wiadomości

Granitowy kolos u wrót gdańskiego portu. Historia Pomnika Obrońców Wybrzeża

artykuł historyczny
Najnowszy artukuł na ten temat

Historia Nowych Koszar na Westerplatte

Zobacz Pomnik Obrońców Wybrzeża z lotu ptaka

To nie tylko jeden z symboli Gdańska, ale i jeden z najsłynniejszych pomników w naszym kraju. Mowa o Pomniku Obrońców Wybrzeża, górującym nad półwyspem Westerplatte. Co z monumentem ma wspólnego radziecka pepesza oraz dlaczego nie spodobał się on Westerplatczykom?



Westerplatte - to tutaj symbolicznie rozpoczęła się II wojna światowa. To tutaj rozegrała się najsłynniejsza bitwa kampanii wrześniowej, podczas której Polacy przez siedem dni bohatersko bronili szturmowanej przez Niemców Wojskowej Składnicy Tranzytowej. To tutaj słowa nawołujące do wyrzeczenia się wojny oraz pokojowej koegzystencji narodów nabierają szczególnego znaczenia.

Od niemal 50 lat nad półwyspem góruje Pomnik Obrońców Wybrzeża. Historia powstania tego słynnego pomnika jest nie mniej intrygująca, niż wydarzenia, które upamiętnia.

Zniszczenie reliktów dawnej składnicy

Cofnijmy się do roku 1945. 30 marca żołnierze Armii Czerwonej wraz z żołnierzami 1 Armii Wojska Polskiego zdobyli Gdańsk. Mimo to, niewielkie skrawki zniszczonego miasta wciąż pozostawały w rękach niemieckich. Ostatnimi punktami oporu żołnierzy Hitlera były Wyspa Sobieszewska oraz właśnie półwysep Westerplatte. Na terenie dawnej, polskiej Wojskowej Składnicy Tranzytowej Niemcy bronili się aż do 7 kwietnia. Niemieccy żołnierze na własnej skórze przekonali się, jaki los zgotowali Polakom w tym samym miejscu niemal sześć lat wcześniej. Rzadko kiedy tak głośno słychać ponury rechot historii.
Pomnik Obrońców Wybrzeża tuż przed renowacją, którą przeprowadzono w 2009 roku.
Pomnik Obrońców Wybrzeża tuż przed renowacją, którą przeprowadzono w 2009 roku. fot. Krzysztof Mystkowski/KFP

Zdobyte przez Rosjan Westerplatte w niczym nie przypominało Wojskowej Składnicy Tranzytowej z 31 sierpnia 1939 r. Wbrew pozorom, nie był to wyłącznie efekt walk polsko-niemieckich z początku wojny oraz sowiecko-niemieckich z jej końca.

Już we wrześniu 1939 roku, wkrótce po odebraniu z rąk mjr Henryka Sucharskiego kapitulacji polskiej Wojskowej Składnicy Tranzytowej, Niemcy rozpoczęli rozbiórkę wielu elementów tutejszej infrastruktury, np. uszkodzonych budynków, zasieków czy muru okalającego dawną składnicę.

Wiele z odzyskanych materiałów budowlanych trafiło do wznoszonego wówczas rękoma polskich więźniów niemieckiego obozu koncentracyjnego Stutthof. Niemcy na nowo ufortyfikowali półwysep dopiero w 1944 roku, stawiając tu m.in. żelbetowe bunkry.

Po wojnie, zrujnowany teren dawnej Wojskowej Składnicy Tranzytowej był częściowo użytkowany przez Ludowe Wojsko Polskie, a częściowo został zaadaptowany na potrzeby gdańskiego portu.

Obszar niezajęty przez wojsko i port zarósł z czasem krzewami i drzewami. Mało komu zależało wówczas na zachowaniu pozostałości dawnych fortyfikacji. Z biegiem lat, również podczas budowy Pomnika Obrońców Wybrzeża, wiele z nich wyburzono.

Poszerzenie kanału portowego i obchody Tysiąclecia Państwa Polskiego

W 1958 roku rozpoczęto prace budowlane związane z poszerzeniem i pogłębieniem kanału portowego, który okala półwysep Westerplatte od południa. Podczas prac wydobyto setki ton ziemi. Pracownicy Biura Projektów Budownictwa Morskiego w Gdańsku wpadli na pomysł, aby pozyskany materiał wykorzystać do usypania kopca upamiętniającego jedną z najchlubniejszych kart polskiego oręża.

