Zapomniany gdańszczanin

artykuł historyczny
Zdjęcie pamiątkowej tablicy wykonanej z piaskowca, która została zawieszona na domu rodzinnym Falka w lutym 1926 r. Zwraca uwaga błędna data jego narodzin. Obecnie badacze są zgodni, że prawidłowa to 28 października 1768 r.
Zdjęcie pamiątkowej tablicy wykonanej z piaskowca, która została zawieszona na domu rodzinnym Falka w lutym 1926 r. Zwraca uwaga błędna data jego narodzin. Obecnie badacze są zgodni, że prawidłowa to 28 października 1768 r. ze zbiorów Johannes Falk e.V. Gesellschaft der Freunde in de

W przedwojennym Gdańsku miał swoją ulicę, a na domu, w którym się urodził, wisiała poświęcona mu tablica. Dziś w jego rodzinnym mieście pamięta o nim zaledwie garstka osób. O kim mowa? O Johannesie Danielu Falku, pedagogu i prekursorze streetworkingu, filantropie, pisarzu i publicyście w jednej osobie, który żył i działał na przełomie XVIII i XIX stulecia.



Urodził się 28 października 1768 r. w Gdańsku, w domu pod adresem Lastadia 19. Był synem ubogiego perukarza. W latach 1775-1779 uczęszczał do szkoły podstawowej, ale musiał wkrótce ją porzucić, by pomóc w rodzinnym warsztacie. Jego ciekawość świata, talent do nauki i pilność zostały jednak dostrzeżone.

Dzięki pomocy dobroczyńców, wbrew zresztą woli ojca, udało mu się wkrótce podjąć naukę - wpierw krótko w Gimnazjum Św. Piotra, a następnie w słynnym Gimnazjum Akademickim, którego został absolwentem w 1791 r. Dzięki dobrym wynikom w nauce otrzymał stypendium Rady Miasta. Mógł tym samym wyjechać na studia teologiczne do Halle. Gdańsk opuścił w wieku 23 lat. Jak się okazało, już na zawsze.

Pisarz i dziennikarz

Portret Falka.
Portret Falka. www.heiligenlexikon.de
W Halle młody Falk mieszkał niecałe sześć lat. W tym czasie zainteresował się polityką, sztuką, naukami ścisłymi i filozofią. Studiów teologicznych nie skończył. Po porzuceniu uniwersyteckich murów zaczął pracować jako dziennikarz i pisarz. W 1797 r. ożenił się i przeniósł do odległego niewiele ponad 100 km Weimaru.

Tu na przełomie XVIII i XIX wieku dał się poznać jako pracowity dziennikarz, błyskotliwy satyryk, a także autor m. in. sztuki dla dzieci i wydawca własnego pisma. W tym czasie poznał m. in. Johanna Wolfganga Goethego, Johanna Gottfrieda Herdera czy Friedricha Schillera, bez wątpienia jedne z najważniejszych postaci dla historii kultury postaci.

Lata okupacji francuskiej

Kiedy w 1806 r. wojska napoleońskie zajęły Weimar, Francuzi zwrócili uwagę na Falka, który był rozpoznawalną postacią, a jednocześnie wcześniej nawoływał ludność miasta do niestawiania czynnego oporu. Falk został osobistym tłumaczem francuskiego komendanta, wszedł także w skład nowych władz administracyjnych. Jako sekretarz generalnego intendenta armii napoleońskiej aktywnie zabiegał, by nie dochodziło do dotkliwych rekwizycji na rzecz oddziałów francuskich.

W 1807 r. w uznaniu jego działalności na rzecz miasta i regionu, otrzymał posadę radcy legislacyjnego. W 1813 r. miasto i najbliższa okolica znów ucierpiała wskutek działań wojennych. Falk ponownie wcielił się w rolę pośrednika między wojskami napoleońskimi a mieszkańcami regionu, którzy cierpieli wskutek grabieży żołnierzy. Burzliwy okres w historii nałożył się także na rodzinną tragedię Falka - w krótkim czasie zmarła na tyfus czwórka z siedmiorga jego dzieci.

