wiadomości

stat

Od kilkunastu lat nikt tu nie zaglądał. My weszliśmy z kamerą

artykuł historyczny

Zobacz, jak od środka wygląda budynek Banku Polskiego w Gdyni

Budynek dawnego Banku Polskiego to jeden z najpiękniejszych zabytków Gdyni. Dzięki uprzejmości obecnego właściciela obiektu, udało nam się zwiedzić jego wnętrza z kamerą.



Czy byłeś kiedykolwiek we wnętrzu dawnego Banku Polskiego w Gdyni?

tak, wiele razy 28%
tak, tylko jeden raz 11%
nie, dopiero na filmie zobaczyłem, jak ten budynek wygląda od środka 61%
zakończona Łącznie głosów: 1501
Kilka dni temu, informowaliśmy o tym, że właściciel budynku dawnego Banku Polskiego w Gdyni - spółka Moderna Holding - ogłosiła plan dotyczący nowego przeznaczenia obiektu. W czteropiętrowym gmachu zostanie otwarty luksusowy hotel. Zanim wprowadzą się do niego pierwsi goście, poznajcie niezwykłą historię tego miejsca i zobaczcie nasz film, na którym możecie zobaczyć wnętrza zabytku.

Czytaj także: Luksusowy hotel w budynku po Banku Polskim

Jedna z ogólnopolskich inwestycji

Gmach przy skrzyżowaniu ul. 10 lutego i ul. 3 maja zobacz na mapie Gdyni został wybudowany w latach 1927-1929 na zlecenie Banku Polskiego, czyli największej instytucji finansowej przedwojennej Polski. Był jednym z 24 oddziałów tegoż banku, które powstały w latach 1919-1929 we wszystkich, większych miastach odrodzonego po zaborach kraju.

Budowa tego budynku była wynikiem intensywnego rozwoju Banku Polskiego w latach 20. XX wieku, spowodowanego z jednej strony inflacją w latach 1919-1923, z drugiej wzrostem gospodarczym i rosnącymi potrzebami pożyczkowymi instytucji państwowych i obywateli, w tym mieszkańców świeżo powstałej Gdyni.

Z powodu zastosowania wysokiej jakości materiałów i stosunkowo bogatej dekoracji architektonicznej, gdyński oddział należał do najdroższych realizacji projektów budowlanych Banku Polskiego. Koszt budowy wyniósł 920 tys. ówczesnych złotych. Dla porównania: miesięczna pensja wykwalifikowanego robotnika wynosiła wówczas ok. 100 zł, a pracownika umysłowego ok. 250 zł.

Ciekawa mieszanka stylów

Projektantem gdyńskiego oddziału Banku Polskiego był pochodzący z Cieszyna architekt Stanisław Filasiewicz, który zdobył wykształcenie na politechnikach w Zurychu i Lwowie. Współpracował z nim pochodzący z Warszawy architekt Tadeusz Rytarowski, który zaprojektował klatkę schodową i salę operacyjną, a także drzwi wejściowe, okucia i latarnie. Szczegółowe szkice budynku zostały ukończone w czerwcu 1927 roku, a w połowie kolejnego miesiąca zatwierdzone - z niewielkimi zmianami - przez Miejski Urząd Budowlany w Gdyni.

Stworzony przez obu fachowców gmach stanowi ciekawą kompilację kilka stylów architektonicznych. Z zewnątrz - na elewacjach - można podziwiać formy historyzujące: klasycyzmu akademickiego i neorenesansu. Natomiast w reprezentacyjnych wnętrzach - wspomnianych wcześniej klatce schodowej i sali operacyjnej - formy art déco.

W zewnętrznej architekturze gdyńskiego oddziału widoczne jest wyraźne dążenie do upraszczania form przy zachowaniu ich klasycznych źródeł, co nadaje budynkowi lekkości, ale też powagę właściwą gmachowi instytucji finansowej. Warto wspomnieć, że na samej elewacji także identyfikujemy wyraźny wpływ nowych form. W zastosowaniu dekoracyjnego, ząbkowanego fryzu wieńczącego prócz wpływów tradycji klasycznej rozpoznajemy nowe tendencje stylistyczne. Zgodnie z nurtem art déco gzyms wieńczący przywodzić może na myśl także kryształkowe i kubizujące kształty.

Gmach Banku Polskiego wkrótce po zakończeniu budowy.
Gmach Banku Polskiego wkrótce po zakończeniu budowy. fot. fotopolsa.eu

Symetryczna konstrukcja

Gmach ma powierzchnię 2,5 tys. metrów kwadratowych, jest trzykondygnacyjny, a jego bryła jest symetryczna względem osi przekątnej. Ze względu na umiejscowienie przy skrzyżowaniu, nadano mu rzut na planie w kształcie litery "L". Obiekt składa się z dwóch niższych skrzydeł, północnego (wzdłuż ul. 3 maja) i wschodniego (wzdłuż ul. 10 lutego), które przylegają do wyższej części centralnej. To właśnie w niej, a właściwie w podcieniu jej południowo-zachodniego narożnika usytuowano główne wejście z drewnianymi, obrotowymi drzwiami, przeznaczone dla klientów placówki.

