech. Byłem niezwykle ukontentowany ogrodem; jego piękno nie poraziło mnie, ponieważ już wcześniej słyszałem, że był godny bogatego i sławnego klasztoru, do którego należy.
Czytaj również: Warszawska syrenka na pałacu Opatów w Oliwie

W 1777 r. opat Rybiński miał już 76 lat. Chociaż urodził się w wołyńskim Torczynie, już od młodych lat związał się z naszym regionem. Naukę pobierał w podgdańskich Starych Szkotach, w kolegium jezuitów. W wieku 27 lat wstąpił do oliwskiego klasztoru, w tych murach przyjął również święcenia kapłańskie. Podczas kolejnych lat Rybiński wiele podróżował: najpierw na studia, później reprezentując zakon.

Opatem oliwskim został w 1740 r., co nie przeszkodziło mu w dalszych podróżach. Szybko dał się poznać nie tylko jako sprawny gospodarz, ale i polityk. Zadbał o rozwój Oliwy, ufundował wiele dzieł sztuki, wreszcie przebudował pałac Opatów w rokokowym stylu i zainicjował dalszy rozwój ogrodu. Nie antagonizował sąsiedniego Gdańska. Wręcz przeciwnie, starał się o dobre stosunku z władzami miasta.

Zobacz park Oliwski z lotu ptaka


Wspaniały ogród



Bernoulli od razu docenił piękno ogrodu latem:

- Ogród jest całkiem płaski, zaś jego największą zaletą jest główna aleja, bowiem jest ona złożona z niezwyczajnie wysokich drzew; przede wszystkim jednak dlatego, że wydaje się być przedłużona do samego morza przez zastosowanie optycznego złudzenia: małe wzniesienie, prowadzące do końca alei, kończy się raptownie za ogrodem; znajdujący się dalej las został przetrzebiony, aby uzyskać taką niezwykłą perspektywę. Oprócz tego w ogrodzie znajduje się wiele innych przyjemnych części; niestety wspaniała oranżeria musiała zostać wyprzedana, bowiem opactwo straciło wiele ze swoich dochodów po zmianie władzy.
Aleją, o której wspominał matematyk, jest oczywiście słynna Droga do Wieczności, zwana też Książęcym Widokiem. To zachowane do dzisiaj dwa rzędy lip, skierowanych w stronę morza. Dzięki zręczności ogrodników spacerujący ulegał iluzji optycznej: wydawało się, że morze zaczyna się tuż za ogrodem, bowiem aleje delikatnie unosiły się w górę.

To miejsce wzbudzało zachwyt wszystkich odwiedzających od czasów opata Rybińskiego aż do dzisiaj. Wystarczy sobie przypomnieć tłumy ludzi w poprzednich sezonach zimowych, kiedy to aleja była przystrojona świąteczną iluminacją.

Relację ze spaceru po ogrodzie Bernoulli kończy dosyć smutno. Zmiana władzy, o której pisze, czyli I rozbiór Polski w 1772 r., spowodował, że Oliwa znalazła się w granicach państwa pruskiego. Większa część dóbr klasztornych została przejęta przez monarchię. Opat Rybiński otrzymał coroczną pensję, klasztor zaś zaniżoną rekompensatę.

Droga do Wieczności wskazana na fragmencie planu parku Oliwskiego z 1792 r. Ze zbiorów Archiwum Państwowego w Gdańsku.
Droga do Wieczności wskazana na fragmencie planu parku Oliwskiego z 1792 r. Ze zbiorów Archiwum Państwowego w Gdańsku. źródło: polona.pl

Kościół... poniżej oczekiwań



Chociaż dzisiaj ciężko znaleźć osobę, której wnętrze katedry oliwskiej by się nie podobało, Bernoulli był świątynią odrobinę zawiedziony. Do tego stopnia, że sięgnął po niezwykle ciekawą metaforę:

- Kościół nie sprostał moim oczekiwaniom. Jest zbudowany nieregularnie, ma szeroką nawę główną, wokół której niezwykle wąskie nawy boczne kręcą się niczym jelito. Piękne organy są teraz w trakcie budowy, podobnie jak kaplica Najświętszej Maryi Panny; jednak przez mniejsze dochody prace idą powoli.
Ponownie mowa o mniejszych dochodach w związku z włączeniem Oliwy w granice państwa Hohenzollernów. Jednak mimo wszystko Szwajcar dostrzega szereg obiektów w kościele wartych wspomnienia:

- Najważniejsze wydały mi się w kościele następujące rzeczy: nowa, piękna kaplica opacka na kształt okrągłej, antycznej świątyni - piękna ambona - grobowiec opatów, z dużym nagrobkiem z czterema kulami, zrobiony z czarnego marmuru - piękne malowidło we włoskim stylu, ale raczej autorstwa Stecha, na ołtarzu przy kaplicy opata - zdjęcie z Krzyża wykonane w alabastrze na innym ołtarzu - wyobrażenie ludzkiej twarzy na kolumnie.
I dzisiaj możemy podziwiać te piękne zabytki. Kaplica opacka to Kaplica św. Krzyża. Chociaż swoje korzenie kaplica ma w średniowieczu, to właśnie w XVIII wieku zyskała swój rokokowy charakter dzięki pracy Ignacego Müllera z Sopotu.

