wiadomości

Gdy w Jelitkowie było jeszcze molo

artykuł historyczny
Plaża i molo w Jelitkowie na początku XX wieku.
Plaża i molo w Jelitkowie na początku XX wieku.

Jelitkowo już w połowie XIX wieku wzbudziło zainteresowanie miłośników wypoczynku i kąpieli. Położone między Brzeźnem a Sopotem, dwoma najstarszymi kąpieliskami Wybrzeża Gdańskiego, posiada podobne walory rekreacyjne, piękną plażę i czystą wodę zatoki.



Pierwsi letnicy pojawili się w Jelitkowie ok. 1875 roku. Dwa lata później dla zaspokojenia ich potrzeb udostępniona została gospoda. Pokoje wynajmowali najczęściej w domach rybackich.

Swój rozwój Jelitkowo zawdzięcza niemieckim zarządcom tych terenów, którzy już od 1883 r. podejmowali wysiłki w celu stworzenia w Gdańsku jednego ciągu plażowo-parkowego o długości 25 km, a obejmującego Jelitkowo (Glettkau), Brzeźno (Brösen), Westerplatte, Stogi (Heubude) i Sobieszewo (Bohnsack).

Reinhold Kamerke, właściciel gospody i młyna, jako pierwszy założył w 1893 r. kąpielisko przeznaczone dla osób pragnących odpoczynku w miłym, nadmorskim otoczeniu. Niebawem w jego skład weszły sklep i trzy gospody przy wlocie ul. Kaplicznej oraz zespół młyński przy obecnym moście nad Potokiem Oliwskim.

Plaża w Jelitkowie - początek XX wieku.
Plaża w Jelitkowie - początek XX wieku.
Letnicy i rybacy w Jelitkowie.
Letnicy i rybacy w Jelitkowie.
Dom Zdrojowy i młyn w Jelitkowie.
Dom Zdrojowy i młyn w Jelitkowie.
Dom Zdrojowy od strony północno-wschodniej.
Dom Zdrojowy od strony północno-wschodniej.
Widok z molo na Dom Zdrojowy.
Widok z molo na Dom Zdrojowy.
Statki dopływające do molo w Jelitkowie.
Statki dopływające do molo w Jelitkowie.
Zespoły łazienek w Jelitkowie.
Zespoły łazienek w Jelitkowie.
Łazienki dla kobiet i mężczyzn.
Łazienki dla kobiet i mężczyzn.
Jelitkowo z lotu ptaka.
Jelitkowo z lotu ptaka.
W źródle archiwalnym, którym jest pismo Królewskiej Wyższej Administracji Sądowej z 1900 roku, jest mowa o tym, że gmina Glettkau już wówczas słynęła z czystego, krystalicznego i nasyconego jodem powietrza, a także optymalnego dla kurortu położenia, którym była bezpośrednia bliskość ośrodka miejskiego. Dodaje się, że już 150 m od brzegu morza budować można tzw. "Luftkurorty".

Po pierwszym kwietnia 1907 roku, kiedy to przyłączono Jelitkowo do Oliwy, zaczęto na tym obszarze inwestować, zamieniając osadę w znaczące kąpielisko. W tym czasie przy urzędzie gminy Oliwa powołano Dyrekcję ds. kąpieliska w Jelitkowie. Przyczyniła się ona do powstania zespołu kąpielowego. Istniejące dotychczas nader prymitywne urządzenia wypoczynkowe zburzono, budując na ich miejscu Dom Zdrojowy (otwarty w 1907 r.), Park Zdrojowy, kabiny kąpielowe oraz pierwsze, niezbyt reprezentacyjne molo, będące przedłużeniem obecnej ulicy Błękitnej.

Dobijały do niego statki spacerowe, zmierzające z Gdańska do Sopotu. Następnie płynące w odwrotnym kierunku. [Fotografia 9: Statki dopływające do molo w Jelitkowie] Uroczyste otwarcie nowego kąpieliska nastąpiło 16 sierpnia 1909 roku. Z uroków plaży oraz gościnnych domów korzystali najczęściej mniej zamożni goście. Początkowo istniały dwa zespoły łazienek: damskie oraz męskie.

Gwałtowny sztorm styczniowy z roku 1914 poczynił wiele szkód wśród budynków plażowych najbardziej znanych kąpielisk. Zdruzgotał budowle kąpieliska Westerplatte, uszkodził budynki nadbrzeżne Brzeźna i Stogów. Żywiołowi nie oparły się pomieszczenia otwarte pięć lat wcześniej w parku i na plaży Jelitkowa. Wiosną następnego roku przystąpiono do napraw i odbudowy Domu Zdrojowego.

Od 1920 r. znacznej rozbudowie poddano łazienki południowe, składające się odtąd z czterech skrzydeł kabin, natomiast północne uległy likwidacji. Molo umieszczono na osi Domu Zdrojowego, na zachód od niego, a w latach trzydziestych korty tenisowe.

