wiadomości

stat

"Żywe torpedy" w Polskiej Marynarce Wojennej

artykuł historyczny
List czytelników, który ukazał się na łamach Ilustrowanego Kuryera Codziennego, 5 maja 1939 r.
List czytelników, który ukazał się na łamach Ilustrowanego Kuryera Codziennego, 5 maja 1939 r.
Najnowszy artukuł na ten temat

Okręt, który mógł zmienić losy wojny z Polską

Kamikaze, czyli "boski wiatr" - walczyli dla cesarza Japonii, ale niewiele brakowało, by w polskiej flocie także pojawiły się takie jednostki. Uratowało nas jednak zapóźnienie technologiczne.



Spekulacje na temat wyglądu przedwojennych polskich żywych torped - jeden z branych pod uwagę modeli.
Spekulacje na temat wyglądu przedwojennych polskich żywych torped - jeden z branych pod uwagę modeli.
Spekulacje na temat wyglądu przedwojennych polskich żywych torped - inny z branych pod uwagę modeli.
Spekulacje na temat wyglądu przedwojennych polskich żywych torped - inny z branych pod uwagę modeli.
Japońska torpeda samobójcza typu Kaiten.
Japońska torpeda samobójcza typu Kaiten. fot. uboat.net
Włoski podwodny pojazd dywersyjny.
Włoski podwodny pojazd dywersyjny. fot. uboat.net
5 maja 1939 roku, przemawiając w parlamencie, minister spraw zagranicznych Józef Beck powiedział słynne słowa: "My w Polsce nie znamy pojęcia pokoju za wszelką cenę. Jest tylko jedna rzecz w życiu ludzi, narodów i państw, która jest bezcenna. Tą rzeczą jest honor".

Na reakcję polskich obywateli nie trzeba było długo czekać. W krakowskim "Ilustrowanym Kuryerze Codziennym" pokazał się list trzech młodych Polaków - Władysława Bożyczko i braci LeonaEdwarda Lutostańskich - wzywających do gotowości poświęcenia swego życia w obronie ojczyzny, służąc w szeregach... żywych torped, samolotowych bomb lub min lądowych.

Apel spotkał się z dużym oddźwiękiem i poparciem obywateli, którzy lawinowo zaczęli zgłaszać się do nowych formacji, mimo że... takich w ogóle nie było! List, który publikowała prasa, był tak dużym zaskoczeniem dla wojskowych, że początkowo nie wiedziano, co w ogóle z tym zrobić.

Polska Marynarka Wojenna, która w okresie międzywojennym nie była w stanie wyprodukować w kraju ani jednej rodzimej torpedy morskiej (opierała się wyłącznie na zakupach zagranicznych), nie miała odpowiedniego sprzętu, który mógłby zostać użyty w tego typu misjach. W Kierownictwie floty zdawano sobie jednak doskonale sprawę, że tak dużego entuzjazmu i potencjału społecznego nie wolno zaprzepaścić. Dlatego każdy ochotnik otrzymał od szefa Broni Podwodnej PMW komandora porucznika Eugeniusza Pławskiego imienny, oficjalny list z podziękowaniem za okazaną patriotyczną postawę i prośbą, aby czekać na wezwanie do stawienia się w jednostce wojskowej. Według nieoficjalnych informacji do września 1939 roku swój akces do "żywych torped" zgłosiło przeszło półtora tysiąca ochotników! A zgłaszali się niemal wszyscy - młodzi i starzy, wykształceni i nie, mężczyźni i kobiety. Z kandydatami, jak widać, nie było problemów, gorzej ze sprzętem, którym marynarka nie dysponowała!

Tu też spotykamy się ze sprzecznymi relacjami. Pomijając już sam wygląd owej broni, który w zależności od relacji albo był powiększoną torpedą ze stanowiskiem dla operatora, albo łódką z podwieszoną torpedą, aż po miniaturową łódź podwodną wyposażoną w wyrzutnie torped i nie będącą niczym innym jak pomniejszoną wersją pełnomorskich okrętów podwodnych, pojawiał się problem samego wyszkolenia. Niektórzy z ochotników wspominają, że oprócz listu z floty otrzymali również zaproszenie do Gdyni celem dalszego, bardziej już zaawansowanego szkolenia. Taka grupa mogła liczyć ok. 80 osób.

Czy podczas zagrożenia kraju powinno się powoływać "jednostki samobójcze"?

tak, jeśli regularne wojsko nie daje sobie rady z wrogiem 26%
tak, nie widzę różnicy między "samobójcami", a zwykłymi żołnierzami 10%
nie, skuteczność takich jednostek jest znikoma 15%
nie, kraj nie może posyłać obywateli na pewną śmierć 49%
zakończona Łącznie głosów: 285
I tu, niestety, kończą się oparte na faktach przekazy, gdyż w archiwach i materiałach źródłowych ze świecą można szukać informacji na ten temat. Według wspomnień uczestników, podczas szkoleń, prowadzonych o dziwo przez oficerów wojsk lądowych (choć niektórzy wspominają o oficerach marynarki) oprócz zagadnień typowo patriotycznych pokazywano im filmy, plany i modele nowej broni. Niestety, ilu uczestników tego szkolenia, tyle jest opisów ich kształtu i formy. Niekiedy możemy natrafić nawet na nazwisko inżyniera Aleksandra Potyrały, świetnego polskiego konstruktora okrętowego, późniejszego profesora Politechniki Gdańskiej oraz kierownika Katedry Konstrukcji Okrętów na tej uczelni, który miał nawet zaprojektować pierwszą tego typu broń. Jednak żadnych oficjalnych dokumentów, potwierdzających taką konstrukcję, nie ma.

Kolejnym aspektem było samo wykorzystanie ochotników - marynarka chciała bardziej wykorzystać ich w działaniach dywersyjnych. W Sztabie Generalnym miała nawet powstać specjalna komórka zajmująca się tego typu działaniami. Życie jednak szybko zweryfikowało te plany i już podczas wojny niektórych z ochotników wcielono do... oddziału Pułku Strzelców Podhalańskich (sic!), który miał podejmować szereg działań dywersyjnych (po klęsce wrześniowej członkowie tego oddziału zasilili szeregi AK), innych wcielono do Armii Pomorze, gdzie mieli prowadzić działania w rejonach morskich i rzecznych, a jeszcze inni różnymi ścieżkami po dotarciu do stolicy brali udział w jej obronie.

Niezaprzeczalnym faktem jest, że Niemcy doskonale orientowali się w polskich planach i obawiali się ich. Dlatego też ograniczyli do minimum ruchy swych większych jednostek po wodach Zatoki Gdańskiej. Tuż po zakończeniu działań wojennych, Gestapo intensywnie szukało i wyłapywało wszystkich ochotników-kandydatów do żywych torped.

Pomimo powszechnego dostępu do wszelkiego rodzaju archiwów, nie jesteśmy dziś w stanie jednoznacznie określić, jak bardzo i czy w ogóle zaawansowane były badania nad polskimi "żywymi torpedami". Czasem spotkać można opinię, że cała ta akcja miała mieć charakter jedynie propagandowy, którego celem było wzmożenie czujności u przeciwnika. Pewne jest jednak, że nad tą niezwykłą formacją, czy istniała, czy nie, zawsze będzie roztaczała się pewna aura tajemniczości.

Opinie (97) 5 zablokowanych

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

STOP Hejt! Przemyśl swoją opinię

Regulamin dodawania opinii

zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

kalendarz historyczny

2002 Zmarł żeglarz Dariusz Bogucki Żeglarz i inżynier budowy okrętów Dariusz Bogucki w wieku 75 lat, zmarł w Gdańsku. Odbył wiele podróży w rejon Arktyki i Antarktydy. Wspomnienia z wypraw opublikował.

1998 Zakończenie prac konserwatorskich Złotej Bramy Złota Brama po kilkuletnich pracach konserwatorskich odzyskała złocenia i dawną barwę.

2000 Zmarł Franciszek Otto Profesor geometrii wykreślnej Politechniki Gdańskiej od 1945, doctor honoris causa tej uczelni, Franciszek Otto zmarł w wieku 95 lat.

Sprawdź się

Jaki jest najstarszy sopocki zabytek ?

 

Najczęściej czytane