• Kino
  • Mapa
  • Ogłoszenia
  • Forum
  • Komunikacja
  • Raport
Skopiowano

Zakaz fotografowania żołnierzy podczas święta w Gdyni

Jarosław Kus
19 lipca 2022, godz. 13:00 
Opinie (13)
Najnowszy artykuł na ten temat Wszak to sierpień, a na plażach pustki...
  • Upoważnieni do fotografowania wojskowej defilady byli wyłącznie dziennikarze i fotoreporterzy pracujący dla gazet i agencji prasowych. Ich zakaz nie dotyczył, bo i tak obowiązywała cenzura, czyli urzędnicy musieli zatwierdzać wszystkie treści zaplanowane do publikacji w prasie.
  • Defilada z okazji Święta Morza w Gdyni w 1937 r.
  • Fragment defilady - atrapa chatki polskiego osadnika z kolonii afrykańskich wraz z prawdziwą małpką siedzącą na palmie.

Niemal w każdym odcinku tego cyklu zwracamy uwagę, że problemy mieszkańców wybrzeża sprzed 70 czy 80 lat są bardzo podobne do tych, które mamy dziś. Także wówczas zwracano uwagę, by nie robić zdjęć żołnierzom defilującym przez miasto.



W lipcu roku 1937 "przeświadczenie, że Polska, jeżeli ma iść w kierunku coraz świetniejszego i potężnego rozwoju, musi oprzeć się również na władaniu morzem za pośrednictwem floty wojennej i handlowej, ogarnia (...) już całe nasze społeczeństwo", czego dowodem stają się gdyńskie obchody "najuroczystszego dnia nad Bałtykiem", czyli Święta Morza.

"Najuroczystsze swoje doroczne święto" obchodzi Gdynia "w powodzi flag narodowych, zdobiących miasto" oraz "wśród barwnej gali banderowej, wciągniętej na maszty wszystkich, znajdujących się w porcie, statków". Panuje powszechna opinia, że święto to "nigdy może nie było (...) obchodzone tak wspaniale", jak właśnie w roku 1937 w Gdyni, "na zakończenie Tygodnia Ligi Morskiej i Kolonialnej".

Miasto wypełniają po brzegi "tysiączne tłumy" (wszak "morza strzeże cały naród", choć nie można też zapomnieć o tych, którym go zawdzięcza!): goście z całej Polski mają niepowtarzalną okazję, by "na uroczystościach w Gdyni", podziwiać wspaniałą defiladę naszych sił morskich, przyjmowaną przez "Pana Prezydenta R.P. prof. Ignacego Mościckiego" oraz "najwyższych dostojników Państwa". Wieść o ich gdyńskiej wizycie "nadała tym uroczystościom podniosły charakter", "każąc się" już wcześniej "spodziewać licznego zjazdu turystów".

I właśnie z myślą o rzeszach przyjezdnych Komisariat Rządu zezwala na "otwarcie wszystkich sklepów w sobotę dnia 10. bm. do godz. 21". W niedzielę - mimo obowiązującego wówczas zakazu handlu - zezwolono z kolei na otwarcie: "sklepów spożywczych, sklepów z pamiątkami, zakładów fotograficznych, drogerii, fryzjerni, kiosków z gazetami, wyrobami tytoniowymi i wodą mineralną". Ponadto przez całą noc mogły być otwarte - "bez przerwy" - zakłady gastronomiczne, do potrzeb gości swe godziny otwarcia dostosowała też Poczta Polska.

Prawie w tym samym czasie wojewoda pomorski postanawia uporządkować gdyński handel, wprowadzając liczne ograniczenia dotyczące "handlu okrężnego": na szczęście jednak rozporządzenie to ma wejść w życie dopiero w sierpniu, tak więc "okrężni handlarze" mają być może ostatnią szansę, by też coś zarobić na Święcie Morza.

"Jedną z większych atrakcyj "Dnia Morza"" staje się defilada "wojska i organizacyj": z myślą o jej organizacji "przy wylocie Skweru Kościuszki" ustawiono "pospiesznie wielkie trybuny dla publiczności". Dodatkowo "szereg reflektorów oświetlać będzie w godzinach wieczornych reprezentacyjne gmachy przy skwerze Kościuszki, który stanie się centrum obchodów".

Również w związku z defiladą "Komisariat Rządu przypomina o zakazie fotografowania oddziałów wojskowych i PW oraz obiektów wojskowych".

Dobrze, że przy tej okazji nie zakazano fotografowania weteranów Powstania Styczniowego, biorących udział "we wszystkich uroczystościach Święta Morza": z okazji ich pobytu w Gdyni oficjalnie swą nazwę zyskuje ulica Powstania Styczniowego.

Niestety nie zawsze Święto Morza budzi tylko pozytywne emocje: wielu osobom nie podoba się np. idea tanich pociągów popularnych.

A przecież bez nich na pewno nie byłby możliwy aż tak duży sukces frekwencyjny gdyńskich uroczystości.

Może jednak ci wszyscy sceptycy, zamiast narzekać na tanie pociągi, powinni z nich skorzystać i samemu przyjechać nad morze? Tu wciąż jest dużo miejsca dla wszystkich - i to nie tylko w lipcu...



Źródło: "Gazeta Gdańska" nr 157 z 12 lipca 1937 r., "Dziennik Bydgoski" nr 156 z 11 lipca 1937 r. i nr 157 z 13 lipca 1937 r., "Słowo Pomorskie" nr 157 z 13 lipca 1937 r., "Ilustracja Polska" nr 29 z 18 lipca 1937 r. oraz "Światowid" nr 29 z 17 lipca 1937 r. Skany pochodzą z Pomorskiej Biblioteki Cyfrowej, Kujawsko-Pomorskiej Biblioteki Cyfrowej, Wielkopolskiej Biblioteki Cyfrowej oraz Jagiellońskiej Biblioteki Cyfrowej.

Opinie wybrane

Wszystkie opinie (13)

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Wydarzenia

Strajkowe wspomnienia Sierpniowe

spacer

Muzea

Sprawdź się

Sprawdź się

Jan Heweliusz był autorem książki i twórcą dziedziny zwanej:

 

Najczęściej czytane