Tymczasem z początkiem lat 60. rozpoczęły się obchody Tysiąclecia Państwa Polskiego. Władze PRL postanowiły upiec dwie pieczenie na jednym ogniu, czyli wykorzystać upamiętnienie Westerplatczyków do własnych celów propagandowych.

W 1963 roku rozpisano konkurs na pomnik oraz urbanistyczno-architektoniczne zagospodarowanie okolicznego terenu o powierzchni 25 hektarów.

Do konkursu zgłoszono 63 projekty z całego kraju. Ostatecznie, komisja wybrała projekt autorstwa zespołu rzeźbiarza Franciszka Duszeńki oraz architektów Henryka KitowskiegoAdama Haupta. Ich projekt zakładał usypanie kopca zwieńczonego pomnikiem, a także budowę m.in. ogromnych rozmiarów placu, szerokiej alei prowadzącej do podnóża kopca, pawilonu muzealnego, parkingu i pętli autobusowej. Nie wszystkie założenia projektowe udało się zrealizować.

Rozmach budowy budził podziw

Realizację projektu rozpoczęto w październiku 1964 roku. Zostały zaangażowane w nią tysiące osób, w tym saperzy, którzy niemal codziennie usuwali wydobyte z ziemi różnego rodzaju niewybuchy i niewypały. Dużą część prac ziemnych, obejmujących zarówno usypanie kopca, jak i zniwelowanie okolicznego terenu, wykonano - używając określenia z czasów Polski Ludowej - w czynie społecznym. Brali w nim udział pracownicy 130 instytucji z całego kraju.

Prace rozpoczęły się od wykonania wykopu pod żelbetową ławę fundamentową, na której miał oprzeć się kopiec i posadowiony na nim pomnik. Sztuczne wzgórze powstało ze wspomnianej wcześniej ziemi, uzyskanej podczas modernizacji kanału portowego. Usypywanie wysokiego na 22,5-metra kopca o średnicy 90 metrów, ukończono w sierpniu 1965 roku. Następnie prace na kopcu wstrzymano na kilka miesięcy, aby ziemia, z której został wzniesiony, mogła osiąść.

Do budowy strzelistego, zgeometryzowanego monumentu, użyto 236 granitowych bloków o wadze od 6 do 12 ton. Kamienne elementy sprowadzone aż z Dolnego Śląska, z kamieniołomów w Strzegomiu i Borowie. Zanim w kwietniu 1966 roku bryły rozpoczęto składać w jednolitą całość (na wzór gipsowego odlewu pomnika w skali 1:100, wykonanego przez docenta Duszeńkę), przez kilka miesięcy gdańscy rzeźbiarze obrabiali je zgodnie z wizją autorów projektu, wykuwając w kamieniu płaskorzeźby i napisy.

Mało kto wie, że wewnątrz monumentu znajduje się komora, od której biegnie wyłożony metalowymi szczeblami szyb. Wspinając się po drabinie szybu doszlibyśmy do niewielkiej klapy. Po jej otwarciu, moglibyśmy podziwiać widok rozpościerający się z wierzchołka kamiennego pomnika. Niestety, ze względów bezpieczeństwa, wejście do szybu jest zamknięte na cztery spusty.

Posadowiony na szczycie kopca granitowy kolos osiągnął wysokość (licząc od szczytu kopca) 25 metrów, a jego waga wyniosła 1150 ton. Do jego podnóża poprowadzono alejkę, która niczym serpentyna oplata porośnięte roślinnością wzgórze.


U stóp kopca ustawiono siedem zniczy wykonanych z rur o zróżnicowanych średnicach i wysokościach. Liczba zniczy symbolizuje siedem dni obrony polskiej Wojskowej Składnicy Tranzytowej.

Pomnik polsko-radzieckiego braterstwa broni podczas II wojny światowej?

Uroczyste odsłonięcie monumentu, który nazwano Pomnikiem Obrońców Wybrzeża, odbyło się 9 października 1966 roku. Wystarczy jednak rzut oka na wyryte w granicie inskrypcje oraz płaskorzeźby, aby przekonać się, że nazwa monumentu nie współbrzmi z jego wymową. Mało tego: można wręcz odnieść wrażenie, że upamiętnienie bohaterskiej obrony Westerplatte zostało zepchnięte na dalszy plan.