We wschodnim skrzydle znajduje się dodatkowe wejście boczne dla pracowników, zaś w skrzydle północnym przejazd bramny, który prowadzi na przestronne, brukowane podwórze. Budynek jest w całości podpiwniczony. Częściowo został wzniesiony w konstrukcji żelbetowej, a częściowo został wymurowany z cegły pełnej. Skrzydła zostały nakryte dachem wielospadowym i płaskim, w części centralnej płaskim stropodachem, otoczonym murem attyki.

Wykonawstwo powierzono firmom w drodze przetargu ograniczonego, zastrzegając sobie prawo wyboru najkorzystniejszej finansowo oferty spośród kliku przygotowanych przez firmy dające "rękojmię należytego wywiązania się ze zaleconego zadania". Prace sztukatorskie wykonała warszawska firma "Feliks Giecewicz" należąca do rzeźbiarza Feliksa Giecewicza, profesora Państwowej Wyższej Szkoły Artystycznej w Bydgoszczy, autora dekoracji architektonicznych wielu warszawskich kamienic i rzeźb nagrobnych. Projekt instalacji oświetleniowej budynku wykonała firma "Wróblewski i Binzer, inż." z Warszawy. Skarbiec został wyprodukowany przez warszawski zakład "Gustaw Gottschalk".

Współczesny widok dawnego Banku Polskiego. Jego właściciel deklaruje, że w ciągu ok. roku, zarówno elewacje, jak i wnętrza obiektu, odzyskają przedwojenny blask.
Współczesny widok dawnego Banku Polskiego. Jego właściciel deklaruje, że w ciągu ok. roku, zarówno elewacje, jak i wnętrza obiektu, odzyskają przedwojenny blask. fot. trojmiasto.pl

Część bankowa i... mieszkalna

Układ pomieszczeń budynku został podzielony na dwie części: bankową oraz... mieszkalną. Choć dziś może wydawać się to nieco zaskakujące, przed wojną w niejednym budynku użyteczności publicznej znajdowały się mieszkania, w których zamieszkiwali jego pracownicy wraz ze swoimi rodzinami. W skład części mieszkalnej wchodził lokal dla związku zawodowego pracowników banku, pomieszczenia gospodarcze, czyli kotłownia, pralnia, piwnice i strychy, oraz mieszkanie przeznaczone dla dyrektora placówki.

Przestronny, 6-pokojowy lokal, wyposażony w kuchnię, łazienkę z wanną i stróżówkę, znajdowało się na trzecim piętrze północnego skrzydła. Z tegoż mieszkania można dostać się spiralną klatką schodową na stropodach centralnej części budynku, z którego rozciąga się imponująca panorama centrum Gdyni. Co ciekawe, murowana obudowa klatki schodowej ma kształt... latarni morskiej.

Imponująca sala operacyjna

Natomiast w skład części bankowej wchodziły następujące pomieszczenia: gabinet dyrektora, poczekalnia dla klientów, sala posiedzeń, archiwum, pokoje socjalne, łazienki z toaletami, przedskarbiec, skarbiec, wyłożona marmurem klatka schodowa oraz oczywiście zapierająca dech sala operacyjna. To monumentalne pomieszczenie zostało nakryte sklepieniami krzyżowymi, które wsparto na smukłych kolumnach i jest doskonale doświetlone. Światło dzienne wpada tutaj przez 10, wysokich na aż dwie kondygnacje, półkolistych okien.

Kształt sali operacyjnej wynikał z potrzeby zapewnienia pracownikom siedzącym parami przy biurkach oświetlenia bocznego światłem dziennym. Odległość między parami biurek wynosić miała ok. 180 cm, szerokość przejścia 150 cm. Gabinet dyrektora o przeciętnej powierzchni 30 m kw. umieszczono w ten sposób, by przez drzwi można było obserwować pracę urzędników, a jednocześni, by klienci mieli do niego dostęp bez potrzeby wchodzenia do przestrzeni biurowej.

Sala operacyjna, czyli największe i zdecydowanie najpiękniejsze pomieszczenie dawnego Banku Polskiego w Gdyni. Jego projektantem był warszawski architekt Tadeusz Rytarowski.
Sala operacyjna, czyli największe i zdecydowanie najpiękniejsze pomieszczenie dawnego Banku Polskiego w Gdyni. Jego projektantem był warszawski architekt Tadeusz Rytarowski. fot. trojmiasto.pl

Przemyślane umiejscowienie skarbca

Bezpośrednio do sali operacyjnej przylega "serce" dawnego banku, czyli przedskarbiec i skarbiec o powierzchni ok. 40 metrów kwadratowych. Skarbiec, w którym spoczywały oszczędności przedwojennych mieszkańców Gdyni, skonstruowano w technologii żelbetowej. Solidna konstrukcja pomieszczenia, do którego prowadziły grube na ponad pół metra, pancerne drzwi, to nie jedyne zabezpieczenie, które miało chronić przed ewentualnymi rabusiami.

Jego położenie na planie budynku określano w ten sposób, by wokół niego oraz u góry i u dołu znajdowały się mieszkania, natomiast ściany nie mogły stykać się z budynkami sąsiednimi. Warunek ten był decydujący i pozostałe pomieszczenia biurowe musiały znajdować się na pierwszym piętrze, natomiast mieszkania zajmowały parter i drugie oraz czasami trzecie piętro.

Mija 14. rok nieużytkowania obiektu

Na szczęście, budynek Banku Polskiego w Gdyni przetrwał do czasów współczesnych w niemal niezmienionym kształcie. Najpoważniejszą ingerencją, która niestety zaburzyła symetrię elewacji, była wykonana po zakończeniu II wojny światowej rozbudowa poddasza w północnym skrzydle. W tym samym czasie dokonano również niewielkiej korekty części układu pomieszczeń biurowych na pierwszym piętrze.

Dotychczas, gmach zawsze pełnił funkcję bankową i był użytkowany przez czterech gospodarzy. Od momentu wybudowania do do wybuchu wojny był nim Bank Polski, w okresie komunizmu Narodowy Bank Polski, zaś po 1989 roku Big Bank Gdański i Bank Millenium. Ostatni z wymienionych wyprowadził się stąd w 2003 roku. Od tego czasu, obiekt stoi opustoszały.

Wyłożony marmurem westybul w stylu art déco, który prowadzi do przestronnej sali operacyjnej.
Wyłożony marmurem westybul w stylu art déco, który prowadzi do przestronnej sali operacyjnej. fot. trojmiasto.pl

Gmach odzyska przedwojenny blask

Ok. pół roku temu właścicielem niezwykłego budynku została gdyńska firma Moderna Holding, która planuje uruchomić w nim luksusowy hotel. Zanim to jednak nastąpi, należy najpierw przeprowadzić żmudne prace konserwatorskie. Gmach wraz z działką, na której stoi, figuruje bowiem od 11 lipca 1984 roku w wojewódzkim rejestrze zabytków. Inwestor deklaruje, że z chęcią podejmie się tego zadania i przywróci budynkowi - zarówno z zewnątrz, jak i wewnątrz - przedwojenny blask.

- We współpracy z konserwatorem, chcemy zachować wnętrza i elewacje w możliwie najbardziej oryginalnej formie. Pragnę podkreślić, że nie tylko zachowamy architekturę tego miejsca. Wszystkie historyczne elementy tej nieruchomości: okna, drzwi, sztukateria czy sejf będą podlegały rewaloryzacji, czyli konserwacji bądź odtworzeniu. W międzyczasie będziemy projektowali nowe przeznaczenie wnętrz i przygotowywali się do modernizacji i przystosowaniu budynku na potrzeby hotelowe - wyjaśnia Andrzej Romanowski, przedstawiciel Moderna Holding.
Żmudna i czasochłonna praca

Przedstawiciel spółki Moderna Holding zastrzega, że prace konserwatorskie są bardzo czasochłonne, a na ich efekty trzeba będzie długo poczekać.

- Bardzo trudno jest ocenić, ile dokładnie potrwają prace konserwatorskie. Ich zakres jest niezwykle złożony. Najpierw trzeba będzie ocenić stopnień degradacji poszczególnych elementów budynku i stwierdzić, które można naprawić, a które należy wymienić w całości. Zlecimy również badania, które pozwolą ustalić pierwotny wystrój, np. kolor powłok malarskich. Ponadto, będziemy musieli od podstaw wykonać izolacje ścian piwnicznych Sądzę, że sama konserwacja, bez adaptacji do nowego przeznaczenia, potrwa ok. roku - zastrzega Romanowski.
Na koniec warto wspomnieć, że fragment działki od strony ul. 10 lutego, na której wzniesiono gdyński oddział Banku Polskiego, wciąż pozostaje niezabudowany. Miejscowy plan zagospodarowania przestrzennego dopuszcza w tym miejscu zabudowę, a inwestor zamierza z tej możliwości skorzystać.

Opinie (114) ponad 20 zablokowanych

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

STOP Hejt! Przemyśl swoją opinię

Regulamin dodawania opinii

zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

kalendarz historyczny

1912 Oddano do użytku gmach państwowego Gimnazjum Realnego Przy ulicy Topolowej we Wrzeszczu oddano do użytku gmach państwowego Gimnazjum Realnego. Dziś budynek jest siedzibą III Liceum Ogólnokształcącego.

Sprawdź się

Która uczelnia ma najdłuższe tradycje w Trójmieście?