wiadomości

stat

Wspomnienie o oliwskim Kurhausie

artykuł historyczny

Słynny niegdyś oliwski Kurhaus, czyli Dom Zdrojowy, i jego wojenne losy oczami Stefanii Orczakowskiej, jego dawnej pracownicy w czasie II wojny światowej.



Stefania Orczakowska - w czasie II wojny światowej pracowała w oliwskim Domu Zdrojowym. Na zdjęciu z Piotrem Mazurkiem z Towarzystwa Przyjaciół Gdańska.
Stefania Orczakowska - w czasie II wojny światowej pracowała w oliwskim Domu Zdrojowym. Na zdjęciu z Piotrem Mazurkiem z Towarzystwa Przyjaciół Gdańska. fot.Marek Gotard/trojmiasto.pl
Reklamówka Kurhausu z jednej gdańskich gazet z 1926 roku.
Reklamówka Kurhausu z jednej gdańskich gazet z 1926 roku. repr. materiały TPG
Kurhaus - Dom Zdrojowy w Oliwie ok. 1909 roku.
Kurhaus - Dom Zdrojowy w Oliwie ok. 1909 roku. repr. materiały TPG
Kurhaus po przebudowie. Prawdopodobnie tak wyglądał, aż do swojego końca w 1945 roku.
Kurhaus po przebudowie. Prawdopodobnie tak wyglądał, aż do swojego końca w 1945 roku. repr. materiały TPG

Stefania Orczakowska z Leźna miała 16 lat, gdy w 1939 roku trafiła do pracy w oliwskim Domu Zdrojowym przy dzisiejszej ulicy Podhalańskiej zobacz na mapie Gdańska. Jako świadek wojennej historii Oliwy opowiada portalowi Trojmiasto.pl o tamtych wydarzeniach.



Na początku XX wieku przy ul. Bergstraße w Oliwie (dzisiejsza Podhalańska) istniał Dom Zdrojowy. Urokliwa, otoczona lasami okolica sprawiła, że okazały budynek Kurhausu szybko zdobył sobie renomę i sympatię nie tylko wśród gdańszczan.

W księgach adresowych miasta Gdańska z lat 20. pojawia się nazwisko właściciela Kurhausu, Eugena Katta. Nie wiadomo jakie zasługi oddał nazistom, jednak po rozpoczęciu wojny stał się także właścicielem pewnej gdyńskiej restauracji, wcześniej należącej do Polaków.

Niedługo po rozpoczęciu wojny w Kurhausie pojawili się robotnicy przymusowi. Wśród nich była szesnastoletnia wtedy Stefania Orczakowska z oddalonego o kilkanaście kilometrów od Gdańska Leźna. Wraz z inną pracownicą zajmowała niewielki pokoik na drugim piętrze Kurhausu, od strony ulicy Leśnej zobacz na mapie Gdańska. Oprócz niej do Domu Zdrojowego trafiły także dziewczyny z Kraju Warty (tereny dzisiejszego woj. wielkopolskiego), a później także Rosjanki ze Smoleńska i Leningradu.

Sam Katt rzadko pojawiał się w Oliwie. Prowadzenie interesu powierzył swojemu synowi Günterowi i jego żonie Edycie.

Praca w Kurhausie była ciężka i monotonna. Wyżywienie słabe, praktycznie bez mięsa. Do sprzątania 25 pokoi dla gości i salony w dolnej części budynku. Stefania rzadko i tylko na krótki czas mogła wychodzić do pobliskiego kościoła. Za każdym razem żegnały ją wściekłe wrzaski Edyty Katt: "Znowu kościół, znowu ten kościół".

Gdy opanowała już język niemiecki, młoda Stefania mogła pracować wśród gości w restauracji. Na ten czas musiała jednak zdejmować obowiązkową literę "P", by goście nie byli niezadowoleni, że obsługuje ich Polka.

Wraz ze zbliżaniem się frontu, nastroje w Kurhausie ciągle się pogarszały. Zabawy przerywały alarmy bombowe. Wieczorki taneczne były o wiele krótsze. Kończyły je obowiązkowe zaciemnienia w obawie przed nalotami. Coraz mniej było żywności. Nie przyjeżdżali już goście spoza Gdańska.

W 1944 roku umarła Edyta Katt. Chora na kamicę, nie przeżyła operacji w gdańskiej Akademii Medycznej. Zanim podczas świeckiej uroczystości spalono ją w krematorium przy ulicy St. Michaelisweg (obecna Traugutta), Günter Katt chodził i pokazywał wszystkim garść kamieni, jakie lekarze wyciągnęli z Edyty. W ceremonii pogrzebowej właścicielki Kurhausu musieli uczestniczyć wszyscy jego pracownicy.

- Jesteś za Niemcami czy bolszewikami? - pytał Stefanię Eugen Katt, gdy wrzask wojny pod Oliwą stawał się już nie do wytrzymania. Dziewczyna patrzyła mu prosto w oczy i nic nie mówiła. 24 marca pośród huku dział i spadających bomb, Eugen Katt przestał wierzyć w "ostateczne zwycięstwo". Wsiadł nagle na rower i odjechał. Nikt go więcej nie widział.

Dwa dni później w Oliwie byli już Rosjanie. Kilka godzin przed ich wejściem, Stefania wraz z inną dziewczyną uciekła. Przedarła się przez front do rodzinnego Leźna.

Kurhaus przy Bergstraße podzielił los innych budynków zdrojowych w dawnym Wolnym Mieście: solidarnie spłonął wraz z tym w Sopocie i Halą Brzegową w Brzeźnie. Prawdopodobnie Rosjanie urządzili w nim ostatnią, huczną zabawę zakończoną pożarem.

Po wojnie ulica Podhalańska i Leśna ponownie pogrążyły się spokojnym letargu podmiejskiej dzielnicy. Gruzy Kurhausu uprzątnięto i wywieziono. Dopiero kilkadziesiąt lat później działkę na której się znajdował kupiła prywatna osoba. Dzisiaj stoi tam dom jednorodzinny.

Dodaj zdjęcie do artykułu

Opinie (25)

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

Regulamin dodawania opinii

zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

kalendarz historyczny

2000 Zmarł ks. Hilary Jastak W Gdyni umarł legendarny ksiądz Hilary Jastak. Pierwszy proboszcz parafii Serca Jezusowego w Gdyni, kapelan Solidarności.

2002 Otwarcie superkina Krewetka Pierwsze Superkino Krewetka przy ul. Podwale Grodzkie zostało otwarte o północy. Posiada osiem klimatyzowanych sal kinowo - konferencyjnych dla 1871 widzów.

Najczęściej czytane