Kuracjusze, bez względu na narodowość, cenili sobie atmosferę i urodę kąpielisk. Często dawali temu wyraz w pismach niemieckich i polskich. Ernst Frieböse wspominał: "Na wydmach, obojętnie, czy to na Stogach, w Sobieszewie, Jelitkowie, czy Brzeźnie, wygląda to trochę inaczej. Tu nie ma już tego mrowiącego się, hałaśliwego tłumu, nie, tutaj siedzą w słońcu pojedyncze grupki, wcierając sobie wzajemnie w skórę olejek do opalania i bijąc nowe rekordy w opalaniu się. Inni zdradzają swoje gimnastyczne umiejętności i kroczą na rękach poprzez piasek. Albo wyrzucają wysoko w niebo przywiezione ze sobą gumowe piłki i koła, aby mogły potem lądować na okazale zaokrąglonym brzuchu jakiego starszego drzemiącego plażowicza".

Pod koniec lat 20. gospodarze Jelitkowa mogli się już pochwalić dobrą infrastrukturą plaż i kąpieliska. W tamtych latach chętnie korzystał z plaż, wody i słonecznej pogody młody człowiek, mieszkający we Wrzeszczu. Szczególnie polubił plażę w Brzeźnie, znajdującą się najbliżej domu rodziców. Günter Grass, późniejszy laureat nagrody Nobla w dziedzinie literatury, bo o nim mowa, opisał swoje fascynacje plażami zatoki w kilku utworach. W "Psich latach" tak wspominał plażę jelitkowską: "Mój ojciec poprowadził nas wszystkich do Oliwy. Tam wsiedliśmy w tramwaj do Jelitkowa. Bałtyk był zamarznięty aż po mglisty horyzont. Jelitkowskie molo iskrzyło się dziwacznie oblodzone. Z tego powodu ojciec musiał wyjąć aparat fotograficzny ze skórzanego futerału, a my musieliśmy ustawić się na tle fantastycznych cukrów wokół Harrasa. Dużo czasu zajęło ojcu odpowiednie nastawienie aparatu. Sześć razy musieliśmy zastygać w bezruchu, co Harrasowi przyszło bez trudności, ponieważ od czasu, kiedy to pstrykali go fotoreporterzy, był oswojony z fotografowaniem. Jak się później okazało, z sześciu zrobionych przez mojego ojca cztery były prześwietlone: lód odbijał światło. Z Jelitkowa szło się po chrzęszczącym morzu do Brzeźna. Czarne punkciki aż po zamarznięte parowce na redzie. Dużo ludzi wybrało tę trasę".

Molo w Jelitkowie – początek XX wieku.
Molo w Jelitkowie – początek XX wieku.
Promenada wiodąca z Brzeźna do Sopotu.
Promenada wiodąca z Brzeźna do Sopotu.
Park jelitkowski, w tle Dom Zdrojowy.
Park jelitkowski, w tle Dom Zdrojowy.
Conditorei i Cafe Fox w Jelitkowie.
Conditorei i Cafe Fox w Jelitkowie.
Do molo w Jelitkowie cumowały również jachty.
Do molo w Jelitkowie cumowały również jachty.
Przebudowany Dom Zdrojowy w 2007 r.
Przebudowany Dom Zdrojowy w 2007 r.
W latach 30. XX wieku korzystało z plaży jelitkowskiej wielu chętnych. Kąpielisko odwiedziło w 1922 r. - 65 tys. gości, w 1936 r. - 46 500 osób. Mimo konkurencji sąsiednich kąpielisk, plaża w Jelitkowie miała swoich stałych bywalców. Jednym z nich był Lothar Wegner: "Tutaj było inaczej niż w Sopocie: podczas gdy tam po południu ruch na plaży był raczej niewielki, ponieważ pojawiało się wiele możliwości do zabawy, to goście uzdrowiska Jelitkowo leżeli po południu wciąż na plaży. Jelitkowo było bowiem kąpieliskiem urzędników średniego szczebla i pracowników umysłowych, a ci pragnęli spokoju. Krążyły plotki, że jakoby przestrzegano, by wysokość wałów z piasku wokół odpoczywających, ściśle odpowiadała pozycji zawodowej i społecznej głowy rodziny.

Jelitkowo było również jedną z ważnych przystani, gdzie zatrzymywały się statki wycieczkowe, obsługiwane przez towarzystwa przewozowe. Cumowały one przy molo, pozwalając gościom na zwiedzanie miejscowości, zabierając chętnych pragnących odwiedzić Sopot czy Hel. Popularne były krótkie wycieczki statkiem po morzu i porcie, na trasie: Gdańsk (spod Zielonej Bramy) - Westerplatte - Brzeźno - Jelitkowo - Sopot, parowcami pasażerskimi "Vineta", "Zoppot", "Hecht", "Gazelle", "Phönix". Również Gdańskie Towarzystwo Akcyjne Wycieczek i Kąpieli Morskich "Wisła" gwarantowało codzienne, głównie w sezonie, połączenia pomiędzy kąpieliskami Zatoki Gdańskiej: Westerplatte - Brzeźno - Jelitkowo - Sopot - Hel.