Skojarzenie z antykiem mogła wzbudzić w Bernoullim oświetlona kopuła kaplicy. Grobowiec, błędnie przypisany przez Bernoullego, to grobowiec książąt pomorskich. Ten symboliczny nagrobek został ufundowany przez opata Dawida Konarskiego w 1615 r. i w momencie wizyty Szwajcara znajdował się w prezbiterium.

Natomiast malowidło, o którym wspomina, to najprawdopodobniej obraz Hermana Hahna z ołtarza św. Katarzyny. Ciekawostką są "twarze", które można dostrzec w sieci żyłek na kolumnach ołtarza św. Kazimierza.

Wnętrze pałacu Opatów przed wojną. Na zdjęciu sala muzyczna.
Wnętrze pałacu Opatów przed wojną. Na zdjęciu sala muzyczna. źródło: fotopolska.eu

Przyjemne chwile w pałacu Opatów



Po zwiedzeniu kościoła cała grupa ruszyła do pałacu Opatów. Nowy pałac Opacki został wzniesiony w XVII wieku przez opata Jana Grabińskiego, zaś w I połowie kolejnego stulecia przebudowany przez opata Franciszka Zaleskiego. Jednak zachowany do dzisiaj, dzięki powojennej odbudowie, charakter pałacu zawdzięczamy właśnie opatowi Rybińskiemu.

W połowie XVIII wieku zaangażował on słynnego warszawskiego architekta Efraima Szregera do budowy nowej, dwukondygnacyjnej siedziby. Piękny pałac jest wyśmienitym przykładem architektury tamtego okresu, reprezentującym francuskie rokoko, które w swojej prostocie i elegancji zwiastowało już klasycyzm, stojący w kontrze do barokowego rozbuchania.

Oto, jak Bernoulli opisuje wnętrze:

- Pałac opata jest bardzo piękny: nowoczesny, ale zarazem prosty i o szlachetnym charakterze. W środku jest bardzo dobrze umeblowany. Dostrzegłem portret króla, księcia Henryka i pruskiej księżniczki oraz dwa bardzo dobre obrazy nad dwoma kominkami: jeden w stylu Rembrandta, drugi, z przedstawieniem anioła, rzekomo był autorstwa Rafaela, ale nie daję temu wiary, bowiem wydaje się nowszy i nie do końca w jego stylu. Po obejrzeniu wnętrza, powróciliśmy do opata, któremu oddaliśmy należne grzeczności. Poczęstował nas kawą oraz dobrym węgierskim winem, zaś książę biskup, który przypomniał sobie moją osobę z czasu swojego pobytu w Berlinie, uhonorował mnie długą rozmową. Jest to człowiek wielu talentów i ogromnej wiedzy, jednym z najsłynniejszym pisarzy posługujących się językiem polskim. Spod jego pióra wyszły dwa poematy: "Myszeida" oraz "Monachomachia, czyli wojna mnichów". Ponadto dwie powieści: "Mikołaja Doświadczyńskiego przypadki" oraz "Pan Podstoli" (...). Opowiadał mi oprócz tego, że odkrył prawdziwe miejsce pochówku Kopernika w katedrze we Fromborku i zaprosił mnie tam (...).
Zaczynając od początku, nie znalazłem nigdzie szczegółowych informacji o trzech portretach. Biorąc pod uwagę niedawną zmianę przynależności państwowej Oliwy, możemy zaryzykować trzy postacie: króla Fryderyka Wielkiego, księcia Henryka Pruskiego i księżniczkę Annę Amalię, chociaż zaznaczam, że to jedynie moje przypuszczenia.

Wnętrze pałacu Opatów przed wojną. Na zdjęciu dawna sala jadalna. Niemiecki podpis pod zdjęciem oznacza: "Sala biała w zamku w Oliwie, obecnie Muzeum Krajowe".
Wnętrze pałacu Opatów przed wojną. Na zdjęciu dawna sala jadalna. Niemiecki podpis pod zdjęciem oznacza: "Sala biała w zamku w Oliwie, obecnie Muzeum Krajowe". źródło: fotopolska.eu

Bernoulli miał bardzo dobre zdanie o Krasickim. Co więcej, w kolejnym roku Bernoulli rzeczywiście pojawił się we Fromborku. Szwajcar był astronomem, więc tropienie śladów Mikołaja Kopernika było dla niego dużym przeżyciem.

