wiadomości

stat

Rysowana kronika podróży Daniela Chodowieckiego do rodzinnego Gdańska

artykuł historyczny
Jedna z najsłynniejszych grafik Daniela Chodowieckiego: pruska budka graniczna na Wielkiej Alei (dziś aleja Zwycięstwa), między Gdańskiem a Wrzeszczem.
Jedna z najsłynniejszych grafik Daniela Chodowieckiego: pruska budka graniczna na Wielkiej Alei (dziś aleja Zwycięstwa), między Gdańskiem a Wrzeszczem.

Proponowany na patrona jednego z nowych gdańskich tramwajów Daniel Chodowiecki (1726-1801) jest przykładem, jak złożone bywało pochodzenie dawnych obywateli Gdańska.



Chodowiecki, Fahrenheit, Heweliusz - kto zostanie patronem kolejnych gdańskich tramwajów?

Przodkowie Daniela Chodowieckiego po mieczu wywodzili się z wielkopolskiej, protestanckiej szlachty i ze względu na przekonania religijne osiedli w Toruniu, a później w Gdańsku, wchodząc do stanu mieszczańskiego. Z kolei matka, Maria Henrietta Ayrer, pochodziła od francuskich hugenotów. Daniel wyniósł z domu znajomość polskiego i francuskiego, ale w dojrzałym życiu chętniej posługiwał się tym drugim.

Przeznaczony przez rodzinę do zawodu kupieckiego, wyjechał w wieku 17 lat do Berlina, gdzie zaopiekował się nim brat matki, Antoni Ayrer, i gdzie żyła duża grupa francuskich hugenotów. Daniel również zapisał się do kolonii francuskiej i tam znalazł sobie żonę, do śmierci był jednak dumny ze swych polskich korzeni. Wkrótce odkrył w sobie powołanie artysty i postanowił zerwać z zawodem kupca. Tworzył rysunki, grafiki i obrazy olejne. W 1764 r. przyjęto go do Królewskiej Pruskiej Akademii Sztuk.

Już jako uznany artysta, latem 1773 r. wybrał się w podróż z Berlina do rodzinnego Gdańska. Celem podróży były sprawy majątkowe, jednak - co dla nas najistotniejsze - Chodowiecki potraktował pobyt w rodzinnym mieście jako przygodę artystyczną.

Podczas całej podróży, od wyjazdu z Berlina aż do powrotu, nieustannie rejestrował ołówkiem swoje wrażenia (część nich zapisał także w dzienniku, kilka lat temu udostępnionym czytelnikom w tłumaczeniu na polski). Rysunki były przeznaczone przede wszystkim dla najbliższych w Berlinie, miały więc podobny charakter, jak dziś wykonywane aparatami cyfrowymi serie zdjęć z zagranicznych wycieczek. Dzięki przetrwaniu tej rysowanej i pisanej relacji Chodowieckiego, posiadamy dziś kapitalny dokument, dający wgląd w życie Gdańska w rok po tym, jak w wyniku pruskiego zaboru Pomorza został on odcięty od ziem Korony Polskiej. Charakterystycznym i jednym z częściej reprodukowanych gdańskich rysunków Chodowieckiego stał się więc widok pruskiej budki wartowniczej na Wielkiej Alei, pomiędzy Gdańskiem a Wrzeszczem.

Przede wszystkim jednak znakomity rysownik szkicował portrety i sylwetki mieszkańców Gdańska. Widać, że był świetnym obserwatorem, wiele rysunków przekazuje nie tylko wygląd, lecz również elementy charakterystyki modela (czasem o znamionach karykatury). Powstała w efekcie niezrównana galeria postaci zaludniających Gdańsk latem 1773 roku. Są to osoby najróżniejszych sfer, od ulicznej biedoty do polskich arystokratów, duchowni katoliccy i protestanccy, kupcy, burmistrzowie i bankierzy.

Abraham Dirksen
Abraham Dirksen
Daniel Chodowiecki
Daniel Chodowiecki
Burmistrz Conradi
Burmistrz Conradi
Ojciec Mathy
Ojciec Mathy
Kupiec Rottnenburg
Kupiec Rottnenburg
U Dominikanów
U Dominikanów
Pastor Jenin
Pastor Jenin
Rodzina w powozie
Rodzina w powozie
Pouczające jest zestawienie nazwisk, wśród których dominują niemieckie i polskie, ale obok nich niemało jest francuskich, flamandzkich, angielskich, a nawet włoskich. Obok burmistrza Conradiego pojawia się dominikanin ojciec Mathy, prymas Podoski, kupcy VernesobreBrunati czy mennonicki bankier Dirksen. Ciekawe są też scenki rodzajowe: mieszczańska rodzina sadowi się w powozie, w kościele katolickim szlachcic w kontuszu podkręca wąsa, bankier liczy pieniądze, młoda kobieta całuje dłoń katolickiego duchownego.

Choć, jak ustalił prof. Edmund Kizik, przyjazd i wyjazd berlińskiego malarza nie został odnotowany w gdańskiej prasie, to jednak gdańskie elity uznały swego ziomka za interesującego gościa. Dziennik pełen jest informacji o spotkaniach towarzyskich Chodowieckiego, przy czym, choć on sam nie pisze o tym zbyt otwarcie, miały one często charakter zawodowy - malarz poszukiwał zamówień na portrety, których, wnosząc z jego zapisków, wykonał w czasie pobytu w Gdańsku niemało i uzyskał za nie znaczący dochód. Mimo iż ekonomiczna prosperity odeszła w przeszłość, polska szlachta i gdańscy mieszczanie byli jeszcze wystarczająco bogaci, by z charakterystyczną dekadencją okazywać żywe zainteresowanie sztuką i płacić Chodowieckiemu niekiedy zastanawiająco wysokie honoraria.

Po kilkutygodniowym pobycie w Gdańsku, artysta wyjechał z miasta i więcej już w rodzinne strony nie powrócił. Został jednak zapamiętany. Jego popiersie znajduje się m.in. na fasadzie banku przy ul. Okopowej, obok Bramy Wyżynnej zobacz na mapie Gdańska. Muzeum Narodowe posiada znaczącą kolekcję grafik Daniela Chodowieckiego. Jeszcze na początku XX wieku ówczesne niemieckie władze ochrzciły nazwiskiem Chodowieckiego niewielką i stosunkowo zaciszną ulicę w dzielnicy zwanej obecnie "Aniołki". Co ciekawe, to jeden z niewielu przypadków, gdy ulica poświęcona konkretnej osobie nie zmieniła patrona w 1945 r. Kolejnym znakiem pamięci o Chodowieckim może już wkrótce stać się niskopodłogowy tramwaj.

Dodaj zdjęcie do artykułu

Opinie (29)

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

Klikając "wyślij", akceptujesz regulamin dodawania opinii.
zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Opinie niezwiązane z tematem artykułu, wulgarne, obraźliwe, naruszające prawo będą usuwane.

- jeżeli uważasz, że dana opinia nie powinna się tu znaleźć, zgłoś ją do moderacji.

kalendarz historyczny

1927 Otwarcie synagogi Przy ulicy Partyzantów we Wrzeszczu otwarta została nowo zbudowana synagoga. W 1938 roku zlikwidowana została przez hitlerowców. Od 1953 budynek był siedzibą szkoły muzycznej. Część pomieszczeń od kilku lat ponownie użytkuje gmina żydowska.

Najczęściej czytane