Działania zbrojne podczas drugiej wojny światowej tylko w niewielkim stopniu dotknęły Jelitkowo. Zniszczeniu uległo jedynie molo i łazienki. Budynki ulokowane wzdłuż Potoku Oliwskiego, gospody oraz zespół młyna, ze względu na zaniedbania i brak remontów uległy zniszczeniu już po wojnie. Teren po oczyszczeniu z gruzu włączono do Parku Zdrojowego. To samo spotkało korty tenisowe, będące ozdobą osady począwszy od lat trzydziestych XX wieku. Dom Zdrojowy, powstały w tym samym czasie, co park, w okresie powojennym eksploatowany rabunkowo, nieremontowany i systematycznie dewastowany, ulegał niszczeniu. Trawiło go kilka pożarów. Wynajmowano go na restaurację oraz mieszkania komunalne. Układ wnętrza całkowicie zmieniono. Zachowały się jedynie dachy w parterowej, południowej części oraz nieliczne detale zewnętrzne.

Plaża w Jelitkowie to najbardziej znane miejsce kąpieli zimowych mieszkańców Gdańska. Zimne kąpiele zalecał już na początku XIX wieku Jan Jerzy Haffner, lekarz przybyły do Gdańska wraz z wojskami napoleońskimi. On to zapoczątkował swoistą modę na kąpiele morskie, tworząc pierwsze łazienki do takich kąpieli w Brzeźnie, a następnie w Sopocie.

W okresie Wolnego Miasta Gdańska kąpano się w czasie zimowych miesięcy sporadycznie. Po wojnie przebywanie na plaży w miejscach niedozwolonych groziło poważnymi konsekwencjami. Idea grupowych, chłodnych kąpieli nie mogła się więc urzeczywistnić. Pierwsze zbiorowe kąpanie miało miejsce na przełomie 1974/1975 r. Niebawem powołano Klub Hartowania i Kąpieli Zimowych. W następnych latach klub powiększał się o nowych sympatyków, zmieniając nazwę na Gdański Klub Morsów. W 1995 r. na prezesa powołano Lecha Szymaniuka. Doprowadził on do zarejestrowania klubu 20 września 2001 r.

Waldemar Nocny - autor jest historykiem i pedagogiem. Opublikował kilkanaście książek, dotyczących historii Gdańska i jego okolic. W latach 2002 - 2005 był zastępcą prezydenta Gdańska ds. polityki społecznej. Cykl "Historia gdańskich kąpielisk" powstał na zamówienie gdańskiego MOSiR-u, administratora kąpielisk morskich w Gdańsku.

Opinie (127) 10 zablokowanych

  • lata 70/80-te... (23)

    Kto pamięta te czasy, jak całymi bandami chodziło się do śmietników hotelu Posejdon, aby wydobyć puszki od piwa i pudełka od papierosów, którymi dekorowało się mieszkania? W moim bloku wielu kolegów zbierało te gadżety. Opakowania po papierosach wieszaliśmy na słomiankach. Były też bójki pod tym śmietnikiem, jak natrafiliśmy na obcą bandę zbieraczy :)
    Innym hobby były naklejki, które zdzieraliśmy z zagranicznych samochodów.

    • 173 15

    • he, he, he,

      Dodałbym jeszcze do tego kultowy Pewex i basen w Posejdonie. W Marinie jakoś z tym wszystkim było gorzej ;)

      • 34 1

    • w marinie był duży kontener na zapleczu

      jak było mało smieci to sie do niego właziło - jesoo jak sobie przypomnę to uśmiech i lekkie obrzydzenie mnie bierze. Ale to i tak były lepsze zabawy niz teraz przezd konsolą , a kumple tylko na liscie kontaktów gg.
      Chodziliśmy z sopotyu na basen w marinie bo był tańszy niż przy "siódemce" w sopocie. A poza tym mozna było sziedzieć w wodzie 2 czy 3 godziny i poczuc się troszkę ważnym. Udawaliśmy że mówimy w językach obcych nie znając żadneg .... były czasy ehhhh

      • 40 3

    • Ja miałem całkiem poważną kolekcję puszek :)

      Oczywiście puszki musiały stać równiutko poustawiane ... :)

      • 39 3

    • (1)

      najlepsze łowy puszkowe były w NP na polferiesie.. czasem SG nas wpuszczało na śmietnik już za bramą odpraw a my tam nurkowaliśmy:) No ale warto było, bo puszki były jednym z niewielu kolorowych rzeczy w domu:) Pamiętam jak się zbierało kolekcję puszek cocacoli.. złote, klasyczne czerwone z przepisami na grila itp:). Czasem sie umyło okna samochodów zagraniczniakow jak stali na prom.. ale ja byłem jeszcze niezły malolat gdyż strasi bronili tego interesu:) hehe fajne czasy.