Prekursor streetworkingu

Zdjęcie domu pod adresem Lastadie 19, gdzie w 1768 r. urodził się Johannes Daniel Falk (fotografia wykonana między 1926 a 1944). Budynek obecnie nie istnieje.
Zdjęcie domu pod adresem Lastadie 19, gdzie w 1768 r. urodził się Johannes Daniel Falk (fotografia wykonana między 1926 a 1944). Budynek obecnie nie istnieje. ze zbiorów Johannes Falk e.V. Gesellschaft der Freunde in de
Osobista tragedia, ale i obserwacje losów zaniedbanych i osieroconych dzieci pchnęły naszego bohatera do założenia charytatywnego, chrześcijańskiego "Stowarzyszenia Przyjaciół w Potrzebie" (niem. "Gesellschaft der Freunde in der Not"). Miało ono na celu początkowo pośredniczyć w poszukiwaniu rodzin, które mogłyby przyjąć pod dach sieroty wojenne, a dorosłej już młodzieży - pomóc w znalezieniu zatrudnienia u zaprzyjaźnionych rzemieślników czy gospodarzy rolnych.

Falk sam zresztą przygarnął kilkoro dzieci, a we własnym domu prowadził szkółkę niedzielną. Z biegiem kolejnych lat działalność dobroczynna Falka zyskała na znaczeniu. Zaczął rozwijać swój projekt, zdobywać głosy poparcia, publikować na ten temat prace.

Co ważne, jego działania opierały się na pozostawieniu podopiecznym swobody działań - do niczego ich nie zmuszał. W przeciwieństwie do innych, współczesnych mu działaczy społecznych, był przekonany, że w instytucjach dla sierot powinna panować przyjazna i radosna atmosfera, opierająca się na wzajemnym szacunku.

Instytut Falka

By w pełni zrealizować swoją misję, w 1821 r. nabył częściowo zrujnowany dom przy Luthergasse, a następnie wyremontował i rozbudował go. W 1825 r. prowadzony przez niego sierociniec zyskał nazwę "Domu Lutra" (niem. "Lutherhaus"). Projekt ratowania sierot z ulicy Falk wypełniał za pomocą nie tylko zapewnienia im schronienia, lecz także umożliwienia im edukacji oraz nauki zawodu w urządzonej pracowni krawieckiej, warsztacie tkackim i szewskim.

Kiedy Falk zmarł w 1826 r., jego dzieło było kontynuowane przez jednego z jego byłych wychowanków, Georga Rettnera, oraz wdowę. W 1829 r. Lutherhaus przeszedł w zarząd księstwa weimarskiego, zyskując tym samym stałe źródło finansowania. Jednocześnie sierociniec zyskał nazwę "Instytutu Falka" (niem. "Falkische Institut"). Placówka ta stała się wzorem praktycznie dla wszystkich kolejnych tego typu instytucji dobroczynnych, które powstały na terenie Niemiec.


Autor jednej z najsłynniejszych pieśni bożonarodzeniowych

Falk zapisał się w historii również jako autor jednej z najbardziej popularnych... kolęd. Pod koniec 1815 r. ułożył pieśń "O błogosławiony" (niem. "O du fröhliche"), która mogła być śpiewana zarówno na Święta Bożego Narodzenia, Wielkanoc, jak i Zielone Świątki.

Obecnie śpiewana jest na melodię maryjnej pieśni z Sycylii "O sanctissima", niemal wyłącznie w trakcie Bożego Narodzenia i w wersji, którą uzyskała w 1829 r. Wówczas to do pieśni zostały dopisane przez Heinricha Holzschuhera dwie kolejne zwrotki.

Upamiętniony w Niemczech

Herb rodowy Johannesa Daniela Falka
Herb rodowy Johannesa Daniela Falka www.gedanopedia.pl
Postać Falka jest znana dziś u naszych zachodnich sąsiadów, a to z tego prostego powodu, że powszechnie utożsamia się go z założycielem niemieckiej polityki społecznej i prekursorem tego modelu działalności organizacji charytatywnych i pomocowych, które określa się dziś streetworkingiem. Obecnie w Niemczech działa kilka instytucji dobroczynnych noszących imię Falka, m. in. w Stuttgarcie i Eisenach.

Nasz bohater jest również wspominany przez niemiecki Kościół ewangelicki 14 lutego (dzień jego śmierci). Napisano także kilka książek o Falku. W sposób jednak najbardziej widoczny pamięć o nim jest pielęgnowana w Weimarze. W mieście istnieje zarówno niewielkie muzeum, pomnik, jak i szlak turystyczny mu poświęcony. Działa także towarzystwo jego imienia.

