wiadomości

Rocznica wybuchu gazu w wieżowcu przy Wojska Polskiego w Gdańsku

artykuł historyczny

Był wielkanocny poniedziałek, godz. 5:50, kiedy w budynku przy alei Wojska Polskiego 39 zobacz na mapie Gdańska w Gdańsku doszło do eksplozji. Wybuchł gaz, wieżowiec mocno się pochylił, trzy dolne piętra zostały zupełnie zmiażdżone, a szyby powybijane. Akcja ratownicza trwała 86 godzin. Zginęły 22 osoby.



Pamiętasz tę tragedię?

tak, dobrze pamiętam ten dzień 62%
trochę, byłem wtedy dzieckiem 25%
nie, bo nie interesowały mnie takie rzeczy 1%
nie, bo jestem na to za młody 12%
zakończona Łącznie głosów: 2370
17 kwietnia 1995 roku tragicznie zapisał się w historii Gdańska. O godz. 5:50, kiedy większość mieszkańców jeszcze spała, doszło do wybuchu gazu w 11-piętrowym wieżowcu przy alei Wojska Polskiego 39.

Na skutek tego zdarzenia trzy kondygnacje budynku zostały doszczętnie zniszczone i choć konstrukcja wybudowanego w latach 70. obiektu nie uległa całkowitemu zniszczeniu, została mocno osłabiona - po eksplozji budynek jeszcze stał, ale osiadł odchylony od pionu o ok. 120 cm.

Święta, więc szczęście w nieszczęściu

- Zgłoszenia o wybuchu, jakie otrzymaliśmy od mieszkańców i policji, były na tyle lakoniczne, że nie wiadomo było, czego się spodziewać - opowiada Sławomir Michalczuk z Jednostki Ratowniczo-Gaśniczej nr 1 we Wrzeszczu, który kierował pierwszą częścią akcji ratowniczej. - Po dotarciu na miejsce zobaczyliśmy stojący, lekko przechylony wieżowiec. Trzeba było się przyjrzeć, by dostrzec, że jest mocno zniszczony, nie ma parteru ani pierwszego piętra, w oknach powybijane są szyby, a na balkonach, w zupełnej ciszy, stoją przerażeni ludzie.

Choć budynek zamieszkiwało 77 rodzin, w czasie wybuchu nie wszyscy byli w domu. Ze względu na świąteczny okres (do zdarzenia doszło w poniedziałek wielkanocny) część osób wyjechała z wizytą do swoich rodzin i przyjaciół. Ci, którzy zostali, tak opowiadali o całym zdarzeniu:

- Byliśmy jeszcze w łóżkach, kiedy nagle obudził nas potężny, ale przytłumiony huk. Potem lekkie uniesienie i poczułem, że gwałtownie zjeżdżam w dół. Potem lądowanie - mówił Gazecie Wyborczej dzień po zdarzeniu Bronisław Rocławski, mieszkaniec feralnego bloku. - Zerwaliśmy się z łóżek, razem z żoną i dziećmi, by sprawdzić, co się stało. Drzwi wejściowe były zatrzaśnięte, poszliśmy więc na balkon i stamtąd wołaliśmy o pomoc. Krótko na nią czekaliśmy, wóz strażacki manewrował, ale w końcu wjechali.

- Byłam przekonana, że huk, który nas obudził, to nic innego, jak urzeczywistnienie przepowiedni o trzęsieniu ziemi - mówiła gazecie pani Urszula, mieszkanka 11 piętra.

- Miałam mieszkanie na piętrze, które się uratowało. Nie mogę uwierzyć, że stała się taka tragedia, to było coś przerażającego. Nawet mój mąż, który był w partyzantce, mówił, że czegoś tak strasznego nie przeżył - relacjonowała dzień po zdarzeniu Gazecie Wyborczej pani Maria, mieszkanka trzeciego piętra.


Początek akcji ratowniczej

Akcja ratownicza rozpoczęła się błyskawicznie - trzy minuty po zdarzeniu informacja dotarła do Komendy Rejonowej Policji w Gdańsku i do straży pożarnej, ponoć jeszcze przed wybuchem o wyczuwalnym zapachu gazu informowali policję mieszkańcy. Chwilę później do akcji wyjechały zastępy straży, m.in. z Jednostki Ratowniczo-Gaśniczej nr 1 w Gdańsku. W szybkim tempie przybywały nowe siły: pogotowie ratunkowe, gazowe, energetyczne, czy specjalistyczne grupy PCK z psami ratowniczymi.