      • 17 2

      • Drogocennymi puszkami były te czerwone po Africoli. Charakteryzowały się białą palmą. Kolekcja z taką puszką była na full wypasie:))))

        • 12 0

    • hehe

      ehhh to były czasy, jako typowa chłopczyca (w tamtym okresie ;p) dane mi było zanurkować w niejednym kontenerze :) ile było radości z nowej puszki do kolekcji czy kolorowego kapsla... i te wymiany handlowe hehehe Teraz dzieciństwo nie jest takie "kolorowe" Dzieciaki wola tv i kompy a ile frajdy było w wyszukiwaniu sobie zajęć poza domem (chociaż pomysły bywały extremalne )
      Nie zamieniłabym jednak mojego dzieciństwa i przysłowiowej gymy Donald na najnowsze gadżety obecnych małolatów :)

      • 33 1

    • W Posejdonie kontener z puszkami:) pamietam zawsze po kosciele w niedziele...a pozniej wymieniało sie z kolegami z bloku......moje dzieciaki teraz tego nie zrozumieja po co ojciec zbierał puste puszki po piwie:) Pozdrawiam cała ul.Pomorska:)

      • 25 0

    • (7)

      Pamiętacie resoraki matchboxa? Mój wujek był marynarzem i z każdego rejsu przywoził mi inny samochodzik, snickersy, gumisie haribo a rodzicom kawę. Dla mnie przyjazd wuja był jak Święta i już na miesiąc przed jego wizytą nie mogłem spać z wrażenia.
      Mieszkałem na Siedlcach, więc nie mieliśmy tak dobrze jak Wy: Przymorze, Żabianka czy Sopot. Nasze kontenery były poprostu pełne polskich śmiecie hehe. Czasami jednak wyprawa pod Novotel i wpadało parę marek za widokówki:)
      Zbierałem puszki, które układałem na szafie w piramidę, znaczki - najlepsze były te z hitlerem i Freies Stadt Danzig - kumpel znalazł na strychu poniemieckie pudełko, pełne takich znaczków - byliśmy bogaczami!:) Graliśmu w żużel na kapsle - najlepsze, te po zagranicznym piwie. Chodziliśmy na jabłka i wiśnie do opuszczonych ogrodów, kopaliśmu tunele. W góle nie było nas w domach, a teraz? 7 letniego syna musze wypychać na dwór. Jak byśmy mu pozwolili cały dziień spędzał by przy komputerze.

      • 37 0

      • (6)

        Mój też był marynarzem, ale wierz mi kolego "35-latek", że prawie na 100% nasi wujkowie kupowali matchboxy już tu na miejscu, w Pewexie albo Baltonie:) Ale nie o to chodziło, przeciez i tak wujek mi przywiózł:) Co do kontenerów to Pewex we Wrzeszczu na rogu Jaśkowej z Grunwaldzką, czasem jakieś kartony po fajkach...:) A tak a propo, masz jeszcze te matchboxy???? Bo ja mam wszystkie które wówczas dostałem. ostatnio oglądałem jakiegość w sklepie na półce - masakra.

        • 20 0

        • (5)

          Niestety zmiana miejsca zamieszkania, ciągłe "maranie" się z kumplami na inne samochodziki lub znaczki, doporowadziły do tego, że zostal mi jeden sfatygowany matchbox - czarne porsche ze złotym orłem na przedniej masce:)
          A jak tam Lego, bodajże Technics? Chodziło się do Baltony poogladać zza szyby? U nas na dzielni norma:) Jednorazowe długopisy BIC z Pewexu, które nawet wypisane służyły latami po odpowiednich przeróbkach. Guma z kaczorem Donaldem w kształcie kwadracika. Oranżada w proszku, która najlepiej smakowała ze śliną z dłoni:) Eh to były czasy. Nasze dzieci niestety albo stety nigdy tego nie zaznają.
          Ktoś tam napisał, że za komuny było lepiej. G... prawda! Pamiętam kolejki za cukrem czy po buty, kolejki za wszystkim, kartki... To są nasze wspomnienia z dzieciństwa, a, że przypadło nam na czasy szaro-burego okresu stanu wojennego i tuż po... Cóż coz robić, bawiliśmy się wszystkim co było pod ręką. Jedliśmy lody z piaskiem, niedojrzały agrest i jabłka, rzucaliśmy kamieniami i... nadal żyjemy. Dla dzisiejszych dzieci nie do pojęcia.
          Mimo tego lata 80-te są dla nas wspaniałymi czasami, dla naszych rodziców, ciągle walczącymi o cokolwiek, już nie.
          Pozdro dla wszystkich urodzonych w latach 70-tych!

          • 30 0

          • :) (3)

            miałam cudowne, wesołe, ciekawe,kolorowe,beztroskie,"podwórkowe",koleżeńskie,niesnobistyczne, szczęśliwe dzieciństwo!!!!!!!!!!!!!
            Ps. gumy Donald z historyjkami obrazkowymi :), chińskie, pachnące gumki do zmazywania, wodę z sokiem z saturatora,"sekrety" zakopywane w ziemi,granie przed blokiem w gumę,klasy, sznur, kapsle, itp,itd.......i najważniejsze... uśmiechnięte buzie koleżanek i kolegów!!!!!!!!!!!!!