Rok 2013 - w związku z przypadającą wówczas dwusetną rocznicą założenia "Stowarzyszenia Przyjaciół w Potrzebie"- został zresztą ogłoszony w Weimarze rokiem właśnie Johannesa Daniela Falka.

A może... tramwaj?

Jak już zostało wspomniane, Falk w dawnym Gdańsku był upamiętniony na dwa sposoby. Wpierw na początku XX w. ustanowiono go patronem nowo wytyczonej ulicy we Wrzeszczu, na której końcu wkrótce zbudowano nowoczesne gimnazjum. Dziś przedwojenna Falkweg to ul. Topolowa, a w siedzibie dawnego gimnazjum funkcjonuje jedno z najlepszych liceów Trójmiasta: III LO im. Obrońców Westerplatte, czyli słynna "Topolówka".

Z kolei w 1926 r. na domu pod adresem Lastadia 19 odsłonięto tablicę upamiętniającą naszego bohatera. Dziś ulica Topolowa na stałe wrosła już w tradycję nazewniczą współczesnego Gdańska, a po wspomnianym domu Falka nie pozostał nawet najmniejszy ślad. Być może więc byłoby najlepiej uhonorować tego zapomnianego gdańszczanina czyniąc go patronem któregoś z nowych tramwajów?

W moim odczuciu pasuje idealnie. To postać o fundamentalnym znaczeniu dla konkretnej dziedziny wiedzy czy historii życia publicznego. Osoba nietuzinkowa, wszechstronnie uzdolniona, której praca stała się inspiracją dla wielu kolejnych osób. Podobnie jak inni patroni gdańskich tramwajów, chociażby filozof Artur Schopenhauer (1688-1860) czy fizyk Daniel Gabriel Fahrenheit (1686-1736), Falk zasłynął swoją działalnością przebywając już poza rodzinnym miastem.

Niemniej jednak zawsze w przypadku opowieści o Falku wskazuje się na jego związki z nadmotławskim grodem. Może czas najwyższy, by współcześni gdańszczanie także o nim sobie przypomnieli...?

Opinie (26)

  • fajny ciekawy arykuł

    i jestem za...

    • 29 4

  • Błąd w artykule

    "Tu na przełomie XIX i XX w. dał się poznać jako pracowity dziennikarz, błyskotliwy satyryk" - urodził się w 1768r. to musiał żyć ze 150 lat

    Odpowiedź redakcji:

    Dziękujemy za sugestię. Treść została poprawiona.

    • 8 2

  • FALK (3)

    • 0 4

    • Falk (2)

      o ile mnie pamięć nie myli to na Stogach jest ulica Falka.
      Może już nie istnieje ale w latach 60-tych chyba jednak istniala.
      Trzeba to bedzie sprawdzić.

      • 1 6

      • Na Stogach jest ulica Falck-Polonusa (1)

        • 3 1

        • Nie ten Falck

          Ulica na Stogach upamiętnia Jeremiasza Falcka, rytownika, który podpisywał się m. in. Polonus

          • 3 0

  • Bardzo ciekawy artykuł,jak zawsze zresztą gdy autorem jest pan Jan

    Kopalnia wiedzy o Gdańsku ,szczególnie o Wrzeszczu,niezmiernie miło słucha się go na żywo ,a czasami mamy okazję porozmawiać.Serdecznie pozdrawiam

    • 23 3

  • falk (3)

    to tylko kolejny prusak

    • 5 35

    • Gdańczanin prawdziwy.

      Falk to Gdańszczanin pisany z wielkiej litery. Już takich coraz mniej.
      Imigranci zza Buga tacy jak ty się o to wystarali

      • 11 6

    • Hmm ale dlaczego prusak?

      Urodził się w Polsce a większość życia mieszkał w księstwie waimarskim, którego nie udało sie prusakom połknąć aż do zjednoczenia Niemiec
      Chodzi wiec o pochodzenie rodzinne? Czy moze sympatie polityczne?
      Można cos więcej na ten temat? Bo w tekście nic nie ma :(

      • 4 0

    • 'Żenua'

      ...pod każdym względem.