Zaczęto od działań rozpoznawczych. Trzeba było jak najszybciej odkryć, co dokładnie się wydarzyło i ile osób jest poszkodowanych.

- Pierwszym zadaniem ratowników była ewakuacja wszystkich osób, które znajdowały się w ocalałych piętrach budynku - opowiada Sławomir Michalczuk. - Nie było to łatwe, nie wiedzieliśmy, w których mieszkaniach byli ludzie. Nie wszyscy chcieli też opuścić szybko mieszkanie. Ewakuację powtórzyliśmy kilkukrotnie, za każdym razem sprawdzając, czy wszystkich udało się wyprowadzić z budynku.

Po ewakuacji górnych pięter ratownicy zajęli się tymi, które zostały przygniecione. Szybko okazało się, że zniszczeniu uległy trzy dolne kondygnacje budynku, a w gruzach mogą znajdować się ludzie. Niestety do parteru oraz I piętra nie było dostępu. Ratownicy przeszukiwali więc drugie piętro.

Decyzja o wysadzeniu wieżowca. Miał spaść na bok, runął w dół

Budynek w każdej chwili groził zawaleniem, nie było pewności, ile jeszcze postoi. Grono specjalistów - w skład którego wchodzili m.in. Andrzej Dobrucki, inspektor nadzoru budowlanego, prof. Jerzy Ziółko, konsultant z Politechniki Gdańskiej, mgr inż. Jerzy Duszota, projektant budynku, inż. Zbigniew Łosicki konsultant z Pomorskiego Związku Inżynierów i Techników, oddziału w Gdańsku - po analizie sytuacji podjęło decyzję o natychmiastowej rozbiórce budynku, uznając, że należy jej dokonać metodą minerską. Było to trudne zadanie, pierwszy raz w Polsce miało dojść bowiem do detonacji budynku w centrum osiedla. Do akcji wkroczyli saperzy, także z Warszawy, Malborka i Torunia. Zakładanie ładunków wybuchowych zakończono 18 kwietnia o godz. 11:38. Eksplozja miała miejsce o godz. 12:58.

- Zastanawialiśmy się, jak można dojść do niższych pięter. Najlepszym pomysłem okazało się wysadzenie kierunkowe tego budynku - dodaje Michalczuk.

Zgodnie z założeniami saperów budynek miał się położyć na stronę południową, w kierunku alei Wojska Polskiego. Nie do końca się to udało, wieżowiec co prawda trochę się przechylił, ale runął w dół.

Kiedy pył opadł, do akcji wkroczył ciężki sprzęt budowlany: spychoładowarki, koparki chwytakowe, dźwigi, wywrotki. Teren odgruzowywano bardzo uważnie, mając nadzieję, że pod gruzami wciąż są żywe osoby. Następnego dnia rano odkryto przewód starego gazociągu, z którego wydobywał się gaz. Strażacy od razu go zatkali.

Przyczyna wybuchu

Od początku zdarzenia mówiono o dwóch hipotezach. Zgodnie z pierwszą do tragedii przyczynił się jeden z mieszkańców wieżowca, który miał rozszczelnić instalację gazową. Druga mówiła o kradzieży zaworu instalacji gazowej, której dokonać miał przypadkowy złomiarz, a w konsekwencji o ulatnianiu się gazu i wybuchu, którego przyczyną była iskra powstała w czasie zapalenia światła w piwnicy przez któregoś z mieszkańców.

Hipotezy dotyczące przyczyn wybuchu sprawdzała Prokuratura Wojewódzka w Gdańsku, dzisiejsza Prokuratura Okręgowa.

- W ocenie prokuratora zebrany materiał dowodowy świadczył jednoznacznie, że rozszczelnienia instalacji gazowej dopuścił się Jerzy Sz., mieszkaniec budynku, działając zgodnie z wcześniej przyjętym planem - mówi Grażyna Wawryniuk, rzecznik prokuratury Okręgowej w Gdańsku. - Prawdopodobnie jego celem było zniszczenie stanowiącego jego własność mieszkania i wyłudzenie z tego tytułu ubezpieczenia. Przypuszczalnie nie przewidywał, że jego zachowanie może spowodować aż tak daleko idące następstwa. Nie ujawniono jakichkolwiek dowodów mogących wskazywać na inne osoby jako ewentualnych sprawców zdarzenia.