            • 19 0

            • No to serdeczne pozdrowienia z okazji okrągłej rocznicy Ci przesyłam :) (2)

              Moje dzieciństwo było równie udane. Dodam zabawy w Indian w jelitkowskim lasku, podchody, grę w palanta, albo w "stój bo idę" :) Proce, skoblówki, rurki do dmuchania kulkami z plasteliny lub ryżem.
              Albo puszczanie latawców na łące... Robiliśmy też spadochrony z żołnierzykami, które puszczaliśmy z 10-tego piętra falowca.

              • 12 0

              • czasy byly piekne choc jestem mlodszy i w NP mieszkalem do 95 roku i mialem wtedy 10 lat, pamietam starszych kolegow kolekcjonujacych puszki i ustawiane w piramide, gume z kaczorem donaldem i gumy turbo, oranzady te w proszku i te w brazowej butelce na wymiane, moje pierwsze lego technics z pewexu i matchboxy, kopanie tuneli w piaskownicy, wyprawy z saperka na westerplatte, mycie samochodow przy promie, proce, skoblowki, balon z ucieta szyjka od butelki jako proca na groch, wyscigi kapslow, zolnierzyki ze spadachronem, baczki z nakretek od wodki wypelnione saletra z cukrem. pamietam tez pierwszy bmx romet, pierwsze lyzworolki, oczekiwanie na wymarzona, trudna w dostepie lub bardzo droga modna rzecz zawsze sprawialo radosc.

                • 6 0

              • :)

                Bardzo dziękuję :)

                • 2 0

          • Nie do końca!!

            Pod pewnymi względami było lepiej tj. ilością chemii, polepszaczy i tych wszystkich "E" w żywności ( jeśli się ją oczywiście dostało). Okazuje się, iż nasza PN dopuszczała dodawania wielokrotnie mniej np.sody,polepszaczy itp. do wędlin, mięsa itd.niż te wszystkie normy UE!!! Kto choć raz spróbował wówczas Kabanosów z Pewex-u lub szynki konserwowej-ten wie co mam na myśli (o gorącym chlebie prosto z Piekarni nawet nie będę wspominał, tak jak o przysłowiowych "zwykłych" pomidorach!!!)
            A przy okazji: Technics ??? Mam do dzisiaj całą wieżę jeszcze z Pewexu-marzenie) Pzd.

            • 1 0

    • Za komuny było lepiej (3)

      • 10 16

      • za dużo powiedziane ;P (2)

        ale z całą pewnością było CIEKAWIEJ :)))
        dzisiaj dzieci są zbyt leniwe by wymyślać jakiekolwiek zabawy na dworze poza jazdą na rowerze, grą w piłkę czy - ale to już też zanika - grą w gumę :(((
        a grało się przecież i w zbijaka, chowanego, podchody, berka, kapsle, swego czasu piekliśmy ziemniaki w mundurkach, w ogniskach rozpalanych pomiędzy blokami przy Pomorskiej i Subisława... ech...
        niechlubnie to może... "wojny" między chłopakami i dziewczynami, a później międzyosiedlowe...
        to se nie wrati

        • 22 1

        • (1)

          Słynne wojny na moście na Suchaninie. Suchanino było kompletnie podzielone pomiędzy 2 bandy dzieciaków. Granicą był wiadukt i Powstańców. Nikt nie zapuszczał się we wrogie tereny:)

          • 12 0

          • My na Przymorzu też wojowaliśmy między podwórkami. Jednoczyliśmy się na wojny z chłopakami z Wejhera i Gospody. Z nimi była największa kosa :)

            • 4 0

    • pozdrawiam wszystkich, co mile wspominają tamte czasy

      "POSEJDON"...niezapomniany, jak kręgielnia i automaty w Marinie....

      • 3 0

    • Pamiętam tylko jak ten Posejdon budowali Francuzi i dla takiego jednego robola żabojada wynajmowali mieszkanie obok mojego. To ten facio miał samograja i nic nie robił tylko słuchał go na okrągło, chyba on musiał być bardzo głuchy bo nastawiał go na cały regulator. A to, że nasze dzieci grzebały tam potem w śmietnikach to pierwszy raz słyszę.

      • 1 0

    • pozdro dla Dawida z Tysiąclecia i reszty bandy grasującej na łączkach :)

      • 0 0

    • bursztyny

      A ja chodziłem na religię z Żabianki do Kościoła w Jelitkowie i po drodze "wpadałem" do wykopów, dołów i nie raz, nie dwa znalazło się jakieś małe bursztyny. Do dzisiaj mam je w metalowej puszce po landrynkach.

      • 1 0

  • super fotki super artykuł (7)

    molo w Jelitkowie oj to naprawdę nie wiedziałam ! dzisiaj tez jest pieknie ale rowerzysci mogliby na przejściach dla pieszych tych pieszych przepuszczac a nie pędzą nie zwarając na innych uwagi stresujące to jest no i jeszcze przydałaby sie straż z bloczkami do wypisywania mandatów dla przeklinających w miejscach publicznych.Ostatnio chciałam sobie posiedziec na piaseczku ale tak niektórzy klną że się nie da.