Na froncie pomnika, zaczynając od dołu, można przeczytać następujące nazwy: Kosynierzy Gdyni, Poczta Gdańska, Westerplatte, Oksywie, Hel, Murmańsk, Narwik, Atlantyk, Morze Śródziemne, Dunkierka, La Manche. Nad ostatnią z podanych nazw znajdują się popiersia żołnierza i marynarza, którzy razem dzierżą pepeszę, czyli radziecki pistolet maszynowy. Na lewej stronie pomnika: Studzianki, Lenino. Wreszcie, na prawej stronie odnajdziemy napis: "Tym, co na morzu" oraz datę: 30 III 1945.

Z polskimi obrońcami Wybrzeża związane są jedynie napisy w dolnej części pomnika, np. Oksywie czy Hel. Umiejscowienie tych napisów, wraz z inskrypcją Westerplatte, w mało wyeksponowanym miejscu jeszcze o niczym nie przesądza. Ale to, co góruje nad nimi, już tak.

Co wspólnego z obroną polskiego Wybrzeża miały Lenino i Studzianki, pod którymi polscy żołnierze walczący u boku Sowietów stoczyli bitwy z Niemcami w 1943 i 1944 roku? Co wspólnego z obroną polskiego Wybrzeża ma data 30 marca 1945 roku, czyli data zdobycia Gdańska przez Armię Czerwoną? Co w ogóle mieli wspólnego polscy żołnierze broniący polskiego Wybrzeża z Murmańskiem czy Morzem Śródziemnym?

Co wreszcie wspólnego ma pepesza z bohaterską obroną Westerplatte we wrześniu 1939 roku? Produkcja słynnego pistoletu maszynowego, autorstwa radzieckiego konstruktora Gieorgija Szpagina, rozpoczęła się dopiero w 1941 roku. Nie była i nie mogła być używana przez polskich obrońców Westerplatte, Oksywia czy Helu.

Dodatkowo, fatalną pomyłką jest napis: "Poczta Gdańska". Twórcom pomnika chodziło oczywiście o Pocztę Polską w Wolnym Mieście Gdańsku, której obrońcy 1 września 1939 roku bohatersko stawili czoła atakującym placówkę Niemcom. Sęk w tym, że Poczta Gdańska była wówczas pocztą niemiecką.

Reasumując, pomnik na Westerplatte został wykorzystany przez władze PRL po prostu jako instrument propagandy. Monument w znacznym stopniu upamiętnia bowiem polsko-radzieckie "braterstwo broni" podczas II wojny światowej, a nie wyłącznie polskich obrońców Wybrzeża, którym jest przecież dedykowany.


Nawet napis "Tym, co na morzu" nie jest w stanie utrzymać jednolitej i harmonijnej narracji, jaką powinien prezentować Pomnik Obrońców Wybrzeża. W końcu jak już ktoś złośliwie zauważył - nad jakim morzem leżą wspomniane wcześniej Lenino i Studzianki?

Gorzka pigułka dla bohaterów

Żyjący wówczas obrońcy Westerplatte z rozczarowaniem spoglądali na monument, wzniesiony na dawnym polu ich bohaterskiej bitwy. "Tak, mój kochany, ja to rozumiem, to wszystko czynią, by po walkach na Westerplatte nie pozostało żadnych śladów, gdyż uważają, że cel naszej walki był inny i spychał w cień inne walki, gdzie brali udział ludzie mający dziś coś do powiedzenia, ale my musimy się z tym pogodzić, bo nas jest mało i jesteśmy wszyscy na niskich stanowiskach i dlatego nie mamy żadnego wpływu." - pisał Westerplatczyk Jan Gryczman w liście do dawnego towarzysza broni Michała Gawlickiego.

Na koniec warto wspomnieć o ogromnej przykrości, jaką zafundowały Westerplatczykom komunistyczne władze, przy okazji uroczystości odsłonięcia pomnika. Na wydarzenie zaproszono zaledwie kilku z nich. Na dodatek, kazano im stanąć z boku, a nie w należnym bohaterom honorowym miejscu.

