wiadomości

stat

Zima nad morzem? Tylko w wagonie motorowym!

artykuł historyczny

Początek roku 1935 zawitał na Wybrzeże z dość lekką zimą, nie zwiastując fali mrozów, która wkrótce potem skuła lodem całą Polskę.



Chociaż, zdaniem "Gazety Gdańskiej", był to mróz co najwyżej "średni", wystarczająco skuteczny, by uwięzić "port i zatokę gdańską w okowach lodu", zaś młodzieży szkolnej dać wielkie nadzieje na niespodziewane przedłużenie "wakacyj zimowych".

"Skutkiem silnego mrozu w ostatnich dniach zamarzł całkowicie" nie tylko "port gdański", przez co "komunikacja towarowa uległa ograniczeniu", tym bardziej że i na Wiśle ustała "zupełnie żegluga rzeczna, tak pasażerska, jak i towarowa".

I tylko Gdynia zdawała się zupełnie nie przejmować niekorzystną aurą, bo "pomimo silnych mrozów port gdyński pracował bez przeszkód".

Może dlatego, że gdynian (zwłaszcza tych zaangażowanych w inwestycje "mające znaczenie dla miasta i portu Gdyni") rozgrzewała radosna perspektywa kolejnych zwolnień podatkowych?

Albo spirytus ze wschodu: wszak "statki sowieckie w Gdyni widywało się coraz częściej..."?

Mrozy dawały się też we znaki "naszym rybakom na morzu": kuter rybacki "Gdynia 90" wskutek fatalnych warunków atmosferycznych osiadł na mieliźnie w pobliżu Helu.

Z pomocą uwięzionej w lodowych okowach załodze "został wysłany z Gdyni holownik "Ursus" i statek badawczy "Ewa", jednak akcji ratunkowej nie ułatwiało "wzburzone morze" i "warstwy lodu, jakie okryły kuter".

Trudne warunki panowały również na lądzie, o czym boleśnie przekonał się - na dworcu kolejowym w Gdańsku - "radca pocztowy J. Michoń, zamieszkały w Sopotach", który zdążając "do pociągu podmiejskiego w kierunku Sopotu, wskutek gołoledzi poślizgnął się i upadł, nadwyrężając rękę".

Lód był jednak bardziej pechowy dla rybaka Rudolfa Schneidera - choć to raczej nie mróz stał się przyczyną jego śmierci.

Ofiarą zimy (i również niebezpośrednio mrozu) padł też pewien 13-latek z Orłowa, który - zamiast, tak jak inne dzieci, cieszyć się ślizgawką - kradł węgiel z wagonów. Oczywiście nie dla przyjemności...

Tymczasem Gdańsk, rozgrzany karnawałową gorączką, nie bacząc na mrozy i nie przejmując się paraliżem portu, świętował "piętnastą rocznicę bytu Wolnego Miasta".

Dobrym pretekstem do przypomnienia tej ważnej dla gdańszczan rocznicy była też wizyta "prezydenta Senatu Gdańskiego" Arthura Greisera w Warszawie).

Choć tak naprawdę z tego powodu radowali się przede wszystkim gdańszczanie narodowości niemieckiej, natomiast Polonia, chcąc jak najdłużej cieszyć się świąteczną atmosferą, najzwyczajniej w świecie kolędowała.

Ale i gdynianie również wciąż mieli w pamięci ostatnie święta - choć nie mogli o nich zapomnieć głównie "dzięki" cytrusowym spekulantom.

Nic więc dziwnego, że w tej sytuacji woleli wsiąść do pociągu (nie byle jakiego, motorowego!); bo czyż nie jest przyjemnie patrzeć, jak wszystko zostaje w tyle...?


Źródło: "Gazeta Gdańska" nr 10 z 11 stycznia 1935 r, "Dziennik Bydgoski" nr 9 z 11 stycznia 1935 r., "Ilustrowany Kurier Codzienny" nr 11 z 11 stycznia 1935 r. oraz "Ilustracja Polska" nr 2 z 13 stycznia 1935 r. Skany pochodzą z Pomorskiej Biblioteki Cyfrowej, Kujawsko-Pomorskiej Biblioteki Cyfrowej oraz Małopolskiej Biblioteki Cyfrowej.

Opinie (8) 1 zablokowana

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

STOP Hejt! Przemyśl swoją opinię

Regulamin dodawania opinii

zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

kalendarz historyczny

1504 Mikołaj Kopernik odwiedził Gdańsk opis Mikołaj Kopernik przybył do Gdańska z prywatną wizytą.

1628 Pogrzeb Wilhelma van den Blocke opis Autor kamieniarki Bramy Wyżynnej oraz wielu kamieniczek i nagrobków, rzeźbiarz Wilhelm van den Blocke został pochowany w kościele Mariackim.

Sprawdź się

Jakie cykliczne wydarzenia odbywały się w miejscu poprzedzającym dzisiejszy hipodrom w 2. połowie XIX wieku?

 

Najczęściej czytane