wiadomości

Urodzeni w Trójmieście. Belmondo z Sopotu

artykuł historyczny

Nie tylko kontrowersyjny Klaus Kinski przyszedł na świat w Sopocie. W kurorcie urodził się również inny znany niemiecki aktor filmowy i teatralny Winfried Glatzeder. Zanim zyskał sławę w całych Niemczech, znany był głównie w Niemieckiej Republice Demokratycznej. Wydaje się, że to sam los zadecydował, że ma zostać aktorem. Koleje jego życia, jak i historia rodziny są jak scenariusz hollywoodzkiego filmu.



Jak głęboko sięga wiedza o historii twojej rodziny?

do linii dziadków 23%
do linii pradziadków 44%
nawet kilkaset lat wstecz 21%
niewiele wiem o historii mojej rodziny 12%
zakończona Łącznie głosów: 364
Winfried Glatzeder urodził się w Sopocie 26 kwietnia 1945 r. w domu przy ul. Haffnera 7/9, w czasie gdy miasto wraz z całym Pomorzem było już oficjalnie częścią Polski.

Podobno rodzice poznali się, gdy jego ojciec, pochodzący z Monachium Franz Glatzeder, zaczepił przed apteką "Pod Orłem" miejscową dziewczynę, która wpadła mu w oko. Wysoka panna nazywała się Ellen Werner.

W cieniu wojny



Młodzi wzięli ślub w 1942 r., mimo że ojciec Ellen Gustaw Adolf Werner (1891-1956) nie chciał się zgodzić, aby jego jedyna córka wyszła za lekarza bez dyplomu ukończenia studiów. Młodzi zignorowali wolę rodziców Ellen. Owoc ich związku - Winfried - nigdy nie poznał ojca, który przed jego narodzinami dostał się do niewoli radzieckiej na froncie wschodnim i tam zmarł w 1944 r.

Całą opiekę i wychowanie nad noworodkiem przejęli dziadek i babcia, również Ellen (1899-1980). Ich córka ciężko przeżyła narodziny Winfrieda. Ciężka depresja poporodowa sprawiła, że trafiła do szpitala psychiatrycznego, w którym nabawiła się gruźlicy. Potem przez wiele lat, już w NRD, leczyła chorobę w szpitalach i sanatoriach.

Po raz pierwszy Winfried zobaczył matkę, gdy miał 5 lat. Po długim czasie leczenia kobieta na stałe dołączyła do rodziny dopiero po 10 latach od narodzin syna. Centrum wszechświata małego Winfrieda stał się ojciec matki, dziadek Gustaw Adolf Werner, właściciel firmy budowlanej, człowiek dominujący i przedsiębiorczy.

We wrześniu 1945 r. dziadek z żoną i wnukiem, a potem z córką zakotwiczają się w Berlinie. Gustaw Adolf szybko znajduje zajęcie. Jego profesja i doświadczenie są potrzebne w mieście odbudowującym się z ruin. Wkrótce następuje nagły zwrot w życiu dziadka i całej rodziny.

W nocy z 23 na 24 czerwca 1948 r. rozpoczyna się sowiecka blokada Berlina. Gustaw Adolf wraz z rodziną oraz firmą przenosi się do sektora radzieckiego. Jego kariera nabiera tempa. Dziadek zostaje burmistrzem dzielnicy Lichtenberg i deputowanym Izby Ludowej (parlamentu NRD) pierwszej kadencji.

Dla wnuka to czas dobrobytu: dziadek ma służbowy dom, samochód, przywileje. Czas ten dla chłopaka ma również ciemne strony. Częste wyjazdy służbowe dziadka i babci, nieobecność chorej matki, powodują, że na kilka miesięcy w roku trafia do domu dziecka. W 1953 r. następuje kres kariery dziadka.