Pozostali weterani obrony Westerplatte, którzy bez zaproszenia udali się na uroczystości, zostali z nich po prostu wyproszeni. Trudno sobie wyobrazić gorycz, jaka musiała im towarzyszyć podczas powrotu do swoich domów.

Bagnet albo miecz wbity w ziemię. Czy na pewno?

Ale co tak właściwie przedstawia Pomnik Obrońców Wybrzeża? Wbrew wielu obiegowym opiniom, twórcy pomnika wcale nie zaprojektowali go jako wyszczerbiony bagnet albo miecz wbity w ziemię.

Imponująca iluminacja Pomnika Obrońców Wybrzeża, którą zaprezentowano podczas tegorocznych obchodów zakończenia II wojny światowej w Europie.
Imponująca iluminacja Pomnika Obrońców Wybrzeża, którą zaprezentowano podczas tegorocznych obchodów zakończenia II wojny światowej w Europie. fot. Trojmiasto.pl
Wszelkie wątpliwości w tej kwestii rozwiał docent Duszeńko, który wkrótce po odsłonięciu pomnika powiedział: "To są raczej przypadkowe skojarzenia obserwatorów". Zamiast wytłumaczenia, co tak naprawdę przypomina granitowy kolos, wybitny rzeźbiarz przedstawił wymowę monumentu: "W układzie poziomym front obrony, poświęcenia bez granic i męczeństwa, a w układzie pionowym ideę zwycięstwa, która przyszła po latach cierpień".

Symbol Gdańska i chwały polskiego żołnierza

Od chwili odsłonięcia Pomnika Obrońców Wybrzeża mija już prawie 50 lat. Przez ten czas, u stóp pomnika odbyła się niezliczona liczba uroczystości. Wiele z nich odbyło się z udziałem zagranicznych delegacji. Czy to się komu podoba czy nie, Pomnik Obrońców Wybrzeża stał się symbolem nierozerwalnie złączonym z miejscem, w którym stanął. Chyba nikt nie jest sobie w stanie wyobrazić półwyspu bez granitowego kolosa, górującego nad wejściem do portu w Gdańsku.

Co ciekawe, kilka lat temu, pojawił się pomysł rozebrania monumentu. Pretekstem był jego fatalny stan techniczny. Na całe szczęście, prawie nikt nie potraktował tego kuriozalnego pomysłu poważnie.

Na propagandowy wydźwięk wzniesionego na kopcu monumentu już mało kto zwraca uwagę. Dla odwiedzających obecnie Westerplatte gdańszczan i turystów, Pomnik Obrońców Wybrzeża jest po prostu pomnikiem upamiętniającym bohaterskich obrońców Westerplatte. Nawet błąd dotyczący Poczty Polskiej w WMG stał się z czasem interesującą ciekawostką, którą serwują przewodnicy oprowadzanym po Westerplatte turystom.

Opinie (105) 1 zablokowana

  • Ilu obroncow Westerplatte rozstrzelano? (4)

    za defetyzm.Swego czasu było o tym glosno.

    • 16 41

    • owszem. Rozstrzelano kilku z nich pod koniec lat 40. Z reki tzw."wladzy ludowej", Arturku !

      • 24 5

    • Bezedura (1)

      Co najmniej 4 . Ich zwłoki znaleziono niedaleko jednej z wartowni .

      • 6 8

      • O czterech rozstrzelanych mówił szwagier ciotki drugiego męża prababci mojego kolegi z podstawówki, którego sąsiad znał kogoś kto znał kogoś w Abwehrze.

        • 7 15

    • arturek

      ..bzdura

      • 1 1

  • Gdańska (4)

    Bardzo ciekawy artykuł,można tylko podziękować autorowi.

    • 112 3

    • Ciekawy ale i beznadziejny (1)

      Autor ma dość mgliste - o ile w ogóle ma - pojecie o historii walk polskich żołnierzy i marynarzy podczas II WŚ.
      Panie redaktorze - słyszał Pan może coś o polskich okrętach eskortujących angielskie konwoje do - no właśnie - Murmańska. I ilu z nich zginęło podczas tych konwojów?
      A słyszał pan coś o "Terrible Twins", czy załogach polskich niszczycieli walczących z Niemcami i Włochami (notabene z Włochami nie byliśmy w stanie wojny!) na Morzu Śródziemnym? Ilu z nich wtedy zginęło, choćby znaczna część załogi nieszczęsnego :Kujawiaka"?

      • 12 20

      • "Ciekawy ale i beznadziejny", hmm ... To całkiem jak ty.

        • 10 8

    • (1)

      Nasuwa się pytanie, dla czego dopiero teraz porusza się ten temat, podobno wolności mamy od 89' ?
      Co do pomnika pozostawił bym bryłę a zmienił to co na niej figuruje,
      nowy tatuaż na starym i powinien dotyczyć tylko Obrońców Westerplatte.

      • 11 7

      • Czemu sam nie poruszałeś tego tematu od 1989 r.?

        • 13 2

  • Oddajcie ludziom plażę na Westerplatte (3)

    • 67 31

    • A napisy zawsze można zmienić, wszak to kamień - wystarczy wykuć nowe zastępując stare. (1)

      • 9 3

      • ... jak u nas na Pachołku

        Nad Wisłą jest cudne miasteczko Nieszawa. Zbudowano tam pomnik Piłsudskiego, niewyraźny taki, ale tablica mowiła czyj. Po wojnie tablica mowila ze to Swierczewski. Teraz znowu że Pilsudski. To ten sam pomnik.

        Hagia Sophia, pomnik architektury bizantyjskiej, to ładny meczet. Alhambra zaś to ładny kościół, pomnik architektury arabskiej. Katedra Canterbury powstała katolicka. Historia bywa zabawna. Jeszcze do pomników Kaczyńskiego będziemy dopisywać ze to Pinokio.

        • 12 2

    • eeej zara

      co ludziom, co ludziom?
      lepiej człowiekom oddajcie a nie ludziom

      • 1 4

  • (12)

    odkuc te pepsze i inne ruskie badziewia z pomnika i odeslac je do adresata..ps. to przez pakt Ribbentrop-Molow doszlo do tragedii 2 wojny swiatowej !

    • 89 26

    • (8)

      Mity. Naprawdę uważasz, że bez paktu Ribbentrop-Mołotow nie doszłoby do wybuchu II Wojny Światowej ?

      • 16 9

      • (3)

        tak. niemcy przez ten pakt byli pewni sojuszu z zsrr ktore ich pozniej wydymalo. gdyby niemcy wiedzieli ze beda musieli walczyc na dwa fronty skala wojny nie bylaby taka jak byla.

        • 11 12

        • (2)

          Tak mały Kazio widzi przyczyny i skutki. Na imieninach u cioci świetnie sprawdzają się takie proste rozwiązania. Wszyscy dookoła stołu potakują i kiwają mądrze głowami. Dziecinada.

          • 10 4

          • (1)

            Dziecinada to twoja odpowiedź Kaziu. Masz coś do powiedzenia, czy tylko ujadasz ?

            • 1 4

            • ale on ma rację o tyle, ze przebieg wojny był by zupełnie inny

              być może Niemcy najpierw zaatakowały by na zachodzie
              być może Polska udzieliła by wsparcia
              a wtedy Ruskie by swoim zwyczajem uderzyli by w plecy

              albo Niemcy by zajęli całą Polskę
              potem by zaatakowali na zachodzie
              a potem Ruski swoim zwyczajem zaatakowali by Niemców od tyłu

              albo Niemcy by nie zaatakowali nikogo
              tylko Ruski zaatakowali by nas bezpośrednio
              po coś przeca budowali od lat 20tych największą armię pancerną świata
              i największy korpus desantu powietrznego na świecie
              miało by się to wszystko zmarnować?

              Pierwszego września ruska armia była zajęta
              krwawo walczyła z Japończykami w Mongolii.
              Niekoniecznie musieli wygrać, mimo przewagi czołgów.
              Straty ponieśli większe niż Japończycy (prawdopodobnie, bo obie strony łżą o liczbach)

              • 2 0

      • z cala pewnoscia nie doszloby do niej w 1939 roku !. Jesli w ogole...A tak dzieki ruskim "sojusznikom" doszlo do niej ...ps. przypominam wam ruski/komuchy, ze Polska kilkakrotnie nie zgdzila sie na antysowiecki sojusz (1934-1938). Za to Ruscy...

        • 11 6

      • Doszłoby, ale nie wiadomo, jakby się potoczyła (2)

        1. Agresja sowietów zburzyła polskie plany budowy "przedmościa rumuńskiego", które miało stanowić ostatnią linię obrony w oczekiwaniu na start ofensywy alianckiej (dzisiaj wiadomo, że była nie realna) i pozwoliłoby na w miarę spokojną ewakuację dużej części wojsk do Rumunii, z którą mieliśmy wówczas umowę wojskową. Obrona "przedmościa" nie była taka nierealna, ponieważ Niemcy mieli już wydłużOne na maksa linie zaopatrzeniowe i ich czołgi goniły resztkami paliwa, Drogi i linie kolejowe sami zniszczyli robiąc sobie pod górkę. Straty w sprzęcie i ludziach byłyby po obu stronach i mogłoby to opóźnić o kolejne kilka miesięcy ofensywę na Francję, którą i tak przełożyli na maj, bo ponieśli większe straty, niż się spodziewali a i Blitzkrieg w Polsce trwał dłużej, niż zakładali. Wehrmacht nie zdążył odbudować strat i nie zdążyli przed jesienią (bardzo mokrą na Zachodzie) przerzucić wystarczającej ilości wojsk do ataku na żabojadów.
        2. Do paktu o nieagresji doszła jeszcze umowa gospodarcza, na mocy której sowieci wysyłali do Niemiec (tak do Niemiec, a nie do jakichś mitycznych nazistów) tysiące ton metali kolorowych niezbędnych do produkcji sprzętu wojennego, zwłaszcza samolotów.
        Czy wiesz, że Hitler kazał opóźnić start Fall Barbarossa o kilka godzin tylko dlatego, że rano przez granicę przejeżdżał sowiecki pociąg z kilkuset tonami miedzi i aluminium?
        Sorry za literówkę w nicku, miało być - temacie

        • 14 5

        • hej, o opóźnieniach wiedziałem, ale nie o ostatnim, kilkugodzinnym, "kolejowym"

          daj źródło, to ciekawe

          • 1 0

        • co za fantazje, jak można tak kłamać i kreować mity, nie broniąc Sowietów to 17 września polskie wojsko już de facto nie istniało, sztab nie dowodził, a niemcy mieli totalną przewagę w każdej dziedzinie że nie wspomnę że okupowali przemysłowe serce Polski, a na froncie zachodnim mieli ponad 50 dywizji co wystarczyłoby aż nadto do obrony przez francją że o anglii nie wspomnę, rozpowszechnicie te kłamliwe brednie po co?

          • 2 0

    • (2)

      no i z tego co pisal Wiktor Suworow, to jesli by tego Niemcy nie zrobily, to z cala pewnoscia wczesniej czy pozniej Stalin by ja rozpetal !. Na pewno nie w 1939-1940 !. Tylko ze jej przebieg bylby zupelnie inny .

      • 7 6

      • (1)

        lubię jego książki ale ponieważ nie jestem już gimnazjalistom to wiem że jak każdy decydent żyje on z ciągłego atakowania swojej byłej ojczyzny do której nie ma powrotu więc nie ma co przyjmować jego zdania jako prawdy objawionej

        • 2 0

        • ok, tylko popraw bledy

          • 0 0

  • Jak można zakłamywanie historii przedstawiać jako niewinne wypaczenia na "potrzeby chwili" - propagandy. (1)

    A już ocena pomysłu rozebrania pomnika jako "kuriozalnej", jest kuriozalna sama w sobie.

    Moim zdaniem pomnik powinien zostać rozebrany i wybudowany od nowa (ewentualnie przebudowany) zgodnie z prawdziwą historią tego miejsca (oby nie tej przekłamanej u pewnego "solidarnościowego" działacza sponsorowanego przez Miasto Gdańsk).

    I zwracam uwagę na propagandowy wydźwięk i kłamstwo historyczne tego pomnika ! Dlatego upamiętniam pamięć poległych Bohaterów jedynie "pod krzyżami".

    • 73 39

    • jesteś chory

      • 8 6

  • (2)

    Może i ten pomnik został postawiony jako instrument propagandowy, ale należy zauważyć ile w dzisiejszych czasach stawianych jest pomników jako instrumentów propagandowych..

    • 67 8

    • Problem można poprawić wykuwając nowe i prawdziwe napisy.

      a pepechę przekuć na karabin używany przez Bohaterów.

      • 8 5

    • wszystkie, ale tak jest zawsze; z zasady

      • 0 0

  • nigdy wiecej wojny (7)

    Ten wymowny napis powinien pozostac, a powiekszona kopia stanac przy "muzeum II wojny"....

    • 43 3

    • dlaczego nigdy ? (3)

      Wojna i konflikt jest w naturze człowieka... nie da sie bez tego

      • 3 10

      • . (2)

        a dzięki wojnom - jaki postęp w technice i wynalazkach!

        • 0 3

        • jakos BEZ wojny (1)

          Wynalazki sa jeszcze lepsze...
          I ludzie nie gina

          • 4 0

          • ale co to za wynalazki?

            ostatni raz ludzie byli na Księżycu w czasie zimnej wojny
            ostatni przełom paradygmatów medycznych to
            sulfonamidy dla Wehrmachtu i penicylina dla US Army

            no ale mamy ajfony, ajpady, NFZ, GSM i kablówkę, kredyty frankowe
            NFZ, GSM, GMO, CBA, PIS, CIA, ISIS, PZU

            postęp jak cholera

            • 1 2

    • NIGDY WIĘCEJ WOJNY (1)

      Trzy proste słowa a bije z nich bardzo silny przekaz, wręcz krzyk ludzi którzy to przeżyli żeby tego nie powtarzać. Zawsze jak jestem na Westerplatte robią na mnie te słowa ogromne wrażenie. Zwłaszcza tak jak dziś na porannej uroczystości, kiedy te słowa widzi się dopiero jak opuszcza się plac ... na sam koniec. Kiedy jest już jasno i ten napis niejako wyłania się z ciemności ...

      • 7 0

      • ale bez konfliktu i wojny nie da sie - bo taka jest natura człowieka !

        Ktoś kto nas stworzył chciał by tak było - wystarczy spojrzec wstecz.
        Pozatym wojna jest potrzebna to taki Reset po ktorym rozwój jest mozliwy.

        • 1 4

    • nikt nie będzie tego napisu powiększał bo wojna to doskonały biznes skoro można było wysłać polaków by zabijali Irakijczyków czy Afgańczyków czy potajemnie otworzyć tu amerykański obóz tortur w Kiejkutach za 15 mln $ do prywatnej kieszeni to nikt nie będzie przeciwko wojnom protestował

      • 2 0

  • Co w ogóle mieli wspólnego polscy żołnierze podczas II wojny światowej z np. Murmańskiem czy Morzem Śródziemnym? (3)

    Radzę trochę poczytać, choćby o marynarzach z ORP "Garland" którzy oddali życie w osłonie konwoju PQ-16, i o działaniach okrętów Polskiej Marynarki Wojennej na Morzu Śródziemnym (długa lista jednostek, z ORP "Błyskawica" na czele)

    • 48 7

    • chodzi o żołnierzy walczących "w obronie wybrzeża" (1)

      bo tak się nazywa ten pomnik

      • 10 5

      • a marynarze broniacy polskiego wybrzeża to potem na czym pływali?!

        • 5 3

    • a Lenino i Studzianki to przecież brygada pancerna

      Im. Bohaterów Westerplatte. Autor widać się nie przygotował tylko słuchał plotek przekup na rynku

      • 3 1

  • Ówczesny "czyn społeczny"...

    ..to nic innego jak obecny wolontariat czy działanie charytatywne.
    Propaganda została zastąpiona PR-em i marketingiem.
    Jakby inaczej, ale wciąż to samo bagienko....

    • 57 8

  • (2)

    Przecież to pomnik Armii Czerwonej, pepesze, twarze czerwonoarmistów itp.

    • 40 20

    • Cz byles pod pomnikiem albo przy nim? Internetowi eksperci tylko dana upust swoich frustracji jezeli tylko rozumieja cos ze swojej pisaniny. bogus

      • 2 5

    • po twarzach poznajesz? rozmiar czaszki i szerokość nasady nosa też mierzysz?

      • 2 3

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

kalendarz historyczny

1906 Poświęcenie kościoła pod wezwaniem św. Franciszka z Asyżu opis Biskup Chełmiński Augustinus Rosentreter poświęcił nowo powstały neogotycki kościół pod wezwaniem św. Franciszka z Asyżu przy ul. Kartuskiej w Gdańsku - Emaus /Siedlce/.

Sprawdź się

Ile zabytkowych zegarów słonecznych znajduje się w Gdańsku?