Upamiętnią przedwojennego proboszcza kościoła św. Mikołaja

Ksiądz Magnus Bruski (w ornacie) i rada parafialna kościoła św. Mikołaja w Gdańsku.
Ksiądz Magnus Bruski (w ornacie) i rada parafialna kościoła św. Mikołaja w Gdańsku. źródło: gedanopedia.pl

Ma owalną formę oraz inskrypcje w dwóch językach: polskim i angielskim. W sobotę, 4 września, przy ul. Pańskiej w Gdańsku zostanie odsłonięta tablica, upamiętniająca ks. Magnusa Bruskiego, przedwojennego proboszcza kościoła św. Mikołaja. To właśnie dzięki niemu nie doszło wiosną 1945 r. do spalenia świątyni i wymordowania szukających w niej schronienia cywilów.



Czy byłeś w kościele św. Mikołaja w Gdańsku?

Zobacz wyniki (301)
Ks. Magnus Brus urodził się w 1886 r. we wsi Brusy w powiecie chojnickim. Posługę kapłańską rozpoczął w kościele św. Mikołaja, w którym był wikarym w latach 1913-1922.

Następnie posługiwał w parafiach w Świętym Wojciechu i Oliwie, by w 1935 powrócić do kościoła św. Mikołaja, tym razem obejmując funkcję proboszcza. Sprawował ją do śmierci w 1945 r.

Był w Wolnym Mieście Gdańsku bardzo znaną postacią, która zaskarbiła sobie sympatię wśród zamieszkujących tutaj Polaków.

- Ks. Bruski był z Kaszub, ze znanej kaszubskiej rodziny, funkcjonował w kulturze niemieckiej i znał język polski. Jego zasługi wiążą się z przeprowadzeniem pierwszego synodu diecezji gdańskiej w 1935 r. Podczas synodu zgłaszał potrzebę, aby prowadzić duszpasterstwo w języku polskim. Argumentował, że należy się polskim wiernym, aby nabożeństwa odbywały się w ich języku ojczystym i mieli dostęp do duchownych, którzy mówią po polsku - tłumaczy ks. Michał Osek, proboszcz parafii ś. Mikołaja i przeor klasztoru dominikanów w Gdańsku.
Tablica zawiśnie na widocznym na zdjęciu klasztorze dominikanów od strony ul. Pańskiej.
Tablica zawiśnie na widocznym na zdjęciu klasztorze dominikanów od strony ul. Pańskiej. fot. Krzysztof Koprowski/Trojmiasto.pl

Szykany i pomoc potrzebującym



Bez względu na czasy, w jakich przyszło mu żyć, zawsze starał się postępować zgodnie z zasadami wiary chrześcijańskiej. Pomimo różnego rodzaju szykan, nazistowskim władzom - ani przed wojną, ani w czasie wojny - nigdy nie udało się złamać jego kręgosłupa moralnego. Natomiast pod koniec wojny udzielał schronienia niemieckim cywilom, których domy zostały zniszczone albo opuścili je w obawie przed nacierającą Armia Czerwoną.

- Występował jawnie przeciwko nazistom. Z tego powodu był przesłuchiwany, wybijano szyby na plebanii, w której mieszkał. Chociaż nigdy nie zdecydowano się aresztować go, bo był tak znany i szanowany. Końcówka jego życia też jest bardzo ciekawa. Na plebanii, gdzie obecnie dominikanie (teraz ten budynek funkcjonuje jako klasztor), przyjął w niej gdańszczan, którzy stracili swoje domy w trakcie działań wojennych. Później, aż do swojej śmierci w lipcu 1945 r. przyjmował na plebanii uciekinierów z Prus Wschodnich. Pomagał im, zapewniał schronienie, jedzenie i lekarstwa - kontynuuje nasz rozmówca.
Projekt tablicy, która zostanie zawieszona w sobotę 4 września.
Projekt tablicy, która zostanie zawieszona w sobotę 4 września. mat. pras.

Ocalenie kościoła i ukrytych w nim osób



To właśnie dzięki bohaterskiej postawie ks. Bruskiego, kościół św. Mikołaja jako jedyny spośród świątyni w centrum Gdańska przetrwał nietknięty pożogę wojenną. Jednak co najważniejsze, uchronił od śmierci chroniących się w jego murach. Innymi słowy, nie podzielili losu tych, którzy ponieśli śmierć w płomieniach w kościele św. Józefa.

- W większości opiekunowie innych gdańskich kościołów, czyli przede wszystkim pastorzy luterańscy, uciekli w głąb Niemiec. Byli odpowiedzialni nie tylko za swoje kościoły, ale także za swoje rodziny. Świątynie często bez opieki przedstawicieli parafii. A ksiądz Magnus jako ksiądz katolicki, samotnie żyjący na plebanii, mógł zostać i starać się o bezpieczeństwo gdańszczan i kościoła św. Mikołaja. Poza tym znał język polski i gdy przyszli żołnierze [radzieccy - dop. red.], miał możliwość wyjścia do nich i podjęcia próby negocjacji. Chodziło nie tylko o to, by nie palili kościoła, ale także, by ocalić szukającą w nim schronienia ludność. W św. Mikołaju, podobnie jak w kościele św. Józefa, gdzie doszło do masakry, schronili się ludzie - wyjaśnia ks. Osek.

Słabe punkty przekazów o ocaleniu o kościoła



Ksiądz Magnus Bruski.
Ksiądz Magnus Bruski. źródło: gedanopedia.pl
W tym miejscu warto wspomnieć o dwóch krążących w literaturze wersjach tego, w jaki sposób udało mu się przekonać żołnierzy Armii Czerwonej. Pierwsza, nieco romantyczna, tłumaczy to faktem, że patron kościoła jest ważnym świętym w prawosławiu. Druga, bardziej przyziemna, skłania się ku temu, że proboszcz przekupił żołnierzy zapasem alkoholu, jaki znajdował się zapasach parafii. Nasz rozmówca zwraca uwagę, że obie wersje - choć może tkwić w nich ziarnko prawdy - budzą poważne wątpliwości.

- Jeśli chodzi o cześć oddawaną św. Mikołajowi w prawosławiu, trzeba pamiętać o jednej istotnej kwestii. Ze źródeł historycznych wynika przecież, że wielu żołnierzy Armii Czerwonej pochodziło z Azji i mogło nie mieć kontaktu z prawosławiem. Kolejną ważną kwestią, która udało się nam ustalić - ks. Bruski był abstynentem. W swojej bibliotece miał sporo książek o profilaktyce antyalkoholowej. Zapewne spotkał się w swoim życiu, czy to w parafiach w Gdańsku, czy na Kaszubach, z problemem alkoholizmu. Już w latach młodzieńczych postanowił, że nie będzie pił alkoholu. Gdy rozpytywaliśmy starszych parafian, legenda o gorzałce dla żołnierzy radzieckich pojawia się dość późno. Kto wie, czy nie ma ona także rodowodu propagandowego? Otóż po wojnie ks. Magnus był przedstawiany negatywnie, a pamięć o nim ośmieszana. Nawet przez artykuły prasowe chciano osłabić legendę tego człowieka - kwituje ks. Osek.
Proboszcz parafii św. Mikołaja zmarł krótko po zakończeniu wojny, w lipcu 1945 r. Przyczyną śmierci był tyfus, który szalał w zrujnowanym mieście i zebrał wśród mieszkańców ogromne żniwo.

Kościół św. Mikołaja to jedyna świątynia na terenie Głównego Miasta, która nie została zniszczona podczas II wojny światowej.
Kościół św. Mikołaja to jedyna świątynia na terenie Głównego Miasta, która nie została zniszczona podczas II wojny światowej. fot. Piotr Hukało/Trojmiasto.pl

Do księgarni trafi biografia ks. Bruskiego



W sobotnie przedpołudnie, na ścianie klasztoru dominikanów od strony ul. Pańskiej - czyli dawnej plebanii, w której mieszkał ks. Bruski - zostanie odsłonięta upamiętniająca go tablica. Została ona ufundowana przez władze miasta. Ma owalną formę i inskrypcje w językach polskim i angielskim. To ujednolicony wzór, według którego zostały wykonane inne tablice, które można znaleźć w przestrzeni Gdańska.

W uroczystości odsłonięcia wezmą udział m.in. władze miasta oraz potomkowie rodziny ks. Bruskiego. Szczegółowy harmonogram wydarzenia można prześledzić w ramce pod artykułem. Na koniec warto wspomnieć, że wkrótce ukaże się drukiem rys biograficzny ks. Bruskiego. Publikacja, której autorami są dr Leszek Molendowski z Muzeum Gdańska oraz nasz rozmówca, czyli przeor klasztoru dominikanów w Gdańsku. Książka powstała dzięki wsparciu krewnych ks. Magnusa. To dzięki ich pomocy publikacja zawiera nieznane dotąd materiały oraz szereg archiwalnych fotografii.

Plan uroczystości odsłonięcia tablicy



11:00 - powitanie przybyłych przez przeora gdańskiego konwentu braci dominikanów

11:05 - przemówienie prezydent Gdańska Aleksandry Dulkiewicz

11:10 - przemówienie wiceprzewodniczącej Sejmiku Województwa Pomorskiego Hanny Zych-Cisoń

11:12 - podziękowanie krewnych ks. Magnusa (p. Przemysław Szamocki)

11:18 - odsłonięcie tablicy

11:20 - zakończenie wydarzenia oficjalnego przez przeora

11:20-11:30 - dla zgromadzonych, przypomnienie sylwetki ks. Magnusa przez przeora Michała Oska oraz Leszka Molendowskiego

Opinie wybrane


wszystkie opinie (58)

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Najnowsze

więcej artykułów »

Sprawdź się

Sprawdź się

Na jaką nazwę Niemcy zmienili nazwę Gdyni w 1939 roku?