Miał nawet okazję wejść na wieżę, gdzie według przekazów astronom wykonywał swoje obserwacje... Co ciekawe, Krasicki miał rację. Kopernik rzeczywiście został pochowany we Fromborku, co potwierdzono niedawnymi badaniami genetycznymi.

W ten przyjemny sposób zakończyła się wycieczka Bernoullego do Oliwy. W kolejnych artykułach będziemy towarzyszyć astronomowi w jego odkrywaniu XVIII-wiecznego Gdańska.

Opinie (20) 4 zablokowane

  • Konfrontacja ówczesnej architektury ze współczesną architekturą Oliwy, z biurowcami w roli głównej, słabo wypada (3)

    Co z tych szklanych domów zostanie za 200 lat. Wspomnienie? Chyba jednak tylko dziura w historii miejsca. Czyli nic.

    • 41 9

    • Żeromski gdyby zobaczył

      swoje wyśnione szklane domy zmienił by wątek w "Przedwiośniu". Rzekłem.

      • 14 2

    • A to ciekawe porównanie, przecież biurowce stoją w miejscach, w których za tamtych czasów było szczere pole!

      • 1 0

    • z artykułu wynika, ze zajęcie okolic Gdańska przez Prusaków oznaczało upadek i regres

      dobrze, że ktoś to wreszcie przypomniał

      • 2 0

  • (1)

    Ciekawe! :)

    • 21 1

    • Na pierwszej rycinie (Deischa) świetny kontrast między odpoczywającymi, a pracującym w polu na drugim planie :)

      • 1 0

  • A wystarczyły obecne rządy i palmy niet. (2)

    Część ogrodu dostał deweloper.Dobrze że ci ludzie już nie ,żyją też moi rodzice bo zawału by dostali.

    • 44 13

    • Republika Gdańska

      • 14 5

    • Nikt normalny by się nie odważył.

      Nikogo nie znajdą jak po pożarach.

      • 4 4

  • Ciekawe czy za 200 lat będą w ten sposób wspominać Tadeusza R. Z Torunia.. (3)

    Zbudował, to... Ufundował tamto... Działał we współpracy ze znanymi politykami... głosił słowo boze... Droga duchownych powinna być skromna i daleka od władzy . Chyba że p. Jezus miał swoje materialne królestwo na ziemi i zarządzał sprawami regionu lub państwa... Oczywiście nie chce tu negować Krasickiego, to tylko mała dygresja w temacie duchownych

    • 12 17

    • Na czym jedziesz? (1)

      .

      • 4 6

      • Na samochodzie

        od bezdomnego

        • 9 3

    • A co to ma do rzeczy ? Wyluzuj na weekend

      • 0 3

  • (2)

    Szkoda, że tyły parku Oliwskiego(od strony AWF) skutecznie są zabudowywane koszmarkami deweloperskimi. Gdy nowa zabudowa choć troche zblizy się do parku, to zaraz przeczytamy o nielegalnych wycinkach, Dobrze chociaż, że rynek biurowy okrzepł i się ochłodził, bo gdyby przeżywał taki boom i górkę cenową jak analogiczna bańka w mieszniówce- oliwianie mieliby powód do strachu. Założe się, że Mordor rozbudowywano by pod sam Park, a może i jeszcze dalej;)

    • 16 6

    • Najwiekszym koszmarkiem (1)

      Jest gmach TVPis Gdańsk

      • 5 6

      • Wczesniej trolu tuskowy to był gmach TVP PO a w przyszłosci bedzie tego co wygra wybory.

        Ale trol u gdzybys nie był dzbankiem to bys to wiedział jak Tuska w TVP witali z kwiatami a Lis z Lisową mieli swoje programy w których zarabiali miliony dzisiaj sa na smietniku histori!!

        • 4 4

  • zlote a skromne sprawdza sie od tysiacleci

    • 13 1

  • Łatwiej jest wielbłądowi przejść przez ucho igielne, niż bogatemu wejść do królestwa niebieskiego.

    Ale wiadomo, nauka Jezusa jest dla plebsu, nie dla opata czy biskupa.

    • 15 5

  • bp zbigniew jaki mlody szczulutki

    • 0 1

1

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Muzea

Sprawdź się

Sprawdź się

Gdzie został pochowany twórca Gdyni Eugeniusz Kwiatkowski?