Odkręcenie korków odwadniaczy w piwnicy, mające miejsce w godzinach 4:45-5:50, spowodowało wypełnienie pomieszczeń mieszanką powietrzno-gazową i wybuch poprzedzony pożarem. Jerzy Sz., zgodnie z ustaleniami prokuratury, był skonfliktowany z sąsiadami i zarządem spółki "Nasz Dom", a także uciążliwy we współżyciu. Samodzielnie dokonywał przeróbek w instalacjach swojego mieszkania. Kilka dni przed zdarzeniem z jego mieszkania dochodziły odgłosy kucia. Jak ustalono, w styczniu 1995 roku w dwóch towarzystwach ubezpieczył swoje mieszkanie. W wyniku wybuchu gazu, do którego doprowadził, zginął.

Akcja ratownicza, do której zaangażowano policję, strażaków, ratowników, saperów, psy ratownicze, była ówcześnie jedną z trudniejszych. Trwała ponad 86 godzin. Ewakuowano 49 mieszkańców budynku, śmierć w wyniku wybuchu poniosły jednak 22 osoby.

Zobacz relację z wysadzania wieżowca, 18 kwietnia 1995 r.



Wysadzanie wieżowca w Gdańsku.

Opinie (304) 10 zablokowanych

  • (10)

    Pamiętam, do pracy jechałem, przy zajezdni już nie przejechałem.
    Szkoda tylu ludzi zginęło przez chore urojenia jednego palanta.
    Są i dobre tego skutki, zmieniono prawo budowlane w sprawie instalacji gazowych.

    • 292 6

    • pamiętam to jak dziś (3)

      Ale może warto przypomnieć też pożar w hali stoczni czy autobus pod kokoszkami. To były 3 wydarzenia, które nastąpiły krótko po sobie. Co do samego artykułu to ładnie widać jak chore plany 1 małego frustrata potrafią zniszczyć czyjeś życie.
      Swoją drogą przydałyby się pozytywne wiadomości bo ostatnio tylko tragedie, wojny i przepychanki polityków. Nic pozytywnego.

      • 102 3

      • To samo chcialem napisać, ale mnie ubiegłeś. To był smutny okres. Rzeczywiście te trzy trgiczne wydarzenia były w krótkim (2)

        czasie. Ten wybuch był w Wielkanoc, więc już w ogóle było to przykre. A Kokoszki chyba w długi weekend majowy rok wcześniej. No i w listopadzie 1994 hala stoczni.

        • 32 2

        • Dokładnie, to był najtragiczniejszy po wojnie rok w Gdańsku.

          • 27 1

        • Kokoszki były dokładnie 2 maja. A tak na marginesie: W Kokoszkach stanął taki niby pomnik - nagrobek i ludzie stale palą tam znicze i stawiają sztuczne (niestety) kwiaty. Niby ładnie, bo pamiętają... Tylko, że obok rośnie WYSYPISKO ŚMIECI. Jest już spora górka złożona z wypalonych zniczy i tych plastików, co kiedyś były kwiatami. I postoi parę wieków, bo przyroda sama sobie z tym nie poradzi, a nikt nie poczuwa się do sprzątnięcia! Nie mogę pojąć, że tym, którzy przychodzą czcić zmarłych, taki stan rzeczy nie przeszkadza.

          • 27 2

    • pamiętam jak dziś (4)

      Rano obudził mnie huk, wiadomości wtedy nie rozchodziły się lotem błyskawicy (nie było internetu, telefonów komórkowych....).

      Zwykle rano słychać było hałasy na klatce, wkoło bloku, tego ranka była cisza... słychać było tylko pędzące samochody na sygnale....

      To był pierwszy lany poniedziałek, w który nikt z butelkami nie ganiał po okolicy. Można było spokojnie wyjść z domu bez obaw, że Cię ktoś obleje wiadrem wody.

      Przyszedł ojciec i powiedział co się stało. Popędziłam zobaczyć. Przerażenie....Niedowierzanie.....

      I potem ta koszmarna noc kiedy ciężarówki wywoziły gruz, jedna za drugą i te myśli o tych ludziach..... Prawie nie zmrużyłam oka.....Nie pamiętam już dobrze, ale chyba wywozili to kilka dni.

      • 35 1

      • Nie spałeś zanim nie wywieźli wszystkiego? (1)

        • 11 31

        • Tak. Potem żeby odespać spałam 4 dni pod rząd.

          • 6 0

      • (1)

        Tw bolek pamietamy....

        • 6 8

        • TW Balbina

          • 7 5

    • miałem wówczas 12 lat i święta spędzałem u dziadków na przymorzu. Obudził mnie ten huk. Był tak potężny że myślałem iż to salwa armatnia, potem już efekty tej dramatycznej eksplozji śledziłem oczywiście w TV.