Gustaw Adolf Werner traci wszystkie przywileje i stanowiska. Niepewny ideologicznie i klasowo Werner nie jest już potrzebny władzom NRD rozpoczynającym budowę państwa opartego na wzorcach ustrojowych ZSRR. Gustawowi Adolfowi pozostaje jedynie stanowisko kierownika działu w państwowej firmie. Wkrótce byłego burmistrza dopada rak. Umiera w 1956 r.


W cieniu Tecumseha



Winfried zostaje aktorem. Na dużym ekranie debiutuje w wieku 22 lat. Początkowo grywa w enerdowskich westernach: "Na tropie sokoła" (1968) i "Wódz Indian Tecumseh" (1972). W obu filmach wystąpiła także plejada polskich aktorów, m.in. Barbara Brylska, Leon Niemczyk, Mieczysław Kalenik, Maciej Rayzaher.

Popularność w całym obszarze niemieckojęzycznym Glatzeder zdobył dzięki roli w melodramacie "Legenda Pauli i Paula" (1973). Jego kariera rozwija się, choć napotyka na przeszkody typowe dla krajów bloku wschodniego. Kiedy Stasi chce go zwerbować na agenta, Glatzeder "spala się" jako tajny kontakt.

Upija się niemal do nieprzytomności i w lokalu dla artystów chodzi od stolika do stolika, skarżąc się, że tajne służby go wykończą, bo chcą, żeby współpracował.

Media nadają mu miano "Belmondo Wschodu" (w nawiązaniu do popularnego francuskiego aktora Jeana Paula Belmondo), do którego Winfried jest nieco podobny. Glatzeder grał również w wielu innych produkcjach wschodnioniemieckich, w tym popularnych także w PRL-u serialach: "Telefonie 110" oraz "Hotelu Polanów i jego gościach".

Mimo ugruntowanej pozycji rzeczywistość NRD mocno go uwierała. W 1981 r. złożył kilka wniosków o pozwolenie opuszczenia kraju. Zanim pozwolono mu wyjechać 21 lipca 1982 r., zgodnie ze standardową procedurą dla opuszczających NRD pozbawiono go obywatelstwa. W RFN, po krótkim pobycie w obozie dla uchodźców, bez przeszkód kontynuuje karierę aktorską.

Glatzeder jest w Niemczech znany. Regularnie grywa w teatrze i w filmach. W 2008 r. opublikował swoją autobiografię "Paul und ich" (pol. "Paul i ja"). Z nowszych produkcji, dostępnych także w Polsce, można go zobaczyć w drugim i trzecim sezonie serialu "Dark". Jego żoną jest Marion Glatzeder. Ma dwóch synów - aktora Roberta Glatzedera i syna z poprzedniego związku. Mieszka w Berlinie.


W cieniu tajemnic



Aktorowi przez wiele lat nie dawały spokoju rodzinne opowieści o bogactwie i ogromnym majątku, który pozostał w Danzig i Zoppot. Tym bardziej, że w papierach dziadka znalazł dokument wyliczający nieruchomości, którymi dysponowała rodzina.

Łączna wartość majątku oszacowana została w nim na 905 tys. ówczesnych marek. Dziś po przeliczeniu to ok. 3 mln euro. Na liście przedstawionej przez Gustawa Adolfa Wernera figurowało 25 nieruchomości. Na znalezionych w szufladzie starych zdjęciach widać było dziadków w luksusowych wnętrzach wypełnionych obrazami, rzeźbami i bibelotami, wartymi fortunę równą posiadanym przez nich nieruchomościom.

Winfriedowi nijak nie pasowała figura dziadka milionera, którego znał jako komunistycznego działacza, budującego niemieckie państwo robotników i chłopów. Dziadka, z którym chadzał na pierwszomajowe pochody z czerwoną szturmówką w dłoniach.

Chłodnym latem 2017 r. Winfried Glatzeder przyjechał do Sopotu odkrywać przeszłość swojej rodziny. Poszukiwaniom tajemnic dziadka towarzyszyła kamera niemieckiej lokalnej stacji MDR, która nakręciła o tym dokument z cyklu "Die Spur der Ahnen" (pol. "Ślad przodków"). Lokalnym przewodnikiem niemieckiego aktora po Sopocie i Gdańsku był dr Jacek Friedrich, historyk sztuki, dyrektor Muzeum Narodowego w Gdańsku.


W cieniu pradziadków



Aktor oprócz - jak sam to określił - "brzydkiego domu, w którym się urodził", odnalazł w Trójmieście wiele zaskakujących wątków rodzinnej historii. Poszukiwanie śladów dziadka naprowadziło go na fakty z życia pradziadków, których Glatzeder nie znał. To ich decyzje i losy zaważyły na dziejach rodziny, w tym jego samego.

Pradziadek aktora Wilhelm Werner był znanym w Gdańsku i Sopocie architektem, prowadzącym firmę budowlaną Wilhelm Werner & Co. Firma była potentatem budowlanym, szczególnie wiele zleceń otrzymywała w czasie funkcjonowania Wolnego Miasta Gdańska. Ta hossa zaczęła powoli wygasać pod koniec lat 30.

Pradziadek budował mieszkania zarówno w standardzie dla bogaczy, zamożnych mieszczan, jak i dla drobnych rzemieślników i robotników. Część z tych budowli sam zaprojektował. Najsłynniejszą sopocką realizacją Wilhelma Wernera jest klasycystyczna willa przy ul. Kościuszki 41, zaprojektowana i wybudowana dla Władysława Leona Piotrowskiego.

Budynek powstał w latach 1891-1892 na początku działalności, gdy firma Wernera dynamicznie się rozwijała. W 1892 r. Werner wraz z Wilhelmem Lippke zaprojektował i wybudował neorenesansową kamienicę dla braci Wetzel. Kamienica stoi do dziś w centrum miasta pod adresem ul. Bohaterów Monte Cassino 19. W tym samym roku powstał również budynek, w którym działała gospoda "Pod Lipami" (al. Niepodległości 675).

Rok później architekt Wilhelm Werner wzniósł eklektyczną willę z loggiami i narożnym wykuszem w kształcie wieżyczki (ul. Kościuszki 51). Obecnie mieści się w niej biuro biskupa diecezji pomorsko-wielkopolskiej Kościoła Ewangelicko-Augsburskiego. W latach 1906-1907 Wilhelm Werner zaprojektował i zbudował eklektyczne kamienice przy ul. Królowej Jadwigi 3 i 5. Ostatniej wojny nie przetrwał największy sopocki projekt pradziadka aktora.

Na początku XX w. architekt zakupił parcelę u zbiegu ulic Morskiej i Victoriastrasse (obecnie Bohaterów Monte Cassino i Królowej Jadwigi), na której stał Hotel Plażowy. W 1907 r. Werner w miejsce wcześniejszego budynku postawił na niej Hotel Metropol. Sam zaprojektował założony na planie litery "L" budynek.

Hotel dysponował 75 pokojami i winiarnią. Współwłaścicielem hotelu był Paul Springer (1857-1934), gdański drukarz i wydawca "Danziger Kirchenblatt". W 1911 r. architekt sprzedał budynek najbardziej znanemu sopockiemu hotelarzowi Hugonowi Werminghoffowi (1860-1944). Ostatnią sopocką realizacją Wernera była modernistyczna willa przy ul. Drzymały 11, postawiona w 1928 r.

Budował i projektował również w Gdańsku. Choć tu przeważały realizacje powstające w ramach budowy osiedli mieszkaniowych lub prace wykończeniowe, jak np. przy budowie gmachu przy ul. Biskupiej 4.

Najwięcej nieruchomości firma W. Werner & Co. posiadała w Oliwie, m.in. przy ul. Derdowskiego 10/10 A oraz Wąsowicza 5, 7, 9, a także Husa 12 i 15. Na Husa znajdowała się też ostatnia siedziba firmy i ostatni prywatny adres Wilhelma Wernera.

Wcześniej mieszkał przy ul. Batorego 14 B we Wrzeszczu. Natomiast firma najdłużej funkcjonowała pod adresem, który zapisywano jako ul. Elżbietańska 9 lub 9/11, (tel. 273 81). Wilhelm Werner umiera w latach 30.

