wiadomości

stat

Tumany, mgła, pioruny i groźne węże

artykuł historyczny
Maj roku 1923 nie należał do spokojnych - i to nie tylko dlatego, że "przeszła nad Gdańskiem [pierwsza tamtego roku] burza, która - szczęśliwie - "trwała jednak tylko krótko". Zjawisko, wbrew jego gwałtownej naturze, zostało powitane przez gdańszczan z niemałym entuzjazmem, gdyż obfity deszcz był "dla roślinności tak bardzo w obecnym czasie potrzebny": "powszechnie" mówiono więc nawet o "złocie padającym z nieba".

Nie umilkły jeszcze echa wiosennej "podróży Pana Prezydenta na Pomorzu" (której jednym - z nieplanowanych chyba - efektów był też "bodaj pierwszy fakt na Kaszubach, że Głowa Państwa" stała się "chrzestnym ojcem dziecka obywatela kaszubskiego"), a już stawał się Gdańsk areną kolejnego starcia polsko-niemieckiego.

Tym razem poszło o planowane przez Gdańską Macierz Szkolną otwarcie - w gmachu byłego pruskiego kasyna przy Langgarten (obecnie Długie Ogrody) - Polskiej Szkoły Handlowej. Budynek zakupiony przez "w wielkim stylu filantropa w osobie miljardera łódzkiego Heimanna", czyli Edwarda Heimana-Jareckiego (1856-1933), fabrykanta i działacza społecznego pochodzenia żydowskiego, fundatora gmachu Gimnazjum Polskiego w Łodzi, został niespodziewanie - uchwałą gdańskiego Senatu - zajęty "na rzecz urzędu mieszkaniowego"! Do gmachu wkroczyli "schupomani" (funkcjonariusze Schutzpolizei, czyli policji ochronnej, w skrócie Schupo), wyłamując siłą drzwi i "osadzając natychmiast lokatorów".

Ten, jak również inne wzmiankowane przez gdańską prasę incydenty antypolskie wywołały zdecydowaną reakcję Generalnego Komisarza Rzplitej Polskiej w Gdańsku, który - wobec "nieprzejednanego oporu W. M. Gdańska co do uznania praw Rzeczypospolitej Polskiej na terenie Wolnego Miasta przysługujących na mocy ducha i tekstu Traktatu Wersalskiego" - zapowiedział rewizję polskiej polityki wobec Wolnego Miasta, grożąc "mniej życzliwym" traktowaniem tej "autonomicznej jednostki". Bój o szkołę zakończył się ostatecznie jej otwarciem w roku 1926.

Ale w Gdańsku działy się też sprawy zupełnie zwyczajne: otworzono "pasaż urządzony poprzez zbrojownię gdańską" (ruch w pasażu był "bardzo ożywiony" i "ściągał liczne rzecze [!] ciekawych") oraz wprowadzono okresowe bilety tramwajowe ze zdjęciem, zaprowadzając z dniem 1 czerwca" obowiązek "przedłożenia fotografji paszportowej dla tych, którzy nabywają karty miesięczne", w celu - jakże by inaczej - "zaprowadzenia ściślejszej kontroli".

Znane wszystkim burze majowe należą do zjawisk przewidywalnych, czego jednak powiedzieć nie można o tajemniczej żółtej mgle (nie był to piasek niesiony wiatrem znad Sahary, ani też "szalejące" obecnie pyłki sosny, a tylko "tumany pyłu wulkanicznego, który w wielu miejscowościach Polski opadł z deszczem na ziemię") i inwazji jadowitych węży, które to "plagi" spadły na pomorską ziemię w roku 1928...

Ale - mimo apokaliptycznego wydźwięku - zdarzenia te nie zwiastowały nadejścia końca świata, lecz jedynie sezonu wakacyjnego. Wprawdzie liczba "prawdziwych letników, którzy przyjeżdżali na letnisko i wypoczynek" była wciąż "bardzo szczupła", to jednak "liczba tych, którzy z wywczasów swych bliźnich robili sobie interes" wzrastała z dnia na dzień, a "rychłe rozpoczęcie przygotowań sezonowych" przeczyło w sposób oczywisty twierdzeniom "o ciągle więcej zamierającym w Gdyni ruchu sezonowym", co rzekomo spowodowała nieustanna rozbudowa portu.

Zbliżające się lato niosło gdynianom perspektywę nie tylko wyższych zarobków, ale też i... olbrzymiej ilości kurzu unoszącego się w powietrzu. Zjawisko to przybierało na sile zwłaszcza wzdłuż "szosy Gdańskiej", na której "ruch kołowy wzrósł do niebywałych wprost rozmiarów". Przez unoszące się w powietrzu tumany "adjacenci przy tej ulicy ani w zimę ani w lecie nie mogli myśleć o otwieraniu okien", jako że "narażali się na ciągłe zanieczyszczenie mieszkania przez chmury pyłu wznoszącego się za każdym przejazdem jakiegokolwiek wehikułu z zaśmieconej do niemożliwości jezdni...".

Również i Gdańsk zmagał się ze skutkami rosnącego ruchu drogowego: wiosną roku 1928 podjęto decyzję o wyprostowaniu głównej trasy wylotowej w kierunku południowym, czyli ulicy św. Wojciecha (obecnie Trakt św. Wojciecha). W celu usunięcia "bardzo ostrego skrętu przy kościele", stanowiącego "w miarę wzmożenia się ruchu ulicznego coraz większe niebezpieczeństwo dla wszelkiego rodzaju pojazdów", zarządził "senat zmianę linji zabudowy tej ulicy", co oznaczało - ni mniej, ni więcej - konieczność "cofnięcia" niektórych budynków.

Zbliżająca się letnia kanikuła w roku 1928, podobnie jak i dzisiaj, dla jednych zapowiadała się przyjemnie (bo sezon na "suknie latowe"), innym przynosząc niestety skołatane nerwy (gdy człek staje się "od stóp do głów jednym wielkim splotem nerwów") i bicie piorunów...


Źródło: "Gazeta Gdańska" nr 102 z 8 maja 1923 r. i 103 z 9 maja 1923 r. oraz "Gazeta Gdańska - Echo Gdańskie" nr 104 z 6 maja 1928 i nr 105 z 8 maja 1928 r. Skany pochodzą z Pomorskiej Biblioteki Cyfrowej.

Dodaj zdjęcie do artykułu

Opinie (11)

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

Regulamin dodawania opinii

zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

kalendarz historyczny

1811 Zmarł Alexander Gibsone Alexander Gibsone zmarł w Gdańsku, kupiec, bankier, rezydent angielski w Gdańsku, były właściciel dóbr wejherowsko - rzucewskich.

1817 Urodził się Eduard August Hildebrandt Znany niemiecki malarz - pejzażysta i podróżnik. Zmarł w Berlinie w 1869 r. Eduard August Hildebrandt urodził się w Gdańsku.

Najczęściej czytane