      • 0 0

  • (1)

    Gdańszczanin, ale czy to był Polak ?

    • 4 22

    • A Kaszub to Polak?

      • 0 0

  • Dawny Gdańsk ..... (2)

    szczególnie przed pruskim zaborem to miasto wielonarodowe i wielokulturowe.
    Gdańszczanin - to brzmi dumnie.

    • 15 1

    • Było stanowczo mniej wielonarodowe jak współczesny Berlin

      Całkowicie dominował język niemiecki. Język polski ograniczł się do środowisk robotniczych. Również elita miasta była niemiecka, zdarzało się że o korzeniach szkockich, czy holenderskich ale praktycznie zawsze mówiąca po niemiecku.

      Tak więc z tą wielokultutowością Gdańska jest podobnie jak we współczesnych Niemczech przed ostatnią wędrówką ludów. Miasta są barwne, ale to Niemcy trzymają edukacje, naukę, biznes, finanse.

      • 4 0

    • Dawni Gdańszczanie .

      Dawni Gdańszczanie to osoby bardzo różnej narodowości. Nie ważne do której narodowości należeli. Ważne czy byli godnymi szacunku Gdańszczanami.
      Gdańsk jako miasto ma ponad 1000 lat historii. Pamiętajmy , że ponad 700 lat był i
      z przerwami (panowanie Krzyżaków, zabór pruski, Wolne Miasto, II wojna) jest Polski.

      • 5 0

  • Tak sobie właśnie pomyślałem... (2)

    .... że mógłby Pan rozpocząć cykl artykułów poświęconych anonimowym mieszkańcom Gdańska, po których ślad pozostał jedynie na nagrobkach. Mam taką znajomą w Hamburgu, która dopiero kilka lat temu przyznała się, że cała jej rodzina pochodzi z Gdańska. Jej babka wyjechała stąd podczas wojny, zostawiając cały dobytek. Ani moja znajoma, ani jej matka nie zna szczegółów z jej życia. A cykl mógłby właśnie odkryć na nowo stare dzieje, ale przedstawić również dzieje późniejsze (powojenne losy) wielu osób, które wyjechały stąd lub zostały zgładzone przez rozmaite wojska. Kto wie, czego byśmy się o sobie dowiedzieli??

    • 21 1

    • dobry pomysl ,z duzym potencjalem (1)

      tymbardziej ze artykoly mogly by przedstawiac postacie z okolicznych miasteczek :Tczew ,Wejherowo tzn nie trzeba by było sie silić na chwalenie prusacczyzny

      • 1 0

      • bez przesady z tym wytykaniem prusaczyzny

        mam znajomego w Niemczech którego matka jako mała dziewczynka ze swoją mamą i wujkiem, uciekali z Gdańska. Ojciec jako Niemiec sprzyjający Polakom trafił do obozu w Stutthof. Znajomy ten tak szukał, tak drążył temat, że dokładnie zna i ma potwierdzenie w dokumentach całą trasę ewakuacji z Gdańska. Zna także pochodzenie swojego niemczałego nazwiska i ma dokumentację. Absolutnie polskie pochodzenie. Tacy tu Niemcy byli ... Jak kto bardzo chce to wszystko znajdzie

        • 1 0

  • potwierdzenie wyjąkowego miasta i ich obywateli (2)

    W zestawieniu z innymi miastami Polski wyjątkowe, bo miało wyjątkowych obywateli. A tak nawiasem jak to wygląda wobec najnowszej historii?

    • 11 1

    • Dobre pytanie...

      Sporo znanych osób, ale niewiele wśród nich znaczących osobowości.

      • 2 0

    • jak wygląda ?

      Nie wygląda najgorzej. Mamy w najnowszej historii gdańskiego Noblistę, Prezydenta, a z pewnością też 2 Prezydentowe Polski, Prezydenta Europy, wielu powszechnie znanych polityków i naukowców krajowych i europejskich... gdańsk nie musi mieć kompleksów...

      • 0 0

  • Patron dla gdanskiego MOPR...

    Gdanszczanin to brzmi dumnie...

    • 10 2

1

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Muzea

Sprawdź się

Sprawdź się

Budowę Wielkiej Alei, dziś noszącej miano Alei Zwycięstwa, zainicjował w II połowie XVIII wieku: