wiadomości

stat

Wakacje nad morzem: tłok w pociągach i drożyzna

artykuł historyczny
Plażowicze podczas wypoczynku na leżakach. Zdjęcie wykonane w 1931. r
Plażowicze podczas wypoczynku na leżakach. Zdjęcie wykonane w 1931. r fot. Narodowe Archiwum Cyfrowe
Najnowszy artukuł na ten temat

I po wakacjach? Tak, ale w 1934 r.

Gdy czyta się relacje na temat wakacji nad morzem w 1934 r., można odnieść wrażenie, że w ciągu ostatnich 85 lat nic się nie zmieniło.



Wiele gorzkich słów padło już w temacie letnich wakacji nad Bałtykiem (ostatnio media donosiły o toalecie za 20 zł w Świnoujściu), lecz lektura starych gazet udowadnia, że to narzekanie nie jest wcale rzeczą nową.

W roku 1934 utyskuje się, że drogo, że "tłok w pociągach" i zastanawia się nad tym, "kiedy podróż stanie się prawdziwą rozkoszą".

Może wtedy, gdy wybierzemy podróż statkiem żeglugi rzecznej albo też przelecimy samolotem... przez Atlantyk?! Latem roku 1934 sztuki tej dokonują bracia Adamowiczowie (Bolesław i Józef), amerykańscy przemysłowcy polskiego pochodzenia (do Stanów wyemigrowali przed I wojną światową), którzy - już jako Ben i Joe - samotnie pilotując długodystansowy samolot J300 firmy Bellanca, przylatują do Polski.

Po uroczystym powitaniu w Warszawie ruszają w triumfalne tournée po całym kraju: nie omijają też Gdyni i Gdańska. Co jednak zrobić, jeśli się nie jest pilotem?

Na szczęście rozwiązania tej zagadki nie musimy szukać zbyt daleko: wystarczy udać się do Gdańska, gdzie właśnie dobiegają końca prace "związane z budową nowego dworca lotniczego we Wrzeszczu".

Komfortowo do Gdyni można dotrzeć też motorówką (np. wypływając z Torunia i robiąc postój w Tczewie) - warunek jest jednak jeden: trzeba być ministrem (najlepiej spraw zagranicznych), albo chociaż sternikiem.

Ale tym sposobem możemy dostać się jedynie do Orłowa Morskiego (wola Pana Ministra!), czyli kurortu "kroczącego siedmiomilowym krokiem naprzód" w kierunku Gdyni (do której dotrze dopiero niecały rok później - 13 czerwca 1935 r.) i ambitnie zapowiadającego "stanięcie do zawodów z Sopotami".

Miłe dla ucha dźwięki orkiestry wojskowej nie zagłuszają - niestety! - przekleństw... znaczy się głosów krytyki niektórych kuracjuszy. Ech, znów narzekanie...

Nam narzekać nie wypada, ale jeśli wy nie możecie się powstrzymać, baczcie chociaż na słowa: w Gdyni łatwo o Pecha... znaczy pecha, który powiedzie was prosto za kraty.

Bo zamiast spędzać czas w miłym towarzystwie miłośników rur wodociągowych, prądu i... kwiatów polskich, lepiej chyba pozostać na wolności i pomaszerować (na przykład) na wybory najpiękniejszej "kobiety w Gdyni". A tu kolejny powód do narzekania: wspomnianą konkurencję w roku 1934 wygrywa, dość niespodziewanie, pewna... Torunianka (to ona była sternikiem naszej motorówki?). Ale co się dziwić? Gdynianki znalazły sobie lepsze zajęcie...



Źródło: "Gazeta Gdańska" nr 156 z 15 lipca 1934 r., nr 157 z 17 lipca 1934 r., nr 162 z 22 lipca 1934 r. oraz nr 163 z 24 lipca 1934 r., "Dziennik Bydgoski" nr 159 z 15 lipca 1934 r. i nr 160 z 17 lipca 1934 r.oraz "Światowid" nr 28 z 7 lipca 1934 r., Skany pochodzą z Pomorskiej Biblioteki Cyfrowej, Kujawsko Pomorskiej Biblioteki Cyfrowej oraz Jagiellońskiej Biblioteki Cyfrowej.

Opinie (45) ponad 10 zablokowanych

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

STOP Hejt! Przemyśl swoją opinię

Regulamin dodawania opinii

zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

kalendarz historyczny

1638 Uruchomiono nową latarnia morska Na cyplu Półwyspu Helskiego została uruchomiona nowa latarnia morska, spełniająca ważną rolę w kierowaniu statków do portu w Gdańsku. Od momentu powstania wielokrotnie ją przebudowywano.

Polecane wydarzenia

wszystkie »

Sprawdź się

Jednym ze współczesnych, związanych z Gdańskiem pisarzy jest:

 

Najczęściej czytane