    • 62 13

    • (1)

      Za przeklinanie i śmiecenie to dostawało się mandat od milicjanta w czasach słusznie minionego przebrzydłego socjalizmu.
      Teraz mamy jakże pożądaną przez wszystkich demokrację, wolność słowa i swobodę wypowiedzi. :)

      • 10 7

      • a ja z rok temu dostałem mandat za używanie słów obraźliwych

        mam ten mandat na pamiątkę ;) 50zł

        • 14 0

    • a piesi mogliby mandacik dostawać za chodzenie po scieżce rowerowej... (3)

      • 18 3

      • (2)

        pytanie jest proste komu łatwiej sie jest zatrzymać pieszemu czy rowerzyście? oczywsicie że rowerzyści widzący przechodzących ludzi powinni zwolnić ale pieszy widzący rozpędzonego rowerzyste nie powinnien wymuszać pierwszeństwa że już nie wspomne o chodzeniu po ścieżce ...

        • 12 4

        • (1)

          Idac twoja logika,pytanie jest proste komu latwiej sie zatrzymac rowerzyscie czy kierwcy w samochodzie.......

          • 8 4

          • kierowców parkujących swoję "bryki" na ścieżkach rowerowych powinno się zakopywać w mrowisku po szyję!

            • 14 3

    • Kolego, o czym Ty piszesz?

      Strażnik wypisujący mandaty? Przecież od takiego można po mordzie dostać, po co się narażać? Lepiej wypisywać mandaty źle parkującym kierowcom... ;)

      • 8 1

  • Jelitkowo to taka "patelnia do smażenia" (4)

    Chyba wszyscy cenimy sobie atmosferę i urodę kąpielisk i dzisiaj, ale brakuje mi wypożyczalni łodzi.

    • 32 5

    • (3)

      Ty i wypożyczenie łódki ! Ale się obśmiałem z rana :))
      Przestań science fiction uprawiać. Najedz się do syta i pisz dalej o feministkach, to ci najlepiej wychodzi.

      • 6 8

      • Towarzyszko feministko (2)

        Jak byłem duży byłem ratownikiem, przy chwili czasu napiszę coś o tym... wy ratowniczką też?

        • 3 6

        • Pisz już teraz, masz dar wysławiania się, podziel się wspomnieniami. Uratowałeś kiedyś jakąś piękną plażowiczkę? Miałeś jakieś przygody miłosne? Opowiadaj!

          • 5 4

        • Opinia została zablokowana przez moderatora

  • Piękny też nasz Gdańsk ! (4)

    Gdyby miał jeszcze mądrych włodarzy, chociażby takich jak w Gdyni...ech...

    • 63 43

    • autor

      tez był jednym z tych włodarzy a teraz szykuje sie do jesiennych wyborow i zbiera fundusze

      • 10 3

    • tzn przestępców ruchających Państwo na kasę ? podziękuje...

      niewiesz o co chodzi ?? to sobie poczytaj o wykupie gruntów starych przedwojennych spółek. Wielcy biznesmeni, co pierwsze 5 mln wyje(*)bali..

      • 7 1

    • Piękny ten nasz Gdańsk... był. (1)

      • 8 1

      • Danzig, Danzig, nie zapominaj, że Gdańskiem był on dla nas Polaków tylko.

        • 1 11

  • .... (7)

    ...Jakiś czas temu poiwstało tam osiedle Neptun Park i zamieszkali tam wygnańcy którzy stronia od ludzi. Po ich interwencji Jelitkowo ogrodzono płotem z drutem kolczastym. Od czerwca 2010 władze Gdańska zastanawiaja sie za wyłączeniem tej częsci Warszawy z gdanic Gdańska. Amen.

    • 106 7

    • teren był wojskowy i juz wczesniej ogrodzony (2)

      Teren był wojskowy i wczesniej ogrodzony, ale zawisc przeslania Ci prawde.
      Poza tym nie mieszka tam tylko Warszawa wbrew panującym opiniom, ale rodowici Gdańszczanie.

      • 1 23

      • ta jasne ..."rodowici gdanszczanie" z drugiego pokolenia hehehe (1)

        • 10 3

        • gdzie z drugiego? Bosy Antek się dorobił na przekrętach w Mławie lub Picimiu, kupił na matkę mieszkanie w Gdańsku

          i teraz "rodowity Gdańszczanin". Pety dalej za okno wyrzuca. Szkoda, że nie ma gdzieś stodoły, bo s**** by za nią chodził. Rodowici Gdańszczanie buahaha

          • 17 3

    • Niech sobie mieszkają (2)

