wiadomości

stat

Wisła bardzo śmiała. 180 lat od przebicia nowego ujścia

artykuł historyczny
Wisła Śmiała wpływa do Morza Bałtyckiego. Po lewej widoczne mariny żeglarskie w Górkach Zachodnich. Zdjęcie wykonane z kamiennej grobli oddzielącej rezerwat Ptasi Raj od koryta rzeki.
Wisła Śmiała wpływa do Morza Bałtyckiego. Po lewej widoczne mariny żeglarskie w Górkach Zachodnich. Zdjęcie wykonane z kamiennej grobli oddzielącej rezerwat Ptasi Raj od koryta rzeki. fot. Ola/galeria trojmiasto.pl

180 lat temu płynąca dotąd leniwym nurtem Wisła Gdańska wyrwała lądowi nowe ujście. Powstanie nowego ramienia rzeki zwanego Śmiałą Wisłą ocaliło Gdańsk przed powodzią i podzieliło osadę Górki na część wschodnią i zachodnią. W najbliższy piątek mieszkańcy będą świętować rocznicę tego wydarzenia.



Przez stulecia miasto Gdańsk i położone w delcie Wisły Żuławy były narażone na katastrofalne skutki powodzi i cofkę, wtłaczającą podczas sztormów wody Zatoki Gdańskiej w ujście rzeki.

Największe niebezpieczeństwo nisko położonym terenom groziło zimą lub na przedwiośniu, gdy cieplejszy wiatr topił skuwający rzekę lód. Pękający lód ruszał w dół rzeki, tworząc rumowiska i zatory. Spiętrzona kra podnosiła poziom wody, która rozmywała i przerywała wały, zatapiając leżące na jej drodze wsie, pola, niejednokrotnie podtapiając Gdańsk. Ludzie tracili dobytek całego życia, tonęli w odmętach powodzi, a pola i ulice na długie tygodnie pokrywała gruba warstwa szlamu.

Najstarsze zachowane informacje o powodziach w tym rejonie sięgają XIV w. Mieszkańcy od początku zabezpieczali się przed żywiołem, budując obwałowania od strony cieków wodnych. Zapory te stopniowo łączono w ciągi wałów, które już z końcem XIV wieku ciągnęły się od Gdańska daleko w górę rzeki.

Na początku XV wieku wielki mistrz Zakonu Krzyżackiego Konrad von Jungingen (1355-1407) wprowadził na tych terenach jako jeden z pierwszych władców w Europie "prawo wodne", które określało obowiązek utrzymania wałów i kanałów nawadniających.

Wisła Śmiała na mapie z 1901 r.
Wisła Śmiała na mapie z 1901 r.

Wodo, pozwól żyć



Od średniowiecza do końca XIX w. ekstremalne powodzie nawiedzały te tereny ponad 150 razy. W 1526 r. powódź zaskoczyła mieszkańców Żuław. Wody zalały 15 wsi, kiedy ludzie już zeszli z wałów, uspokojeni tym, że wszystkie lody spłynęły. Jak się szacuje, zginęło wówczas 5 tys. ludzi i ogromna liczba zwierząt hodowlanych.

Największa z powodzi, która nawiedziła Gdańsk, miała miejsce zimą na przełomie 1828/29 r. Przez długi czas utrzymywały się temperatury dochodzące do minus 30 stopni C. Sytuację pogarszały obfite opady śniegu. Wisła była skuta grubą na metr pokrywą lodową. W marcu gwałtownie zmieniła się pogoda. Lody ruszyły i parły w dół rzeki, której poziom w ciągu kilku godzin podniósł się o cztery metry. Po drodze pod naporem wezbranego żywiołu zawalił się most w Toruniu.

Grafika przedstawiająca spiętrzoną na Wiśle krę, która wymusiła na wodzie poszukiwanie innego ujścia niż przez Gdańsk i Westerplatte. To przez nią powstało ujście, które do dziś nazywamy Wisłą Śmiałą.
Grafika przedstawiająca spiętrzoną na Wiśle krę, która wymusiła na wodzie poszukiwanie innego ujścia niż przez Gdańsk i Westerplatte. To przez nią powstało ujście, które do dziś nazywamy Wisłą Śmiałą.
W nocy z 8 na 9 kwietnia 1829 r. nad Zatokę Gdańską nadciągnął znad wybrzeży Anglii potężny atlantycki orkan. Prędkość wiatru dochodziła do 200 km/godz. Wody z morza, wpychane wichurą, zalały ujście Wisły, zderzając się z pochodem lodów i hamując ich spływ. Spiętrzone zatorem lodowym wody Wisły rozsadziły wały przeciwpowodziowe na przestrzeni od Torunia po Tczew.

9 kwietnia woda wtargnęła do Gdańska, rozrywając zamknięte wrota Kamiennej Śluzy. Zalane zostało niemal całe miasto. Już po kilku godzinach pod wodą znalazły się pierwsze dwa stopnie wejściowe schodów prowadzących do Ratusza Głównego Miasta. Śródmieście zostało zalane aż pod dachy domów.

Następnego dnia z wody sięgającej do wysokości blisko trzech metrów wystawała tylko górna część cokołu, na którym stoi Neptun. Całkowicie pod wodą znalazło się Dolne Miasto i Ołowianka.

Do morza wraz z wodą powodziową spłynęła część wsi Wisłoujście. Żywiołowi oparła się jedynie twierdza.

Zginęło 50 osób. Dach nad głową straciło 12 tys. gdańszczan. Drugie tyle straciło domy na Żuławach.

Gigantyczny lej



Zimą 1840 r. do mieszkańców Gdańska i Żuław powrócił strach przed wielką powodzią. W styczniu w górnym biegu Wisły nastąpiła odwilż, podczas gdy nad morzem panowały jeszcze mrozy. Masę spływającego lodu nurt wepchnął do Wisły Gdańskiej, spiętrzając na zatorze niedaleko Płoni Małej. Wisła Gdańska (Leniwka) na odcinku od wsi Górki aż po ujście przy Westerplatte od 25 stycznia była zaczopowana 12-kilometrowym zatorem lodowym.

Mieszczanie gdańscy powodowani niepokojem utrzymywali wielkim kosztem pocztę łódek, które co chwila donosiły wiadomości o stanie wody i krach, jakie wielkim zatorem siadły na początku Nogatu, Szkarpawy i pod Górkami. Za każdą wiadomość płacono po trzy dukaty złotem, bo czteroosobowe załogi narażały się na poważne niebezpieczeństwo, przebijając się pomiędzy spiętrzonymi krami.

29 stycznia poziom Wisły Gdańskiej przekroczył stany alarmowe. Następnego dnia woda przelała się przez prawobrzeżny wał w pobliżu wsi Sobieszewo (Bohnsack).

Woda parła dalej. Niedaleko wału wydmowego przebiegało niegdyś stare łożysko Wisły. W miejscu tym występowały częste zapadliska gruntu doprowadzające do zmniejszenia wysokości wydm. Wydma ta była szeroka zaledwie na kilkaset kroków. Było to najwęższe miejsce na mierzei.

W nocy z 31 stycznia na 1 lutego 1840 r. wody Wisły przebiły się do zatoki. Rano, 1 lutego, szerokość przerwania mierzei wynosiła 200 metrów. Pod koniec lutego ustabilizowało się ujście na szerokości 600 metrów, rozszerzając się w formie gigantycznego leja w stronę Zatoki Gdańskiej.

Pierwsza obszerna relacja w polskiej prasie, wraz z ilustracjami nowego ujścia Wisły, ukazała się 7 stycznia 1843 r. w "Przyjacielu Ludu". Jej autorem był Adrian Krzyżanowski (1788-1852), matematyk, przyrodnik i historyk z Uniwersytetu Warszawskiego.

Adrian Krzyżanowski (1788-1852), autor pierwszej relacji w polskiej prasie o powstaniu nowego ujścia Wisły.
Adrian Krzyżanowski (1788-1852), autor pierwszej relacji w polskiej prasie o powstaniu nowego ujścia Wisły.