W 1920 r. syn Gustaw Adolf żeni się z Ellen. Prowadzi też własny interes jako kupiec. Mieszka i pracuje w Sopocie. Początkowo m.in. przy ul. Obrońców Westerplatte 33, by w końcu osiąść w sześciopokojowym mieszkaniu przy ul. Haffnera 7/9.


W cieniu nazizmu



Firma, którą dziedziczy Gustaw Adolf, jest już przedsiębiorstwem wielobranżowym. Poza budowaniem inwestuje w nieruchomości, handluje mieszkaniami, udziela pożyczek hipotecznych. Jednak w drugiej połowie lat 30. Gustaw Adolf zaczyna mieć problemy.

Jego matką jest żydówka Henrietta Mendelsohn, córka Moritza, kupca z Królewca. Co prawda Henrietta tuż przed ślubem w 1889 r. przechodzi na luteranizm, jednak dla niemieckich nazistów nie ma to żadnego znaczenia. W 1940 r. zostaje wyrzucona z żydowskiego domu starców przy ul. Stągiewnej. Syn reaguje błyskawicznie.

Żeby uchronić matkę przed wywiezieniem do obozu koncentracyjnego, ukrywa ją w jednym ze swoich lokali, w mieszkaniu przylegającym do sklepu. Prawdopodobnie przy sklepie handlującym gorsetami, w którym pracuje Ellen - jego córka i zarazem wnuczka Henrietty.

To ona przez całą wojnę dogląda babci, której nie wolno podchodzić do okna ani palić światła po zamknięciu lokalu. Narastający stres rujnuje jej zdrowie.

Choć w Wolnym Mieście Gdańsku - na podstawie wprowadzonego 21 listopada 1938 r. Rozporządzenia o ochronie niemieckiej krwi i niemieckiego honoru, które było lokalną wersją Ustaw norymberskich z 1935 r. - Gustaw Adolf jako tzw. mischlling, czyli mieszaniec pierwszego stopnia, podlega rozmaitym sankcjom, w tym zakazowi prowadzenia firmy, to wydaje się, że dzięki swojemu olbrzymiemu majątkowi w miarę normalnie funkcjonuje.

Rodzina Gustawa Adolfa zostaje w Sopocie do zajęcia miasta przez Armię Czerwoną. Paradoksalnie, prawdopodobnie status mieszańca uratował Gustawowi Adolfowi życie. Miszlingom pierwszego stopnia nie było bowiem wolno służyć nawet w Volkssturmie. Rosjanie po wkroczeniu do kurortu aresztują od razu niemieckiego kapitalistę i faszystę, osadzając go w więzieniu.

Wolność wydepcze mu jego zona Ellen, która przez miesiąc niemal dzień w dzień chodzi do rosyjskiego komendanta z papierami potwierdzającymi żydowskie pochodzenie męża.

We wrześniu 1945 r. Gustaw Adolf i Ellen wraz z 5-miesięcznym wnukiem Winfriedem wyjeżdżają do Niemiec. Z całego dobytku zabierają ze sobą to, co zmieściło się w dwóch plecakach. Zatrzymują się w kontrolowanej przez Amerykanów części Berlina.

Opinie wybrane


wszystkie opinie (52)

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Najnowsze

więcej artykułów »

kalendarz historyczny

1926 Konsekrowanie kościoła św. Antoniego opis Gdański biskup ks. Edwarda O`Rourke konsekrował nowy kościół pod wezwaniem św. Antoniego w Gdańsku - Brzeźnie.

2000 Odsłonięto pomnik błogosławionego ks. Bronisława Komorowskiego opis We Wrzeszczu odsłonięto pomnik błogosławionego ks. Bronisława Komorowskiego. Autorem monumentu jest Jan Kolasiński.

Sprawdź się

Jednym ze współczesnych, związanych z Gdańskiem pisarzy jest: