wiadomości

stat

Granitowy kolos u wrót gdańskiego portu. Historia Pomnika Obrońców Wybrzeża

artykuł historyczny

Zobacz Pomnik Obrońców Wybrzeża z lotu ptaka

To nie tylko jeden z symboli Gdańska, ale i jeden z najsłynniejszych pomników w naszym kraju. Mowa o Pomniku Obrońców Wybrzeża, górującym nad półwyspem Westerplatte. Co z monumentem ma wspólnego radziecka pepesza oraz dlaczego nie spodobał się on Westerplatczykom?



Westerplatte - to tutaj symbolicznie rozpoczęła się II wojna światowa. To tutaj rozegrała się najsłynniejsza bitwa kampanii wrześniowej, podczas której Polacy przez siedem dni bohatersko bronili szturmowanej przez Niemców Wojskowej Składnicy Tranzytowej. To tutaj słowa nawołujące do wyrzeczenia się wojny oraz pokojowej koegzystencji narodów nabierają szczególnego znaczenia.

Od niemal 50 lat nad półwyspem góruje Pomnik Obrońców Wybrzeża. Historia powstania tego słynnego pomnika jest nie mniej intrygująca, niż wydarzenia, które upamiętnia.

Zniszczenie reliktów dawnej składnicy

Cofnijmy się do roku 1945. 30 marca żołnierze Armii Czerwonej wraz z żołnierzami 1 Armii Wojska Polskiego zdobyli Gdańsk. Mimo to, niewielkie skrawki zniszczonego miasta wciąż pozostawały w rękach niemieckich. Ostatnimi punktami oporu żołnierzy Hitlera były Wyspa Sobieszewska oraz właśnie półwysep Westerplatte. Na terenie dawnej, polskiej Wojskowej Składnicy Tranzytowej Niemcy bronili się aż do 7 kwietnia. Niemieccy żołnierze na własnej skórze przekonali się, jaki los zgotowali Polakom w tym samym miejscu niemal sześć lat wcześniej. Rzadko kiedy tak głośno słychać ponury rechot historii.
Pomnik Obrońców Wybrzeża tuż przed renowacją, którą przeprowadzono w 2009 roku.
Pomnik Obrońców Wybrzeża tuż przed renowacją, którą przeprowadzono w 2009 roku. fot. Krzysztof Mystkowski/KFP

Zdobyte przez Rosjan Westerplatte w niczym nie przypominało Wojskowej Składnicy Tranzytowej z 31 sierpnia 1939 r. Wbrew pozorom, nie był to wyłącznie efekt walk polsko-niemieckich z początku wojny oraz sowiecko-niemieckich z jej końca.

Już we wrześniu 1939 roku, wkrótce po odebraniu z rąk mjr Henryka Sucharskiego kapitulacji polskiej Wojskowej Składnicy Tranzytowej, Niemcy rozpoczęli rozbiórkę wielu elementów tutejszej infrastruktury, np. uszkodzonych budynków, zasieków czy muru okalającego dawną składnicę.

Wiele z odzyskanych materiałów budowlanych trafiło do wznoszonego wówczas rękoma polskich więźniów niemieckiego obozu koncentracyjnego Stutthof. Niemcy na nowo ufortyfikowali półwysep dopiero w 1944 roku, stawiając tu m.in. żelbetowe bunkry.

Po wojnie, zrujnowany teren dawnej Wojskowej Składnicy Tranzytowej był częściowo użytkowany przez Ludowe Wojsko Polskie, a częściowo został zaadaptowany na potrzeby gdańskiego portu.

Obszar niezajęty przez wojsko i port zarósł z czasem krzewami i drzewami. Mało komu zależało wówczas na zachowaniu pozostałości dawnych fortyfikacji. Z biegiem lat, również podczas budowy Pomnika Obrońców Wybrzeża, wiele z nich wyburzono.

Poszerzenie kanału portowego i obchody Tysiąclecia Państwa Polskiego

W 1958 roku rozpoczęto prace budowlane związane z poszerzeniem i pogłębieniem kanału portowego, który okala półwysep Westerplatte od południa. Podczas prac wydobyto setki ton ziemi. Pracownicy Biura Projektów Budownictwa Morskiego w Gdańsku wpadli na pomysł, aby pozyskany materiał wykorzystać do usypania kopca upamiętniającego jedną z najchlubniejszych kart polskiego oręża.

Tymczasem z początkiem lat 60. rozpoczęły się obchody Tysiąclecia Państwa Polskiego. Władze PRL postanowiły upiec dwie pieczenie na jednym ogniu, czyli wykorzystać upamiętnienie Westerplatczyków do własnych celów propagandowych.

W 1963 roku rozpisano konkurs na pomnik oraz urbanistyczno-architektoniczne zagospodarowanie okolicznego terenu o powierzchni 25 hektarów.

Do konkursu zgłoszono 63 projekty z całego kraju. Ostatecznie, komisja wybrała projekt autorstwa zespołu rzeźbiarza Franciszka Duszeńki oraz architektów Henryka KitowskiegoAdama Haupta. Ich projekt zakładał usypanie kopca zwieńczonego pomnikiem, a także budowę m.in. ogromnych rozmiarów placu, szerokiej alei prowadzącej do podnóża kopca, pawilonu muzealnego, parkingu i pętli autobusowej. Nie wszystkie założenia projektowe udało się zrealizować.

Rozmach budowy budził podziw

Realizację projektu rozpoczęto w październiku 1964 roku. Zostały zaangażowane w nią tysiące osób, w tym saperzy, którzy niemal codziennie usuwali wydobyte z ziemi różnego rodzaju niewybuchy i niewypały. Dużą część prac ziemnych, obejmujących zarówno usypanie kopca, jak i zniwelowanie okolicznego terenu, wykonano - używając określenia z czasów Polski Ludowej - w czynie społecznym. Brali w nim udział pracownicy 130 instytucji z całego kraju.

Prace rozpoczęły się od wykonania wykopu pod żelbetową ławę fundamentową, na której miał oprzeć się kopiec i posadowiony na nim pomnik. Sztuczne wzgórze powstało ze wspomnianej wcześniej ziemi, uzyskanej podczas modernizacji kanału portowego. Usypywanie wysokiego na 22,5-metra kopca o średnicy 90 metrów, ukończono w sierpniu 1965 roku. Następnie prace na kopcu wstrzymano na kilka miesięcy, aby ziemia, z której został wzniesiony, mogła osiąść.

Do budowy strzelistego, zgeometryzowanego monumentu, użyto 236 granitowych bloków o wadze od 6 do 12 ton. Kamienne elementy sprowadzone aż z Dolnego Śląska, z kamieniołomów w Strzegomiu i Borowie. Zanim w kwietniu 1966 roku bryły rozpoczęto składać w jednolitą całość (na wzór gipsowego odlewu pomnika w skali 1:100, wykonanego przez docenta Duszeńkę), przez kilka miesięcy gdańscy rzeźbiarze obrabiali je zgodnie z wizją autorów projektu, wykuwając w kamieniu płaskorzeźby i napisy.

Mało kto wie, że wewnątrz monumentu znajduje się komora, od której biegnie wyłożony metalowymi szczeblami szyb. Wspinając się po drabinie szybu doszlibyśmy do niewielkiej klapy. Po jej otwarciu, moglibyśmy podziwiać widok rozpościerający się z wierzchołka kamiennego pomnika. Niestety, ze względów bezpieczeństwa, wejście do szybu jest zamknięte na cztery spusty.

Posadowiony na szczycie kopca granitowy kolos osiągnął wysokość (licząc od szczytu kopca) 25 metrów, a jego waga wyniosła 1150 ton. Do jego podnóża poprowadzono alejkę, która niczym serpentyna oplata porośnięte roślinnością wzgórze.


U stóp kopca ustawiono siedem zniczy wykonanych z rur o zróżnicowanych średnicach i wysokościach. Liczba zniczy symbolizuje siedem dni obrony polskiej Wojskowej Składnicy Tranzytowej.

Pomnik polsko-radzieckiego braterstwa broni podczas II wojny światowej?

Uroczyste odsłonięcie monumentu, który nazwano Pomnikiem Obrońców Wybrzeża, odbyło się 9 października 1966 roku. Wystarczy jednak rzut oka na wyryte w granicie inskrypcje oraz płaskorzeźby, aby przekonać się, że nazwa monumentu nie współbrzmi z jego wymową. Mało tego: można wręcz odnieść wrażenie, że upamiętnienie bohaterskiej obrony Westerplatte zostało zepchnięte na dalszy plan.

Na froncie pomnika, zaczynając od dołu, można przeczytać następujące nazwy: Kosynierzy Gdyni, Poczta Gdańska, Westerplatte, Oksywie, Hel, Murmańsk, Narwik, Atlantyk, Morze Śródziemne, Dunkierka, La Manche. Nad ostatnią z podanych nazw znajdują się popiersia żołnierza i marynarza, którzy razem dzierżą pepeszę, czyli radziecki pistolet maszynowy. Na lewej stronie pomnika: Studzianki, Lenino. Wreszcie, na prawej stronie odnajdziemy napis: "Tym, co na morzu" oraz datę: 30 III 1945.

Z polskimi obrońcami Wybrzeża związane są jedynie napisy w dolnej części pomnika, np. Oksywie czy Hel. Umiejscowienie tych napisów, wraz z inskrypcją Westerplatte, w mało wyeksponowanym miejscu jeszcze o niczym nie przesądza. Ale to, co góruje nad nimi, już tak.

Co wspólnego z obroną polskiego Wybrzeża miały Lenino i Studzianki, pod którymi polscy żołnierze walczący u boku Sowietów stoczyli bitwy z Niemcami w 1943 i 1944 roku? Co wspólnego z obroną polskiego Wybrzeża ma data 30 marca 1945 roku, czyli data zdobycia Gdańska przez Armię Czerwoną? Co w ogóle mieli wspólnego polscy żołnierze broniący polskiego Wybrzeża z Murmańskiem czy Morzem Śródziemnym?

Co wreszcie wspólnego ma pepesza z bohaterską obroną Westerplatte we wrześniu 1939 roku? Produkcja słynnego pistoletu maszynowego, autorstwa radzieckiego konstruktora Gieorgija Szpagina, rozpoczęła się dopiero w 1941 roku. Nie była i nie mogła być używana przez polskich obrońców Westerplatte, Oksywia czy Helu.

Dodatkowo, fatalną pomyłką jest napis: "Poczta Gdańska". Twórcom pomnika chodziło oczywiście o Pocztę Polską w Wolnym Mieście Gdańsku, której obrońcy 1 września 1939 roku bohatersko stawili czoła atakującym placówkę Niemcom. Sęk w tym, że Poczta Gdańska była wówczas pocztą niemiecką.

Reasumując, pomnik na Westerplatte został wykorzystany przez władze PRL po prostu jako instrument propagandy. Monument w znacznym stopniu upamiętnia bowiem polsko-radzieckie "braterstwo broni" podczas II wojny światowej, a nie wyłącznie polskich obrońców Wybrzeża, którym jest przecież dedykowany.


Nawet napis "Tym, co na morzu" nie jest w stanie utrzymać jednolitej i harmonijnej narracji, jaką powinien prezentować Pomnik Obrońców Wybrzeża. W końcu jak już ktoś złośliwie zauważył - nad jakim morzem leżą wspomniane wcześniej Lenino i Studzianki?