      • 5 0

  • To była tragedia... No i zawalił się ten budynek pionowo. (6)

    I zabił pewnie żyjących pod gruzami...

    • 52 121

    • Trzeba było ich tam zostawić

      Pewnie by żyli do dziś

      • 63 20

    • Glabie czy wiesz co chciales napisac!!!

      • 13 12

    • zdecydowanie gimnazja powinna być zlikiwdodywana

      • 24 6

    • lepiej by było, gdyby się zawalił z ratownikami (1)

      martwy ratownik to nie ratownik

      • 2 12

      • głupi czy tylko udajesz co ma piernik do wiatraka?

        • 8 1

    • dokladnie tak a gimbusy wyzywaja od tych kim sami są !!Budynek miał sie przewrócić na bok

      a został zburzony bo im się nie udało!!Dlatego chcieli by padł na bok by umożliwić akcje ratowniczą!!Ale tak juz jesli ktos zył to zostali pgrzebani!!

      • 13 5

  • To jest straszne... (4)

    ...że przez jednego wariata ginie i cierpi tyle niewinnych ludzi. Niestety takie przypadki zdarzają się prawie codziennie na świecie i nigdy nie wiesz czy to może być niemiecki pilot samolotu pasażerskiego, włoski kapitan wycieczkowca czy sąsiad obrażony na świat z kluczem francuskim.

    • 164 6

    • Uwielbiam czytać także truizmy.

      • 17 20

    • "Tylu ludzi", ośla łąko! "Tyle" to może być zwierząt.

      • 10 11

    • nastepny debil

      w poznaniu zrobił ludziom masakre

      • 1 0

    • dodałbym do tego karakana z żoliborza.

      sam obiecał że polcacy będą biedniejsi ale jego marzenia się ziszczą.
      O rany, aż strach pomyśleć co to za marzenia.

      • 4 4

  • To był cud, że cała buda nie poleciała od tego wybuchu. (8)

    Współczuję tym mieszkańcom, co przeżyli, mają traumę do końca życia.

    • 89 7

    • Jeden ma traumę, inny czuje się nieziemskim farciarzem i wnukom opowiada przygodę życia. Charaktery ludzkie bardzo się różnią.

      • 47 2

    • (1)

      Wyobraź sobie co by się stało, gdyby taka sytuacja zdarzyła się w którymś z bloków "deweloperów"..... Runąłby jak domek z kart....
      A to brzydkie, socjalistyczne ustrojstwo dało radę.

      • 40 6

      • To fakt ale znaczna większość "deweloperów" nie montuje instalacji gazu.

        • 7 0

    • Nie rozumiem (1)

      Współczujesz tym, co przeżyli? Chyba coś Ci się pomyliło.... Myślę, że oni są wdzięczni, że dalej żyją, a nie zginęli pod gruzowiskiem!

      • 12 4

      • Wspolczucie martwym - to dopiero hipokryzja!

        • 0 1

    • (1)

      Nie cud tylko solidna komunistyczna robota.

      • 11 1

      • taa, solidna komunistyczna przewymiarowana i droga robota

        która tu akurat uratowała życie

        • 0 0

    • Ja bym się bał mieszkać w wieżowcach

      • 1 2

  • Solidna konstrukcja budynku, że się nie rozleciał za pierwszym razem. (6)

    • 170 3

    • a tak psioczą na wielką płytę (5)

      a ona potrafi polatać w powietrzu i jeszcze wylądować cało

      • 55 5

      • to nie jest budynek z płyty tylko z pustaków, jedyne co to ma rdzeń zbrojony (4)

        płyty by się jak karty złożyły

        • 32 12

        • to jest wielka płyta, tylko obłożona elewacyjnie gazobetonem i tynkowane (3)

          wiem, bo mieszkam w takim samym. Plany budowlane potrafię czytać

          • 27 7

          • nie (2)

            to byl blok typu "Oliwa" nie "Zabianka". "Oliwa" to nie jest wielka plyta, tylko gazobeton z rdzeniem. Wiem bo mieszkam w "Oliwie". To sa dwie absolutnie rozne konstrukcje.