Ojciec chrzestny Śmiałej Wisły



Powstanie nowego ramienia Wisły uratowało Gdańsk przed powodzią. Rybak, który pierwszy popłynął nowym ujściem i zaniósł do Gdańska wiadomość o wartkim nurcie uwalniającym Żuławy, jak i samo miasto Gdańsk od groźby powodzi, został sowicie wynagrodzony. Wyznaczono mu dożywotnią pensję, a także wręczono znaczną sumę, za którą kupił dom i berlinkę, statek do przewozu towarów.

Wiemy to dzięki Wincentemu Polowi (1807-72), uczestnikowi powstania listopadowego, poecie i geografowi, który w 1842 r. rozmawiał osobiście z owym rybakiem i spisał jego relacje z dramatycznej nocy, gdy Wisła wykuwała sobie nowe ujście.

Wincenty Pol
Wincenty Pol
Pol wymyślił także polską nazwę na nowe ramię rzeki: Wisła Śmiała.

"To nowe koryto Wisły nie ma dotąd nazwiska: a że się nim Wisła tak poczciwie i raźno ku morzu przebrała - nazwijmy ją tutaj Śmiałą Wisłą" - napisał geograf.
W języku niemieckim nowe ujście nazywało się Weichseldurchbruch (Przełom Wisły).

Opowieść rybaka z Górek



"Noc była ciemna i straszna (...). Ale mnie coś gnało na wodę! (...) rybacka chata nasza leżała wysoko bardzo na brzegu (...), kazałem żonie palić przez całą noc ognisko przed (...) chatą, a sam po wieczerzy (...) wyruszyłem jeszcze z trzema towarzyszami na wody. (...) Noc była straszna i ciemna. Z dala już szumiały wody na zatorze i kry nowe się tarły i gwizdały przykro. (...) Była chwila jakiegoś odurzenia i zgłupienia! Przestaliśmy robić wiosłami, ale łódź naszą, która była łodzią morską rybacką z dętymi bokami, niosła woda na zator (...) w tejże chwili poczęła kra pękać i strzelać, jak gdyby z dział bito! A równocześnie rozległ się straszny huk i szum w powietrzu, jak gdyby się cała ziemia trzęsła! Po kilku takich uderzeniach poczęła straszliwie bujać nasza łódka, a to tak bardzo, że i na otwartym morzu w czasie najpiękniejszej burzy nie powstają większe fale i nie rzucają bardziej. (...) Aż dotąd płynęliśmy silnie niesieni powodzią, ale po spokojnym zwierciadle. Teraz rozwarła się morska topiel szumna, fale biły wysoko i rzucały (...) gwałtownie. Chcieliśmy obrócić i płynąć pod wodę, ale (...) nie było już siły. Więc puściliśmy się z prądem (...) oczekując (...), że się lada chwila o zator rozbijem. Ale kra przerwała mierzeję w najwęższym jej pasie. Po kilkunastu minutach wyniosła nas gwałtowność powodzi na otwarte morze. I tu od razu uspokoiły się fale, gdyśmy nowy wyłom mierzei pominęli. Gwałtowny prąd daleko odniósł nas na stronę, a okrążywszy morzem na kilkadziesiąt węzłów marynarskich, przybiliśmy na mieliźnie do lądu mierzei od strony morza. Tu wyciągnąwszy łódkę na piasek, przeprawiliśmy się przez piaszczyste pagórki (...) do naszej wioski na powrót pieszo, bo strach było w gardło tej nowej odnogi (...) płynąć. Po ognisku kierowaliśmy się do chaty. Tu (...) przesiedliśmy się na łódź nową, i ja to byłem, mój panie, który Gdańskowi i Żuławom przyniosłem pierwszy wieść o przerwaniu Wisły i o tym, że niebezpieczeństwo minęło. Nie darmo tedy parło mię tej nocy na wodę, bo zarobiłem sobie na dobry kawałek chleba i dziś nie łapię śledzi, ale piję kseres".

Opinie (67) 3 zablokowane

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

STOP Hejt! Przemyśl swoją opinię

Regulamin dodawania opinii

zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

kalendarz historyczny

1585 Przywilej Stefana Batorego dla Gdańska opis Najpierw cło palowe podniesiono o 100 proc., a potem podział dochodów z niego przeznaczono po połowie dla króla i miasta.

Sprawdź się

Tzw. Wielki Przywilej Gdańsk otrzymał w roku: