wiadomości

Tragedia "Wigier" u wybrzeży Islandii

artykuł historyczny
Najnowszy artukuł na ten temat

Okręt, który mógł zmienić losy wojny z Polską

Morze, w całym swym pięknie, niejednokrotnie dawało przykład swej gwałtownej siły. Nawet dziś, w dobie nieustannego rozwoju techniki, potrafi ukarać niekompetencję i ignorancję człowieka (przykład choćby wypadku "Costa Concordii"). Czasem jednak i najlepiej przygotowany statek i załoga nie są w stanie pokonać rozszalałego żywiołu. Na kartach historii polskiej floty handlowej możemy niestety znaleźć i takie wydarzenia.



W okresie międzywojennym w Polsce powstały liczne towarzystwa żeglugowe; flota handlowa przeżywała swój "złoty okres" i nieustannie się rozwijała. Niedługo przed wybuchem wojny Wincenty Bartosik, wraz z kilkoma udziałowcami stworzył Bałtycką Spółkę Okrętową, do której zakupiono trzy dość leciwe parowce, którym nadano nazwy polskich jezior: "Wigry", "Kromań" i "Narocz".

"Wigry" (dawny brytyjski "River Dart") nabyto w kwietniu 1939 roku. Był to 80-metrowy statek, który, co tu ukrywać, swoje najlepsze lata miał już za sobą, zbudowano go bowiem w 1912 roku. Dużą bolączką był również napęd jednostki - była to maszyna parowa, która z fabrycznych 8,5 węzłów w tym czasie była zdolna osiągnąć maksymalnie 7 i to przy dobrej pogodzie, bo podczas sztormu były to maksymalnie 4 węzły. Często pojawiały się też problemy z zacinającym się sterem.

Mimo wszystko od podniesienia polskiej bandery "Wigry" rozpoczęły żmudną pracę transportową, którą niebawem przerwał wybuch wojny. W tym momencie statek przebywał na Zachodzie. Po skierowaniu się do angielskiego portu załoga czekała na wyznaczenie nowych zadań, lecz pojawił się problem - Admiralicja nie wiedziała do czego można wykorzystać tak leciwą jednostkę.

Okres bezczynności trwał do roku 1942, kiedy to za sprawą trzebiących alianckie konwoje niemieckich U-Bootów, każdy statek stał się na wagę złota. Wtedy zapadła decyzja, że "Wigry" popłynie z ładunkiem soli do Islandii. Na statku dowodzonym przez kapitana żeglugi wielkiej Władysława Grabowskiego znajdowała się w tym czasie międzynarodowa, 27-osobowa załoga złożona z Polaków, Brytyjczyków, Islandczyków, Egipcjanina i Kanadyjczyka.

Rejs do Reykjaviku przebiegł spokojnie. W Islandii wyładowano cały zapas soli, a w jej miejsce załadowano mączkę rybną. 11 stycznia 1942 roku s/s "Wigry" wyruszył w rejs powrotny do Wielkiej Brytanii.

Podróż powrotna nie była już taka spokojna, ponieważ na morzu rozpoczynał się sztorm. Gdy coraz większe fale uderzały w burty statku, doszło do awarii - zdezelowana maszyna odmówiła posłuszeństwa. Załoga maszynowa pod kierownictwem pierwszego mechanika Brunona Schmidta naprawiła uszkodzenie. Kapitan Grabowski postanowił jednak zawrócić do Reykjaviku, gdzie chciał dokładnie sprawdzić i ewentualnie naprawić maszyny. Niebawem znowu dał o sobie znać leciwy wiek statku, ster coraz częściej się zacinał (zimna woda spowodowała podmarzanie przewodów sterowych) co w znacznym stopniu utrudniało sterowanie.

Z mostka widziano już linię brzegową i wydawać by się mogło, że "Wigry" niebawem wejdą do bezpiecznego portu. Niestety, na kolejne nieszczęście nie trzeba było długo czekać - po kolejnym uderzeniu silnej fali pękł trzon steru, przez co "Wigry" zdane były już wyłącznie na łaskę fal.

Nadano sygnał ratunkowy odebrany na lądzie, ale z racji silnego sztormu jakakolwiek akcja ratownicza nie była możliwa. W tym czasie fale pozrywały już większość ze znajdujących się na statku tratw i łodzi ratunkowych, a samą jednostkę cisnęły na nadmorskie skały.

Sytuacja stawała się coraz bardziej tragiczna - dwóch członków załogi zostało zmytych z pokładu, woda zaczęła wdzierać się do wnętrza statku (niektóre źródła podają informacje, że nastąpił wtedy wybuch kotła, który poranił załogę maszynową, ale dziś nie sposób jednoznacznie stwierdzić czy było tak naprawdę).

Kapitan Grabowski podjął dwie ważne decyzje: pierwsza dotyczyła opuszczenia pokładu statku przez załogę (udało się jej spuścić jedną z ostatnich szalup), druga jego samego - postanowił zostać na statku do końca. Wraz z kucharzem okrętowym, który zdecydował się na identyczny krok, reflektorem wskazywali załodze drogę do lądu.

Niestety, w wodzie rozbitków spotkał kolejny dramat - szalupa wywróciła się do góry dnem i wszyscy znajdujący się w niej marynarze znaleźli się w lodowatej wodzie. Hipotermia i duże fale zrobiły swoje - zziębnięci marynarze kolejno odpadali od szalupy i tonęli. Ostatecznie do brzegu udało się dotrzeć tylko trójce najsilniejszych z nich. Byli to radiooficer Wacław Przybysiak, drugi oficer Ludwik Smolski i marynarz Bragi Kristjansen.

Krótko po przybyciu na ląd z wycieczenia zmarł Wacław Przybysiak. Kristjansenowi udało się ostatkiem sił dotrzeć na pobliską farmę, gdzie szybko udało się zorganizować pomoc dla rozbitków. Ostatecznie katastrofę s/s "Wigry" przeżyły zaledwie dwie osoby.

Po sztormie morze wyrzuciło na brzeg ciała 18 marynarzy. Wszystkich pochowano z honorami na cmentarzu Fossvogi. W latach 60. polscy marynarze którzy zawijali do Reykjaviku odnowili grób poległych kolegów.

Nazwa "Wigry" pojawiła się ponownie w polskiej flocie handlowej w latach 60. ubiegłego wieku. Stocznia Gdynia wybudowała wtedy 15 motorowych trawlerów burtowych, którym nadano imiona polskich jezior. Jednym z nich były właśnie "Wigry".

Opinie (33) 7 zablokowanych

Dodaj opinię
Walczymy z przemocą słownąKasujemy opinie obraźliwe i nie na temat

Dodaj opinię

Odpowiedz

Regulamin dodawania opinii

zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

kalendarz historyczny

1946 Zjazd Związku Gospodarczego Miast Morskich opis Z inicjatywy ministra Eugeniusza Kwiatkowskiego w Ratuszu Staromiejskim obradował Zjazd Związku Gospodarczego Miast Morskich. Wypracowane cele i sposoby ich współpracy zablokowane zostały przez władze centralne.

1906 Gmach banku państwowego oddano do użytku opis Przy ul. Okopowej 1, oddano do użytku gmach banku państwowego. Obecnie z pięknie odnowiona fasadą, znajduję się w nim siedziba oddziału Narodowego Banku Polskiego.

Sprawdź się

Jaka kara groziła w XV wiecznym Gdańsku za oszustwo?