            • 28 0

            • Niby konstrukcje różne a syf ten sam (1)

              Koledze się wydaje że mieszka w lepszym bo ma jakiś tam rdzeń

              • 9 18

              • Czy kolega mógłby wyjaśnić co w jego żrgonie oznacza określenie "syf"

                • 15 1

  • Prewencja przez dwa tygodnie przesiewała gruzy tego budynku na wysipisku w szadólkach (12)

    • 52 6

    • (7)

      Podobno teczek szukali

      • 23 14

      • Szukali części zwłok . (6)

        • 19 2

        • (5)

          i co ?

          • 3 0

          • I znaleźli jeszcze dwa ciała. (4)

            • 7 2

            • (3)

              Raczej fragmenty

              • 5 0

              • jakie fragmenty? (2)

                • 0 2

              • Fragmenty budynku

                • 1 0

              • Tupolewa, łosiu.

                • 8 3

    • ściema (2)

      jako funkcjonariusz straży granicznej spędziłem na gruzowisku ok 12 godzin - nie było tam prewencji , a tym bardziej nie znaleziono tam zwłok !!!!! ( raz był głośny alarm - jak koleś znalazł pęta białej kiełbasy która wypadła z lodówki )

      • 1 8

      • jak zwykle zawsze w takich wypadkach trafi sie idiota pt sciema .

        • 4 0

      • Sam jesteś sciema

        Była prewencja a dokladnie policjanci z kursu podstawowego i to przez 2 tygodnie. Fragmenty zwłok byly tam tez znalezione. 1 dzień były tam inne sluzby mundurowe ale ich wyrzucili bo kradli na potęgę dobytek ludzi.

        • 8 0

    • To to jest na szadółkach?! Ja się zastanawiałem co z tym zrobili. Ciekawe ile tam jest kawałków mebli, ciuchów itp ;/ I jeszcze zwierzęta tam zginęły

      • 2 2

  • Pamiętam jak dziś... Poniedziałek wielkanocny zdaje się... (5)

    W IX LO szyby wylecialy...

    • 38 5

    • (3)

      W sumie szkoda, że się nie zawaliła ta zgniła buda. Maturę tam miałem w 95 roku...

      • 13 28

      • ;)

        • 4 1

      • a ja w 92 gim

        ...strasznie tam było, do dziś mam koszmary...

        • 14 3

      • Ja kończyłem technikum w 95r. tuż obok tego bloku. Pamiętam jak stał i potem gruzowisko obok szkoły.

        • 5 1

    • wieżowiec

      brałem udział jako strażak

      • 1 0

  • (17)

    Teraz wyobraźcie sobie takie zdarzenie w deweloperskim "apartamentowcu" czy innym "tower/plaza/gate". Kupa pyłu tylko by została a nie 3/4 budynku, umozliwiające ewakuację. Strach jest już jak więcej śniegu spadnie.

    To tak apropo rzekomej kiepskiej jakości PRLowskoego budownictwa wielorodzinnego.

    • 194 39

    • teraz do budynków nie doprowadza się gazu. (7)

      • 38 17

      • Sam przychodzi

        • 47 11

      • mysle ze żelbetonowe konstrukcje tez by sobie poradzily (2)

        Ale to byl stary budynek ktory sporo wytrzymal. Szacun dla PRLowskiego budownictwa.

        • 41 4

        • żelbetowe

          żelbetowe
          żelbetowe
          żelbetowe

          • 39 6

        • Może i szacun, ale przede wszystkim szczęście, że to nie była wielka płyta.

          Bo dodatkowe wyburzanie by nie było już potrzebne.

          • 10 1

      • Jak można żyć w mieszkaniu bez gazu. IMO 30% mniej wartości ma mieszkanie bez dywersyfikacji źródeł energii. (2)

        A poza tym pamiętasz wybuch w warszawskiej rotundzie? Tam gazu nie było, a i tak ludzie zginęli od wybuchu gazu z rozszczelnionego podziemnego rurociągu.
        Co ma wisieć, nie utonie.

        • 32 14

        • Masz rację. I jeszcze powinien być piecyk na drewno i drewutnia (1)

          Bo gazu też może zabraknąć

          • 23 8

          • Ależ zabawne jełopku. Nie, drewutni nie potrzeba. Wystarczy energia elektryczna i gaz.

            Drewutnię i kozę to trzeba będzie kołować jak ruski tu wpadną z sąsiedzką wizytą.

            • 6 12

    • wyborażam sobie... mhmhm nie ma gazu, dziwne

      • 8 5

    • niewiedza jest błogosławieństwem

      Niestety nie masz racji. Po pierwsze budynek miał wtedy około 20 lat więc trudno żeby się rozpadł, po drugie miał specjalnie wzmocnioną konstrukcję ze wzgledu na bliskość pętli tramwajowej (polecam poczytac troche na ten temat), a po trzecie co oczywiście argumentem nie jest w nowych burynkach na szczęście nie ma instalacji gazowej. Pozdrawiam.