      Długie lata mieszkałem na Przymorzu na Dąbrowszczaków i wiem jak tam jest od końca października do połowy marca, jedno wielkie wydmuchowo. Tuż przy plaży jest jeszcze gorzej tam dmucha dużo bardziej a temperatury są o dwa-trzy stopnie niższe niż właśnie na Przymorzu. Jeśli Ktoś tam kupił mieszkanie, Jego bajka, Ja bym nie kupił. Zresztą czy Nikogo nie zastanawia dlaczego dopiero teraz psa tuz przy plaży jest zabudowywany osiedlami mieszkaniowymi. Czy Nikogo nie zastanawia dlaczego przez kilkadziesiąt lat praktycznie od Sopotu od Placu Rybaków czyli tam gdzie zaczyna się Mierzeja Wiślana aż do jej końca czyli aż pod Bałtijsk oprócz domów rybaków budowało się jedynie letnie kurorty ?!?!?! Po prostu to są tereny kiepskie do mieszkania cały rok. Tak jest zimą sakramencko zimno, więc nie za bardzio wiem czemu i Komu tu można zazdrościć, kupili niech więc mają jak mają.

      • 17 1

      • Podobno tam mieszkają takie "gwiazdy" jak Pazura czy ten gruby z Rancza.
        Jak był ten festiwal filmowy w Gdyni, widziałem jak po Sopocie woziły się "gwiazdki z Warszawy" rodem z Siedlec i Garwolina. Wystąpi taka blyrwa w 3 odcinkach samego życia czy tam innego gniota dla inteligentnych inaczej, i od razu gwiazda.
        Dlatego też nie lubię wpadać do Sopotu w sezonie. Wymiotować się chcę od tych pseudo warszawskich lanserów i blachar. Czarne okulary, fryzurka na pedałka, sorry na jacykowa, jakieś pory po starszym bracie... i te lodzie. Fuj!

        • 16 1

      • nikt nikomu nie kaze mieszkac tu,

        ja na przymorzu tez bym nie chciala.

        • 2 3

    • jak sie nie ma do czego czepic to i 2, i 10 pokolenie to bedzie za malo.

      jak sie nie ma do czego czepic to i 2, i 10 pokolenie to bedzie za malo.

      • 0 1

  • lubię takie artykuły,ale jak sobie uświadamiam, jak dużo zawdzięczamy naszym zachodnim sąsiadom,to mnie szlag trafia :) (8)

    • 64 10

    • (4)

      Taka prawda. O polskim rozwoju cywilizacyjnym świadczą do dziś drewniane chałupy na w Kieleckiem i na Lubelszczyźnie.

      • 29 4

      • nietylko Jelitkowo (2)

        czy Oliwa, czy Wrzeszcz, Brzeźno na starych fotografiach prezentują sie estetycznie. Nie ma w otoczeniu rzeczy ktore do siebie nie pasują, panuje ogólny łąd przestrzenny.
        - Czego zabrakło w powojennym krajobrazie.
        Bajzel pospolity -czyli smietniki domowe wprost na ulicy,
        Często bezguście -rozparcelowane domy, cześciowo pomalowane tak, częsciowo inaczej lub przyklad hotel przy Motławie.
        i dziadostwo czyli pranie w oknach i rozklekotane tramwaje
        Polska spuścizna chyba.

        • 17 3

        • 100% racji

          dodałbym jeszcze nocne zgniatanie puszek, rozbebeszone przez żurów śmietniki.
          Sąsiadka ma za to ciekawy styl, wiesz w oknie ubzdryngolone (niby wyprane) gacie swoje i jej męża. A co niech inni popatrzą, że jej mocz ma żółty kolor, a czasami i z tyłu coś jej brązowego wyskoczy! I babie można zwracać uwagę, ale jej mama z Kieleckiego tak wieszała "pranie", więc ona też musi.

          • 11 0

        • pranie to dziadostwo??

          A co Niemcy to prania nie suszyli?? A gdzie mam suszyć, jak miejsca nie ma?? Z resztą opinii się zgadzam, Polacy gospodarować nie potrafią.

          • 4 2

      • O naszym rozwoju kulturowym też świadczą zdemolowane przystanki i cudowne "ludzkie" zapachy w komunikacji publicznej.
        Myjcie się ludzie nie tylko raz w tygodniu! Woda i mydło nie gryzą!

        • 14 3

    • niemcy do czasów hitlera debila byli normalnym narodem, i bardziej rozwinietym bo nie mieli zaborow.

      ot zawirowania historii...

      • 12 2

    • zachodnim ??? chyba wschodnim.. to ruskie rozgrabili i spalili iGdansk (1)

      • 10 2

      • Owszem

        Z tym że jemu chodziło chyba o to co ruskie właśnie rozpieprzyli.

        • 0 0

  • Uwielbiam stare zdjęcia (1)

    zatrzymany na nich czas...
    jak byłem dzieciakiem to pamiętam ścieżka do brzeźna z jelitkowa była zamknieta bo były to tereny chyba wojskowe ...ile historycznych zmian wydarzyło się na naszych oczach...szok

    • 49 0

    • nie zrób kleksa

      w majtki.

      • 3 31

  • Piękne zdjęcia

    Zatrzymują czas i pokazują jak wyglądało nasze piękne miasto w XX wieku

    • 42 0

  • Obecna plaża (3)

    To juz niestety tylko kawałek piasku i wał sztucznej wydmy. Jeszcze w latach 60-tych wyglądała zupełnie inaczej. Tego wału nie było, plaża była dużo szersza i miała takie fajne wzgórki wydmowe porośnięte oryginalną trawą piaskową, ostrą jak brzytwa. Niestety, ponieważ człowiek musi zawsze wcisnąć gdzie się da, zwłaszcza jak Mu się coś strasznie spodoba, więc pobudowano ośrodki tuż przy plaży, "Rzemieślnika" i "Bankowca". Pod koniec lat 60-tych (nie pamiętam, może Ktoś wie lepiej) w październiku bodaj 1969 roku, na Bałtyku był sztorm i jak to bywa przy północno-wschodnim wietrze, stan morza wyjątkowo wysoko się podniósł. Woda przelewała się przez cała plażę i wlewała się na Piastowską, pod domy wczasowe i pod kościół, wtedy jeszcze ten stary a nie to pudełko co teraz. Szkody były spore i zdecydowano się na zbudowanie tych wałów. Niestety praktycznie całe polskie wybrzeże tak teraz wygląda o ile nie jest to wybrzeże klifowe.

    • 52 2

    • (2)

      Stary kościół w Jelitkowie dobrze pamiętam. Na początku lat 70-tych przyjmowałem tam pierwszą komunię. W prezencie dostałem radio tranzystorowe z antenką. Ależ to był szczęśliwy dzień!
      Taki był wtedy szyk: starsi obowiązkowo nosili tranzystor pod pachą, spodnie dzwony, długie włosy i duży grzebień w tylnej kieszeni :)

      • 16 0

      • taka była moda, a dzisiaj to się nazywałoby "siara". Fajnie kiedyś było

        • 9 1

      • Stary Kościół

        w latach pięćdziesiątych kościół był zamknięty.Ludność Jelitkowa chodziła do Katedry Oliwskiej jako kościoła parafialnego. w 1955 w dniu 29 czerwca odbywał się odpust w Jelitkowie.Wtedy z procesją z Katedry udawaliśmy się do Jelitkowa i tam odbywała się Msza Św.Od 1958 proboszczem został w Jelitkowie ks.Szymański wspaniały człowiek zasłużony dla Gdańskiego Harcerstwa. Uczył też religii w szkole podstawowej nr 23 w Oliwie.

        • 3 0

  • PARKOWA LATEM (4)

    Ciekawe czy kiedyś pod Domem Zdojowym też były takie biby wieczorami latem, jak są teraz pod Parkową :-)

    • 39 1

    • biby?

      banda patoli i małolat czekających na sponsorów, których później oskubią ich kryjący się w parku kumple. Ty to nazywasz bibą?

      • 14 7

    • (2)

      Oczywiście że były, były przy każdym Kurhausie czyli i w Brzeźnie i w Sopocie i na Westerplatte i na Stogach czy Stegnach. Na Jaśkówce były co najmniej trzy lub cztery miejsca gdzie można się było latem z wieczora pobawić. Sobota wieczór w dawnym Gdańsku to niemal jeden wielki plac rozrywkowy. Gdzieś trzeba było tę całotygodniową harówę odreagować. A nie jak teraz, wyjazd w piątek w korkach na Kaszuby, dwa dni zadymiony grillem plus 20 obtrąbionych flaszek z piwskiem i powrót do domu, 50 km w 3-4 godziny. Wtedy ludzie nie mieli pieniędzy ale chęć do życia, teraz niby mają i wszystko w .... .

      • 17 0

      • Chciałoby się rzec KOMUNO WRÓĆ! :D

        • 1 2

      • to prawda. Człowiek szedł do roboty na 6-tą,

        ale od 14-tej po 8h był wolnym człowiekiem. Owszem kasy nie było za dużo, w sklepach też nie było dużo, ale znało się sąsiadów. Można było pozyczyć szklankę cukru. Wiadomo było w bloku, kiedy były imieniny np. takiego Stanisława, czy Ireny itd. Ludzie się ze sobą spotykali i rozmawiali, a nie obsmarowywali i podglądali na fb, instagramach itd.

        No i dzieci były na podwórku - niezapomniały ten hałas i wołanie matek na obiad przez balkon :). Teraz większość dzieci ma łeb w komórce, a rodzice którzy chcą dzieci wyrwać z domu muszą kombinować i wozić je na różne atrakcje. Kiedyś wystarczyło znaleźć stare koło od roweru lub drzewo na które dało się wejść i była zabawa na cały dzień :).

        • 0 0

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

kalendarz historyczny

1906 Poświęcenie kościoła pod wezwaniem św. Franciszka z Asyżu opis Biskup Chełmiński Augustinus Rosentreter poświęcił nowo powstały neogotycki kościół pod wezwaniem św. Franciszka z Asyżu przy ul. Kartuskiej w Gdańsku - Emaus /Siedlce/.

Sprawdź się

W którym z gdańskich ratuszy mieści się Sala tzw. Mieszczańska ?