Gorzka pigułka dla bohaterów

Żyjący wówczas obrońcy Westerplatte z rozczarowaniem spoglądali na monument, wzniesiony na dawnym polu ich bohaterskiej bitwy. "Tak, mój kochany, ja to rozumiem, to wszystko czynią, by po walkach na Westerplatte nie pozostało żadnych śladów, gdyż uważają, że cel naszej walki był inny i spychał w cień inne walki, gdzie brali udział ludzie mający dziś coś do powiedzenia, ale my musimy się z tym pogodzić, bo nas jest mało i jesteśmy wszyscy na niskich stanowiskach i dlatego nie mamy żadnego wpływu." - pisał Westerplatczyk Jan Gryczman w liście do dawnego towarzysza broni Michała Gawlickiego.

Na koniec warto wspomnieć o ogromnej przykrości, jaką zafundowały Westerplatczykom komunistyczne władze, przy okazji uroczystości odsłonięcia pomnika. Na wydarzenie zaproszono zaledwie kilku z nich. Na dodatek, kazano im stanąć z boku, a nie w należnym bohaterom honorowym miejscu.

Pozostali weterani obrony Westerplatte, którzy bez zaproszenia udali się na uroczystości, zostali z nich po prostu wyproszeni. Trudno sobie wyobrazić gorycz, jaka musiała im towarzyszyć podczas powrotu do swoich domów.

Bagnet albo miecz wbity w ziemię. Czy na pewno?

Ale co tak właściwie przedstawia Pomnik Obrońców Wybrzeża? Wbrew wielu obiegowym opiniom, twórcy pomnika wcale nie zaprojektowali go jako wyszczerbiony bagnet albo miecz wbity w ziemię.

Imponująca iluminacja Pomnika Obrońców Wybrzeża, którą zaprezentowano podczas tegorocznych obchodów zakończenia II wojny światowej w Europie.
Imponująca iluminacja Pomnika Obrońców Wybrzeża, którą zaprezentowano podczas tegorocznych obchodów zakończenia II wojny światowej w Europie. fot. Trojmiasto.pl
Wszelkie wątpliwości w tej kwestii rozwiał docent Duszeńko, który wkrótce po odsłonięciu pomnika powiedział: "To są raczej przypadkowe skojarzenia obserwatorów". Zamiast wytłumaczenia, co tak naprawdę przypomina granitowy kolos, wybitny rzeźbiarz przedstawił wymowę monumentu: "W układzie poziomym front obrony, poświęcenia bez granic i męczeństwa, a w układzie pionowym ideę zwycięstwa, która przyszła po latach cierpień".

Symbol Gdańska i chwały polskiego żołnierza

Od chwili odsłonięcia Pomnika Obrońców Wybrzeża mija już prawie 50 lat. Przez ten czas, u stóp pomnika odbyła się niezliczona liczba uroczystości. Wiele z nich odbyło się z udziałem zagranicznych delegacji. Czy to się komu podoba czy nie, Pomnik Obrońców Wybrzeża stał się symbolem nierozerwalnie złączonym z miejscem, w którym stanął. Chyba nikt nie jest sobie w stanie wyobrazić półwyspu bez granitowego kolosa, górującego nad wejściem do portu w Gdańsku.

Co ciekawe, kilka lat temu, pojawił się pomysł rozebrania monumentu. Pretekstem był jego fatalny stan techniczny. Na całe szczęście, prawie nikt nie potraktował tego kuriozalnego pomysłu poważnie.

Na propagandowy wydźwięk wzniesionego na kopcu monumentu już mało kto zwraca uwagę. Dla odwiedzających obecnie Westerplatte gdańszczan i turystów, Pomnik Obrońców Wybrzeża jest po prostu pomnikiem upamiętniającym bohaterskich obrońców Westerplatte. Nawet błąd dotyczący Poczty Polskiej w WMG stał się z czasem interesującą ciekawostką, którą serwują przewodnicy oprowadzanym po Westerplatte turystom.

Dodaj zdjęcie do artykułu

Opinie (96)

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

Regulamin dodawania opinii

zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

kalendarz historyczny

1817 Powstała Królewska Szkoła Nawigacyjna Królewska Szkoła Nawigacyjna powstała w Gdańsku, kształcąca do 1920 r. szyprów i nawigatorów. Od 1826 mieściła się przy ulicy Karpiej.

Najczęściej czytane