      • 22 7

    • (2)

      Zawsze się zastanawiałem nad radykalizmem zastosowanej metody wyburzenia. Nie wystarczyło zaczepić lin i pociągnąć buldożerami? Efekt chyba byłby bardziej przewidywalny i jakaś kontrola samego procesu w trakcie też by była.

      • 3 23

      • Prawa fizyki sa 'łagodniejsze" dla otoczenia przy tej formie, którą wybrano

        • 15 1

      • Jesteś ekspertę

        • 12 0

    • Rozumiem, że jesteś fachowcem i znawcą w dziedzinie inżynierii i testowałeś

      takie wybuchy w nowym budownictwie?

      • 8 2

    • przecież konstrukcje tych apartamentowców są na żelbetonowym szkielecie

      a potem są wypełniane gazobetonem, to mocniejsze niż budynki z betonowych prefabrykatów

      • 5 2

    • Bzdura. A właśnie przez to g... wielkopłytowe technologie nie dało się tego położyć na bok

      Domek z kart to nie z klocków, zapada się pod siebie, nie da się go obalić na bok.

      • 6 3

    • Porównując z tym, co przeszedł taki przedwojenny Prudential w Warszawie, PRLowskie budownictwo znowu takie solidne nie było...

      • 11 3

  • (24)

    I po tym zdarzeniu praktycznie od razu zaczęło się w Polsce usuwanie z bloków, zwłaszcza zwieżowców na Pomorzu (np. Słupsk) instalacji gazowych i montaż instalacji elektrycznych. Ci, co mieli piecyki gazowe do podgrzewania wody, byli z tego powodu bardzo "szczęśliwi", gdy dostawali kosmiczne rachunki za prąd.

    • 45 21

    • jakoś w moim bloku (wieżowiec) gaz nadal jest i nikt go nie chce usuwać (7)

      przeniesiono tylko zawór główny gazu na zewnątrz budynku. A junkersy likwidowano ze względu na falę zaczadzeń w łazienkach

      • 52 0

      • Wystarczy robić przeglądy piecyka, sprawdzać raz do roku szczelność instalacji oraz nie zatykać wentylacji

        i nie ma żadnych szans na zaczadzenie, nawet gdyby ktoś bardzo chciał ;-) No ale jeśli ktoś używa piecyków jeszcze z lat 70-tych, bo działają więc po co wymieniać i do mieszkania nie wpuszcza ludzi z administracji, co każdego roku wpadają z miernikiem żeby sprawdzić czy nic się nie ulatnia, to ich sprawa. Potem rżną głupa w mediach i się dziwią, że spotkało ich kuku i córeczka czy synek się zaczadzili w czasie kąpieli.

        • 43 0

      • Hmm, to przeniesienie zaworu na zewnątrz też różnie się kończy. (2)

        Już były przypadki, że samochodem ktoś wjechał w taki zawór w czasie kraksy i nie było fajnie.

        • 5 9

        • (1)

          Nawet jak ktoś wjedzie samochodem, to gaz nie gromadzi się w dużym stężeniu w pomieszczeniach zamkniętych.

          • 15 1

          • Piz.... ąć jednak może i tak. Na mur beton odłączenie gazu dla całego budynku na czas bliżej nieokreślony.

            • 1 1

      • A czy w Polsce znajduje się tylko "twój" wieżowiec i tylko Ty? (2)

        Polska to nie tylko Gdańsk, czy Trójmiasto.

        • 1 7

        • (1)

          I jego swiatopoglad legl w gruzach... Jak moze byc cos wiecej niz jedyne sluszne Trojmiasto...

          • 4 1

          • Nie ma czegoś takiego, jak "jedynie słuszne Trójmiasto"

            nigdy nie było i nie będzie. Jest Gdańsk, są śledzie a po środku wiocha zwana Sopotem.

            • 5 7

    • (6)

      Po tej tragedii zostały nam szpecace żółte skrzynki z przodu budynków. Poszlismy bardzo daleko w naszym strachu. Takiego durnoctwa nie ma w Szwecji czy w Niemczech dzięki czemu elewacji domów nie szpeca żółte zardzewiale skrzynie

      • 4 36

      • (2)

        To straszne! Skrzynki szpecą! Pewnie jesteś z tych mentalnych Hunów, którzy wymieniając koło w nocy na autostradzie nie założą kamizelki, bo "obciach".

        • 27 5

        • to mniej więcej taka mentalność jak "nie zaszczepię dziecka (chodzi o ciężkie choroby), bo po poprzedniej szczepionce ma brzydką plamę na skórze". Niektórzy naprawdę nie potrafią ważyć priorytetów... Skoro uroda człowieka czy budynku dla kogoś ważniejsza od zdrowia i życia - to dziwne, że jeszcze żyje...

          • 11 3

        • Żółte skrzynki szpecą bloki z wielkiej płyty gustownie odnowione

          W kolorach pastelowych.

          • 1 0

      • Dzieckiem będąc...

        ...marzyłem o takiej skrzynce przy moim domu. Wydawały mi się one wtedy śliczne. ;)

        • 11 1

      • w Szwecji; norwegii w blokach,wiezowcach nie ma gazu, nie ma kuchni gazowych, (1)

        nie ma junkersow na gaz, wszytsko jest na prad. Nawet domy jednorodzinne nie maja gazu, bo Szwed woli sobie kupic wszystko, na prad lacznie z klimatyzatorem grzewczym do ogrzewania domu zima. gaz w domu to jest fanaberia w Szwecji ale ma sie wtedy gaz na butle, taki gaz na butle maja Szwedzi w swoich kucenkach w przyczepach kempingowych.

        • 7 5

        • bo Norwegia ma tani prąd

          tańszy od gazu.

          • 2 0

    • nie raz pamietam jak junkersy strzelaly az klapa do wanny spadala:-) (6)

      • 14 5

      • Używałeś zepsutego piecyka ośle ;-) (5)

        Jeśli piecyk "strzela" to się go wymienia na nowy, a nie czeka aż w najlepszym przypadku osmali ci brwi i rzęsy i jeszcze się tym chwali na forum.

        • 27 5

        • W Polsce urządzenia mechaniczne "jedzie się,aż je*ną".

          • 14 2

        • zanim zaczniesz ciskac komus od oslow to pomysl kretynie (3)

          To byly te wspaniale lata gdzie sklepy z junkersami staly na kazdym kroku a kazdemu sie kasa z kieszeni wylewala... Myslisz, ze nikt nie mial podobnych przypadkow? Smiem twierdzic, ze gdyby Ci internet odcieli to bys trolu zginal.

          • 14 7

          • I to jest powód aby z sentymentu trzymać nadal taki zabytkowy piecyk w chawirze? (2)

            Sprawny piecyk niie wyrzucał części obudowy do wanny. Chciałeś wysadzić sąsiadów. Przyznaj się, bo i tak już objęło cię przedawnienie (no chyba, że ktoś podciągnie to pod terroryzm albo usiłowanie zbrodni ludobójstwa na masową skalę ;-P)
            BTW teksty o trollach są drętwe i nie na temat, więc sam musisz być giga trolliskiem.

            • 2 2

            • (1)

              Ale kto napisal, ze byl trzymany z sentymentu czlowieku? Potrafisz czytac ze zrozumieniem? Jak tylko nastaly lepsze czasu to grzejnik odrazu zostal zlikwidowany. Zacznij lepiej uzywac polskiego jezyka a nie jakis internetowych slow BTW. Jednak jestes internetowym troliskiem i przypuszczam, ze ledwo co mury gimbazy opusciles mlodziencze.

              • 2 2

              • Nie oskarżaj kogoś o swój poziom intelektualny. Bredzisz w każdym punkcie. Skąd te powtarzane w kółko bzdury o likwidacji junkersów? Nie znam zbyt wielu osób które mieszkają w bloku i nie mają nadal piecyka gazowego w łazience. Może tak jest w blokerskich spółdzielniach, gdzie prezio to władca i zarządza plebsem, ale we wspólnotach mieszkaniowych, gdzie decyzje należą do właścicieli mieszkań nikt takich rzeczy nie robi.

                • 0 0

    • I logika jest teraz taka: (1)

      Zakazano żarówek, których łączna moc w typowym mieszkaniu nie przekraczała pewnie 500 W (a i tak nigdy wszystkie jednocześnie nie świeciły), a nie ma się nic przeciwko czajnikom bezprzewodowym, kuchenkom, podgrzewaczom wody, farelkom, żłopiącym minimum 1500 W. Urządzenia gazowe pozwalają wyeliminować większość tych smoków i są tanie jak barszcz w eksploatacji.

      Gdzie tu sens?

      • 20 2

      • A jeszcze najlepsze jak się to wszystko wepnie w starą, aluminiową instalację

        które są bardzo powszechne w PRLowskich blokach bo wymiana tego to praktycznie wysiedlenie bloku na czas remontu bo wszystko pruć trzeba. Normalnie ściana dymi :)

        • 0 0

  • (5)

    Podziwiam sprawność akcji ratunkowej, szybkie decyzje i realizację. Obawiam się, że dziś samo przygotowanie przetargu na firmę wyburzającą, sprzątającą trwało by miesiące. No i skąd wziąć w Gdańsku choć jednego żołnierza, którzy wtedy pomagali przy wszystkich takich wypadkach.

    • 147 21

    • z jednostki w Gdyni

      • 8 8

    • (1)

      Weź przestań bredzić. W sytuacjach kryzysowych nie obowiązuje prawo zamówień publicznych, to po pierwsze. Po drugie żołnierze nie brali wtedy udziału w samej akcji ratowniczej, byli odpowiedzialni tylko za wysadzenie budynku, a saperzy byli z Warszawy, Malborka i Torunia, masz napisane w artykule.

      • 33 4

      • zołnierze tez brali udział w tej akcji

        w jednostki na Slowackiego, bo ta była najblizej; oczywiscie specjalistów wzywano z innych miejsc,

        • 4 0

    • Wydaje mi się, że katastrofa kolejowa po Szczekocinami, a kilka lat wcześniej zawalenie się hali w Chorzowie udowadniają, że służby potrafią sobie radzić w takich sytuacjach.

      • 28 1

    • @Jarek

      Żołnierzy zawsze znajdziesz. Po coś też stworzyli niby te całe WOT - chcieli robić za wojsko, to niech pomagają, gdy są potrzebni. Szkoda, że straż nie przyznaje, że nawet nie mieli odpowiedniego sprzętu do takiej akcji ratowniczej i ktoś im podarował własny (zwykły odruch serca rodzica koleżanki z SP, dzieciaków tam wtedy mieszkających, w tym jednego, który niewiele wcześniej się przeprowadził do Oliwy, a teraz w mediach lansuje, że tam mieszkał :))!! Zasoby, które posiadali były niczym, a o tym co dostali i dzięki czemu mogli szybciej działać, na tamte czasy mogli sobie pomarzyć (sprzęt używany np. w Libii, która kiedyś znacznie wyprzedzała Polskę pod względem technicznym, za drogi na polskie realia). To samo z choćby ciepłymi napojami, które były wtedy potrzebne - w pierwszej kolejności trafiły prywatne x-litrowe termosy do zimnych napojów (takie duże, jak dziś kegi na imprezy). Jak się łatwo domyślić - długo utrzymywały ciepło, ale po wszystkim były po prostu do wywalenia. Straż się teraz chwali, jak to sprawnie działali,ale prawda jest taka, że gdyby nie pomoc sąsiedzka, to tak pięknie by to nie wyglądało! Sporo ludzi z dzielnicy od razu się ruszyło, by pomóc, bo w budynku mieszkały np. właśnie dzieciaki z tych samych klas, do których chodziły ich pociechy, albo sąsiedzi, z którymi kiedyś mijali się w sklepach/znali z widzenia, itp.. Tamte czasy były inne. Teraz panuje znieczulica i gdy ktoś coś da, to od razu leci z tym do mediów (w tym społecznościowych) lub po odszkodowanie do rządu. Kiedyś człowiek miał to w zadku, a liczyło się jedynie to, by pomóc. Niech się potem straż i reszta nie dziwi, że ludzie mają już gdzieś pomaganie im jakkolwiek, jak po latach mają czytać, że oni sami wszystko zrobili i nikt im nic nie dał i nie pomógł!! :( Teraz nieliczni też pomogą, tylko co z tego, jak prywatne osoby sypną groszem i tym co mają, a ci, którzy powinni pomóc lub dać to co się należy, unikają odpowiedzialności (np. ubezpieczalnie). "Taki mamy klimat" :)

      • 2 0

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

kalendarz historyczny

1929 Powstaje Związek Zawodowy Marynarzy opis W Gdyni stworzono pierwszy w historii Związek Zawodowy Marynarzy Wybrzeża Polskiego.

1697 Zmarł Jakob Breyne opis W Gdańsku zmarł Jakob Breyne wybitny przyrodnik, założyciel ogrodu botanicznego i muzeum przyrodniczego.

Sprawdź się

Nazwa Obłuże związana jest z :